1/22/2015

The Best of Make Up Base 2014/Najlepsze kosmetyki do makijażu w 2014 - Podkłady, Korektory, Pudry, Rozświetlacze i Bronzery.


Chyba najtrudniejsze wybory dotyczą makijażu - jak wybrać tylko jeden podkład, puder??? W ogóle lubię kosmetyki i rzadko zdarza mi się nie trafić z zakupem, w każdym znajdę sposób w jaki mogę go wykorzystać, nawet jeżeli nie spełnia moich oczekiwań.
Podzieliłam więc sprytnie kosmetyki na rodzaje i wykończenie jakie dają ... dzięki temu umieściłam ich więcej :)

Podkłady:
  • Shiseido Perfect Refining Foundation SPF 15: zaczęłam znowu używać podkładów właśnie dzięki Shiseido. Jest to bardzo lekki podkład o niezłym średnim kryciu - nawet do pełnego! A wykończenie jest satynowe, bardzo świetliste :) piękna gama kolorystyczna. Naprawdę jestem nim zachwycona, plus za małe i lekkie opakowanie. Recenzja z kolorem, którego używam tutaj
  • L'Oreal Nude Magique Liquid Powder Foundation/Nude de Tient: kiedy przyszło lato i chciałam wyglądać naturalnie wybrałam nowość, (niestety nie w Polsce)-wodny podkład Nude Magique, bardzo lekkie krycie, matowo-satynowe wykończenie. Zgodnie z zapowiedziami ma wystarczyć tylko kropla do makijażu całej twarzy :) jest to oczywiście marketing. Ale dla lubiących tak jak ja leciutkie, niewidoczne na skórze podkłady, warto go wypróbować. Recenzję znajdziecie tutaj. Odpowiednikiem tego podkładu jest nowość z Maybelline Dream Foundation - też niestety niedostępny w Polsce. 
  • Sisley Phyto Tient Expert Foundation: dostałam ten podkład na evencie marki Sisley, kolor był za ciemny więc wrzuciłam go do szuflady i zabierałam tylko do pracy. Efekt jaki dawał na skórze tak mnie zachwycił, że natychmiast dokupiłam biały pigment MUFE i zaczęłam testować. Jest to wg. mnie podkład o najlepszej formule jaki stosowałam z dziedziny podkładów trwałych i kryjących z efektem drugiej skóry; doskonały do kamer HD, zdjęć, wystąpień, ślubów. Gdybym tak bardzo nie lubiła lekkich podkładów - wybrałabym Sisleya jako doskonałość 2014. Bardzo luksusowy, ale wart całkowicie każdej złotówki. Recenzja ze zdjęciami pojawi się na blogu :)
Kremy BB: kto jeszcze nie wie jak bardzo kocham kremy BB? :) zastąpiły mi podkłady na ponad dwa lata i wciąż kupuje nowe wariacje. W tym roku wybrałam następujące kremy BB i CC.
  • Tony Moly BCDation SPF 30 PA++: marka Tony Moly w 2014 wyprzedziła inne z ilością dobrych i bardzo rozsądnych cenowo produktów, przykład na to jak podkład - kremBB może być świetny i tani; używałam go z przyjemnością, jest lekki niemal wodnisty, ale kryjący, daje super lśniące wykończenie. Ma kolorystykę dobrą dla jasnych skór, recenzja tutaj.
  • Skin79 Super +VIP Collection Gold BB Cream SPF 25PA++: zawsze do niego wracam, teraz szczególnie, ponieważ bardzo łatwo jest kupić opakowania 25 ml, które są idealne na wyjazdy. Zawiera min. złoto i czarny kawior. Pełna recenzja tutaj
  • ElishaCoy Time Capsule BB Cream:  przeciwstarzeniowy z efektem rozświetlającej bazy, mimo różowego koloru bardzo go lubię i wracam za każdym razem, świetny na "słabe dni", kiedy szybko chcemy wyglądać na wypoczęte; niestety tylko jeden odcień i tylko dla jasnych karnacji. Wystarczy mini kropelka na całą twarz. Pełna recenzja tutaj.
  • Tosowoong Makeon ChockChock Shining CC Cushion PA50+++: to mój pierwszy cushion, zapobiegawczo kupiłam najtańszy jaki znalazłam; jestem zachwycona, szybkością aplikacji, wysokim filtrem i super lśniącym wykończeniem, super dewy! Macie do wyboru aż 3 odcienie, zdecydowanie poleca na wiosnę i lato. Jest to doskonałe zastępstwo blokera. Jak wygląda zobaczycie tutaj. A na 2015 znalazłam już kolejny, tym razem z najwyżej półki. 
Kremy CC: przeprosiłam się z nimi już na stałe, zrozumiałam jak mają działać i od tamtej pory służą mi zastępczo jako baza lub dopełnienie podkładów.
  • Tony Moly Luminous Pure Aura CC Cream SPF 30 PA++: musiałam przeprosić się z Tony Moly i zaczęłam z przyjemnością używać całej serii Pure Aura. Łato jest sprawdzić jak niezauważalnie działa, wystarczy posmarować nim pół twarzy; magicznie optycznie wygładza, rozświetla, likwiduje cienie pod oczami, bardzo dobrze nawilża i utrzymuje makijaż. Świetny dla skór suchych, odwodnionych, osób które dużo pracują w tzw. "sztucznym środowisku". Recenzję znajdziecie tutaj.
  • Lioele Dollish Vita Veil BB SPF 25 PA ++ #01: uwielbiam tą woalkę rozświetlenia którą daje Vita Veil, jest to jeden z bestellerów Lioele, na pewno również i mój. Chciałabym żeby był w mojej szufladzie już zawsze! Pełna recenzja kosmetyku tutaj
Bazy pod makijaż: 
  • Tosowoong Pore RX Thinghtning Serum: bezbarwna wyrównująca i wygładzająca i matująca baza pod makijaż, niby nic ale podkład sunie po niej lekko, pory są niewidoczne i możecie używać go również w ciągu dnia. Recenzja tutaj, obok bezbarwnych baz muszę również wyróżnić Laura Mercier Foundation Primer Protect z filtrem PA30++, sięgałam po nią bardzo często w 2014. 
