4/30/2015

Khadi Regenerujący, Ajurwedyjski Olejek z Białą Lilią/Recenzje.

Dziś wpis dla osób w każdym wieku, które walczą z przesuszoną, wiotką skórą lub skórą czasowo odwodnioną. Również dla tych, którzy lubią codzienny masaż twarzy.

Jak wiedzą moi stali czytelnicy uwielbiam olejki naturalne, jeżeli mogę korzystam z ich działania i zachęcam do tego innych. Pisałam min. o olejku z awokado, olejku marula, oraz olejku arganowym.
Parę miesięcy temu odkryłam stronę Helfy.pl - szukałam informacji na temat pielęgnacji ajurwedyjskiej. A na Helfy znajdziecie przede wszytskim kosmetyki ajurwedyjskie do twarzy i ciała.
Moim pierwszym wyborem był Olejek z białą lilią Khadi o działaniu regenerującym, natłuszczającym i odżywczym. Mam skórę skłonna do przesuszania i pomyślałam, że po zimie będzie on idealnym uzupełnieniem pielęgnacji twarzy i ciała, a także wieczornego masażu.
  • skład: olej ryżowy, olej z sezamu indyjskiego, olej słonecznikowy, lilia, lukrecja, amla, paczuli, witamina E, koper włoski, migdałowiec zwyczajny, ojej z kiełków pszenicy, marchew, limonka* 
  • działanie: biała linia działa ściągająco, przeciwzapalnie i opóźnia procesy starzenia skóry; lukrecja wpływa na uwodnienie; amla łagodzi i zapobiega infekcjom; paczuli aktywizuje proces regeneracji komórek; olej sezamu indyjskiego działa wygładzająco i nawilżająco oraz reguluje pracę gruczołów łojowych; olej z ziaren słonecznika jest bogaty w witaminę E*
Moje wrażenia: 
Jeżeli nie lubicie zapachu paczuli - uważajcie na ten produkt! Pachnie jak kadziło - mocno, intensywnie. Dla mnie jest to wspaniały zapach, do tego stopnia, że dodaje kroplę olejku do odzywki do włosów i balsamu do ciała. Pod każdym innym względem jest świetny, działa dokładnie tak jak opisuje producent. Najszybciej można zaobserwować doskonałe nawilżenie i elastyczność skóry po pierwszym użyciu - ważne! Olejki należy stosować na wilgotną skórę - można spryskać ją tonikiem, wodą różaną i nałożyć 2-3 krople olejku, najłatwiej jest go rozetrzeć w dłoniach i wklepać. Jest to produkt polecany przy masażu ajurwedyjskim, ale możecie dzięki niemu wykonać każdy inny rodzaj masażu twarzy i ciała. Jest bardzo gęsty i oleisty, możecie mieć wrażenie, że się nie wchłonie, ale skóra pije go dosyć szybko. Warto odczekać 10-15 minut zanim położycie się spać. Po masażu należy dodatkowo nawodnić skórę - spryskać hydrolatem, wodą różaną, wodą termalną.

Plusy:
  • nawilża i natłuszcza - działa odżywczo na suchą i odwodnioną skórę, przy regularnym stosowaniu wyraźnie się wygładza, a zmarszczki są mniej widoczne
  • odpowiedni dla skóry suchej, odwodnionej w każdym wieku przez cały rok
  • można go dodawać do ulubionego kremu do twarzy, balsamu do ciała, maski do włosów
  • redukuje zaczerwienienia, podrażnienia, stany zapalne po wypryskach
  • niezwykle wydajny, małe opakowanie 10 ml, starcza na parę miesięcy 
  • ma działanie aromatoterapeutyczne
  • nadaje się do masażu ciała i twarzy
  • idealny kosmetyk do podróżowania 
  • tani! 11 pln/10 ml, 59,90 pln/210ml
  • naturalny, nie jest testowany na zwierzętach, posiada certyfikat, bazy olejowe są pochodzenia ekologicznego,  zawiera tylko oryginalne indyjskie zioła z regionu uprawy, firma Khadi korzysta z fair trade*
*(ze strony sklepu Helfy.pl)
Bardzo Wam polecam White Lilly, na stronie Helfy.pl, znajdziecie też inne produkty i olejki Khadi. Ja już wiem, że kupię olejek z różowym lotosem:) 
FirmaKokarda

4/25/2015

Nawadnianie Skóry - Tonik, Esencja, Serum, Ampułka/Wieloetapowa Pielęgnacja Skóry.

