6/29/2015

Nowości Peripera/Letnie Szminki i Róże - Recenzje.

Peripera widniała na liście wishlist 2015 i należała do tych kosmetyków, które musiałam wypróbować. Jest zbyt urocza, byłam też ciekawa nowych kolorów i formuł, bo nawet wśród koreańskich blogerek marka uchodzi za bardzo dobrą mimo tego, że jest bardzo tania. Szczególnym powodzeniem cieszą się urocze Peri's Tint. 
Postanowiłam więc kupić kilka różnych kosmetyków, co po filmie Lisy Eldridge z zakupów z Seulu nie było takie trudne :) 
Peripera oznacza wróżkę, z wizerunkiem marki łączona jest rysunkowa postać dziewczynki, która jest zbyt urocza żeby się jej oprzeć.

Peripera Cushion Blusher
Płynny róż w tubce z gąbeczką do aplikacji. Tubeczka zawiera 20ml różu i to jest naprawdę bardzo dużo ... :) mam wrażenie, że przez 3 miesiące używania nic nie ubyło. Stosowanie tego kosmetyku jest niezwykle łatwe, po prostu dociskacie gąbeczkę do policzka, a potem delikatnie rozprowadzacie róż palcem lub pędzlem czy gąbką. Jest to róż o ciekawym pudrowym wykończeniu, który ma dać efekt makijażu tzw. niewinnej i uroczej dziewczyny, co z tym aplikatorem jest bardzo łatwe. Kolory są delikatne i pudrowe, nie spodziewajcie się policzków w kolorach nakrętek :) 
Ten róż będzie szczególnie dobrze się komponował z bladą cerą, więc można go stosować cały rok. Sprawdza się również na ustach jako baza do makijażu. Do wyboru macie 5 odcieni (tutaj możecie obejrzeć całą gamę) - ciężko je się zdecydować tylko na dwa, wybrałam jeden w odcieniu lawendy #05 Lively Lavender (ponieważ nie spotykam się w ogóle z tym kolorem w markach zachodnich) i "pewniak" odcień koralowo-brzoskwiniowy #04 Shy Pink. Kolor lawendowy zdecydowanie zostawiam na zimę. Co jest ciekawe można zdjąć i uprać gąbeczkową nakładkę :) Czy to nie świetny pomysł?
Blusher kosztuje ok 35-40 pln za szt.
Peripera Peri's Tint Water #Candy Juice
Najpopularniejszy produkt marki Peripera to właśnie ten klasyczny tint. Tinty można stosować na usta i na policzki, może być bazą dla intensywnych kolorów szminek. Wodne tinty wchłaniają się szybko w naskórek ust i barwią go na wiele godzin. Na pewno znacie tinty Benefit. Tinty Peripera mają typową formułę wodną, ale co ważne, jako jedne z niewielu nie przesuszają skóry warg. Tint daje delikatny wodny kolor na ustach. Wybrałam nowość kolor proponowany przez markę na wiosnę i lato 2014 i jest to uroczy odcień gumy balonowej z lekkim połyskiem, a nie neonowy róż wpadający w pomarańcz:) Na ustach wygląda pięknie, polubiłam go też na policzkach. To nie ostatni tint Peripera w mojej kosmetyczce! Teraz marzę o pomarańczu i już do mnie jedzie kolor Mandarin Juice :) Peripera właśnie zmieniła kolor zakrętek na opowiadający kolorowi tintu. Pełną gamę kolorystyczną możecie zobaczyć na moim Pintereście.
Peri's Tint/25-35 pln za sztukę. Właśnie wszędzie jest w bardzo niskich cenach promocyjnych :)
 