  • Etude House Sweet Recipe Baby Choux, #Berry Choux: chociaż to podobna baza do Lioele, to jednak są dni kiedy sięgam właśnie po nią. Zdania na temat tej bazy są podzielone dla mnie jest doskonała. Recenzja tutaj.
  • Becca Radiance Primer Iluminating and Brightning: moja nowość w 2014, baza jest żelowa z drobinkami złota, skóra jest natychmiast rozświetlona i zadowolona nawet w pochmurny dzień. Recenzja tutaj.
Pudry:
  • Laura Mercier Invisible Loose Setting Powder: cudo, cudo!!! Ten puder jest całkowicie niewidoczny, wspaniale utrwala makijaż, matowi szminki. Koniecznie go wypróbujcie. Pełna recenzja tutaj
  • Missha All Around Safe Block Powder Presed Sun Cream 50PA+++Powder Pact: latem muszę mieć w torebce dodatkowy filtr, chciałam kupić puder sypki z pędzlem, ale koleżanka pokazała mi Misshę. I poszukiwania zakończyły się zakupem. Jest to bardzo wydajny, wypiekany, niezwykle miękki puder typu"marble"w kompakcie z lusterkiem. Świetny! Post na jego temat pojawi się bliżej wiosny - kolejny zakup typu must have
  • Rivecowe Skin Volume Powder Pact 30PA++, #13 Light Beige: kocham pudry i mam do nich słabość, kiedy wpadła mi w ręce recenzja tego pudru i zobaczyłam ile kosztuje (zapłaciłam ok. 30 pln), natychmiast go kupiłam. Jego wykończenie i blask mogę porównać do MAC-a Mineraize Skinfinish. Jest to puder w kompakcie z zatopionymi drobniutkimi perełkami, ma przepiękny biszkoptowy ciepły kolor - oczywiście jest to marka koreańska. Mimo "taniutkiego" opakowania jest w mojej kosmetyczce cały rok.
  • L'Oreal Nude Magique BB Powder Blemish Balm#Clair: najpierw było "duże nie, nie!" ale potem doceniłam ten puder, pięknie kryje, ma świetne satynowe prawie niewidoczne wykończenie, kupiłam go w duecie z podkładem. Jedynym minusem jest opakowanie, które pękło już po pierwszym tygodniu używania i po pół roku wygląda żałośnie :( Trzeba nakładać go gąbeczką jak w przypadku kompaktu. Daje wielogodzinny efekt matu i utrwalenia.
Bronzery i Rozświetlacze: to mój konik, więc znajdziecie ich kilka o wykończeniu pudrowym i kremowym
  • Body Shop, Honey Bronze, Bronzer Powder #01, #02: świetny, niezbyt drogi, wydajny, bardzo dobra kolorystyka również dla tych z niezbyt lekka ręką. 
  • Benefit, Hoola: nic dodać nic ująć - tak jak w poprzednich latach Hoola nie może się znudzić, ma ten idealny, niepomarańczowy odcień i miękką konsystencję a do tego jest bardzo wydajna; już się u mnie kończy i czuję, że zastąpi ją puder z Topshopu :)
  • Becca Loose Powder #Spice: tak jak pisałam wykorzystuję ten świetnie zmielony puder do nadania ciepłego odcienia skórze i konturowania. Doskonały!
  • Missha M Prism Dot Blusher #01: zestaw, który łączy w sobie rozświetlacz, dwa piękne róże i bardzo dobry bronzer. Doskonały na wyjazdy - w końcu to 3w1! Można używać go całościowo lub omiatając pędzlem wybrane kolory. Recenzja ze zdjęciami tutaj.
  • The Face Shop, Highlighter Beam: duplikat idealny dla High Beam Benefita - tak dobry, że nawet lepszy :) recenzję znajdziecie tutaj
  • Skin 79 Oriental Gold Shinning Perl BB Cream: złocisty, nawilżający krem BB i rozświetlacz w eleganckim pędzlu - recenzja tutaj
  • Etude House, Face Brighntner#05 Godess Face: kiedy Etude wypuścił pierwszy z pudrów rozświetlających od razu stał się bestsellerem, więc pojawiły się trzy nowe wersje min. Godess Face, który jest duplikatem MaryLouMinizer TheBalm. Musiałam go wypróbować i sprawdzić. I rzeczywiście jest niesamowity - daje ten sam lśniąco-ciepłe złoty blask; jest bardziej twardy; ale przez to nie można "przedobrzyć". Jeżeli chcecie mieć dobry rozświetlacz w kamieniu, który jest tani i bardzo dobrej jakości, bardzo polecam Face Brightner Godess Face. Drugim polecanym kolorem jest WannaBe Face. 
Korektory:
  • Make Up for Ever, Lifting Concealer #01,#03, Full Cover Waterproof Camuflage: tworzą duet nie do pobicia, najlepsze i najbardziej wydajne; można ich używać jako rozświetlacza, dopełnienia do podkładu, korektora miejscowego... znajdziecie je w poście o korektorach pod oczy. 
  • Skinfood Salomon Dark Circle Concealer #Light: z tańszych korektorów pod oczy bardzo polecam i wciąż nie zużyłam pierwszego opakowanie :) ma kremową, gęstą konstystencję , rozprowadza się jak masło, bardzo polubiłam zapach tego produktu. Doskonały na mocne zasinienia pod oczami. Recenzja tutaj.
  • Bobby Brown Corrector: nowość w moim kufrze, przetestowałam wiele kolorów z tej gamy i najbardziej spodobał mi się Light Bisque, bardzo dobrze nawilża i rozjaśnia. Jest to kamuflaż więc nakładamy go pod oczy przed korektorem i potem pudrujemy specjalnym żółtym pudrem.  Na początku wydaje się za ciemny, a cienie pod oczami większe, ale po nałożeniu korektora rozświetlającego jest idealnie. 
FirmaKokarda