Skóra chce pić! Zimą odwodniły ją kaloryfery, wiatr, mróz, klimatyzacja, przeziębienia. Efekt = wczesną wiosną nie można jej odpowiednio nawilżyć, obojętnie jakiego kremu nie używacie - nic nie pomaga. Dlaczego? Być może nie zadajemy sobie sprawy jak mocno możemy jej pomóc zatrzymując dzięki odpowiednim kosmetykom wilgoć w środku naskórka.

Dzisiejszy post jest na temat rutyny pielęgnacyjnej w każdym wieku i dla każdego typu skóry. Jest to część pielęgnacji wieloetapowej, o której szczegółowo pisałam w tym poście (warto go przeczytać). Co jest ważne w nawadnianiu? Żeby nałożyć kosmetyk nawadniający na jeszcze wilgotną już skórę, która dzięki temu że jest wilgotna jeszcze lepiej przyjmie kolejną warstwę i lepiej ją zaaobsoruje.
Przedstawię Wam kosmetyki, których używam aby pomóc skórze w nawilżeniu, dodatkowo część z nich działa silnie regenerująco i przeciwzmarszczkowo, część można używać w każdym wieku (zależy to od potrzeb skóry). 
Aby dobrze nawodnić skórę potrzebujecie kosmetyków o "wodnej" lekkiej konsystencji, do tego typu należą japońskie i koreańskie toniki, esencje, oraz lotiony. Ja sama bardzo żałuję, że stosuję tego typu uzupełnienie w pielęgnacji dopiero od dwóch lat... Ale przekonałam się do niego w 100%. 
Kiedy? Od razu po demakijażu w zależności od ilości i konsystencji zastosowanych kosmetyków możecie użyć: lotionu, następnie emulsji, a potem serum, lub tylko lotionu jeżeli uważacie, że nie potrzebujecie już niczego więcej na tym etapie. Następnie przechodzimy do dalszej pielęgnacji.
Moje wybory:
Kosmetyki na mojej półce oczywiście rotują :), skupiam się na działaniu przeciw-zmarszczkowym, rozjaśniającym przebarwienia, oraz poprawiającym strukturę i napięcie skóry. W młodym wieku możecie pominąć silne preparaty i korzystać z tych, które np: chronią przed przebarwieniami, pobudzają skórę, dogłębnie nawilżają - wszytko zależ od Was. Bardzo polecam stosowanie kosmetyków typu; lotion, essence, toner jak najwcześniej ok 25 roku życia. Przed zakupem warto obejrzeć zdjęcia, zapoznać się ze składem i recenzjami innych. Chyba najsłynniejszym kosmetykiem tego typu jest lotion Hadalabo, ostatnio bardzo polubiłam też tzw. first essence czyli lekkie, wodne toniki o silnym działaniu nawilżającym i przeciwzmarszczkowym jak na przykład bestseller Missha First Essence, o której pisałam tutaj.
  • The Saem Harakeke Toner: kupiłam ten tonik za poleceniem koreańskiej blogerki, która ma bardzo wymagającą, suchą i nadwrażliwą skórę i na prawdę mogę go polecić każdemu. Tonik ma bardzo ciekawą formułę: jest żelowy i gęsty, ale po wyciśnięciu i kontakcie ze skórą staje się wodnisty i bardzo łatwo się wchłania. Za co go uwielbiam - można nałożyć nawet kilka warstw, a skóra przyjmuje to z radością; nic się nie roluje - całe nawilżenie "idzie" w głąb skóry. Polecam go każdemu, skórze nadwrażliwej, ze skłonnością do zapaleń, suchej, trądzikowej, normalnej. Tonik zawiera aż 92% wyciągu z nowo-zelandzkiej rośliny harakeke, miód manuka oraz wyciąg rumianku. Marka The Saem jest marką eco, nie znajdziecie w jej kosmetykach parabenów, sztucznych barwników, olei mineralnych, składników pochodzenia zwierzęcego. Jest to do tego stopnia świetny kosmetyk, że należy mu się oddzielny post :) co nastąpi wkrótce. Mam wielką ochotę uzupełnić moją toaletkę emulsją z tej serii, która uchodzi za jedną z najlepszych.
