12/31/2014

New Year's Wishlist Make Up / Lista Życzeń 2015 - Make Up.

To już ostatni post w tym roku, napisałam ich aż 70! 
Wow! Firma Kokarda wzbogaciła się też o Instagram, Pinteresta (zapraszam!), własne konto na Ebayu :) wkrótce nową stronę! i mam nadzieję w 2015 nową odsłonę bloga :) Bo minie już 5 rok od kiedy zaczęłam go prowadzić. 
Bardzo dziękuję wszystkim moim czytelnikom, wiem, że teraz łatwiej oglądać kanały na YouTube niż czytać. Postaram się żeby posty były ciekawe i pojawiały się wszystkie nowości, jakie mam w łazience i w głowie; podjęłam też wyzwanie pisania dla Was raz w tygodniu, zacznę od stycznia z postami podsumowującymi: makijaż, pielęgnację w 2014. 

A teraz kolejna krótka lista na 2015 dotyczy makijażu - myślałam o nieuwzględnianiu kosmetyków w kufrze, ale przemknęło się kilka z nich. Jest to moja lista uzupełniająca na najbliższe parę miesięcy, kosmetyków, które zaraz się skończą, lub też pomysł na uzupełnienie całej linii kosmetyków :) 
  1. The Balm, MaryLou Manizer: kto jeszcze o nim nie słyszał? Na razie mam doskonałe zastępstwo z Etude House Face Brightner (bardzo polecam!), ale wciąż myślę, żeby kupić właśnie ten. Jest to już hit sprzedaży internetowej, ceniony za niezwykły połysk, miękkość wykończenia. Przyjdzie czas na porównania obu produktów.
  2. Kiss Me, Herione Make Me Long and Curl Mascara: kolejny japoński tusz do rzęs, bardzo lubiany wśród użytkowników; Kiss Me jest marką drogeryjną więc tusz jest tani i każdy kto go używa mówi, że działa - jeżeli nie znajdę zastępstwa na Fairy Drops kupię właśnie ten. Liczę na to, że polski Topshop wprowadzi również zewnętrzne marki kosmetyczne, Fairy Drops można kupić właśnie w Topshopie.
  3. Rockateur Benefit: róż w odcieni zimnej śliwki z odcieniem złota; moim planem na 2015 jest uzupełnienie innych róży Benefit np. Coralisty - są świetne jakościowo, pasują do każdego typu makijażu, doskonale sprawdzają się przy świetle fotograficznym i naturalnym. Sugarbomb, Hoola, Dallas należą do mojego zestawu obowiązkowego :) Po prostu must have
  4. Zoeva Brushes: od roku myślę, że muszę je mieć - chyba wymienię wszystkie pędzle :) doskonałe włosie, piękne wykończenie i zaskakująco dobre ceny - Zoeva odkrycie 2014, zbieram na zestaw w 2015 :)
  5. Lioele, Dolish Cera-V CC Cream: kremy CC i BB to niekończące się odkrycia w moim makijażu, w planach mam jeszcze hit marki Klairs; na razie po tak fantastycznym kremie Lioele mam ochotę na więcej. Obietnice producenta są bardzo zachęcające: rozświetlenia, nawilżenie, ochrona oraz działanie przeciw przebarwieniom + piękne opakowanie.
  6. Peripera Water Tint #Cherry: tint Peripera jest określany jako najbardziej napigmentowany i najmniej wysuszający usta - mnie całkowicie urzekają opakowania! To na pewno nie ostatni z linii Perpiera jaki kupię, pojawiły się już markery do ust, a także tzw. Milky Tint. 
  7. Illamasqua Hollow Cream Cheek: idealny produkt do konturowania w kremie, Hollow spełnia wszystkie moje oczekiwania - mimo niedostepności marki w Polsce na pewno uda mi się go zdobyć. Jest to bardzo ciekawy odcień pomiędzy brązem, a szarością, idealnie naśladujący naturalny cień w zagłębieniu policzków, ponieważ jest kremowy bedzie ładnie i naturalnie wtapiał się w skórę - co bardzo lubię.
  8. Make Up For Ever Flash Palette: musi być w końcu moja, niezastąpiona, można stworzyć na jej bazie wiele własnych kolorów szminek, cieni a nawet podkładów. Dla mojej malarskiej przeszłości jest to gratka tworzyć samodzielnie kolory. Więc życzę sobie jak najwięcej kolorowych zleceń i intensywnych makijaży :)
  9. Tony Moly Bunny Pocket Sleek Mist: kolejnym dużym rozdziałem są dla mnie mgiełki do utrwalania, rozświetlania, matowienia makijażu; kiedy pracuję przy sesjach modelka ma wyglądać świeżo przez 12 godzin i wtedy mgiełki "ratują mi życie". Na pewno w 2015 przeczytacie o kilku, których uwielbiam używać. Mgiełka Tony Moly jest maleńka, a buteleczka w kształcie króliczka wprost zaprasza do zakupu. Mieści się nawet w najmniejszej kosmetyczce. Nie można przejść obok niej obojętnie :)
  10. MAC Matt Lipstick #Morange #GirlAboutTown #CandyYumYum: uzupełnienie zapasów z MACa jest zawsze nie lada zadaniem, już wiosną i latem przyjdzie czas na idealną pomarańczową szminkę jak Morange lub intensywnie różową jak wata cukrowa - zobaczymy, która z nich wpadnie do mojej kosmetyczki jako pierwsza.
FirmaKokarda