1/15/2015

The Best of 2014 Hair & Body/Ulubione Produkty w 2014 do Włosów i Ciała.

Niewiele się nie zmieniło od poprzedniego roku, jestem wierna całej serii kosmetyków z 2013 :) i poprzednich lat. Szczególnie kosmetykom Tołpa z linii SPA.
Dlatego dla wszystkich zainteresowanych szczegółami podaje link do recenzji z poprzedniego roku, wystarczy kliknąć tutaj.

CIAŁO: kąpiel/prysznic/nawilżanie/odżywianie:
  • Tołpa SPA Eco Vitality Aksamitny Mus Pod Prysznic: niezmiennie od ponad dwóch lat ta linie kosmetyków towarzyszy mi wszędzie, zdrady nie zdarzają się prawie w ogóle :)
  • Tołpa SPA Rewitalizujące Mleczko Olejek: doskonałość roku 2013 i 2014 :) 
  • Orientana Olejek Imbir i Trawa Cytrynowa: używałam tego olejku również w 2013, tak uwielbiam jego zapach i odprężające właściwości, że został w mojej łazience. Również uwielbiają go moje modelki :)
  • Tołpa Dermo Body Firm - Ujędrniające Serum Liftingujące: kocham to serum, jest to lekki, natychmiast wchłanialny balsam, który natychmiast liftuje co potrzeba; genialnie nawilża, a jak pachnie...! Doskonałość roku 2014.
  • Yves Rocher Oriental Body Shower Gel: zrobiłam wyjątek dla nowego żelu pod prysznic na bazie marokańskich olejków, pod wpływem ciepła i wody zamienia się w miękkie, aromatyczne mleczko. Skóra jest po nim nawilżona i pięknie pachnie. Jest dosyć drogi, ale Yves Rocher ma wiele promocji. 
  • olejki do kąpieli i sole Tetesept: odkryłam je, o dziwo w TK Maxx, po pierwszej kąpieli byłam zachwycona, mocą olejków, pięknymi kompozycjami zapachowymi. Teraz zrobiłam zapas w Czechach, można je kupić np. w Tesco. Wiem, że są dostępne na Allegro, macie do wyboru wiele kombinacji - polecam śliwkę i sandał, ajurwedyjskie olejki z kurkumą, bardzo lubię wersję z wanilią i pomarańczą lub sól o świeżym zapachu na rozluźnienie mięśni. Nie zawierają parafiny, olei mineralnych, silikonu. Mam nadzieję, że pojawią się w Polsce, spróbuję napisać o nich więcej na blogu.
  • Lirene Stop Antycelulitowy Peeling Myjący: nie używam go jako kosmetyku anty-cellulitowego, bo nie wierzę, w anty-celulitowe działanie żelu pod prysznic :), czasem po prostu lubię żel z grubymi, solnymi granulkami, szczególnie rano; a zapach słodkiej pomarańczy jest bardzo wyważony, świeży i naturalny. Wróciłam do tego kosmetyku po latach i z tej linii jest to mój faworyt.
  • Skinfood Sugar Hand Cream Anti-aging: krem do rąk o zapachu trawy cytrynowej i palonego cukru....mmmm, jest to krem głęboko odżywczy, idealny do suchych spierzchniętych dłoni, bardzo wydajny. Ma kolor i konsystencję maści. Dosyć trudno się rozsmarowuje, ale jak już posmarujecie nim dłonie, chce się po prostu do tego wrócić znowu i znowu. Mała tubeczka 25 ml, świetnie mieści się w torebce. Zdetronizował odrobinę Hemp z Body Shopu.
  • Avon Foot Works Krem Maska na Noc z Lawendą: to jedyny kosmetyk który mam z marki Avon i również używam go już kilka lat, bo nic nie spodobało mi się bardziej w stosunku ceny do jakości i działania. Stosuję ją na noc, a rano stopy są miękkie i nawilżone. Znajdziecie ją w doskonałościach 2014. 
  • Holika Holika Baby Silky Foot One Shot Peeling: używam go już od dwóch lat i jest to mój ulubiony sposób na szybką kurację i pozbycie się zrogowaciałego naskórka. Polubiły go również moje koleżanki. Nie ma nic lepszego przed sezonem wiosenno-letnim. Wystarczy stosować ją raz na 3-4 miesiące. Szczegółowo przeczytacie o niej tutaj.
  • Vichy Anti-Perspirant 48H: wg. mnie najlepszy, najbardziej skuteczny antyperspirant, przyjemnie pachnie, kupiłam wersję niebrudzącą i sprawdza się, nie zostawia śladów na ubraniu jak poprzednik.
  • olejek paczuli: każdy ma swoje obsesje, ponieważ wciąż mi za mało tego zapachu, dodaję naturalny olejek do balsamów do ciała, kąpieli, prania, balsamu do włosów... :)