Peri's Ink #Get the Eye: ostatnim wybranym przeze mnie kosmetykiem jest tzw. Ink czyli rodzaj tintu o żelowo-wodnej formule (podobnie jak tusz). Przypomina w konsystencji trochę nowe szminki Bourjois - ponieważ wygląda na ustach jak szminka z satynowym połyskiem, ale ma trwałość tintu. Jest to bardzo napigmentowana i kryjąca. Kolorystyka całej linii jest nasycona, wibrująca latem - ma się ochotę kupić od razu wszystkie kolory, bo żaden nie przypomina tego, który już masz :) Ma bardzo ciekawy długi i wygięty aplikator, dzięki niemu bardzo łatwo jest nakładać tak intensywny kolor jednym pociągnięciem. Pędzelkiem nie da się prawidłowo nałożyć tej formuły. Również nie wysusza ust i jest bardzo trwały. Pachnie słodko cukierkami.
Peri's INK/29-35 pln za sztukę.
Jestem wielka fanką kosmetyków Peripera, szczególnie do ust; nie sprawdziłam jeszcze kredek i szminek w formie cushion... Mam nadzieję, że Wam się spodobała i może wybierzecie coś z tej oferty na lato. Możecie się jej oprzeć?
FirmaKokarda

6/13/2015

31 Favs of June 2015/ Trzydzieści Jeden Ulubionych Kosmetyków Czerwca 2015.

Czerwiec to mój ulubiony miesiąc, pełnia lata, piękne nasycone zielenie wokół, kwitną piwonie, można jeść truskawki do woli, a przed nami jeszcze całe lato i wakacje!
Nazbierałam całe mnóstwo ulubionych produktów, które chciałabym Wam przedstawić - my kobiety wiemy, że każdy z nich jest niezbędny :)
A już mam w przygotowaniu kolejne ulubione lipca :))) Dziś między innymi trochę makijażu, również taniego, pielęgnacja włosów i ciała, kilka ulubieńców do paznokci. Wszystkie te kosmetyki możecie stosować cały rok, ale kilka z nich jest wprost idealne na lato, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszam!

Kosmetyki Polskie
W tym miesiącu pojawiło się kilka w mojej kosmetyczce i łazience kilka kosmetyków polskich. Mogę je polecić ze względu na świetne ceny i działanie. Część z nich jest już "sławna", świadczy o tym to jak trudno było mi je kupić.
  • My Secret, Face Illuminator Powder: to jeden z najchętniej kupowanych produktów do twarzy, bez rozświetlacza latem? Nie da się. Koniecznie musicie go mieć, jeżeli to wasz pierwszy rozświetlacz możecie zaryzykować i kupić go w ciemno. Jest pudrowy, wypiekany, w złotym odcieniu, właściwy dla każdej karnacji, daje tak ukochany efekt tafli. BARDZO przypomina mi Mary Lou The Balm, kosztuje 15 pln. Hit! Niestety, mała dostępność produktu i prawie zawsze jest wyprzedany, polujcie!
  • My Secret Matt Fixing Powder: przy okazji kupiłam drugi produkt z MySecret, matujący puder z dużą zawartością krzemionki. Bardzo mi się w w nim podoba to, że nie zmienia odcienia skóry, może trochę bieli, ale po chwili ten efekt znika. Jest niesamowicie gładki, nie podkreśla suchych skórek, nakładam go lateksową gąbeczką. Gdyby miał lusterko i aplikator - byłby idealny. Kosztuje ok 11 pln. Brawa dla My Secret!
  • Bielenda Brązująca Pianka do Ciała: bardzo lubię produkty Bielendy, cały czas używam świetnego balsamu CC Color Control 10w1, o którym pisałam wcześniej; kiedy pojawiły się pianki brązujące postanowiłam je wypróbować. Zaletą pianki jest to, że szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy dzięki temu nie brudzi i nie zostawia smug. Opalenizna pojawia się po około 3-4 godz; nie pachnie ładnie jak to samoopalacz, ale za 20 pln, można to jej wybaczyć. Do wyboru macie 2 odcienie do jasnej i ciemnej karnacji.
  • Bell HYPOallergenic Mat Powder #01: kolejny puder matujący, zdziwiła mnie jego gładkość i bardzo dobry wygląd na skórze, matuje doskonale, to druga opcja pudru na lato. Należy do linii antyalergicznej, będzie dobry dla skór wrażliwych. Ma lusterko i sprytny puszek do aplikacji.
  • Iossi Serum Intensywna Nocna Regeneracja: nowa, wspaniała marka kosmetyków naturalnych, na pewno napiszę o niej oddzielną recenzję. To w 100 % naturalne serum jest doskonałe na lato; bardzo dobrze odżywia i natłuszcza skórę, jest to produkt do pielęgnacji nocnej, ale możecie dodać kilka kropel do dziennego kremu. Zawiera min: oleje z wiesiołka, baobabu, paczuli i mirrowy; ma złoty kolor i kojący zapach. Możecie kupić małą lub większą pojemność (10 ml, 30 ml). Skóra jest rano elastyczna, miękka i nawilżona. 
  • Iossi Spice od India, Masło do Ciała: kolejny kosmetyk z Iossi, który mnie rozpieszcza to masło o zapachu Indii :), pachnie paczuli i mirrą, zawiera min. olejek arganowy, marchwiowy. Jest tak gęste, że należy je nakładać na lekko wilgotną skórę. Możecie wybrać pojemność 60 lub 120 ml. Świetne na dekolt, szyję, przesuszone przedramiona... i nie trzeba używać perfum :)
Kosmetyki Zagraniczne w mojej kosmetyczce są to przede wszystkim kosmetyki koreańskie, ale łatwo możecie je kupić na Ebayu, reszta z nich jest dostępna w perfumeriach i na stoiskach firmowych.