12/30/2014

Nuxe Réve de Miel - 20 Lat Kultowego Balsamu do Ust.

Jeszcze na koniec roku zdążę napisać o małych zakupach, które zrobiłam na początku sale - w końcu wpadł mi w ręce kultowy balsam do ust marki Nuxe - Réve de Miel.
Nuxe jest marką francuską, dostępną w aptekach, jej kosmetyki są chwalone na całym świecie i na pewno znacie je ze wspaniałego olejku do ciała.
Dzisiaj chciałam napisać dlaczego warto mieć ten mały i przydatny gadżet w kosmetyczce, nawet jeżeli się nie malujecie - balsam do ust ma każdy. Jest teraz duże zainteresowanie "gadżetami" typu Eos czy Balmi, ale na prawdę nie warto ich kupować. Oba sprawdziłam - odradzam, zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiam Carmex lub maść z witaminą A.
Jeżeli coś warto mieć to na pewno Nuxe. Od kiedy pamiętam, chciałam kupić ten balsam, a przecena - 40% bardzo pomaga z w takich decyzjach (cena standardowa to ok 43 pln/15ml).

Skład: na pierwszym miejscu w składzie znajdziecie: wosk pszczeli, masło shea, lecytynę, miód akacjowy, olejek z grejpfruta, wyciąg z soi, olejek z róży, olejek z cytryny, alantoinę, wyciąg z nagietka, rumianku i słonecznika oraz witaminę E. Potem opis się kończy - marka podaje że 80% składu jest całkowicie naturalne - balsam tak jak i szminki do ust warto mieć dobrej jakości, wszystko jest wraz z pokarmami wchłaniane bezpośrednio do organizmu.
A ja z ręką na sercu najczęściej używam właśnie balsamów do ust.
Konsystencja i działanie: balsam ma wygląd wosku pszczelego, jest dosyć twardy, ale topi się pod wpływem ciepła; bardzo wydajny; nie pozostawia na ustach śliskiej powłoczki i połysku, więc jest doskonały do makijażu, szczególnie do matowych szminek. Usta stają się natychmiast odżywione i gładkie - nie potrzebujemy po nim ponownego nakładania, wchłania się i utrzymuje przez wiele godzin. Spodoba się również mężczyznom :) Przepięknie, naturalnie pachnie - trochę miodem, ale przede wszystkim grejpfrutem i cytryną. Każde sięgnięcie po niego jest czystą przyjemnością. Polecam stosować przed snem, rano usta są gładkie bez skórek; testowałam go też teraz przy mrozach i również się sprawdził.
Opakowanie: matowe, eleganckie szkło; teraz możecie kupić Reve de Miel w opakowaniu z okazji 20-lecia kosmetyku, do wyboru z różową, żółtą lub zieloną nakrętką.
Wrażenia: zasługuje na koronę, którą teraz ozdobione jest teraz opakowanie, na pewno zostanę jego wierną użytkowniczką prywatnie i w pracy.
FirmaKokarda

12/24/2014

New Year's Wishlist - Scincare/Lista Życzeń na 2015 - Pielęgnacja.