  • Nature Republic Aqua Max White C Crystal Essence: żeby nie było nieporozumień każda nazwa koreańskiego kosmetyku mówi o jego działaniu. W składzie tej esencji znajdziecie witaminę C z pochodzenia włoskiej wody z pomarańczy, wyciąg z camu-camu i nieśmiertelnika oraz wyciąg z pestek słonecznika. Jest to niezły kosmetyk można kupić jego ostatnie sztuki, ponieważ marka wycofała go ze sprzedaży i zastąpiła tę linię inną. Na Ebayu można jeszcze znaleźć ostatnie sztuki w bardzo atrakcyjnych cenach. Bardzo dobrze nawilża skórę, ma wodnistą konsytencję i kwiatowo pachnie. Bardzo polubiłam tą essencję i muszę poszukać w liniach Nature Republic czegoś podobnego.
  • It's Skin Power 10, VC Effector: na pewno znacie kolorowe, wodne emulsje It's Skin. Ja wybrałam wersję z witaminą C, chociaż przy używaniu serum C20 jest to niepotrzebne :) Ale do wyboru macie wiele kombinacji pielęgnacyjnych: wyciąg z drożdży, Q10, wyciąg z jadu węża, ślimaka, witaminę B6, witaminę E, adenozynę i wiele innych. Jest to bardzo dobry przykład "wodnej" pielęgnacji skóry. Możecie dodać taki krem na lato lub do pielęgnacji dziennej w ciągu roku, żeby rozwiązać jakś problemem Waszej skóry. Można też kupić i używać różnych rodzajów w zależności od potrzeb i nakładać jedną na drugą.
  • Nature Republic, Tiger Herb Repair Ampule: znowu w nazwie pojawia się ampułka, jest to typ kosmetyku serum, który skupią się głównie na "zagęszczeniu" i stymulacji włókien kolagenu, ale także na bardzo dogłębnym nawodnieniu skóry i regeneracji. Nie można jej używać na skórę z egzemą, podrażnieniami i wypryskami. Zawiera 70% wyciągu z Centella Asiatica, ma ona silne działanie przciwzapalne, stymulujące kolagen, redukcję zmarszczek, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych oraz zmniejsza blizny; zawiera również human oligopeptyde (EGF- Epidermal Growth Factor), który wpływa na tworzenie się nowej tkanki - zagęszcza i pogrubia skórę co widać szczególnie na skórze wiotkiej i ze zmarszczkami. Kiedy używam tej ampułki skupiam się na czole, skórze pod oczami - wszędzie tam gdzie jest ona osłabiona i wiotka. Stosowanie Tiger Herb jest bardzo przyjemne: od razu czuć wyraźne nawilżenie i napięcie skóry. Na plus: w tym kosmetyku nie znajdziecie: parabenów, sztucznych barwników, olei mineralnych.
  • Missha Time Revolution Night Repair New Science Activator Ampule: pod tą bardzo długą nazwą kryje się bardzo popularny w Korei przez ostatni rok kosmetyk. Ampułka jest to silniejsza wersja serum ale nazwę ta stosuje się w Azji zamiennie. Pisałam o niej już w ulubionych 2014. Jest to koreański zamiennik słynnego serum Estee Lauder Night Repair i to dosłowny zamiennik, ponieważ nie różni się składem, a nawet marka Missha chwali się, że skład został ulepszony (jest o 3/4 tańszy). Jeżeli chcecie przeczytać o tym więcej polecam ten wpis. Fantastycznie nawilża i wygładza skórę, rano jest wyraźniej wypoczęta, klarowna, napięta i dowilżona, konsumentki piszą również o zwężeniu porów. Bardzo lubię to serum i w pielęgnacji nocnej nie potrzebuje już wiele więcej. 
  • Skin&Lab Treatment Serum: jest to jedyny zachodni kosmetyk w tym rankingu i niestety wypada najsłabiej - jest to serum mające na celu ogólną poprawę skóry: jej napięcie, nawilżenie oraz kolor. Ponieważ kupiłam je w TKMaxx za 29 zł nie żałuję zakupu, ale w jego regularnej cenie od 149 pln na pewno bym go nie kupiła. Przy tym wpisie może być przykładem zachodniego kosmetyku, który pomoże Wam w dowodnieniu skóry. Serum zawiera hydrolizowany kolagen, oraz witaminę C i E. Ładnie się wchłania i poprawia nawilżenie i elastyczność skóry.
FirmaKokarda