  • Golden Rose Bronzing Mineral Teracotta Powder #04: kolejny hit za niewielkie pieniądze (ok. 24 pln) jakością nie ustępuje kosmetykom MAC, jest miękki, bajecznie odbija światło, pięknie się nakłada, można go używać jako bronzera, dla jasnej karnacji wymarzony do naturalnego konturowania. Skóra wygląda elegancko. Zdecydowanie mogę już go dorzucić do must have i ulubieńców roku 2015. HIT!
  • Golden Rose Color Expert #102: linia lakierów do paznokci z efektem hybrydy, jakością przypominają Essie, są kremowe, mają szeroki pędzelek, dobrze się utrzymują. Za 5,90 pln jestem bardzo zadowolona. Jednym z moich ulubionych kolorów jest #102, który nawiązuje do marsali - koloru 2015.  
  • Laura Mercier Primer Protect 30 PA++: świetny primer na lato, ale nie tylko - nie jest to może najwyższy filtr, do pomieszczeń biurowych z oświetleniem jarzeniowym i dla pracujących przy komputerach będzie odpowiedni. Nawilża i wygładza skórę, utrzymuje makijaż do 12 godzin. Minusem jest jego cena ponad 200 pln.
  • Nuxe Reve de Miel, Gel Nettoyant: żel myjący na bazie miodu z akacji i łagodzącego wyciągu z lipy. Gama Rev de Miel należy do moich ulubionych (mam z niej balsam do ust), jeżeli szukacie łagodnego, wydajnego żelu do mycia twarzy - polecam! Szczególnie lubię im myć twarz rano, nie ściąga i nie wysusza, ciepło pachnie miodem. Można go upolować na -40% w Superpharmie, wtedy kosztuje ok 24 pln.
  • Bourjois So Laque, Ultra Shine #Pina Cocolada: jeżeli nie kupuję Essie w pierwszej kolejności kupuję So Laque, kolory są zawsze przepiękne, a JEDNA warstwa wystarczy dla optymalnego efektu, utrzymują się przez tydzień bez problemu. Poluję na nie na przecenach, szczególnie polecam gamy pastelowe oraz ten wyjątkowo uroczy odcień mlecznej czekolady. Lubię go latem na stopach.
  • L'Oreal Magique Smooth Souflle Blush: niestety wycofane przez L'Oreal, ale wciąż można je kupić na Allegro w bardzo niskich cenach. Mam dwa kolory Celestial i Angelic. Jest to róż w postaci miękkiej pianki, daje matowy, subtelny efekt na skórze - można używać go również na powieki i na usta. 
  • MAC Matt Lipstick #Relentlessly Red: jeżeli lubicie matowe szminki, to ten kolor jest na pewno Wam znany, pisałam juz posta zbiorczego na temat ulubionych czerwieni; zawsze sięgam po ten kolor latem i wiosną, jest to czysta poziomkowa czerwień. Koniecznie obejrzyjcie - można już kupić dopasowaną do niej konturówkę.
  • NYX Matt Lipstick #Indie Flick: jeśli nie chcecie wydać dużo na szminkę, a ma mieć idealny letni kolor (pomarańczowa czerwień z odrobiną koralu) zaopatrzcie się właśnie w ten; szukałam szminki na sesję, wygrała z Chanel, Diorem - może nie ma tak pięknego opakowania, ale kolor i matowe wykończenie jest na piątkę. Kosztuje 25 pln.
  • NYX Blusher #Taupe: znany i lubiany róż do konturowania, ma ziemisty kolor, który naśladuje cień na policzkach, dla niewprawnej ręki trzeba uważać, żeby nie nałożyć go za dużo. Dobry do oliwkowych karnacji, przypomina róż MAC Emote, więc macie dla niego zastępstwo. 
  • Bourjois Mini Blush #01: szkoda, że takie produkty nie trafiają na polskie półki, maleńki kremowy róż, w opalonym kolorze - lato z nim to wygoda. Może tak jak ja traficie na aukcję z nim na Allegro? Zapłaciłam za niego ok 6 pln.