WŁOSY: mycie, kuracje, odżywianie:
  • Shiseido Tsubaki Head SPA Conditioner with Natural Oil: nic nie pachnie lepiej niż linie Tsubaki do włosów, nic nie odżywia, nabłyszcza włosów tak jak ich odżywki i szampony; bardzo je polecam, miałam napisać post w zeszłym roku, nawet zrobiłam zdjęcia, ale nie zdążyłam. Recenzja odżywki pojawiła się na blogu już wcześniej, przeczytacie ją tutaj.
  • Shiseido Tsubaki Damage Hair Treatment: to nowy kosmetyk z linii tzw."białej", która jest najbardziej odżywcza i odbudowująca; działa jak złoto, wystarczy nałożyć niewielką ilość maski na włosy i spłukać po 10 minutach. Włosy są sypkie, sprężyste, lśniące. Polecam ją do włosów osłabionych, traktowanych chemicznie, suchych, przy włosach normalnych można stosować ją rzadziej. Jest to obecnie mój ulubiony produkt do włosów i skóry głowy. A zapach jest BOSKI :) 
  • Kerastase Bain Satin 2: szampon do włosów średnio uwrażliwionych. niezmiennie od ponad 10 lat :) co mogę dodać, ulubieniec! Mam wesrsję gluco-activ, nie próbowałam jeszcze irisome
  • L'Oreal Prodigy 1:0/Obsydian, farba bez amoniaku: bardzo trudno jest kupić farbę do wrażliwej skóry głowy, o naturalnym ciemnym-czarnym odcieniu, który nie wpada w nienaturalne tony i jest chłodny - Obsydian spełnia wszystkie obietnice; dla niej zdradziłam ulubiony Casting.
CIAŁO/NARZĘDZIA: nie obędę się już bez co tygodniowego złuszczania ręczniczkiem italy towel, oraz masażu na sucho :) nie używam w tej chwili żadnych peelingów kosmetycznych, tylko te dwie metody.
  • szczotka z naturalnego włosia: przyzwyczaiłam się do tego szorowania na sucho i stało się ono dla mnie bardzo przyjemne;) marzy mi się oryginalna japońska wykonana ręcznie lub nowa szczotka z kolekcji Muji.
  • ściereczka koreańska Italy Towel: jak działa Italy Towel przeczytacie tutaj.
  • spieniająca siateczka z Muji: niezbędna kiedy chcecie spienić olejek, szampon, żel - czyni to kosmetyki niezwykle wydajnymi i delikatnymi dla skóry.
MYCIE ZĘBÓW
  • Receptury Babuszki Agafii; naturalne, organiczne pasty do zębów: cedrowa, syberyjska z propolisem. Bardzo je lubię, często je zmieniamy, ale tych trzech używałam najczęściej.
  • Himalaya Herbs Dental Cream: pasta do zębów z naturalnym fluorem; kolejna pasta, której używam kilka lat, wracam do niej rotacyjnie. 
  • szczoteczka Curaprox: kto jeszcze nie kupił niech spróbuje, na razie tylko online, ale można je kupić również niezbyt daleko w Czechach. Mięciutkie, kolorowe, nie podrażniają dziąseł. 
FirmaKokarda

1/09/2015

The Best of 2014 - Skin Care Masks & Beauty Tools/ Najlepsze Maski i Narzędzia Kosmetyczne 2014.

