6/05/2015

Last Favs of Summer 2015/Ulubione Kosmetyki Lato 2015.

Ten post miał ukazać się w maju, ale jak to zwykle bywa - nie zdążyłam z jego publikacją. A zaraz mam w planie następnych ulubieńców :))) Są to moje ulubione kosmetyki i nie tylko, które akurat zagościły w mojej kosmetyczce. Ponieważ często nie mam czasu pisać o nowościach, posty zbiorcze bardzo w tym pomagają. W poprzednim roku możecie przeczytać o letnim makijażu oraz o mojej letniej kosmetyczce 2014 (tutaj) i 2013 (tutaj).
  • Kringle Candle Wax Melt, Citrus and Sage: pierwszy raz kupiłam do domu woski Kringle i już mam mojego ulubieńca, który pali się bezustannie w kominku. To piękna mieszanka nut cytrusowych i szałwii, chociaż nie odbierzecie jej jako chłodną, zapach jest niezwykle ciepły, stosowany, w jakiś sposób rześki, ale nie ciężki. Nuty cytrusowe należą do moich ulubionych, ale bardzo trudno jest skomponować zapach tak, żeby nie był tani. Kringle spisał się na piątkę! Woski Kringle bardzo łatwo jest podzielić na kawałki i palić tylko tyle wosku ile chcecie. 
  • Skinfood, Gold Kiwi Sun Cream SPF36, PA++: co roku kupuje małą pojemność filtra, który noszę w torebce i smaruję nim dekolt, szyję, dłonie w ciągu dnia. Uwielbiam filtry koreańskich marek, mają doskonałe działanie pielęgnacyjne, pięknie pachną, łatwo się rozprowadzają. W tym roku znowu kupiłam filtr Skinfood i jestem bardzo zadowolona. Mała buteleczka ma 30 ml pojemności, krem jest wydajny, na pewno starczy mi do września.
  • Klairs, Illuminating Suple Blemish Cream SPF 40 PA++: już wiecie, że ten krem BB dołączył do grona moich ulubieńców, ma biszkoptowy kolor, satynowe wykończenie i świetny skład, który będzie odpowiadał nawet bardzo wymagającym wrażliwym skórom. Przeczytacie o nim tutaj.
  • Max Factor Mascara False Lash Effect,Waterproof: moja ulubiona od zawsze maskara do zadań specjalnych, mimo grubej szczoteczki doskonale rozprowadza tusz, nie skleja rzęs, nie grudkuje się, jest maksymalnie czarna i możecie zapomnieć w upale o czarnych podkówkach pod oczami. Oprócz tego przez wiele miesięcy nie wysycha.
  • Real Techniques Miracle Sponge: o tej gąbce pisałam już wiele razy i nie wyobrażam sobie bez niej nie tylko mojej letniej kosmetyczki, ale mojej kosmetyczki w ogóle :) pełna recenzja pod tym linkiem. Oprócz niej druga magiczna gąbeczka :)
  • Bobby Brown Single Eyeshadow # Rich Navy: cienie Bobby Brown należą do moich ulubionych, mają wyjątkową pigmentację, przepiękną gamę naturalnych odcieni (warto sprawdzić brązy, szarości), są tak duże, że starczają na całe życie :) Rich Navy to głęboki, czysty granat tzw. royal blue, stosuję go jako liner - szczególnie podkreśli brązowe i zielone oczy, ale nie będzie tak "głuchy" jak czerń, można zastosować go na mokro. Warto kupić chociaż jeden cień z kolekcji matów Boby Brown żeby się przekonać jakie są świetne.
  • Benefit Dallas: jeżeli kupuję róże lub bronzery najczęściej sięgam po Benefit. Dallas jest bardzo ciekawym odcieniem chłodnego brązu z niebieskimi drobinkami(!?) Co ciekawe wogóle tego nie widać - bo Dallas ma wykończenie matowe, ale żeby efekt nie był płaski dodano drobinki, które tworzą jakby poświatę co daje miękkie wykończenie. Sprawdzi się przy opaleniźnie i oliwkowych karnacjach. Efekt, wydajność, jakość; jak to zwykle z Benefitem bywa; na 5!
  • Peripera Cushion Blusher; Peripera Peri's Ink; Peripera Peri's Tint: kosmetyki Peripera, które kupiłam ostatnio znajdą się już wkrótce w oddzielnym poście :) Można się w nich zakochać od samego patrzenia :) urocze opakowania, bardzo ciekawe formuły. Kupiłam dwa róże z gąbeczką, oraz dwa tinty. Są to idealne formuły na lato, lekkie i wodniste nie obciążają skóry, a tinty pozwalają na trwały, całodzienny makijaż ust w letnich kolorach.
  • TonyMoly BCDation Make Up Fixer: fixer zawsze się przyda, lubię właściwie każdy rodzaj mgiełek do makijażu i pielęgnacji. Nawilżają, scalają i utrwalają makijaż. Kupuję różne wersje mgiełek koreańskich. Pisałam o innej wersji mgiełki TonyMoly Goddess Aura tutaj, która daje efekt lśniącej skóry, a dzięki zawartości aloesu świetnie nawilża skórę. Mgiełka BCDation jest typowym fixerem, zawiódł mnie tylko spryskiwacz - niestety nie daje równomiernej mgły, przelewam tą mgiełkę do buteleczek Muji.
  • Becca Shimmering Perfector Base: pisałam o niej w poście o moich ulubionych bazach pod makijaż tutaj, teraz szczególnie się z nią nie rozstaję ponieważ jej beztłuszczowa formuła jest najlepsza przy wysokich temperaturach. 
  • Bourjois CC Cream: w ostatnim poście znajdziecie na jego temat szczegółowe informacje - wciąż mi towarzyszy :)))
  • Topshop Cream Blush #Pulse: ten kremowy róż należy do poprzedniej, jesienniej kolekcji makijażu, ale jest tak genialnie stworzony kolor, że można go używać i latem i zimą. To kameleon, wydaje się różowy, odbija światło na złoto, trochę jak płynny metal. Zastępuje mi cień do powiek, an policzkach daje lśniącą taflę - doskonały na wieczorne, letnie imprezy, można używać go na usta. Jest wciąż w przecenie - warto!
  • MaxFactor Blush #Nude Mauve #Seductive Pink: te róże pojawiły się u mnie dzięki obniżkom -40% w Rossmanie; są porównywane do nowych róży Hourglass. Pierwszy kolor nadaje się do konturowania, drugi jest niezwykle zalotny i delikatny. Na policzkach tworzą subtelne odbicie światła. Nie mają wyraźnych drobinek, są miękkie i bardzo dobrze się rozprowadzają. Bardzo je polecam! Na pewno dokupię więcej kolorów :)
  • L'Oreal Super Liner #Jet Black: wciąż wracam linera L'Oreal; zakończony gąbeczką, wygodny w użyciu, głęboko czarny i dosyć lśniący w wykończeniu. Łatwo się aplikuje, bardzo żałuję, że nie ma już wersji granatowo-czarnej, która była moją ulubioną. Jest bardzo trwały nie kruszy się i nie przenosi.
  • Shu Uemura Eyelash Curler, gold: nic chyba nie muszę dodawać, wciąż i wciąż - codziennie, ta kultowa zalotka towarzyszy mi wszędzie. Pisałam o niej tutaj, znajdziecie tam również informacje na temat różnic między oryginałem i podróbką.
  • W7, Make Up and Glow Bronzing Cream: duże zaskoczenie - wspaniały WOW! Odpowiednik kremowego bronzera, który BARDZO przypomina w konsystencji, wykończeniu Chanel Bronze Universel. Na prawdę nie ma sensu kupować Chanel jeżeli nie zależy Wam na wersji luksusowej. Jest może nieco bardziej po stronie glow, kolorystyka prawie identyczna. Tak samo nakładamy ją gęstym pędzlem typu kabuki, można używać jej do ciała i do konturowania twarzy. Recenzje W7 są lepsze niż Chanel, może dlatego że kupicie go za 23-27 pln na Allegro. 
  • Essie Nail Polish #Parka Perfect, #Urban Jungle: kiedy latem nie mam ochoty na mocne kolory na paznokciach noszę pastele, ostatnio jestem zakochana w Urban Jungle: elegancki beż, który wygląda obłędnie z opalenizną - również na stopach. Parka Perfect spodoba się każdemu kto nie lubi oczywistych rozwiązań, czasem jest bardziej błękitna, czasem bardziej zielona - ma zatopione delikatne srebrne drobinki. Będzie też świetna na jesień.
  • Seche Vite: bez niego mój manicure by ie istniał, kiedy pracujecie wciąż rękami i nie robicie żelowych paznokci jest to wybawienie. Od dwóch lat jest to moja ukochana baza wysuszająco-wzmacniająco-nabłyszczająca. Paznokcie wyglądają jak od manikiurzystki, lakiery nie odpryskują i możecie spokojnie nosić je przez tydzień w nienaruszonym stanie. Seche Vite jest nareszcie dostępny w Polsce w Superpharmie. Dość szybko gęstnieje warto kupić go w duecie ze specjalnym rozcieńczalnikiem.
FirmaKokarda

