8/28/2015

IOSSI - Naturalne polskie kosmetyki/Recenzje.


Ta recenzja czekała w moim "schowku" 4 miesiące, bardzo mi wstyd, że tak długo czekałyście żeby dowiedzieć się, że mamy świetne, polskie kosmetyki eco na wyciągnięcie ręki.
Co wyróżnia IOSSI? Kosmetyki są w 100% pochodzenia naturalnego, zawierają 1% olejków naturalnych; nie zawierają konserwantów, sztucznych barwników, żadnej chemii, nie są testowane na zwierzętach; nie zwierają wody - więc płacicie za 100% czysty, naturalny kosmetyk.
Opakowania są proste, wykonane z ciemnego szkła, można je później wykorzystać ponownie. Z ciekawostek Iossi ma również kącik dla Panów, znajdziecie tam masła do ciała, kremy i olejek do pielęgnacji brody :)
Dlaczego to takie ważne, żeby zwracać uwagę na naturalne składy w kosmetykach? Po około 6 min. wszytko co wsmarowujecie w skórę trafia bezpośrednio do krwiobiegu. Każda toksyna jaką wchłania wasze ciało powoduje tragiczne skutki w postaci chorób, zmian skórnych, alergii. Jeżeli jest to dla Was ważne - Iossi będzie świetną odpowiedzią na Wasze potrzeby. I na prawdę nie wierzcie w reklamy, czytajcie składy kosmetyków.

Ponieważ Iossi jest wciąż małą manufakturą kosmetyczną możecie być pewni, że są osobiście nadzorowane przez właścicielkę marki. Każdy krem, serum, każde masło do ciała jest dla Was osobiście przygotowywane pod jej czujnym okiem. Kiedy dostałam od niej moją paczuszkę byłam naprawdę szczęśliwa, ponieważ gorąco kibicuję takim projektom. Dziś przedstawię Wam co zawierała moja przesyłka i jak się poszczególne kosmetyki sprawdzają. Szczęśliwe mieszkanki Krakowa mają siedzibę Iossi u siebie, ale Iossi podróżuje - pojawia się na targach kosmetycznych, organizuje warsztaty. Jeżeli interesujecie się kosmetykami naturalnymi polubcie IOSSI na Facebooku, a będziecie miały pod ręką każde ważne wydarzenie dotyczące marki.
  • Serum Intensywna Nocna Regeneracja/Serum z olejkiem z wiesiołka: uwielbiam kosmetyki typu serum, to serum działa również na zasadzie aromatoterapii, więc stosowanie go jest wielką przyjemnością. Ojej wiesiołkowy stymuluje skórę, oczyszcza ją z toksyn, poprawia jej ogólny wygląd, koloryt i napięcie; drugim ważnym składnikiem tego serum jest olejek mirrowy - to dzięki niemu serum przepięknie pachnie. Jest to zapach dość intensywny, ale jeżeli już przypadnie Wam do gustu, wyraźnie czuć jego odprężające działanie. Serum zawiera również olejek z baobabu, olejek rokitnikowy (bogactwo wit. C), wit E., olejek z kadzidłowca. Ma gęstą, ojekową konsystencję i mocny, żółty kolor. Jak je stosowałam? Wystarczy na oczyszczoną i co ważne lekko wilgotną skórę twarzy wmasować 2-3 krople olejku, warto w tym czasie poddać się auto-masażowi i aromatoterapii :) jest to niesamowicie przyjemne doznanie. Sposób 2 to dodawanie kropli olejku do np. esencji, toniku i stosowanie serum na dzień, sprawdzi się ono w przypadku skóry suchej, dojrzałej, normalnej - lub zimą kiedy każda skóra potrzebuje odżywienia. Sposób 3: wmasowywanie porcji serum i następnie nałożenie na twarz maski oczyszczającej z naturalnej glinki; ten zabieg będzie lepiej stymulował skórę, a cenne składniki serum wspomogą działanie maski. Sposób 4: serum świetnie dba również o newralgiczne dla kobiet partie twarzy takie jak szyja o dekolt, wieczorem możecie zastosować je jako maskę na dłonie z bawełnianymi rękawiczkami. Iossi ma dwie pojemności każdego serum (10ml, 30ml) - wspaniale, bo można wypróbować więcej, lub jeżeli wolno zużywacie kosmetyki - będziecie pewne, że wykorzystacie je w pełni (po otwarciu serum można używać w jego najlepszej kondycji przez 4 miesiące).