Dziś chciałam zapoznać Was z maskami, których najchętniej używałam przez cały rok 2014. Niektóre z nich będą Wam doskonale znane, bo są to ulubieńcy, których używam już od kilku lat.
Maski stosuję bardzo często, lubię zakończyć nimi dzień i nierzadko również zacząć. Nie wyobrażam sobie nie dodać ich do codziennych rytuałów.
W poprzednim roku pojawiły się również na mojej półce narzędzia kosmetyczne, które są dla mnie całkowitą nowością, ale przede wszystkim zaczęłam stosować masaż twarzy, który działa jak najlepszy krem liftingujący. I jest to dla mnie najważniejsze odkrycie 2014, bo nie potrzebujecie nic oprócz własnych rąk, odrobiny czasu i olejku lub kremu do masażu.

MASKI
  • maska złuszczająco-oczyszczająca/LUSH Mask of Magnaminthy: maseczka, która jest też pastą do mycia twarzy. Służy mi kilka lat, przede wszystkim kiedy moja skóra zaczyna "szaleć", szczególnie latem, nadmiernie się przetłuszcza, pojawiają się niespodzianki wtedy sięgam po Lusha i wszystkie problemy znikają. Dzięki fasolce adzuki i zielonej glince, skóra pozostaje niebywale miękka i klarowna, pory są zwężone, a strefa T matowa. Używam jej raz w tygodniu lub częściej do mycia twarzy. Więcej o masce tutaj. Czekam na Lush w Polsce, wypróbowałabym więcej wspaniałych Fresh Masks!
  • maska z glinką: zdecydowania pokonując inne z tej serii wygrała ElishaCoy Herb Clay Refining Mask; kojąca maska z białą glinką i ziołami - DOSKONAŁA, może nie jest najtańsza, ale warto po nią ściągnąć. Przynosi nawilżenie, ukojenie, oczyszczenie, poprawia koloryt. Pełny skład i dokładne działanie znajdziecie tutaj. Nie mogę nie wspomnieć również o masce na bazie żółtej glinki Cattier Masque Argile, którą polubiłam bardziej niż inne z tej serii - o glinkach przeczytacie tutaj.
  • maska złuszczająco-odżywcza i napinająca: Missha Near Skin Peptide Control Self Massage Mask, o której pisałam już w poście dotyczącym pielęgnacji. Jest to naprawdę złoty gral wśród masek złuszczających.
  • maska detoksykująca: nazywam ją maską do zadań specjalnych, kiedy skóra jest szara, zmęczona, odwodniona - zazwyczaj kiedy dużo pracuję; SU:M37 White Award Bubble Detox Mask poradzi sobie ze wszystkim, mimo łaskoczących bąbelków na skórze jestem od niej uzależniona. Dokładny opis znajdziecie tutaj
  • maski do masażu: to oddzielny rozdział, są to preparaty do masażu dłońmi lub narzędziem guasha, mam jedną ukochaną - The History of Whoo Essencial Massage Mask i służy mi już prawie dwa lata. Kupuję ją wciąż w próbkach - jest bardzo droga, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Opis jak ją stosować znajdziecie pod tym linkiem.
  • maska na noc: Sulwhasoo Overnight Vitalizing Treatment, przez wielu nazywana cudem, nieważne jak mało spałyście, skóra jest napięta, wygładzona i wypoczęta. Udało mi się kupić bardzo tanio komplet miniatur i służą mi świetnie ilekroć potrzebuję czegoś specjalnego. Uwielbiam też jej naturalny skład. Stosuje się ją z poprzedzającym krótkim masażem. Więcej tutaj. Bardzo lubianą i cenioną jest też maska po którą sięgałam w 2014 Leneige Water Sleeping Mask: ma lekką, żelową, wodną konsystencję - doskonała na lato, zimę kiedy skóra jest odwodniona. Cała ta seria jest bestsellerem sprzedaży, szczególnie wśród młodych osób. Wybrałam Sulwhasoo ze względu na jej przeciwzmarszczkowe właściwości.
NARZĘDZIA
  • Elishacoy 3D Clean Spiner: czyli szczoteczka do mycia twarzy z dwiema końcówkami do mycia; niezwykle miękka, delikatna, może być używana przez każdy typ skóry, nawet bardzo wrażliwą. Dokupiłam już heart ball czyli końcówkę do masażu - recenzja wkrótce! Znajdziecie  ją tutaj.
  • rolka jadeitowa: nazywana też "wałeczkami żadowymi" lub maseżerem do twarzy; komplet jadeitowych rolek kupiłam na początku roku. Jadeit i nefryt na Wschodzie uważane są za kamienie młodości. Jadeit ma za zadanie domykać pory, chłodzi skórę, działa antyseptycznie, likwiduje zastoje limfy, opuchlizny; po oklepywaniu skóry w trakcie pielęgnacji, delikatnym masażu wykorzystuję wałeczki. Efekt jest widoczny od razu. Ten zabieg nie zabiera też dużo czasu. 
  • masaż twarzy metodą Tanaka: odkrycie roku 2014, wspaniały dogłębny, odmładzający zabieg, który możecie zafundować sobie same we własnej łazience z ulubionym olejkiem. Ile dobroczynnej energii można dać sobie samemu dzięki takiemu masażowi! Jest to zabieg opracowany przez beauty guru Yukoko Tanaka. Efekt to jędrna skóra, zaznaczone kontury twarzy, podniesione policzki, szczuplejszy nos, brak linii smutku wokół ust, zero opuchlizny wokół oka. Oczywiście przy regularnym stosowaniu:) chociaż efekty napięcia skóry i lepszego konturu widać od razu. Link jak go wykonywać znajdziecie tutaj
  • joga twarzy: bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie również joga mięśni twarzy, jeżeli chodzicie na jogę, może bardziej spodoba Wam się ta technika, która jest może mniej drastyczna niż japońska. Bardzo inspirujący film ze wspaniałą instruktorką znajdziecie tutaj
  • guasha: to rodzaj masażu bazującego na akupresurze, używa się do tego celu małej płytki wykonanej z rogu bawołu, jadeitu, nefrytu lub twardego drewna. Ta metoda będzie przeze mnie dogłębnie sprawdzana w tym roku, ponieważ nie miałam oryginalnej guasha używałam czasem łyżki z porcelany - również działa :) W masażu twarzy stosuję się guasha delikatnie gładząc twarz w kierunku na zewnątrz. Efekt jaki daje to również wyszczuplenie owalu twarzy, ujędrnienie skóry, pozbycie się zastoju limfy, który jest przyczyną opuchlizny.
FirmaKokarda