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Uwierz, że to tylko 1/8 tego co przyszło mi do głowy :)))) Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje posty - zawsze polecasz naprawdę świetne rzeczy, a trzeba przyznać, że taki swoisty przewodnik po świecie kosmetyków to wybawienie dla osób trochę zagubionych w zatrzęsieniu produktów na półkach sklepowych. Zawsze przy kupowaniu droższych produktów mam ten dylemat czy na pewno jest to kosmetyk warty "splurge'u" - bardzo potrzebne są tego typu posty/opinie, które wyraźnie wskazują granice między tym co warto, a co lepiej sobie darować (bo istnieją tańsze, i może nawet lepsze, a na pewno równie dobre, odpowiedniki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za taki miły i pokrzepiający komentarz, czasami mam wrażenie, że piszę do lustra :D Bardzo się cieszę, że blog ci się podoba... :))))
      Jest bardzo dużo kosmetyków, większość, które kupujemy pod wpływem reklam, marki, znaczka na pudełku; jest to nasz wybór - uważam, że jeżeli nie potrzebujemy dużo, możemy pozwolić sobie na luksus. W moim przypadku muszę szukać zamienników, stąd kosmetyki z Korei, które wyprzedają rynek europejski przynajmniej o dwa lata. Ale jak widzisz mam też trochę sprawdzonych typów z perfumerii :)
      Jeszcze raz dziękuję i miłego weekendu!

      Usuń
  3. Inspirujące! Na pewno skuszę się na coś z tego zestawu. :-) A jaki bronzer poleciłabyś dla jasnej, chłodnej karnacji?

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj :) bronzery znajdziesz pod tym linkiem: http://firmakokardamakeup.blogspot.com/2014/01/ulubione-kosmetyki-2013kremy-bb-podkady.html, bardzo też lubię Bobby Brown, Laurę Mercier i Too Faced - niestety nie do kupienia w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za podpowiedzi. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krem CC bardzo lubię :)


    Buziaki <3
    Asia

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.