  • Serum z Olejkiem Tamanu i Krwawnikiem: jest polecane na problemy skórne; zwiera ojej tamanu słynny z właściwości antybakteryjnych, olejek: krwawnikowy (wygładza oczyszcza pory, stymuluje skórę), wiesiołkowy, z dzikiej róży (dzięki wysokiej zawartości kwasów Omega3 stymuluje skórę do regeneracji, likwiduje i spłyca blizny), rokitnikowy; konopny (regeneruje, odżywia i ujędrnia), neem (działa łagodząco i antybakteryjnie), z drzewa herbacianego (silne działanie bakteriobójcze i antybakteryjne). To serum uwielbiam za zapach - pachnie orzeźwiająco, ziołowo jak świeża garść tymianku. Wg. mnie będzie doskonałym uzupełnieniem kuracji trądzikowych, kiedy skóra jest zmęczona lekami, przesuszona, straciła cały blask. Mimo tego że nie mam dużych problemów ze skórą stosuję to serum z kremami na dzień lub na noc. Mam pojemność 10 ml i ta buteleczka podróżuje ze mną wszędzie. Świetnie likwiduje miejscowe zaczerwienienia i przesuszenia, przywraca skórę do normy. Tak jak serum z wiesiołkiem doskonale uelastycznia i odżywia skórę. Nakładamy 2-3 krople serum na wilgotną skórę, lekko wklepując lub wykonując masaż. Pod tym linkiem znajdziecie wszystkie kosmetyki do twarzy Iossi. 
I na koniec masła do ciała Iossi. Cechuje je doskonała piankowa konsystencja musu, obłędny zapach i sposób w jaki rozpływają się na skórze. Masła występują w dwóch pojemnościach 60 ml/120 ml.
  • Flower Power Masło Shea & Coconut/Nawilżające Masło do Ciała: kiedy otwieracie masło najpierw czujecie zapach, a potem uwagę zwraca żółty, radosny kolor i od razu chcecie zanurzyć się zapachu geranium i bergamotki. Jest to niezwykle kobieca i szlachetna kompozycja. Masło zawiera aż 75% składników organicznych i zero wody - więc smarujecie się tylko naturalnymi olejami. Masło zawiera olej szafranowy: luksusowy, regenerujący i działający przeciwzmarszczkowo; masło shea (regenerujące i natłuszczające), olejek marchwiowy i olejek z róży geranium. Ponieważ jest bardzo odżywcze uwielbiam stosować je na łydki, przedramiona, dekolt, łokcie - po aplikacji na lekko wilgotną skórę, należy odczekać chwilę, aby produkt się wchłonął. Skóra natychmiast odzyskuje blask i elastyczność. Ech... aż szkoda, że się kończy :) Będzie świetne na prezent dla przyjaciółki i mamy.
  • Spice of India Regenerujące Masło z Olejkiem Arganowym: tak jak w przypadku serum, jeżeli kupicie jakieś masło Iossi - zawsze będziecie zadowoleni z jego działania i dopiero wtedy możecie spojrzeć na wiele kosmetyków z drogerii z politowaniem. Zawsze mam je przy sobie w małym pojemniczku, kiedy mamy długi dzień zdjęciowy moje bohaterki, modelki dostają odrobinę tego masła na nadgarstki i na dłonie - efekt aromatoterapii, odprężenia i zadowolenia jest zawsze murowany - dziewczyny siedzą i wdychają zapach i mówią tylko "ojej - gdzie to można kupić"? Oprócz arganu zawiera mój ukochany olejek paczuli, olejek z zarodków pszennych, ojej marchwiowy. Jest piankowe, świetnie się je aplikuje (na wilgotną skórę). Znajduje się w zakładce dla Panów - bo może z powodzeniem zastąpić perfumowany balsam do ciała. Ja już zacieram rączki na zakup cudownego nowego, masła May Chang z olejem konopnym.  
Szczerze kocham te kosmetyki, polecam je każdemu kto dopiero zaczyna przygodę z naturalnymi i organicznymi kosmetykami jak i znawcom tematu, więc zachęcam polubcie IOSSI.
FirmaKokarda

8/22/2015

Recent Wishlist/Korean & Japan Cosmetics - Summer 2015/Letnia Lista Życzeń.


Dziś przedstawiam Wam moją listę, która robiłam przez ostanie pół roku - wbrew pozorom :) staram się nie kupować wiele produktów kosmetycznych i zakupy robię partiami, raz na parę miesięcy lub kiedy widzę, że będę potrzebowała jakiegoś kosmetyku, który właśnie mi się kończy. Na tej liście znajduje się kilka typowych produktów i zachcianki jak szczoteczka Etude czy masażer Missha :)
Wybieram latem lżejsze konsystencje podkładów, zwracam dużą uwagę na nawilżanie i regenerację skóry, szczególnie w nocy. Poza tym wszystkich kosmetyków możecie używać cały rok.
Może znajdziecie coś dla siebie?