4/21/2015

ARITAUM - Mono Eyes/Recenzje.

Moja miłość do cieni Aritaum zaczęła się od Shine Fix Eyes, o których przeczytacie tutaj. Była to na początku krótka seria Mono Eyes, która wyprzedała się całkowicie i Aritaum stworzyło linię Shine Fix Eyes. 

Cienie kupiłam w grudniu dzięki uprzejmości Oli, która akurat była w Seulu. Ceny tego produktu na Ebayu i w Korei bardzo się różnią. Cień sprowadzony z Korei kosztuje ok. 29 pln, a kupowany bezpośrednio w Korei kosztuje ok.12 pln. Do tego dochodzą słynne promocje Aritaum 1+1, wtedy marzę żeby przez chwilę być w Korei :) bo Mono Eyes obejmują około 80 - 100 kolorów; gdzie do wyboru macie nie tylko piękną gamę kolorystyczną, ale różne efekty wykończenia: matowe, satynowe, kremowe i efekt folii tzw. prasowany brokat. Do cieni można dokupić wygodne kasetki, cały design linii bardzo przypomina cienie MAC. 

Potrzebowałam cieni w kremie jako bazy do makijażu, oraz chciałam wypróbować różne rodzaje cieni, które Aritaum ma w swoich szeregach. Gdybym kupowała je teraz o wiele dokładniej bym się im przyjrzała, ale dzięki temu, że je kupiłam, może ktoś z Was skorzysta z moich doświadczeń.
do cieni dokupiłam fibro-optyczny pędzel Aritaum, którego używam do różu i podkładów,
 kosztował tylko 24 pln
kremowe cienie Mono Eyes
  • Kremowe cienie Mono Eyes: niestety okazały się nietrwałe i zbierają się w zagłębieniu powieki, wyobrażałam sobie, że będzie to wykończenie podobne do cieni Bobby Brown lub Shiseido - mój błąd, że tego nie sprawdziłam. Koreanki tego typu cieni używają z reguły pod oczami do zaznaczenia uroczych "wałeczków", żeby oko stało się bardziej trójwymiarowe. Znalazłam sposób na stosowanie tych cieni - aby były trwałe najpierw używam transparentnego pudru na powiekę, lub bazy pod cienie, a dopiero potem wklepuję wybrany kolor, wtedy są idealne. Gdyby kosztowały 12 pln, to pewnie by mi to nie przeszkadzało, ale ponieważ przez Ebay trzeba zapłacić około 29 pln, wolę w tej cenie kupić inny rodzaj. Całą gamę znajdziecie tutajPlusy to piękna gama kolorystyczna, mam trzy odcienie: transparentny beż z drobinkami złota (doskonały do nakładania na ciemne kolory #17), brzoskwiniowy (jako baza #20) oraz ciepły beżowy baza i rozświetlacz na przykład na kości policzkowe #18). Wszystkie pięknie odbijają światło i można je dowolnie łączyć z innymi kolorami. 