1/06/2015

The Best Of 2014/Skincare. Pielęgnacja Twarzy i demakijaż - Najlepsze Produkty w 2014.

Obiecałam sobie, że w tym roku wybiorę tylko po jednym produkcie z każdej kategorii. Rok 2014 obfitował w nowości, z których każda była strzałem w 10 lub co najmniej 9 :) więc nie było to łatwe. Każdy z opisywanych przeze mnie kosmetyków jest moim ulubionym, recenzje nie są w żaden sposób sponsorowane przez producentów.
Podzieliłam posty żeby nie były zbyt długie, dziś przeczytacie o demakijażu i pielęgnacji, w następnym poście znajdą się maski oraz narzędzia do pielęgnacji skóry.

1. DEMAKIJAŻ: jest to dla mnie jedna z najważniejszych etapów pielęgnacji skóry. Jeżeli jest codziennie dobrze przygotowana do pielęgnacji, oddaje dwa razy więcej. Jest bardziej promienna, lepiej nawilżona i odżywiona. Nie pojawiają się na niej żadne niespodzianki. Jestem zwolenniczką demakijażu, który składa się z 3 kroków - używam kilku produktów. Demakijaż prawie codziennie kończę jedną z masek złuszczających lub oczyszczających.
  • żele myjące: zdecydowanie wygrywa AA do skóry atopowej Help Cera Atopowa, nie zawiera barwników, parabenów i sztucznych zapachów. Jest całkowicie bezpieczny przy demakijażu nawet ekstremalnie wrażliwej skóry. Lubię go za uczucie ukojenia po demakijażu i brak ściągnięcia skóry. Ma bardzo podobny skład do żelu do demakijażu Ollian, którego używałam, ale jest o połowę tańszy. Używam go po demakijażu olejkiem dla dokładniejszego oczyszczenia skóry. 150 ml w miękkiej tubie kosztuje ok.14pln.
  • pianki: to było nie lada odkrycie w 2014 - Missha Oxygen Micro Visible Deep Cleanser, żel, który zamienia się piankę po nałożeniu na suchą skórę, dogłębnie oczyszcza za pomocą cząsteczek tlenu. Skóra jest dogłębnie oczyszczona i świeża, zero ściągnięcia i wysuszenia! Poradzi sobie nawet z najgrubszą warstwą makijażu. Minusem jest wysoka cena 120ml/59 pln. Pełną recenzję kosmetyku znajdziecie tutaj.
  • olejki: wygrał kosmetyk o formule balsamu, której wcześniej nie znałam, przy kontakcie ze skórą "topi" się i zamienia w płynny olejek. Doskonale oczyszcza makijaż wodoodporny oraz kremy BB. Wybrałam pewniaka z tej kategorii, który przypadnie do gustu każdemu Banila&Co. Clean It Zero, ten krem do demakijażu jest dostępny w kilku różnych formułach więcej przeczytacie o nim tutaj
  • płyn dwufazowy do demakijażu wodoodpornego: najbardziej łagodny i skuteczny okazał się Jucy Apple Lip&Eye Remover marki Innisfree, przyjaznej środowisku i korzystającej z naturalnych składników. Płyn oprócz tego przepięknie pachnie zielonym jabłuszkiem. Recenzję i opis produktu znajdziecie tutaj.
  • wody miceralne: oczywiście niezmiennie Bioderma Sensibio H2O, gdybym mogła wybrać tylko jeden produkt do demakijażu zapewne byłaby to właśnie Biodherma. 
  • maska peelingująca: miałam problem, żeby w tej kategorii wybrać jedną maskę, dlatego trochę oszukałam i wybrałam aż dwie :) Każda z nich odpowiada innemu typowi skóry, a nie mogę pominąć żadnej z nich. Miałam dylemat bo bardzo lubię maskę z linii Missha Oxygen Micro Peeling (znajdziecie ją w poście o piance do demakijażu z tej serii), ale zdecydował się przyznać pierwszeństwo Skin Food Black Sugar Mask. Ta maska nadaje się do każdego typu skóry, również młodej, szczególnie jest polecana przy oczyszczaniu z zaskórników, wygładzaniu blizn potrądzikowych. Jest bestsellerem na skalę międzynarodową. Pełną recenzję znajdziecie tutaj. Drugą moją ukochaną już od dwóch lat maską jest Missha Near Skin Self Peeling Control Massage, jest to formuła peelingu z kłaczkami, typ maski enzymatycznej z kompleksem 12 peptydów. Na pewno napiszę dokładniejszą recenzję, ponieważ w 2014 zdecydowałam się w końcu na zamówienie pełnowymiarowego opakowania. Uwielbiam ją stosować w chłodniejsze okresy roku ponieważ fantastycznie odżywia i nawilża skórę. Krótką recenzję przybliżającą ten produkt znajdziecie tutaj.