  • Etude House My Beauty Tool Secret Brush #121: nie byłabym sobą gdybym nie chciała wypróbowywać nowych narzędzi do makijażu. Od kiedy MAC wypromował szczoteczki do makijażu, wyglądające jak duże szczotki do zębów zastawiałam się nad ich zakupem. Kto nie lubi idealnie nałożonego podkładu? Ale wystarczyło parę recenzji koreańskich blogerek, żebym zdecydowała się szybko na zakup szczoteczki Etude House (mimo tego, że miałam większą ochotę na zakup szczoteczki Missha, bo jest dużo bardziej elegancka). Jednak Etude uchodzi za dużo lepszą, ze względu na kształt i włosie (główka szczoteczki jest lepiej dopasowana i wygodniejsza). Już nie mogę się doczekać żeby ją wypróbować! Kosztuje ok 70 pln, mi udało się znaleźć promocję za ok 50 pln, w komplecie jest nakładka z gąbeczki.
  • Brush Scrubber Egg Board: nowość do mycia pędzli, które myję bezustannie :) jest to "jajko" z sylikonu, które nakładacie na dwa palce, w trakcie mycia pędzli. Jest małe, poręczne, można stosować je również z płynem do dezynfekcji. Myślę też o zakupie rękawicy do mycia z sylikonu lub wkładki do zlewu Sigma, ale zaczynam od jajka. Kupiłam jego chińską wersję, jeżeli się sprawdzi może wydam 20 pln na oryginał?
  • Daiso, Detergent Cleansing Lotion for Sponge, Puff and Brush: najlepiej pędzle wymywają naturalne mydła z odrobiną oliwy, ale znowu recenzje na YouTubie przekonały mnie do zakupu i wypróbowania bardzo taniego płynu z japońskiego marketu. Zapłaciłam tylko 14 pln za 150 ml płynu, jeżeli okaże się strzałem w 10 kupię kilka opakowań :)
  • Missha Skin Tightening Auto Massager: kolejne narzędzie, które od dawna "chodziło mi po głowie" to elektryczny masażer do twarzy Missha. Wytwarza 17 tys wibracji na minutę + ma końcówkę ze światłem LED, które stymulują skórę do regeneracji, polepszenia witalności i napięcia. Ma ergonomiczny kształt, jest lekki i co najważniejsze stosujemy go już po zastosowaniu pielęgnacji (przez ok 2-3 min). Jest bardzo polecany szczególnie przy problemach ze skórą wokół oczu. Tego typu narzędzia możecie kupić w bardzo różnych cenach i o różnej jakości. Missha należy do najtańszych, trwają promocje więc jeżeli macie ochotę na takie urządzenie warto je kupić. Kosztuje ok 50-80 pln.
  • Missha The Style Sheer Fluid Shading; Missha M Soft Blending Blush #Pecan Brown #Mud Brown: bardzo lubię lekkie i naturalne produkty do konturowania twarzy. Kremowe dają bardzo naturalne konturowanie. Używam ich nagminnie i jest to jeden z moich kosmetycznych must have. Przez lata radziłam sobie kupując chłodne, ciemniejsze o 3-4 tony podkłady lub mój ukochany róż Inglot (niestety już wycofany). Missha ma dwa produkty, które mnie bardzo zainteresowały, jeden jest w formie fluidu, drugi - sztyftu z pędzlem. Na razie kupiłam sztyft, ale wiem, że również dokupię fluid. Produkty do makijażu Missha jeszcze mnie nie zawiodły są świetnej jakości i mają piękną kolorystykę. Na pewno możecie spodziewać się wpisu o konturowaniu twarzy. Fluid i sztyft kosztują ok 43 pln.
  • Missha Signature Super Light Foundation SPF20 PA++: nowość z gamy Missha, nie wiem czy wchodzi na stałe do kolekcji makijażu. Jest to bardzo lekki, wodny podkład dający naturalne wykończenie. Pisałyście do mnie, że nigdzie nie możecie kupić podkładu L'Oreal Eau de Tient - jest to jego doskonały zamiennik. Do wyboru macie 2 chłodne i 2 ciepłe odcienie, opakowanie ma pipetkę do dozowania. Podkład kosztuje ok 68 pln.
  • Meishoku, DETClear Bright & Peel Peeling Jelly/Mix Fruit: jeżeli słyszałyście o japońskim peelingu CURE to ten odpowiednik na pewno Was zainteresuje. W Japonii jest to chyba najczęściej kupowany produkt do pielęgnacji skóry. Jest to peeling na bazie kwasów owocowych AHA i BHA. Nakładacie go na twarz na ok 10-15 min. i masujecie, a cały martwy naskórek, zanieczyszczenia, zaskórniki schodzą razem z resztami peelingu w postaci "kłaczków". Można używać go codziennie. Istnieje wersja dla bardzo wrażliwej skóry, która jest bezzapachowa, bez zawartości alkoholu, niekoloryzowana. Ja wybriorę wersję z owocami jagód, pożeczki lub jabłkowo, cytrynową. Cure kosztuje ok 120 - 160 pln, DET Clear połowę mniej ok. 70 pln. Możecie tego typu peelingi kupić jeszcze taniej, odpowiedniki produkują: TonyMoly, Skinfood, Mizon, Laneige, Missha.