1. Kiehl's Midnight Recovery Concentrate, 2. Clarins Double Serum 
3.Skinfood Black Sugar Cleansing Oil 4. Guasha 
5. Innisfree Jeju Volcanic Mask 6. Hadalabo Q
6. Naruko Magnolia Brightning & Firminig Night Gelly 8. Naruko Narcissious Serum
9.Hadalabon Japan Tamagohada BHA + AHA 10. Elishacoy Heart Ball Massage

Za chwilę koniec roku 2014... niewiarygodnie szybko minął. Jak co roku w styczniu pojawią się posty podsumowujące moje ulubione kosmetyki 2014, i jak co roku robię listę kosmetyków, które chciałabym widzieć w swojej łazience w 2015. Nie uwierzycie jak dział robienie takich list, niby nic się nie wydarza, ale kiedy spojrzałam na swoja listę z zeszłego roku - kupiłam dokładnie wszystko co zamierzałam, poza jednym serum :)
Zachęcam do  ich robienia, można spełnić trochę swoich makijażowych i pielęgnacyjnych życzeń. Kolejna lista będzie dotyczyła makijażu i pojawi się na blogu jeszcze przed nowym rokiem.

Moja lista nie jest długa, w przyszłym roku chcę się skupić przede wszystkim na pielęgnacji anti-aging, regularnym masażu twarzy i ciała, oraz jak najbardziej kosmetykach naturalnych i aromatoterapeutycznych.
Najbardziej lubię kosmetyki w postaci serum - za ich skoncentrowane działanie i natychmiastowe efekty. Mylnie utarło się, że serum jest zarezerwowane dla "dojrzałych kobiet", teraz macie nieograniczony wybór od serum nawilżającego, przeciwzmarszczkowego, nawadniającego, rozświetlającego, ujędrniającego czy przeciwdziałającego wypryskom. Najlepiej zacząć ich używać jak najwcześniej: np. około 20 roku życia możecie stosować serum z wyciągiem z aloesu dla poprawy nawilżenia skóry + serum antyoksydacyjne lub na wypryski. Po 30 roku życia warto dodać składniki działające na spoistość i napięcie skóry; w każdym wieku sprawdzi się witamina C.