    2. PIELĘGNACJA: stosuję pielęgnację wieloetapową ponieważ dobrze mi służy, polega ona na nakładaniu cienkich warstw kosmetyków jednych na drugie. Zaczynamy od esencji, potem nakładamy lekki lotion lub tonik, emulsję lub serum i na końcu krem. Nakładamy tyle warstw wybranego kosmetyku aż poczujecie, że skóra jest w pełni "zadowolona".
    • esencja: jest to kosmetyk pierwszy kosmetyk, który delikatnie wklepujemy w skórę zaraz po demakijażu. Bardzo interesowała mnie esencja SK II ale jej cena skutecznie mnie odstraszała, więc kiedy przeczytałam o Missha First Time Treatment Essence wiedziałam, że muszę ją wypróbować. Butelka 200 ml starczyła mi prawie na 9 miesięcy regularnego stosowania. Dzięki niej praktycznie pozbyłam się przebarwień, szybciej wygajały się wypryski, skóra stała się bardziej klarowna, zwarta, sprężysta i wypijała porcję esencji jak gąbka. Teraz jest to jeden z moich najbardziej ulubionych kosmetyków 2014. I jest wart swojej ceny - stosowałam ją wraz z bardzo polecanym serum Night Repair Science Acivator Ampule. Niestety nie zdążyłam napisać jeszcze recenzji serum, ale już jestem do tego przygotowana:) Pełną recenzję esencji Missha wraz ze składem znajdziecie tutaj.
    • tonik: kiedy podróżowałam potrzebowałam produktu, który będzie mniejszy niż butelka esencji Missha i tak stałam sie posiadaczką toniku polskiej marki Sylveco, który bardzo przypadł mi do gustu: Sylveco Hibiscusowy Tonik do Twarzy, jest to produkt żelowy o bardzo przyzwoitym składzie, zawiera wiele anty-utleniaczy, witaminę C, panthenol oraz wyciąg z aloesu, nie zawiera żadnych szkodliwych dla skóry substancji; nie jest to produkt do demakijażu - jest to produkt, który stosujemy po demakijażu jako produkt nawilżający i kojący, stosowany w taki sposób sprawdzą się świetnie, gęsty i żelowy może być stosowany w formie maski nałożony na cienki wacik, lub można go mieszać z np: serum lub olejkiem do twarzy i jest bardzo tani (150ml/15 pln), bardzo przypomina mi koreańskie lotiony; kolejnym tonikiem 2014 jest tonik oczyszczający i zwężający pory Etude House Wonder Pore Freshner, bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem resztek sebum i zwężaniem porów, recenzję przeczytacie tutaj.
    • mgiełki: wybór był prosty, słynna woda Caudalie Beauty Elixir jest moją ulubioną mgiełką już od ponad dwóch lat, doskonała pod względem jakości, składu, zapachu i działania. Niestety coraz trudniej ją kupić, mam nadzieję, że nie zniknie z Polski. Przeczytacie o niej tutaj.
    • woda termalna: bez zmian pozostaje nią woda Uriage, którą wciąż uwielbiam, życzę sobie tylko żeby marka produkowała opakowania 50 ml :)
    • krem pod oczy: kontynuując stosowanie koreańskich, luksusowych kremów pod oczy natrafiłam na History Of Whoo Qi & Jing Eye Cream, był to mój krem pod oczy NB.1 przez cały rok 2014. Ponieważ znalazłam na aukcji promocję aż 30 próbek tego preparatu, używałam go sumiennie przez prawie cały rok. Krem jest dokonały, jest to krem głównie przeciwzmarszczkowy o bogatej, kremowej konsystencji; długotrwale nawilża i odżywia skórę, stosowałam go również jako maskę nałożony grubą warstwą wyraźnie poprawia strukturę skóry, redukuje zmarszczki i rozjaśnia skórę wokół oka, nie doczekał się jeszcze swojej recenzji na blogu ale postaram się to naprawić :) wciąż również używam Redermic R+Yeaux La Roche Posay, ale na pewno już go znacie z poprzednich lat.