  • Scinic Aqua EX Black Jelly Cream Essence & Cream: nowe na mojej półce produkty do pielęgnacji twarzy należą do marki Scinic, której nigdy jeszcze nie próbowałam - oba mają wyjątkowe składy i konsystencje. Zdecydowałam się na tą gamę głównie ze względu na właściwości: rozjaśniające, nawilżające i przeciwzmarszczkowe; 20% tej lekkiej galaretki stanowi wyciąg z wody morskiej bogatej w minerały, wyciąg z perły, kolagenu i czarnych wodorostów. Krem zalecany jest do stosowania na noc jako dopełnienie pielęgnacji, ponieważ łatwo i głęboko wnika w skórę. Esencję można stosować na dzień i na noc, jest to wygodne opakowanie z atomizerem. Każdy z kosmetyków kosztuje ok 90-120 pln. Recenzja już wkrótce!
  • PetitFee' Hydrogel Gold and Black Pearl Eye Patch: plasterki i maski pod oczy stanowią moje wyposażenie w pracy, ale ja również uwielbiam ich używać. Zdecydowałam się na wersję Peteefee z wyciągiem z czarnej perły i złota, oczywiście nie traktuję tego składu serio :) ale maska bardzo dobrze nawilża i rozjaśnia skórę, po włożeniu opakowania do lodówki staje się doskonałą maseczką na opuchnięcia. Warto wypróbować którąś z tych masek, w opakowaniu macie 60 plasterków, więc przy codziennym używaniu starczy Wam na miesiąc. Kosztują ok 43 pln.
  • Shiseido Tsubaki Hair Treatment Water/Damage Hair: uzupełniam całą gamę Tsubaki, brakowało mi już tylko lekkiej nawilżającej mgiełki. Używam różnych kosmetyków tego typu, farbuję włosy i są przesuszone, mgiełka chroni je także przed promieniowaniem, suszarką. Pachnie przepięknie jak cała gama - używanie jej to wielka przyjemność. Na dalsze plany schodzi nawet mój ulubiony olejek z L'Oreal.
  • Chica Y Chco, Astazet 4.0%: złoty gral wśród kremów na trądzik, okresowe wypryski, ślady po nich, grudki i zaskórniki. Nie wierzę w cuda, ale ten krem zmienia życie osób z tymi problemami. Działa jak gumka myszka, wystarczy jedna noc i niechciany wyprysk maleje, jaśnieje, nie jest zaczerwieniony - w tydzień pozbywacie się całkowicie blizny po nim. Nigdy nie spotkałam się w tak dobrym i łagodnym kremem, wspaniale nawilża i w ogóle nie podrażnia. Zawiera 4% stężenie astaxanthiny i jest to krem dopuszczony do sprzedaży przez KFDA. Nie jest najtańszy, kosztuje ok 90-120 pln, ale używa się go tylko miejscowo i starczy na pewno na bardzo długo.
  • The Saem Eco Soul Kiss Button Lips Matte: długa nazwa, ale pod nią kryje się niesamowita szminka, która jest balsamem do ust, szminką i tintem w jednym. Uwielbiam koreańskie produkty do ust, a ponieważ rynek przeżywa całkowity boom na szminki, tinty, masełka - nigdy nie zdążę kupić wszystkiego. Ale mat i piękne kolory kocham ponad wszytko :)  Gama Eco Soul ma kilka wariacji, wykończeń, linii - jest w czym wybierać. Zdecydowałam się na chłodną, czereśniową, klasyczną #1Kissday. Szminka kosztuje ok 30 pln.
FirmaKokarda

8/05/2015

Ulubione Kosmetyki Lipca 2015/Last Favs of Summer - July 2015.

Lipiec minął tak niepostrzeżenie szybko, że nie zdążyłam napisać ani jednego posta, co nie zdarzyło mi się od 5 lat :) upały rozleniwiają skutecznie, ale też duża ilość wyjazdów, spotkań z przyjaciółmi i dużo pracy :) Postanowiłam uzupełnić bloga o kolejną porcję nowości i ulubieńców ostatniego miesiąca i nie tylko! 
Taka forma wpisów podoba Wam się bardziej, a dla mnie jest łatwiejsza do publikacji, bo mam 20 lub 30 recenzji w jednym poście. Weźcie coś zimnego do picia i zapraszam Was do czytania!
