8/22/2015

Recent Wishlist/Korean & Japan Cosmetics - Summer 2015/Letnia Lista Życzeń.


Dziś przedstawiam Wam moją listę, która robiłam przez ostanie pół roku - wbrew pozorom :) staram się nie kupować wiele produktów kosmetycznych i zakupy robię partiami, raz na parę miesięcy lub kiedy widzę, że będę potrzebowała jakiegoś kosmetyku, który właśnie mi się kończy. Na tej liście znajduje się kilka typowych produktów i zachcianki jak szczoteczka Etude czy masażer Missha :)
Wybieram latem lżejsze konsystencje podkładów, zwracam dużą uwagę na nawilżanie i regenerację skóry, szczególnie w nocy. Poza tym wszystkich kosmetyków możecie używać cały rok.
Może znajdziecie coś dla siebie?
  • Etude House My Beauty Tool Secret Brush #121: nie byłabym sobą gdybym nie chciała wypróbowywać nowych narzędzi do makijażu. Od kiedy MAC wypromował szczoteczki do makijażu, wyglądające jak duże szczotki do zębów zastawiałam się nad ich zakupem. Kto nie lubi idealnie nałożonego podkładu? Ale wystarczyło parę recenzji koreańskich blogerek, żebym zdecydowała się szybko na zakup szczoteczki Etude House (mimo tego, że miałam większą ochotę na zakup szczoteczki Missha, bo jest dużo bardziej elegancka). Jednak Etude uchodzi za dużo lepszą, ze względu na kształt i włosie (główka szczoteczki jest lepiej dopasowana i wygodniejsza). Już nie mogę się doczekać żeby ją wypróbować! Kosztuje ok 70 pln, mi udało się znaleźć promocję za ok 50 pln, w komplecie jest nakładka z gąbeczki.
  • Brush Scrubber Egg Board: nowość do mycia pędzli, które myję bezustannie :) jest to "jajko" z sylikonu, które nakładacie na dwa palce, w trakcie mycia pędzli. Jest małe, poręczne, można stosować je również z płynem do dezynfekcji. Myślę też o zakupie rękawicy do mycia z sylikonu lub wkładki do zlewu Sigma, ale zaczynam od jajka. Kupiłam jego chińską wersję, jeżeli się sprawdzi może wydam 20 pln na oryginał?
  • Daiso, Detergent Cleansing Lotion for Sponge, Puff and Brush: najlepiej pędzle wymywają naturalne mydła z odrobiną oliwy, ale znowu recenzje na YouTubie przekonały mnie do zakupu i wypróbowania bardzo taniego płynu z japońskiego marketu. Zapłaciłam tylko 14 pln za 150 ml płynu, jeżeli okaże się strzałem w 10 kupię kilka opakowań :)
  • Missha Skin Tightening Auto Massager: kolejne narzędzie, które od dawna "chodziło mi po głowie" to elektryczny masażer do twarzy Missha. Wytwarza 17 tys wibracji na minutę + ma końcówkę ze światłem LED, które stymulują skórę do regeneracji, polepszenia witalności i napięcia. Ma ergonomiczny kształt, jest lekki i co najważniejsze stosujemy go już po zastosowaniu pielęgnacji (przez ok 2-3 min). Jest bardzo polecany szczególnie przy problemach ze skórą wokół oczu. Tego typu narzędzia możecie kupić w bardzo różnych cenach i o różnej jakości. Missha należy do najtańszych, trwają promocje więc jeżeli macie ochotę na takie urządzenie warto je kupić. Kosztuje ok 50-80 pln.
  • Missha The Style Sheer Fluid Shading; Missha M Soft Blending Blush #Pecan Brown #Mud Brown: bardzo lubię lekkie i naturalne produkty do konturowania twarzy. Kremowe dają bardzo naturalne konturowanie. Używam ich nagminnie i jest to jeden z moich kosmetycznych must have. Przez lata radziłam sobie kupując chłodne, ciemniejsze o 3-4 tony podkłady lub mój ukochany róż Inglot (niestety już wycofany). Missha ma dwa produkty, które mnie bardzo zainteresowały, jeden jest w formie fluidu, drugi - sztyftu z pędzlem. Na razie kupiłam sztyft, ale wiem, że również dokupię fluid. Produkty do makijażu Missha jeszcze mnie nie zawiodły są świetnej jakości i mają piękną kolorystykę. Na pewno możecie spodziewać się wpisu o konturowaniu twarzy. Fluid i sztyft kosztują ok 43 pln.