Pielęgnacja:
  1. Hadalabo Hada Labo Japan Tamagohada AHA + BHA: żel do mycia twarzy w postaci gęstej pianki z zawartością kwasów AHA i BHA, polecany przez Azjatycki Cukier; ma za zadanie oczyszczać pory, osłaniać młodszą, zdrowszą skórę bez ściągnięcia i wysuszenia: przede wszystkim przekonują mnie bardzo dobre recenzje tego produktu, a złuszczanie i oczyszczanie to moje dwa "koniki".
  2. Skinfood Black Sugar Cleansing Oil: olejki do demakijażu w postaci płynnej, lub kremowej tzw: cleansing balm podbiły mój demakijaż; uwielbiam maseczkę do twarzy z linii Black Sugar, mam również krem do rąk, oba kosmetyki są świetne - wspaniale pachną. Jest to mieszanka azjatyckiej limonki i brązowego, palonego cukru; dlatego zdecydowałam się kupić ten olejek jako następny.
  3. Innisfree Jeju Volcanic Mask: przy mieszanej skórze maska oczyszczająca na półce to podstawa, często je zmieniam i szukam godnych następców. Innisfree bazuje na naturalnych składnikach, glinkę wulkaniczną i inne składniki do swoich kosmetyków pozyskuje z upraw na wulkanicznych wyspach Jeju. Miałam już próbkę tej maski, jest niezwykle kremowa, łagodna, jednocześnie świetnie oczyszcza, a skóra jest rozjaśniona i matowa. Jest to jeden z bestsellerów Innisfree.
  4. Guasha: czyli narzędzie do masażu twarzy i ciała wykonane z kości bawołu lub jadeitu; przez ostatni rok zaczęłam używać jadeitowych rolek do masażu twarzy, bardzo je polubiłam, ale szczególnie zainteresował mnie masaż guasha: wspomaga cyrkulację krwi, eliminację toksyn - ta technika jest stosowana od tysięcy lat przez medycynę chińską; o masażu guasha pisałam przy okazji moich ulubionych masek do masażu Hera, O HUI i History od Whoo.
  5. Elishacoy 3D Spin Cleaner Heart Ball: kolejne narzędzie o którym marzyłam to końcówka do mojej szczotki do mycia twarzy ElishaCoy. Nowa wersja jest uzupełniona o masażer do twarzy - jak mogłabym go nie wypróbować? Można używać go z pianką do demakijażu lub olejkiem. Jest to pierwsza rzecz jaką już kupiłam z mojej listy - recenzja wkrótce! :)
  6. Secret Key Starting Treatment Essence: esencja to zupełnie nowy kosmetyk w mojej pielęgnacji, jest to pierwszy krok pielęgnacyjny - nie jest to tonik, tylko delikatniejsza wersja wodnego preparatu opartego w tym przypadku na wyciągu sfermentowanych drożdży; od boomu SK II, koreańskie koncerny kosmetyczne prześcigały się w stworzeniu podobnego bestsellera, udało się to marce Missha, recenzowałam już First Essence, która właśnie mi się skończyła, a czytałam dużo dobrego na temat podobnego preparatu z Secret Key - więc z chęcią go wypróbuję tym bardziej, że jest prawie o połowę tańszy.
  7. Naruko Magnolia Brighniting and Firming Line Narcissious DNA Repair Line: kosmetyki Naruko "chodzą" mi po głowie już od prawie roku i na pewno 2015 upłynie pod ich znakiem:) Jest to tajwańska marka kosmetyków naturalnych, bardzo lubiana przez Japonki i Koreanki, ma bardzo dobre recenzje wśród używających i przystępne ceny. Postanowiłam zacząć od linii rozjaśniającej i ujędrniającej z magnolią, spodobała mi się też linia DNA z wyciągiem z narcyza. Część zysków ze sprzedaży Naruko jest przekazywana do wspierania biedniejszych rejonów Tajwanu co jest dla mnie dodatkowym plusem. Marka Bardzo dba o piękny design opakowań i zapachy swoich produktów.
  8. Clarins Double Serum: czołowe serum marki Clarins; aż 20 ekstraktów roślinnych stymuluje 5 najważniejszych funkcji skóry, może być stosowane już po 25 roku życia, innowacyjna formuła łącząca składniki rozpuszczające się najlepiej w wodzie i tłuszczach - stąd dwie oddzielne komory w opakowaniu serum. Ponieważ jest dosyć drogie poczekam z nim do następnych urodzin :) 
  9. Hadalabo Milk Retinol 3D: ponieważ kończę opakowanie lotionu Kanebo Freshel' (w końcu!), zastanawiam się nad zakupem mleczka lub lotionu z tej serii, w składnie znajdziecie retinol, kwas hialuronowy; mleczko którego wcześniej używałam miało w składzie kwas hialuronowy i wit.C; ten typ kosmetyków jest doskonały do utrzymywania stałego poziomu nawilżenia, poprawia też jędrność skóry, świetnie koi podrażnienia; bardzo polecam stosowanie tego typu lekkich lotionów dla każdego rodzaju skóry. Dodatkowym plusem jest pojemność - starcza na baaardzo długo :)
  10. Kiehl's Midnight Recovery Concentrate: od kiedy Kiehl's jest w Polsce od razu miałam ochotę na słynne Midnight Recovery, organiczny skład, naturalne olejki i działanie od razu kuszą do zakupu, również recenzja Ani Kuczyńskiej :) Mam już próbkę do wypróbowania - więc pierwsza recenzja już wkrótce. Kolejnym kosmetykiem, który mnie zaciekawił jest Eye Creamy Eye Treatment with Avokado, czyli bogata kremowa maseczka z wyciągiem z olejku z awokado pod oczy. Jeżeli chodzi o Kielh's to na pewno nie koniec! :)
Przydatne linki: 
Kanebo Freshel: lotion nawilżający z wit.C
Banila co. Cleansing Balm i Perfect Whip Kanebo: produkty do demakijażu min. balsam oczyszczający, oraz pianka Kanebo
O HUI Age Recovery Massage Mask: maska z olejkami do masażu
History of Whoo Essencial Massage Mask: zdecydowanie ulubiona maska do masażu!
Hera Age Away Massage Mask: kremowa maska do masażu
Elishacoy 3D Spin Cleaner: szczoteczka do demakijażu
Missha Time Revolution First Time Essence : esencja na bazie sfermentowanych drożdży
OST Orginal Pure Vitamin C teraz ze zmienioną nazwą C20: 20% witamina C w postaci płynnego serum, mój całoroczny bestseller
Skinfood Black Sugar Mask: maska złuszczająca z brązowym cukrem