Kosmetyki Polskie
  • Oceanic, Long4Lashes, odżywka na porost rzęs: na pewno ją już znacie, bo pisałam o niej recenzję jako jedna z pierwszych osób w Polsce i zachwyciła mnie swoim działaniem. Mocne, długie, gęste rzęsy w dwa tygodnie? Proszę bardzo :) Skutecznie do kupna nowego opakowania zmusiła mnie promocja w Superpharm, kupiłam ją za 44 pln/cena regularna 79 pln. Recenzję przeczytacie tutaj. A już w Rossmanie natknęłam się na nową linię do zagęszczania włosów! Na pewno kupię i wypróbuję chociaż jeden kosmetyk z tej serii.
  • Dax Cosmetics, Perfecta 45+, Płatki Żelowe pod Oczy/Soja, Kolagen: nie widać ich za dokładnie na zdjęciu, ale jest to wersja pomarańczowa, używam i lubię też wersję zieloną. Płatki wystarczy nakleić pod oczami i pozostawić na około 20-30 min. Są rewelacyjne: nie przesuwają się, wspaniale nawilżają, rozjaśniają i regenerują skórę. Niestety nie są tanie :( ok 4 pln za opakowanie. A ja najchętniej używałabym ich kilka razy w tygodniu, kupiłam więc już wersję azjatycką. O niej wkrótce!
  • Pulanna, Belamcanda Day Cream: trafiłam na ten krem przypadkiem, dostałam w perfumerii próbki i krem okazała się świetny. Szczególnie dzięki jego lekkiej, żelowej konsystencji, która natychmiast wchłania się w skórę, od razu czuć przyjemne, głebokie nawilżenie i napięcie. Jest to krem z naturalnymi fitoestragonami z wyciągu z belamcanda chinesis, zawiera również kolagen, kwas hiarulonowy, wit.E i wit PP. Jest to krem przeznaczony do pielęgnacji skóry po 40 +, ale myślę, że z jego działania mogą skorzystać również 30-latki. Kosztuje tylko 36 pln i jak ładnie wygląda na toaletce!
  • Herba Studio, 2x5 Balsam do Regeneracji Paznokci i Skórek: jeżeli znacie i lubicie Tisane, to również będzie Wasz hit; co za niezwykłe małe pudełeczko?! Balsam zawiera: wyciąg z kopru, wosku pszczelego, olejek rycynowy, oliwę z oliwek, pantenol, wit.C, wit. E oraz betakaroten; pięknie pachnie, nie jest zbyt tłusty, wożę go w kosmetyczce wszędzie. Kosztuje ok 12 pln.
  • Tołpa, SPA Vitality Rewitalizujące Mleczko-Olejek: ta linia jest w mojej łazience na stałe, kiedy przychodzi lato zmieniam konsystencje na lżejsze. Plus za: skład, zapach, kolor, nawilżanie, brak agresywnych składników... znacie je, bo piszę o tej linii od przeszło dwóch lat :) i nie zamierzam jej zmieniać. Brawo Tołpa!
  • Inglot, Colour Play Mascara, wersja niebieska: kiedy chcecie subtelnie zmienić makijaż na letni najprostszym sposobem jest kupienie kolorowej maskary, w słońcu będzie wyglądała oszałamiająco. Uwielbiam kolor tuszu Inglot, jest to wibrujący, ultramarynowy błękit. Polecam do oczu w kolorze: piwnym, zielonym, szarym. Kosztuje ok 38 pln.
Kosmetyki Koreańskie
  • VDL, Lumilayer Primer: ten primer jest szeroko rekomendowany przez wiele azjatyckich blogerek, nie mogłam go nie wypróbować! Jest to bardzo ciekawy produkt, który dzięki zawartości czerwonego i błękitnego pigmentu (po wyciśnięciu otrzymacie perłowo-przejrzysty x-ray fiolet) neutralizuje wszystkie żółte i sine tony. Skóra jest od razu bardziej "trójwymiarowa", rozświetlona i jakby bardziej przejrzysta. Doskonale utrzymuje makijaż przez wiele godzin i długotrwale nawilża. Marka stworzyła produkt z najsilniejszą w spektrum kolorystycznym fali koloru jaką jest fiolet, dzięki temu rozświetlenie nie traci na sile, niezależnie od typu światła. Nie jest to typ sylikonowej bazy, co bardzo mi się w niej podoba. Bardzo polecam wszystkim typom skór z żółtym pigmentem. Baza kosztuje ok 80 pln. Przypomina doskonały primer Hera Magic Starter w odcieniu 02.
  • The Saem, Saemmul Aura Base, #3Luxury Radiance: kolejna baza jaką kupiłam jest dla porównania bardzo tania ok. 23 pln, produkuje ją moja ulubiona marka The Saem. W ostatnim wpisie mogliście przeczytać o fantastycznym korektorze The Saem. Kupiłam ten primer dlatego, że może być on wykorzystywany jako baza, rozświetlacz i blender. Ma złoto-miedziany odcień, który po roztarciu staje się subtelną, lekką opalenizną. Jest wprost idealny na lato.