  • Missha Signature Super Light Foundation SPF20 PA++: nowość z gamy Missha, nie wiem czy wchodzi na stałe do kolekcji makijażu. Jest to bardzo lekki, wodny podkład dający naturalne wykończenie. Pisałyście do mnie, że nigdzie nie możecie kupić podkładu L'Oreal Eau de Tient - jest to jego doskonały zamiennik. Do wyboru macie 2 chłodne i 2 ciepłe odcienie, opakowanie ma pipetkę do dozowania. Podkład kosztuje ok 68 pln.
  • Meishoku, DETClear Bright & Peel Peeling Jelly/Mix Fruit: jeżeli słyszałyście o japońskim peelingu CURE to ten odpowiednik na pewno Was zainteresuje. W Japonii jest to chyba najczęściej kupowany produkt do pielęgnacji skóry. Jest to peeling na bazie kwasów owocowych AHA i BHA. Nakładacie go na twarz na ok 10-15 min. i masujecie, a cały martwy naskórek, zanieczyszczenia, zaskórniki schodzą razem z resztami peelingu w postaci "kłaczków". Można używać go codziennie. Istnieje wersja dla bardzo wrażliwej skóry, która jest bezzapachowa, bez zawartości alkoholu, niekoloryzowana. Ja wybriorę wersję z owocami jagód, pożeczki lub jabłkowo, cytrynową. Cure kosztuje ok 120 - 160 pln, DET Clear połowę mniej ok. 70 pln. Możecie tego typu peelingi kupić jeszcze taniej, odpowiedniki produkują: TonyMoly, Skinfood, Mizon, Laneige, Missha.
  • Scinic Aqua EX Black Jelly Cream Essence & Cream: nowe na mojej półce produkty do pielęgnacji twarzy należą do marki Scinic, której nigdy jeszcze nie próbowałam - oba mają wyjątkowe składy i konsystencje. Zdecydowałam się na tą gamę głównie ze względu na właściwości: rozjaśniające, nawilżające i przeciwzmarszczkowe; 20% tej lekkiej galaretki stanowi wyciąg z wody morskiej bogatej w minerały, wyciąg z perły, kolagenu i czarnych wodorostów. Krem zalecany jest do stosowania na noc jako dopełnienie pielęgnacji, ponieważ łatwo i głęboko wnika w skórę. Esencję można stosować na dzień i na noc, jest to wygodne opakowanie z atomizerem. Każdy z kosmetyków kosztuje ok 90-120 pln. Recenzja już wkrótce!
  • PetitFee' Hydrogel Gold and Black Pearl Eye Patch: plasterki i maski pod oczy stanowią moje wyposażenie w pracy, ale ja również uwielbiam ich używać. Zdecydowałam się na wersję Peteefee z wyciągiem z czarnej perły i złota, oczywiście nie traktuję tego składu serio :) ale maska bardzo dobrze nawilża i rozjaśnia skórę, po włożeniu opakowania do lodówki staje się doskonałą maseczką na opuchnięcia. Warto wypróbować którąś z tych masek, w opakowaniu macie 60 plasterków, więc przy codziennym używaniu starczy Wam na miesiąc. Kosztują ok 43 pln.
  • Shiseido Tsubaki Hair Treatment Water/Damage Hair: uzupełniam całą gamę Tsubaki, brakowało mi już tylko lekkiej nawilżającej mgiełki. Używam różnych kosmetyków tego typu, farbuję włosy i są przesuszone, mgiełka chroni je także przed promieniowaniem, suszarką. Pachnie przepięknie jak cała gama - używanie jej to wielka przyjemność. Na dalsze plany schodzi nawet mój ulubiony olejek z L'Oreal.
  • Chica Y Chco, Astazet 4.0%: złoty gral wśród kremów na trądzik, okresowe wypryski, ślady po nich, grudki i zaskórniki. Nie wierzę w cuda, ale ten krem zmienia życie osób z tymi problemami. Działa jak gumka myszka, wystarczy jedna noc i niechciany wyprysk maleje, jaśnieje, nie jest zaczerwieniony - w tydzień pozbywacie się całkowicie blizny po nim. Nigdy nie spotkałam się w tak dobrym i łagodnym kremem, wspaniale nawilża i w ogóle nie podrażnia. Zawiera 4% stężenie astaxanthiny i jest to krem dopuszczony do sprzedaży przez KFDA. Nie jest najtańszy, kosztuje ok 90-120 pln, ale używa się go tylko miejscowo i starczy na pewno na bardzo długo.
  • The Saem Eco Soul Kiss Button Lips Matte: długa nazwa, ale pod nią kryje się niesamowita szminka, która jest balsamem do ust, szminką i tintem w jednym. Uwielbiam koreańskie produkty do ust, a ponieważ rynek przeżywa całkowity boom na szminki, tinty, masełka - nigdy nie zdążę kupić wszystkiego. Ale mat i piękne kolory kocham ponad wszytko :)  Gama Eco Soul ma kilka wariacji, wykończeń, linii - jest w czym wybierać. Zdecydowałam się na chłodną, czereśniową, klasyczną #1Kissday. Szminka kosztuje ok 30 pln.
FirmaKokarda