  • Aritaum Pressed Glitter/Efekt Foliioczywiście te cienie interesowały mnie najbardziej, bo bardzo lubię błyskotki, rzadko na nich pracuję, ale sama uwielbiam ich używać. Kupiłam krwistą czerwień, niestety nie najbardziej krwistą ponieważ była niedostępna. Jest to rodzaj cienie, który przyczepia się drobinkami do powiek, możecie stosować go również na mokro, wtedy kolor jest intensywniejszy. Są bardzo podobne do Shine Fix Eyes, ale baza jest sucha. Najlepiej nakładać je na inne cienie np: kremowe, wciskając pędzlem lub opuszkami palców. Jeżeli lubicie połysk ten rodzaj cieni jest niezbędny :) Dają niezwykły trójwymiarowy efekt, który można stopniować. Kolorów w tej gamie jest mnóstwo - znajdziecie je tutaj, min. przepiękne odcieni starego złota, brązów, szarości, czerwieni. Wybrać jeden z nich - to jest sztuka! :) Na pewno jeżeli ktoś pracuje przy efektownych show, robi dużo makijaży na wyjścia będzie to dla niego niezbędnik.
  • Aritaum Baked/Cień satynowy, wypiekany: efekt transparentnej perły, którą można stopniować, tę gamę można poznać po wypukłym kształcie. Wybrałam dwa odcienie gorzkiej czekolady jasny bardziej złotawy (na zdjęciu #4), oraz ciemny #7. Tym rodzajem cieni pracuje się bardzo dobrze, nie osypują się, można stosować je na mokro. Świetne jako eyeliner. Są dosyć suche, ale po wystopniowaniu dają bardzo głęboki kolor. Nie są to cienie PRO więc, nie spodziewałam się po nich bardzo nasyconych kolorów. Całą gamę kolorystyczną znajdziecie tutaj. Bardzo popularnym i lubianym cieniem jest #03 Ladylike.
  • Aritaum Pressed Non Pearl/Cień matowy: są to cienie prasowane o pięknych, neutralnych kolorach. Ponieważ co sezon wchodzi nowa gama tych cieni, pogubiłam się już, która oferta jest najnowsza. Jest to mój ulubiony i najbardziej polecany do codziennego stosowana rodzaj cieni Aritaum. Kupiłam tylko jedną sztukę - #06 neutralny, dosyć chłodny brąz, trochę przypominający kakao z odrobina fioletu, ale jednocześnie jest to ciepły kolor :) przyjmuje kolor bazy na której się znajduje. Jeżeli jest w otoczeniu chłodnych kolorów jest bardziej zimny i na odwrót. 
To tylko niewielki wycinek cieni Aritaum Mono Eyes, bardzo Wam polecam wersję matową, wypiekaną i prasowany brokat - nie sprawdziłam jeszcze dwóch wersji: brokat prasowany na mokro - podejrzewam, że jest to słynna "matka" Shine Fix Eyes, oraz satynowo-perłowej wersji. Myślę, że mimo tego, że nie polubiłam wersji kremowej - cienie Aritaum zasługują na uwagę. Wg.mnie są o wiele lepsze niż cienie Inglot, gama kolorystyczna jest wybierana skrupulatnie, wiele jest odcieni, których nigdzie nie widziałam. Więkoszość z nich będzie pasowała do karnacji Polek, wiele jest ulubionych odcieni brązów, szarości, miękkiej perły, lub duo-tonów (cieni złożonych z dwóch kolorów). 
FirmaKokarda

4/17/2015

DIY Peeling z Werbeną i Cytryną/Nowości z Petit Marseillais.

Dziś przedstawię Wam przepis na bardzo wiosenny peeling, który bardzo łatwo jest zrobić samodzielnie w domu, a używanie go jest czystą przyjemnością.