FirmaKokarda

12/14/2014

Bazy pod Makijaż - Część 2/Becca, Laura Mercier, Tony Moly, Etude House, Missha, Lioele, Tosowoong.

Bazy pod makijaż są według mnie niezastąpione - jeżeli nosicie makijaż codziennie i zależy Wam na jego długotrwałym utrzymywaniu się ten post jest skierowany do Was.

Często słyszę od swoich klientek, że makijaż im spływa po kilku godzinach, że nie wygląda świeżo, że kiedy jest gorąco nie ma mowy o makijażu. Żadna z nich nie używała bazy pod makijaż. W tych szczególnych przypadkach, jeżeli dotyczy Was ten problem - kupcie choć jedną z nich.
Oprócz tego primery wspomagają skórę: zawierają czynniki nawilżające, filtry, witaminy. Możecie ich używać ze względu na poprawę kolorytu skóry, wygładzenie, zmniejszenie porów lub przeciwdziałanie przetłuszczaniu się skóry. 

Nie należy się martwić, że dodatkowa warstwa na skórze nie pozwoli jej oddychać, zablokuje pory. Współczesne kosmetyki produkowane są tak żeby Wam pomóc. Bazy(primery) zazwyczaj zawierają sylikon, używam ich codziennie i nigdy nie miałam z tego powodu problemów ze skórą. Wybór należy do Was, ale zapewniam, że przy dobrym demakijażu (olejki + szczoteczka, maseczka z glinką po wieczornym demakijażu) zapobiegną "zapychaniu"porów. Wyszczególniłam dwie z nich, które są wolne od sylikonu i może się Wam spodobają. Przydadzą się przed sezonem świątecznych spotkań z rodziną i przyjaciółmi i w okresie karnawału, mam nadzieję, że zostaną z Wami na dłużej.

Lubię mieć ulubioną na słabsze dni kiedy jestem niewyspana, przemęczona; inną na lato (taką, która podkreśli opaleniznę, zabezpieczy przed słońcem) lub niwelującą przebarwienia i nierówny kolory skóry. 
Produkty z pigmentem + zmieniające kolor pod wpływem utleniania: 
Każdy krem CC może posłużyć Wam jako baza pod makijaż, polecam je osobom ze skłonnością do wysuszania się skóry w ciągu dnia lub dla skór: suchej, normalnej, bądź odwodnionej. Bazy typu CC przepięknie wyrównują koloryt skóry, dobrze niwelują też zmęczenie. Moje ulubione kremy CC przez ostatnie miesiące:Tony Moly CC Aura, Etude House Baby Choux BaseLioele Dolish Veil Vita BB #01 Georgous Purple. Linki do recenzji tych produktów znajdziecie pod postem.
Bazy rozświetlające z mikro-drobinkami:
czyli takie, które zawierają mikro-pigmenty odbijające światło, mogą być widoczne w postaci drobinek, lub tworzyć mieniącą się powłokę. Mam już trzy takie bazy nie licząc wycofanych już baz z Body Shopu Skin Enhancers, bardzo polecam bazy marki Revlon, MAC Strobe Cream.