  • Missha, All Around Safe Block, Sun Pressed Cream 50 PA+++: oprócz filtrów jakie noszę na co dzień dobrze jest w ciągu dnia uzupełnić ich działanie, dlatego kupuję na lato pudry i kremy BB z filtrem 50PA+++. W tym pudrze macie pełną najwyższą ochronę przeciwko promieniowaniu UVA i UVB. Jest to postać mozaiki, gdzie biała część to krem przeciwsłoneczny, a beżowa to kosmetyk koloryzujący. Puder jest niezwykle miękki, dobrze kryje i starczy mi na jeszcze niejedno lato. Używam go już 2 sezon i widzę, jak niewiele ubyło z opakowania. Bardzo polecam taki rodzaj filtrów jeżeli macie na twarzy latem makijaż. Kosztuje ok 68-80 pln.
  • A'Pieu, Air Fit Cushion BB Cream 50 PA ++: kolejny cushion w mojej kosmetyczce, kupiłam go w promocji za 24 pln więc była to czysta przyjemność :) ma same zalety: piękne opakowanie, świetnie kryje, ma najwyższy filtr, półmatowe wykończenie. Jest to najszybszy typ makijażu i ochrony w jednym. Ponieważ ma wygodne opakowanie można nosić go do poprawek. Kupiłam najjaśniejszy #21 kolor, więc jeżeli szukacie czegoś na lato polecam ciemniejsze odcienie.
  • Innisfree, No Sebum Mineral Powder: najsłynniejszy, mineralny, koreański puder na bazie czystej krzemionki. Pachnie uroczo miętą i niesamowicie wygładza skórę. Ma biały kolor, ale jest całkowicie niewidoczny, może być używany na przykład jako primer pod cienie do powiek :) Nie gromadzi się w porach czy zmarszczkach. Utrzymuje mat jak żaden inny przez wiele godzin, nawet w największy upał; jego wykończenie jest podobne do Make Up For Ever HD Powder. Na stałe wchodzi do mojej kosmetyczki jako ulubieniec i must have. Kosztuje tylko ok 30 pln.
  • Peripera, Peri's Tint #Starwberry Juice, #Mandarin Juice: nowe odcienie tintów Peripera całkowicie podbiły moje serce. Wibrujące i intensywne, noszę je jako mix lub podkład pod szminki i balsamy do ust. Sprawdzają się także w formie różu. Mandarin Juice ma tak bardzo oranżowy odcień, że z każdej nawet winno-czerwonej szminki zrobi piękny odcień oranżu; Stawberry Juice to typowa truskawkowa, nasycona czerwień - urocza i do schrupania. Tinty kosztują ok. 24 pln za sztukę.
  • TonyMoly, Pink Make Up Sponge: dla tej gąbki kupiłam specjalnie opakowanie kremu CC, bo nie można jej było kupić inaczej. Polecała ją jedna z moich ulubionych koreańskich blogerek, która jest bardzo wybredna. A gąbka jest doskonałym zastępstwem beauty blendera. Ma mikroporowatą strukturę, podkłady wyglądają jak nałożone airbrushem. Po namoczeniu powiększa się dwukrotnie. Łatwo nałożyć nią korektor pod oczy i kremowy róż. 
  • Jessup, Pro Kit Make Up Brushes: moje ostatnio ulubione pędzle, które są odpowiednikiem niebotycznie drogich pędzli Toma Forda, nie oszukujmy się, to nie jest "ta" jakość - ale kształt i funkcja zostały zachowane. Są doskonałe do płynnych i kremowych konsystencji, świetne do konturowania, wykonane są z wełny oraz włókien syntetycznych. Bardzo je polecam. Cały zestaw 5 szt. kosztuje tylko ok. 50 pln.
  • The History of Whoo, Gongjinhyang Nok Yong Pack: używam tej maski kilka miesięcy i jak ro bywa z najbardziej luksusowymi kosmetykami z Korei jest DOSKONAŁA. Kocham markę The Whoo, ale jej ceny często są horrendalne (maska kosztuje od 170 -350 pln); można kupić na Ebayu zestawy próbek, co robię bardzo reguralnie; kupuję kremy pod oczy, kremy do twarzy, maski oraz olejki i mydła. Są to kosmetyki na bazie koreańskich ziół i wyciągu z poroża jelenia. Jest to główny składnik tej maski obok mleczka pszczelego i żeń-szenia. Ma bardzo gęstą, kleistą konsystencję i bursztynowo-błotnisty kolor, jest to rodzaj rozgrzewającej maski do masażu - stosuje się ją wieczorem, wykonując specjalny masaż twarzy pobudzający krążenie. Skóra jest dotleniona, napięta, odżywiona, lśniąca i oczyszczona z toksyn - jak nowa! Jest to maska przeznaczona dla skóry dojrzałej (lub po 30-35 roku życia), suchej, odwodnionej, zmęczonej. Stosuję ją kiedy nie widzę już dla siebie ratunku:) 
  • Elishacoy, 3D Spin Heart Ball Massager: małe, złote cudo, które widzicie na zdjęciach to końcówka masażera do szczotki Elishacoy o której pisałam w 2014 roku tutaj. Można wykonać z pomocą olejków przyjemny wieczorny masaż twarzy w parę minut. Niestety trzeba mieć szczotkę i trzeba upolować tą plastikową końcówkę za normalną cenę ok 4 USD, a jest sprzedawana nawet za 24 USD :) kupiłam ją na Wishtrend przy pierwszych większych zakupach.