Marka Petit Marseilliais przygotowała dla blogerów i dziennikarzy beauty bardzo pachnący event, który odbył się w Łazienkach Królewskich w restauracji Belvedere. Wydarzenie było poświęcone promocji nowego produktu - żelowi pod prysznic z werbeną i cytryną. 
Jestem najwierniejszą fanką aromatoterapii, szczególnie uwielbiam zioła i cytrusy, więc nikt nie musiał mnie przekonywać, że połączenie olejku cytrusowego i świeżej werbeny da odświeżający i stymulujący efekt. Hasło konferencji brzmiało "Odetchnij Prowansją", po wejściu de restauracji czuć było zapach świeżych cytryn, jaka szkoda, że nasza tura była ostatnia, brakowało tylko słońca. 

Działanie olejków cytrusowych: łagodzą lęki, odprężają, łagodzą:egzemę, stany zapalne skóry, łupież, żylaki; olejek z werbeny ma działanie: odprężające i rozkurczające, relaksacyjne, antybakteryjne, działa jak naturalny antydepresant; świetny na migreny, bóle mięśni, nerwobóle. Stosowanie peelingu w połączeniu z żelem pod prysznic na pewno rano i wieczorem będzie działało pobudzająco i odprężająco. 

Żel jest gęsty, ma bardzo dobrze skomponowaną formułę zapachową nie jest ani zbyt cytrusowy ani ziołowy; na razie zastąpił mi całkowicie mój ulubiony z kwiatem pomarańczy. Skóra jest miękka i pachnąca - jest to jeden z tych zeli, które nie wysuszają skóry i świetnie się pienią. Używa go nawet mój chłopak. 
Mam do niego tylko jedno zastrzeżenie - przy tak dużej pojemności 400 ml żel powinien mieć pompkę. Bardzo ciężko jest wycisnąć z dużej butli nie rozlewając odpowiednią ilość produktu. 
Przepis na peeling
  1. 100 ml oleju ze słodkich migdałów/baza; wlewamy ją do słoiczka jako pierwszą
  2. 200 gr brązowego cukru lub soli morskiej/w zależności od twardości peelingu; dokładnie mieszamy
  3. 5 do 20 kropli ojejku cytrynowego i werbeny (dałam optymalną ilość zwiększając ilość olejku z werbeny, do skomponowania miałyśmy olejki z marki Dr.Beta, którą osobiście uwielbiam - link do strony tutaj) znowu dokładnie mieszamy
  4. Listki świeżej werbeny, starta skórka z jednej cytryny
  5. 20g. startego koralowca, opcjonalnie 


Instrukcja obsługi Wiosennej Odnowy Skóry:
Wycisnąć porcję żelu Werbena i Cytryna na gąbkę umyć ciało... :) następnie natrzeć je od dołu do góry okrężnymi ruchami peelingiem cukrowym, dokładnie spłukać i delikatnie osuszyć skórę - relaksacja 100 % :) 
Peeling jest pachnący, delikatnie ściera naskórek; wystarczy ok 2 łyżeczki na całe ciało. Dzięki zawartości olejku migdałowego skóra jest natłuszczona i odżywiona, balsam do ciała jest całkowicie zbędny. Bardzo Wam polecam te momenty odprężenia w łazience. Nowa edycja żelu pod prysznic będzie dostępna na przełomie kwietnia i maja.
FirmaKokarda

4/10/2015

KLAIRS Illuminating Supple Blemish Cream - Nowy BB na Wiosnę/Recenzje.