Becca Radiance Primer Illuminating and Brightning: działa jak baza i rozświetlacz; bardzo lekka, żelowa baza z wyraźnymi złotymi drobinkami, pozostawia poblask na skórze,  po nałożeniu wygląda na bardziej wypoczętą; dobrze nawilża, ładnie się rozprowadza bez rolowania. Jest doskonała do każdego typy skóry nawet o rozszerzonych porach czy tłustych partiach. Będzie świetna na lato, lub kiedy chcecie żeby skóra wyglądała promiennie. Daje subtelny, naturalny efekt - doskonała na uroczystości takie jak ślub, wieczorna kolacja. Nie zawiera alkoholu, parabenów, ani sztucznych barwników. Można nakładać ją pod makijaż lub dodać do ulubionego podkładu. Becca słynie ze swoich rozświetlaczy ale baza jest również doskonała.
Missha BB Boomer: baza o bardziej kremowej konstysencji, dla skór suchych lub normalnych, wygląda jak gęste mleczko, ma perłowo- różowy wyraźny poblask, co nie każdemu odpowiada - ja bardzo ją lubię. Odradzam ją osobom z "niebieskim" pigmentem w karnacji (to te osoby, których żyłki na nadgarstkach mają zabarwienie bardzo błękitne i często wyglądają na zmęczone). Będzie doskonała dla osób, które mają dużo żółtego pigmentu w kolorze skóry.
Dior Glow Maximizer Primer: tej bazy nie ma na zdjęciach, pojawiła się w moim kufrze niespodziewanie :) jako prezent, warto na nią zwrócić uwagę, baza o gęstszej konsytencji w perłowo-złotym kolorze, nawilża, wygładza skórę, można stosować ją miejscowo na kości policzkowe lub pod oczami. Jest w porównani do bazy Becca bardziej kryjąca i bardziej złota na skórze. Niesamowicie utrzymuje makijaż, daje bardzo wygładzoną i wyrównaną powierzchnię skóry. Więcej o tej bazie w oddzielnym poście.
Bazy bezbarwne:
W postaci lekkiego, żelowego kremu. Może to być pierwsza baza po jaką sięgniecie, dobrze sprawdzą się też dla osób z rozszerzonymi porami, skórą tłustą; jeżeli nie lubicie kiedy baz daje efekt rozjaśnienia, lub lśniący efekt najlepiej sięgnąć po ten typ bazy.

Tosowoong Pore Ex: polimer sylikonowy, baza wygładzająca, zawiera czynniki mające wpływ na wielkość porów stąd nazwa "serum", bardzo dobrze wygładza, podkład lekko ślizga się po jej powierzchni, mój duży ulubieniec wśród baz bardzo przypomina bazę Benefit Porefessional.
Laura Mercier Foundation Primer Protect: nie zawiera sylikonu, sztucznych barwników i alkoholu, oraz parabenów. Mam dwie bazy Laury Mercier jedną z filtrami (30 UVA,UVB), oraz klasyczną do każdego typu skóry - nie dziwię się, że ta marka jest uważana za najlepszą w tej dziedzinie, Laura Mercier jako pierwsza wprowadziła bazy do kanonu makijażu. Jestem jej za to bardzo wdzięczna! Bardzo wydajne, nie zbierają się w załamaniach skóry i doskonale utrzymują makijaż. Skóra jest dodatkowo doskonale nawilżona.
Konstystencja i zmiana koloru:

1.Tony Moly CC Aura, 
2. Lioele Dolish Vita Veil, 
3.Etude House Baby Choux, 
4.Becca Rdiance Primer, 
5. Missha BB Boomer, 
6. Laura Mercier Foundation Primer Protect, 
7. Tosoowong PoreEx Serum 
Na zdjęciu powyżej możecie zaobserwować jak zmienia się kolor po roztarciu produktu oraz jaką ma zawartość substancji tłuszczowych. Najbardziej nawilżające i kryjące są krem CC Tony Moly i baza Lioele.

Pomocne linki: 

12/04/2014

Bazy Pod Makijaż - Część 1/Lioele Dollish Veil Vita BB - Recenzje.