4 komentarze:

  1. Czy mogłabyś polecić lekki podkład lub krem BB do cery trądzikowej o właściwościach rozświetlających i jednocześnie delikatnie matujący? Chodzi mi o efekt drugiej lepszej skóry przy tym fajny byłby efekt lekkiego rozświetlenia, ale tak by formuła nie była ostentacyjnie nawilzająca...

    Nie wiem czy jasno się wyrazam, po prostu jako posiadaczka kapryśnej, trądzikowej skóry (mild acne) mam trochę niespójne wymagania co do podkładu - cięzko mi znaleźć coś w 100% odpowiedniego, ale od jakiegoś czasu notuje sobie pewne prawidłowości, to co najlepiej dla mnie się sprawdza.
    Naturalnie przez uzywanie większą część roku produktów złuszczających mam na powierzchni zdawałoby się, ze suchą lekko łuszczącą się skórę przez co panie w drogerii, mimo moich uwag, często wciskają mi podkłady o formule nawilzającej, które owszem przez pierwszą godzinę od aplikacji sprawdzają się ok, ale po kilku godzinach (nawet pomimo utrwalenia matującym pudrem lub zaaplikowania na bazę), gdy zaczynam się świecić wychodzi to ze ta formuła jest totalnie nie dla mnie - miejscami w tych najbardziej tłustych partiach podkład się lekko ściera, w innych miejscach znowu jakby "wazy się" na skórze - koszmar, i to zarówno w przypadku podkładów z wyzszej półki, jak i tych drogeryjnych mniej luksusowych marek.
    Poza tym, wbrew temu co sugeruje się trądzikowcom, w ogóle nie widzę potrzeby uzywania podkładów kryjących - pomijając precyzję z jaką trzeba je nakładać, by nie zrobić sobie na twarzy istnej maski, mam wrazenie ze obciązają moją skórę i po prostu źle się czuję z taką warstwą makijazu na skórze.
    Dochodzę więc do wniosku, ze delikatnie matująca formuła byłaby tu optymalna, a do tego podkład lekki, doskonale stapiający się ze skórą, tak bym nie czuła jego obecności w ciągu dnia. Rozświetlenie z kolei byłoby tu kolejnym atutem, zwłaszcza w centralnej częsci twarzy wygląda to u mnie super, ale zdaje sobie sprawę, ze to jest juz taki ekstra efekt i nie łatwo jest znaleźć produkt, który spełniałby te wszystkie 3 kryteria jednocześnie. Chodzi mi po prostu o coś co będzie wyglądać naturalnie - jasne ze mam przebarwienia jako osoba z trądzikiem, jednak nie mam potrzeby ich ukrywania za pomocą cięzkich pokładów, co wg mnie wygląda groteskowo zblokowane z np. mocniejszym makijazem oczu czy ust.

    Wiem, ze jesteś profesjonalistką i czytając regularnie Twojego bloga widzę, ze masz duze rozezanie w świecie produktów do makijazu, stąd moja prośba i mam nadzieję, ze coś się dla mnie jednak znajdzie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) napiszę Ci też małą tyradę - oczywiście zawsze będę zdania, że należy zacząć od pielęgnacji. Bardzo polecam NARUKO serię z olejkiem z drzewa herbacianego lub seria Oil Cut (Naruko jest marką przebadaną, tanią, BIO; fantastyczne kosmetyki); krem Astazet 4.0, o którym tu piszę dodatkowo do leczenia miejscowego; Hadalabo serię z kwasem hialuronowym tonik i emulsję do rewitalizacji skóry; maskę oczyszczającą z glinką zieloną kilka razy w tygodniu; serum Azelo-Oliwkowe Biochemia Urody; wieloetapowe oczyszczanie wieczorem. Jeżeli skóra będzie właściwie nawilżana i nawadniana, będzie inaczej pracować, również jeżeli będzie właściwie oczyszczana.
    Nie wierzę w cuda :) ale są kosmetyki, które utrzymują mat dłużej niż inne. Z polecanych przeze mnie: Innisfree No Sebum Mineral Powder (must!), baza pod makijaż MAC Prep & Prime matująca (droga ale działa); podkład L'Oreal Ifallible 24H Matte (również zaskakująco dobry); Cooling Me Proof TonyMoly - świetny długotrwały podkład matujący na lato, lekka wodna konsystencja; Holika Holika Aqua Petit Jelly BB Cream; IOPE XP Cushion/matte finish. Skóra zapewne przetłuszcza się w strefie T, więc możesz mieć jakiś fajny cushion na policzki i ew. podkład matujący na strefę T.
    Bardzo proszę poczytaj sobie o tych kosmetykach w sieci, większość z nich kupisz na Ebayu, resztę w perfumerii. Sprawdź wszytko co możesz, w drogeriach bierz próbki :) powodzenia! Pisz do mnie jak będziesz się decydować - najlepiej na FB na stronie bloga :)
    Pozdrawiam i dziękuję za zaufanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź! Przetestuję i chętnie się podzielę co ostatecznie przeszło wszelkie próby i dostało zaszczytne miano Holy Grail - jednak warto było ośmielić się i napisać ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. :) zawsze do usług :) niestety wszystkie te produkty cenię wysoko i sama mam problem z wyborem - więc testuję teraz Hadalabo :) spróbuj podkładu Tonymoly jeżeli chcesz dobrego krycia trwałości i lekkości. Z górnej półki mogę polecić, bo wczoraj testowałam nowy podkład Make Up For Ever Ultra HD - bajeczny!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.