  • China Glaze #Peachy Keen: tak długo szukałam tego koloru, że aż ściągnęłam go z USA :) teraz można bez problemu kupić ten typ brzoskwiniowego beżu np: Essie Resort Feeling. Uwielbiam takie kolory na paznokciach latem. Mam go już dwa lata i wciąż do niego wracam.
  • Make Up For Ever, Chromatic Mix#White: mam wersję wodną i olejową, wciąż jakiś podkład jest za ciemny, z tym pigmentem nic się nie zmarnuje, można również go dodać do szminki czy do różu i stworzyć ulubiony kolor. Polecam jeszcze żółty do niwelowania zasinień i miksowania szminek - można mieć tak pomarańczową szminkę jakiej nie ma nikt! Do kupienia w sklepie PRO lub online.
  • Smashbox Full Exposure Palette: klasyk, ale jakże przydatny; używam tej palety już pół roku i jest to wielka wygoda, nie ma osoby, której nią nie malowałam. Maty są w niej świetne, połyskliwe kolory zawsze mieszam z duraliną i stosują na wieczór. Do palety dołączony jest profesjonalny pędzel. 
  • Naruko Manolia Firming & Whiteninig Serum: mam to serum już pół roku, ale dopiero zaczynam je używać; jest to jedna z flagowych, tajwańskich, naturalnych marek kosmetycznych, a ten kosmetyk należy do bestsellerów. I na pewno będzie o nim oddzielny post. Świetnie nawilża i napina, pachnie kwiatowo i nie jest drogie (ok. 80 pln/30ml). Jeżeli macie tak jak ja przebarwienia - polecam!
  • Missha Near Skin Firming Peptide Self Control Peeling Massage: mój ukochany sposób na gładką, promienną skórę, pisałam już o tej masce w ulubionych 2014 :), nigdy nie mam jej dosyć. A cały proces trwa tylko 15 min. 
  • Nature Republic Snoothing Gel Mist with 92% Aloe Vera: mój ostatni zakup, specjalnie na lato kupiłam mgiełkę w postaci żelu, która zawiera głownie sok z aloesu. Pachnie, nawilża oraz łagodzi oparzenia posłoneczne. W Korei linia z Nature Republic jest tak słynna, że prawie każdy wyjeżdża z opakowaniem naturalnego żelu z aloesu. Mgiełka to odpowiednik tego produktu. Kosztuje tylko ok 27-34 pln
  • Shiseido Tsubaki Treatment Damage Care/biała wersja: latem włosy potrafią być niesforne, zniszczone i suche a jeżeli je farbujecie i używacie prostownicy... cóż, koniecznie musicie mieć tą kurację! To najlepszy kosmetyk do włosów z jakim miałam doczynienia, pachnie obłędnie; jestem o tej maski całkowicie uzależniona. Gładkie, lśniące, pachnące włosy w 5 min, Japonki całkowicie ufają linii Tsubaki, ja również. Można ją stosować raz - dwa razy w tygodniu. Używam też odżywki po każdym myciu z linii Tsubaki Gold SPA... to jest to! HIT!
  • Kiko Smart Lip Liner: kredka do ust o kremowej konsystencji, doskonała kolorystyka, tania ok.14 pln. Uwielbiam te kredki za jakość i kolory. Idealny pomarańcz #702 Coral, idealna czerwnień #707 Strawberry Red; do wyboru aż 16 wibrujących kolorów. Jak to dobrze, że Kiko jest już w Polsce. 
  • Jessup Brushes: moje ulubione, tanie pędzle; ostatnio zaopatrzyłam się w gamę większych pędzli do makijażu twarzy wykonanych z wełny, szczególnie polubiłam dwa pędzle do konturowania, które są odpowiednikiem pędzli Toma Forda :) ponieważ nie widać ich na zdjęciach czekajcie na recenzję!
 