  • Innisfree, Super Volcanic Jeju Clay Mask: czekałam aż skończą się wszystkie moje maski z glinką żeby kupić najnowszą wersję bardzo popularnej maseczki Innisfree z wyciągiem z pyłu wulkanicznego. To bardzo łagodny i skuteczny produkt, pięknie oczyszcza i nie wysusza skóry. W porównaniu do poprzedniej wersji jest silniejsza i ma delikatne granulki, które przy zmywaniu działają jak peeling.
  • Nature Republic,  92%Aloe Vera Soothing Face&Body Mist: kolejnym najbardziej słynnym koreańskim kosmetykiem jest żel aloesowy Nature Republic, może być stosowany do twarzy, ciała a nawet włosów. Teraz marka dodała do serii mgiełkę. Mgiełki latem są niezastąpione, można nimi odświeżyć makijaż, schłodzić ciało. Mgiełka Nature Republic zawiera 92% soku aloesowego więc bardzo dobrze łagodzi i koi. Zabieram ją za sobą na wyjazdy i a "odlewkę" noszę przy sobie. 

Kosmetyki Popularne
  • L'Oreal, Infallible 24H Matte Foundation #Natural Beige: słyszałam o tym podkładzie, że jest to jeden z niewielu, które nie wysuszają skóry i dają naturalny matowy efekt. Kolejna promocja w Superpharm pozwoliła mi go wypróbować. Nie lubię matowego wykończenia, stosuję ten podkład tylko na strefę T. Największą próbę przeszedł w upały +40C i zdał ją na piątkę, skóra była gładziutka, matowa i to bez użycia pudru. Co jest plusem podkład pięknie się dopasowuje i nie obciąża skóry, nie zbiera się w porach na nosie. Jak dla mnie bomba! Sprawdzi się również przy suchej skórze. Daje ultra naturalny efekt. Co gorsza, weszła już wersja Pro-Matte, może to tylko inna nazwa w USA... na prawdę ciężko za tym nadążyć :)
  • Bourjois, Bronzing Cream Solei BB Cream: wielka szkoda, że nie można kupić każdej nowości Bourjois w Polsce - ten brązujący, lekki krem wtapia się w skórę bez skazy, rozświetla, nadaje ciepły ton i obłędnie pachnie czekoladą. Można go stosować jak bazę pod makijaż, można dodać go do ulubionego podkładu, nadaje się do konturowania. Rewelacyjny kosmetyk za niewielkie pieniądze. Kupiłam go na Amazonie. Bardzo polecam!
  • Bourjois, So Laque Gloss #Ciel mon Vernise': ulubiony kolor na lato, kolor lazurowego lekkiego nieba, ale w gamie pastelowej. Nie jest kryjący, jako jedyny z tej serii lakierów :( ??? dlatego jako bazę stosuję pod niego Le Blanc lub Candy Mint Aplle Essie. Wtedy sprawdza się rewelacyjnie.
  • Ben Nye, Loose Powder #Translucet, #Banana: jak widzicie uwielbiam pudry, chociaż lubię lśniące wykończenie na skórze. Pudry z gamy Ben Nye są znane na całym świecie, kupiłam opakowania po 30gr i są świetne do podróżowania. Banana stosuję też często na zdjęciach, szczególnie dla osób o zaczerwienionej skórze lub pod oczy. Nie zapomnijcie jednak włożyć do środka wacika żeby zabezpieczyć puder przed wysypywaniem. 
  • Pupa, Ultraflex Mascara: nie wiem jak to możliwe, że jeszcze o niej nie pisałam?! To moja ukochana mascara co widać po opakowaniu :) mam ją od stycznia i wciąż jest świeża i daje TEN efekt. Długie, elastyczne, gęste rzęsy jak u lalki. Jestem jej wierną fanką, na pewno kupię drugie opakowanie. Koniecznie jej spróbujcie!