Jestem w trakcie pisania dla Was posta na temat baz pod makijaż - bo według mnie to niedoceniony kosmetyk, który dla mnie jest jednym z najważniejszych jakich używam. Często moje klientki, koleżanki pytają mnie "jak ty to robisz, że tak świetnie wyglądasz przez cały dzień"? I nie chodzi mi tutaj o chwalenie się "moim wspaniałym wyglądem" tylko o utrzymywanie makijażu na twarzy tak długo jak chcemy i w taki sposób jakby był zrobiony przed chwilą. 
Moje triki:
  1. nawilżanie skóry i odpowiednie przygotowanie jej do makijażu: skóra w pełni nawilżona i nawodniona, będzie pięknie odbijała światło - warto ją w odpowiedni sposób oczyszczać i złuszczać regularnie, odda Wam wtedy cały swój blask i siłę.
  2.  poprawki w ciągu dnia: to proste wystarczy mgiełka do makijażu, woda w sprayu lub specjalny fixer, który macie w kosmetyczce i bibułki matujące. Nie wierzcie, że istnieją podkłady, które niezmiennie są na skórze przez 12 -16 godzin :) to czysty marketing. Jeżeli macie problemy z gromadzeniem się podkładu np. pod oczami, noście ze sobą również odrobinę kremu pod oczy i korektora pod oczy - ja używam opakowań po szkłach kontaktowych, ważą niewiele, a w sytuacji szybkich poprawek sprawdzają się znakomicie. O moich ulubionych mgiełkach wkrótce napiszę nową recenzję.
  3. baza pod makijaż: ze względu na typ skóry lub efekt, który chcecie uzyskać stosujecie bazę pod makijaż, przedłuży jego trwałość i pomoże Wam wyglądać jak najlepiej przez długi czas.
Lioele Dolish Veil Vita BB #01 Gorgeus Purple:  ten krem BB zasługuje na oddzielna recenzję, zakochałam się w nim już po pierwszym użyciu :) nic dziwnego, że od ponad dwóch lat jest to bestseller Lioele. Jest to według mnie bardziej krem CC, ale wtedy nie było jeszcze na rynku kosmetycznym tego określenia. Jest bardzo podobny w konsystencji i wyglądzie do Tony Moly Louminous Pure Aura CC Cream.
W magiczny sposób po wyciśnięciu jasno-fiołkowy krem zamienia się na skórze w woalkę półmatowego blasku, skóra jest wypoczęta, rozjaśniona, wygładzona, znikają cienie pod oczami, zasinienia, mniej widoczne są ślady po wypryskach. Baza nadaje się do każdego typu skóry poza bardzo tłustą. Krem dobrze maskuje rozszerzone pory, matuje skórę. Jest bardzo wydajny, pół pompki starcza na całą twarz. Nie roluje się, nie zostawia smug, po rozprowadzeniu zmienia odcień i dopasowuje się do kolorytu skóry, a rozprowadza się bajecznie, jak najdroższy podkład. Krycie określiłabym jako średnie - ale jest to krem BB z funkcją bazy, więc każda z Was może użyć dodatkowo korektora i podkładu.
Opakowanie jest przepiękne - jak na markę Lioele przystało, jest różowe i urocze, ale dobrze spełnia swoja funkcję, ma pompkę, która działa:)przez cały okres stosowania, przyciskając lekko można uzyskać wyciśnięcie połowy porcji kremu.
Poleciłabym go osobom lubiącym naturalne wykończenie i nie lubiącym ciemnej skóry i opalenizny. Dodatkowo zawiera 6 witamin: A, B5, C, E, F, H oraz filtr 25/PA ++. Znajdziecie go w dwóch wersjach kolorystycznych: fiołkowej #1, oraz zielonej #2 (dla skóry z problemem naczyniowym czy wypryskami). Kosztuje niewiele jak na tą jakość, tylko ok. 50 pln za 30ml.
Ten krem już trafił na moją listę bestsellerów roku 2014 i :) A na moją wishlistę na 2015 trafiła już jego nowa wersja Dollish Cera -V CC Cream.
Przydatne linki:
FirmaKokarda