  • The Saem, Perfect Tip Concelaer #01: ten maleńki korektor zasługuje na top ocenę, kremowy, gesty, kryjący a jednocześnie wygląda tak naturalnie; porównałabym go do korektora NARS Creamy Concelaer. Marka The Saem dba o skład swoich kosmetyków, czytaliście wcześniej o toniku z gamy Harakeke. Kupuję go nadal i odkładam na bok wszystkie inne, może być stosowany pod oczy i na miejscowe zmiany na skórze. Hit - a kosztuje ok 24 pln.
  • Skinfood Milk Shake Make Up Remover: uwielbiam dobre płyny do demakijażu oka, a te koreańskie przypadły mi do gustu najbardziej. Milk Shake jest wyjątkowo miękki i w ogóle nie wysusza i nie podrażnia skóry wokół oka, Skinfood należy do moich ulubionych marek kosmetycznych, jeszcze żaden produkt mnie nie zawiódł. 
  • Korres Velvet Orris Violet White Peper Body Balm: Korres jest znany ze swoich naturalnych i pięknie pachnących kosmetyków, ten balsam pachnie miękko, łagodnie, kobieco. Wyobraźcie sobie połączenie białego pieprzu i fiołka. Jest pudrowy lekko korzenny, drzewny, otulający. Wiem, że Korres ma odpowiednik tego zapachu w postaci wody toaletowej. I bardzo dobrze! 
  • L'Oreal Wild Stylers, TechniArt, Crepage de Chinion: nowy produkt L'Oreal nadaje puszystość, objętość i niedbały wygląd, włosy są też lekko matowe. Fantastyczny, mam dwa razy więcej włosów :) Wolę chyba jego wersję bez dodatku lakieru The Next Day Hair, ale na pewno jest to mój kosmetyk nr 1 do układania włosów.
  • Tigi Headshot Reconstrutive Intense Conditioner: dla nie mających czasu - odżywka, która działa w kilkanaście sekund jak maska i pachnie jak guma balonowa, do tego daje efekt chłodzenia. To mój hit od ponad dwóch lat. Zawsze poluję na nią w TKMax - czasami się udaje :) Teraz Tigi zmieniło szatę graficzną ale na szczęście wciąż można ją kupić.
  • Nakładka do Malowania Rzęs: plastikowa nakładka na rzęsy, nie mam mowy o podkówkach i oczach pandy czy pobrudzonych palcach. Fajny gadżet. Kosztuje tylko 3 pln. 
  • Bio Essence Firming Cream with ATP: to już 32 kosmetyk na tej bardzo długiej liście - ale możecie o nim szczegółowo przeczytać w ostatnim poście.
FirmaKokarda