  • Rimmel, Scandal Eyes #007, #004, 006: niezawodne, wodoodporne cienie do powiek w kremie, niestety te kolory nie trafiły do Polski, kupiłam je na Allegro za grosze. Są lśniące, metaliczne i bardzo łatwe w użyciu. 
  • Kiko Milano, Tri-Bal Soul Backed Blush, #Deluxe Coral: wyprzedaż Kiko w tym roku była na prawdę doskonała; miałam ochotę kupić pół sklepu i z trudem się powstrzymałam, ale nad zakupem tego różu nie myślałam nawet sekundy. Przepiękny, potrójny wypiekany róż, łączy nie tylko 3 kolory ale też 3 formuły. Daje na policzku piękny opalizujący i naturalny efekt. Miękki, cudownie pachnie wanilią i czekoladą i do tego ma nieporęczne drewniane opakowanie :)
  • Kiko Milano, Loose Pigment Eyeshadow #19 #20: kupiłam dwa neonowe pigmenty: róż i czerwień. Oczywiście można je stosować jako cienie do powiek, ale ja kupiłam je jako pigmenty do ust. Nadkładam je na szminki żeby uzyskać intensywny welwetowy kolor, przydają się też w przy bardziej kreatywnych projektach. Kosztowały tylko ok 7 pln za sztukę.
  • Kiko Milano, Long Lasting Sick Eyeshadow #28, #25: cienie Kiko w sztyfcie polecają wszyscy, dla mnie są odpowiednikiem Paint Pot MAC-a. Są to dwa neutralne kolory bez perły (beż i ciemny beż) używam ich jako bazy pod cienie do powiek. Fantastyczne, kremowe, łatwe w użyciu, a z przeceną jeszcze tańsze :) polecam sprawdźcie - do wyboru macie gamę  około 40 odcieni. Zapłaciłam ok. 14 pln za sztukę.
  • L'Oreal, Glam Matte Lipstick Cherry Crop #510: moja ulubiona, ultra matowa szminka w kolorze techno czereśni. Daje wspaniałe welwetowe wykończenie i nie wysusza ust, ma też fajnie zaprojektowany aplikator, dzięki czemu może być stosowana bez konturówki. Niestety L'Oreal właśnie wycofuje tę gamę :(
  • Chanel, Rouge Allure #136/Melodieuse: znowu produkt nieobecny od zeszłego roku, ale może uda się Wam znaleźć tak jak mi, chociaż tester :))) co za kolor! Naturalna, piękna czerwień z kroplą koralu z półmatowym wykończeniem. Pasuje każdemu. Na lato - najlepsza!
  • Lierac Prescription, Intense Anti-Dark Spot Depigmenting Serum: kosmetyk do zadań specjalnych z Hydroksykwasami 8%, mikroalgami i D.A.B; jeżeli tak jak ja co lato macie silne zmiany pigmentacyjne oprócz wysokich filtrów, unikania opalania twarzy dobrze jest kupić silny kosmetyk wspomagający. Żel jest mimo maleńkiej tubki bardzo wydajny, stosuje się go domiejscowo na dzień i na noc po kropli. Koniecznie z użyciem najwyższych filtrów! Widzę jak powoli rozjaśnia moje przebarwienia. Super! Kosztuje ok 80 pln/15ml.
  • Sans Soucis, Sensitive Cream Mask: łagodząca, nawilżająca maska w postaci gęstego kremu; kosmetyki Sans Soucis są przebadane dermatologicznie i działają bardzo łagodnie na skórę. Nakładam ją również grubszą warstwą pod oczy. Taki rodzaj maski jest niezbędny przy dużej ekspozycji na promieniowanie słoneczne, świetnie regeneruje i łagodzi skórę, można nałożyć ją na noc. Trafiłam na nią w TKMaxx.
  • Nuxe Body, Long Lasting Deodorant: postanowiłam zmienić Vichy na nowy roll-on. Jeżeli pomyślicie jakie substancje są wchłaniane od razu do krwiobiegu po użyciu "kulki", natychmiast będziecie chciały mieć dobry dezodorant! Bez sztucznych barwników, z naturalnymi składnikami mineralnymi. Na prawdę warto o tym pomyśleć przy zakupie każdego kosmetyku. Kolejne plusy Nuxe to delikatny, kwiatowy zapach, bardzo dobrze nawilżanie skóry i brak podrażnień Warto go kupić w promocji w Superpharmie.
  • Kringle, Woski/Gentelmens Line, Garden Line: zakochałam się w wycofanych przez markę liniach, niestety - nie lubię oczywistych zapachów. A cała linia Gentelmens to oryginalne połączenia ziół, ambry, bursztynu, paczuli, tytoniu... kupiłam prawie wszystkie wersje. Kolejną miłością darzę zapachy czysto ziołowe więc wosk o zapachu tymianku czy bazylii kusi mnie bardziej niż lody toffi :)
FirmaKokarda