    • krem do twarzy/dzień: Bio-essence Face Lifting Cream with ATP, ten krem kupiłam na koniec grudnia 2013 i od pierwszego użycia był to dla mnie hit, krem zbiera różne recenzje, przede wszystkim dlatego, że użytkownicy spodziewają się efektu liftingu "na zawsze" co może dać nam chyba tylko zabieg chirurgiczny :) a moją recenzję przeczytacie tutaj. Na pewno do niego wrócę. 
    • krem do zadań specjalnych, kosmetyk wielozadaniowy: 8 Hour Cream Elisabeth Arden - nie mogłabym o nim nie wspomnieć, pojawi się również w sekcji makijażu, recenzję tego kremu, sposoby jego używania znajdziecie w poście tutaj. Towarzyszył mi na każdej sesji przez cały rok 2014 i należą mu się brawa :)
    • olejek: nie stosowałam kremów na noc, wybrałam olejki, można je łączyć z pielęgnacją nocna lub dzienną; odkryciem roku 2013 był Decleor i nadal przez cały następny rok stosowałam doskonały olejek Aromoaessence Neroli, recenzję tego kosmetyku przeczytacie tutaj. Nadal jestem nim niezmiennie zachwycona i używam go z olbrzymią przyjemnością. Dodatkowo chciałabym wyróżnić polską markę Mincer, która jako jedyna ma w swoim asortymencie olejek marula - przeczytacie o nim tutaj.
    • serum antystarzeniowe: w tej kategorii wygrywa serum REN BioRetinoid Anti-Agenig Concentrate z biologicznym retinolem, musiałam się przekonać do jego działania, ale teraz je po prostu uwielbiam, jest to serum w postaci łatwo wchłaniającego się olejku, świetnie energetyzuje, nawilża, odżywia, spłyca drobne zmarszczki i leczy szybko z "niespodzianek".
    • serum rozjaśniające, nawilżające: jako fanatyczka witaminy C przez cały rok używałam OST Oryginal Pure C20 Serum z czystą 20% witaminą C, to był hit i duże odkrycie 2014, zresztą nie tylko dla mnie ale dla tysięcy osób, które je kupiły; jestem wdzięczna koreańskiej platformie Wishtrend, że wiąż można je kupić w tak atrakcyjnych cenach. Jak działa i dlaczego jest tak uzależniające przeczytacie tutaj.
    • serum dla skór problematycznych: sera Biochemii Urody są dla mnie zawsze strzałem w 10, tanie, skuteczne - biją na głowę reklamowane za duże pieniądze kosmetyki marek zachodnich; w 2014 zakochałam się w Serum Azelo-Oliwkowym. Będę pisała już wkrótce jego recenzję więc czekajcie! Napiszę tylko krótko jak działa, przede wszystkim nawilża, spłyca pory, rozjaśnia i uspokaja skórę, wygaja niedoskonałości - warto je kupić!
    • krem na wypryski: jedyny i niezastąpiony, dla mnie na pewno jest to odkrycie roku 2014, mowa o Ciracle Red Spot Cream, magiczny krem w maleńkim pudełeczku, ma moc nie tylko przeciwdziałać i goić, ale również pozbywać się przebarwień po wypryskach. Znajdziecie go pod tym linkiem.
    • filtr na dzień: lekki, beztłuszczowy filtr, który nie pozostawia białej warstwy, nie gromadzi się i nie świeci? Niemożliwe? A jednak Biore UV Light Face Milk SPF 50 PA+++ spełnia każdą z tych obietnic, mam wersję niebieską do skóry mieszanej i tłustej, ale możecie kupić również różową lub białą dla innych typów skóry. W przyszłym roku zdecydowałam się go zmieć na bardzo polecany filtr Shiseido Anessa. 
    • serum na porost rzęs: jedyne i niezastąpione Oceanic Long 4 Lashes - całkowicie zasłużone ochy i achy oraz długie, sprężyste rzęsy - wiele razy dzięki niemu słyszałam, że moje rzęsy na pewno są doklejone :) moja recenzja tego serum znajduje się tutaj. Zostałam jego wierną fanką. 
    FirmaKokarda