6/08/2015

Bio-Essence Face Lifting Cream Royal Jelly + ATP/Nowa Wersja.

Pisałam już o tym kremie wcześniej i wzbudził on wśród moich czytelniczek zamieszanie. Jest to jeden z niewielu preparatów na rynku światowym, który ma tak natychmiastowe działanie. Oczywiście znajdą się przeciwnicy tego kremu, ale ja należę do jego wielbicieli. Kupiłam niedawno nową wersję z mleczkiem pszczelim i postanowiłam podzielić się krótko odczuciami na jego temat.

W Azji wielkie znaczenie ma idealny kształt twarzy w formie litery V: mała, owalna twarz kończąca się niemal szpiczastym podbródkiem z delikatnymi kośćmi żuchwy; jest to dla mnie niezrozumiałe, bo dla mnie Azjatki są piękne, ale to jedna z różnic kulturowych. Całkowicie nie wierzę w reklamy: kup nasz krem twoja twarz nabierze innego kształtu... a jednak :)
Pierwsze opakowania kupiłam po testach próbek, które zaskoczyły mnie swoim działaniem jak żaden inny krem. I od tamtej pory staram się dwa razy do roku zużyć jeden słoiczek. Ponieważ stosuję go tylko na policzki i brodę - jest dla mnie podwójnie wydajny. Zawsze nakładam go szpatułką lub patyczkiem higienicznym (to bardzo ważne, żeby bakterie nie dostawały się do kremu, a dzięki takiemu stosowaniu nie nabieracie go za dużo).
Nowa wersja:
W nowej wersji kremu mamy ulepszoną formułę przez dodanie mleczka pszczelego, obiecane lepsze nawilżenie i odżywienie skóry. Oprócz mleczka pszczelego krem zawiera Bio Energy Fluid (który dociera wraz z aktywnymi składnikami wgłąb skóry) oraz Bio Mineral Essence, kwas hiarulonowy, żeń szeń, arcydzięgiel, kolcowój.
Konsystencja pozostała ta sama: lekka żelowa, bardzo dobrze się wchłania i adoptuje. Nawet przy stosowaniu kilku preparatów, tak jak w moim przypadku, nic się nie roluje przy nakładaniu makijażu.
Opakowanie również jest takie samo z małymi różnicami, pojawia się wzór plastrów miodu na zakrętce i kartoniku. Zapach jest również podobny, tym razem wydaje mi się bardziej "chemiczny", ale nie jest to przeszkadzające podczas używania.
Cud wyszczuplenia i ujędrnienia skóry jest niezmienny! Mam 2,5 cm - 3 cm w obwodzie twarzy mniej po wmasowaniu kremu w skórę (wyraźnie czuć jak krem usuwa opuchliznę spowodowaną zatrzymaniem wody, pojawia się efekt jakby lekkiego mrowienia). Stosuję go naprawdę oszczędnie. Co lubię w jego działaniu najbardziej? Jędrne policzki, mniejsza broda!!!, wielogodzinne nawilżenie, natychmiast wygładza drobne linie i zmarszczki (krem traci na działaniu po ok 10-12 godz). 
Wiem, że chciałybyście żebym napisała że po użyciu jednego słoiczka efekt pozostaje na zawsze na skórze. Nie ma takich preparatów - jeżeli oczekujecie trwałego liftingu pozostaje medycyna estetyczna. 
Krem warto kupić jeżeli borykacie się ze zbieraniem wody na twarzy; skóra zaczyna tracić jędrność; przechodzicie trudny okres, jesteście zestresowane, przemęczone; macie skórę 30+ , myślę że młodsze użytkowniczki mogą nie zauważyć, że krem działa. Skóra do 25-27 roku życia wygląda z reguły świetnie i regeneruje się bardzo szybko. Krem może być zastosowany jako kuracja ponieważ poprawia kondycję skóry: nawilżenie, napięcie, odżywanie, koloryt. Na rynku azjatyckim ten preparat jest kupowany przez młode osoby ale tak jak pisałam są to względy kulturowe.

Kosztuje od 120 pln do 180 pln za 40gr (kupicie go na Azjatyckim Bazarze lub Asian Store - polecam oba źródła), ktoś może napisać, że to dużo, jednak to dwie bluzki w H&M lub połowa ceny kremu liftingującego z perfumerii.
Ponieważ preparat jest w 100% wydajny i spełnia każdą obietnicę producenta warto się w niego zaopatrzyć.

Jest to mój must have, doskonałość roku 2013, 2014 na moim blogu i widzę, że nic się nie zmieni w 2015. 
FirmaKokarda

6/05/2015

Last Favs of Summer 2015/Ulubione Kosmetyki Lato 2015.