Od ponad roku przyglądałam się marce KLAIRS i wiedziałam, że na pierwszą próbę wybiorę ich słynny krem BB. Chociaż kremów BB nie brakuje w mojej szufladzie, ten przekonał mnie przede wszystkim kolorystką i bardzo dobrym składem, mimo jednego koloru jest wciąż na liście bestsellerów marki Klairs. 
Co warto wiedzieć o samej marce to to, że specjalizuje się w kosmetykach dla skór bardzo wrażliwych, nie używa agresywnych składników takich jak: parabeny, oleje mineralne, sztuczne barwniki czy alkohol. Nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach, a opakowania są wyłącznie z materiałów recyklingowanych. Jak można szybko zauważyć opakowania są nieco podobne do Aesop, marki naturalnej i eco-friendly.
KLAIRS Illuminating Supple Blemish Balm, SPF 40 PA++:
Jeżeli szukacie kremu BB, który ma piękny, naturalny biszkoptowy kolor, który nie ciemnieje i nie zmienia swojego wyglądu przez cały dzień, do tego macie wrażliwą suchą bądź trądzikową skórę Klairs będzie doskonałym wyborem. Polecany jest szczególnie dla skóry: wrażliwej, suchej, dojrzałej, trądzikowej; ale może być używany przez każdy typ skóry. Marka zachwala go jako produkt 5 w 1, sprawdzi się jako baza, podkład, daje pudrowe wykończenie  i ma wysoką ochronę przeciw-słoneczną oraz bogate składniki pielęgnujące skórę.

Wrażenia:
Krem ma bardzo ciekawą konsystencję, dosyć zwartą, gęstą, ale jakby lekko żelową. Wchłania się w skórę niezauważalnie, pozostawiając ją milszą, bardziej miękką. Dobrze radzi sobie z bliznami potrądzikowymi i cieniami pod oczami; można w te miejsca nałożyć drugą i trzecią warstwę, wklepując krem opuszkami palców. Bardzo ładnie zachowuje się w strefie T. Nie waży się i nie jest widoczny w porach skóry, a zaskórniki znikają :)

Stosowałam go przez pierwszy tydzień bez bazy, łączyłam go tylko z korektorem pod oczy. Według mnie sprawdzi się najlepiej nakładany palcami, potem można użyć gąbeczki typu beauty blender lub wygładzić powierzchnię skóry pędzlem kabuki flat top.

Co spodobało mi się szczególnie to design całej marki, opakowania są minimalistyczne z bardzo dobrym opisem po angielsku i koreańsku. Tuba jest lekka i wygodna; krem jest gęsty więc bardzo łatwo jest wycisnąć tylko tyle ile potrzebujecie. Nic się nie zmarnuje.
Jeżeli miałabym problem żeby polecić komuś w ciemno krem BB, teraz wiem, że Klairs będzie dobrym rozwiązaniem dla większości osób. Pod tym linkiem znajdziecie więcej informacji oraz przydatne recenzje.

Zalety
  • nie zmienia koloru, piękny, naturalny odcień (dla skór NC15- NC20)
  • nie wysusza (zawiera na przykład kwas hialuronowy) 
  • dla skór wrażliwych (zawartość soku z aloesu)
  • nie gromadzi się w porach
  • nie jest lepki
  • ma półmatowe, a jednak lśniące wykończenie
  • utrzymuje lepszą pracę gruczołów łojowych, skóra się nie przetłuszcza tak szybko
  • nie czuć go na twarzy
  • dobre średnie krycie, wygląda bardzo naturalnie przez cały dzień
  • SPF 40 PA ++ bardzo dobra ochrona skóry na wczesną wiosnę
Wady: (w moim przypadku było mi ciężko znaleźć wady, dla mnie jest idealny, nawet pogodziłam się z jego ceną; robiłam większe zakupy i akurat krem jest w cenie promocyjnej, ok.70 pln) 
  • cena 40 ml kosztuje ok. 120 pln 
  • dostępność tylko Ebay i sklepy online
  • tylko jeden kolor - nadaje się tylko dla jasnych i bardzo jasnych karnacji; nie jest to krem dla osób lubiących się opalać
  • przy bardzo zaawansowanym trądziku, większych bliznach lub przebarwieniach niezbędny będzie korektor
Znowu trafiłam na wspaniały kosmetyk, zostaje zapisany na mojej liście "must have". Można zaoszczędzić na wielu innych kosmetykach, ale na bazie dla reszty makijażu nie warto.
Bardzo polecam Wam wypróbowanie Klairs Illuminating Supple Blemish Cream. 
FirmaKokarda