Ten post miał ukazać się w maju, ale jak to zwykle bywa - nie zdążyłam z jego publikacją. A zaraz mam w planie następnych ulubieńców :))) Są to moje ulubione kosmetyki i nie tylko, które akurat zagościły w mojej kosmetyczce. Ponieważ często nie mam czasu pisać o nowościach, posty zbiorcze bardzo w tym pomagają. W poprzednim roku możecie przeczytać o letnim makijażu oraz o mojej letniej kosmetyczce 2014 (tutaj) i 2013 (tutaj).
  • Kringle Candle Wax Melt, Citrus and Sage: pierwszy raz kupiłam do domu woski Kringle i już mam mojego ulubieńca, który pali się bezustannie w kominku. To piękna mieszanka nut cytrusowych i szałwii, chociaż nie odbierzecie jej jako chłodną, zapach jest niezwykle ciepły, stosowany, w jakiś sposób rześki, ale nie ciężki. Nuty cytrusowe należą do moich ulubionych, ale bardzo trudno jest skomponować zapach tak, żeby nie był tani. Kringle spisał się na piątkę! Woski Kringle bardzo łatwo jest podzielić na kawałki i palić tylko tyle wosku ile chcecie. 
  • Skinfood, Gold Kiwi Sun Cream SPF36, PA++: co roku kupuje małą pojemność filtra, który noszę w torebce i smaruję nim dekolt, szyję, dłonie w ciągu dnia. Uwielbiam filtry koreańskich marek, mają doskonałe działanie pielęgnacyjne, pięknie pachną, łatwo się rozprowadzają. W tym roku znowu kupiłam filtr Skinfood i jestem bardzo zadowolona. Mała buteleczka ma 30 ml pojemności, krem jest wydajny, na pewno starczy mi do września.
  • Klairs, Illuminating Suple Blemish Cream SPF 40 PA++: już wiecie, że ten krem BB dołączył do grona moich ulubieńców, ma biszkoptowy kolor, satynowe wykończenie i świetny skład, który będzie odpowiadał nawet bardzo wymagającym wrażliwym skórom. Przeczytacie o nim tutaj.
  • Max Factor Mascara False Lash Effect,Waterproof: moja ulubiona od zawsze maskara do zadań specjalnych, mimo grubej szczoteczki doskonale rozprowadza tusz, nie skleja rzęs, nie grudkuje się, jest maksymalnie czarna i możecie zapomnieć w upale o czarnych podkówkach pod oczami. Oprócz tego przez wiele miesięcy nie wysycha.
  • Real Techniques Miracle Sponge: o tej gąbce pisałam już wiele razy i nie wyobrażam sobie bez niej nie tylko mojej letniej kosmetyczki, ale mojej kosmetyczki w ogóle :) pełna recenzja pod tym linkiem. Oprócz niej druga magiczna gąbeczka :)
  • Bobby Brown Single Eyeshadow # Rich Navy: cienie Bobby Brown należą do moich ulubionych, mają wyjątkową pigmentację, przepiękną gamę naturalnych odcieni (warto sprawdzić brązy, szarości), są tak duże, że starczają na całe życie :) Rich Navy to głęboki, czysty granat tzw. royal blue, stosuję go jako liner - szczególnie podkreśli brązowe i zielone oczy, ale nie będzie tak "głuchy" jak czerń, można zastosować go na mokro. Warto kupić chociaż jeden cień z kolekcji matów Boby Brown żeby się przekonać jakie są świetne.
  • Benefit Dallas: jeżeli kupuję róże lub bronzery najczęściej sięgam po Benefit. Dallas jest bardzo ciekawym odcieniem chłodnego brązu z niebieskimi drobinkami(!?) Co ciekawe wogóle tego nie widać - bo Dallas ma wykończenie matowe, ale żeby efekt nie był płaski dodano drobinki, które tworzą jakby poświatę co daje miękkie wykończenie. Sprawdzi się przy opaleniźnie i oliwkowych karnacjach. Efekt, wydajność, jakość; jak to zwykle z Benefitem bywa; na 5!
  • Peripera Cushion Blusher; Peripera Peri's Ink; Peripera Peri's Tint: kosmetyki Peripera, które kupiłam ostatnio znajdą się już wkrótce w oddzielnym poście :) Można się w nich zakochać od samego patrzenia :) urocze opakowania, bardzo ciekawe formuły. Kupiłam dwa róże z gąbeczką, oraz dwa tinty. Są to idealne formuły na lato, lekkie i wodniste nie obciążają skóry, a tinty pozwalają na trwały, całodzienny makijaż ust w letnich kolorach.
  • TonyMoly BCDation Make Up Fixer: fixer zawsze się przyda, lubię właściwie każdy rodzaj mgiełek do makijażu i pielęgnacji. Nawilżają, scalają i utrwalają makijaż. Kupuję różne wersje mgiełek koreańskich. Pisałam o innej wersji mgiełki TonyMoly Goddess Aura tutaj, która daje efekt lśniącej skóry, a dzięki zawartości aloesu świetnie nawilża skórę. Mgiełka BCDation jest typowym fixerem, zawiódł mnie tylko spryskiwacz - niestety nie daje równomiernej mgły, przelewam tą mgiełkę do buteleczek Muji.
  • Becca Shimmering Perfector Base: pisałam o niej w poście o moich ulubionych bazach pod makijaż tutaj, teraz szczególnie się z nią nie rozstaję ponieważ jej beztłuszczowa formuła jest najlepsza przy wysokich temperaturach. 
  • Bourjois CC Cream: w ostatnim poście znajdziecie na jego temat szczegółowe informacje - wciąż mi towarzyszy :)))
  • Topshop Cream Blush #Pulse: ten kremowy róż należy do poprzedniej, jesienniej kolekcji makijażu, ale jest tak genialnie stworzony kolor, że można go używać i latem i zimą. To kameleon, wydaje się różowy, odbija światło na złoto, trochę jak płynny metal. Zastępuje mi cień do powiek, an policzkach daje lśniącą taflę - doskonały na wieczorne, letnie imprezy, można używać go na usta. Jest wciąż w przecenie - warto!
  • MaxFactor Blush #Nude Mauve #Seductive Pink: te róże pojawiły się u mnie dzięki obniżkom -40% w Rossmanie; są porównywane do nowych róży Hourglass. Pierwszy kolor nadaje się do konturowania, drugi jest niezwykle zalotny i delikatny. Na policzkach tworzą subtelne odbicie światła. Nie mają wyraźnych drobinek, są miękkie i bardzo dobrze się rozprowadzają. Bardzo je polecam! Na pewno dokupię więcej kolorów :)
  • L'Oreal Super Liner #Jet Black: wciąż wracam linera L'Oreal; zakończony gąbeczką, wygodny w użyciu, głęboko czarny i dosyć lśniący w wykończeniu. Łatwo się aplikuje, bardzo żałuję, że nie ma już wersji granatowo-czarnej, która była moją ulubioną. Jest bardzo trwały nie kruszy się i nie przenosi.
  • Shu Uemura Eyelash Curler, gold: nic chyba nie muszę dodawać, wciąż i wciąż - codziennie, ta kultowa zalotka towarzyszy mi wszędzie. Pisałam o niej tutaj, znajdziecie tam również informacje na temat różnic między oryginałem i podróbką.
  • W7, Make Up and Glow Bronzing Cream: duże zaskoczenie - wspaniały WOW! Odpowiednik kremowego bronzera, który BARDZO przypomina w konsystencji, wykończeniu Chanel Bronze Universel. Na prawdę nie ma sensu kupować Chanel jeżeli nie zależy Wam na wersji luksusowej. Jest może nieco bardziej po stronie glow, kolorystyka prawie identyczna. Tak samo nakładamy ją gęstym pędzlem typu kabuki, można używać jej do ciała i do konturowania twarzy. Recenzje W7 są lepsze niż Chanel, może dlatego że kupicie go za 23-27 pln na Allegro. 
  • Essie Nail Polish #Parka Perfect, #Urban Jungle: kiedy latem nie mam ochoty na mocne kolory na paznokciach noszę pastele, ostatnio jestem zakochana w Urban Jungle: elegancki beż, który wygląda obłędnie z opalenizną - również na stopach. Parka Perfect spodoba się każdemu kto nie lubi oczywistych rozwiązań, czasem jest bardziej błękitna, czasem bardziej zielona - ma zatopione delikatne srebrne drobinki. Będzie też świetna na jesień.
  • Seche Vite: bez niego mój manicure by ie istniał, kiedy pracujecie wciąż rękami i nie robicie żelowych paznokci jest to wybawienie. Od dwóch lat jest to moja ukochana baza wysuszająco-wzmacniająco-nabłyszczająca. Paznokcie wyglądają jak od manikiurzystki, lakiery nie odpryskują i możecie spokojnie nosić je przez tydzień w nienaruszonym stanie. Seche Vite jest nareszcie dostępny w Polsce w Superpharmie. Dość szybko gęstnieje warto kupić go w duecie ze specjalnym rozcieńczalnikiem.
FirmaKokarda