10/28/2014

Avéne Cleanance Expert - Nowość do skóry trądzikowej/Rozdanie.

W czerwcu w Zamku Ujazdowskim, w kinie Lab odbyła się konferencja prasowa marki Avéne, na którą zostałam zaproszona wraz z wieloma blogerkami z Polski. 
Gama Cleanance Avéne jest dostępna już od września w aptekach. Do przetestowania dostałyśmy dwa produkty Cleanance oraz wodę termalną, której nikomu zapewne nie trzeba przestawiać :)
Chciałabym zaprosić wszystkich czytelników mojego bloga na rozdanie, którego zasady ogłoszę już dziś na Facebooku.
Jak działa emulsja Cleanance EXPERT?
Podczas szerokiej prezentacji, gdzie występowali goście specjalni min. doktor Łukasz Matusiak, który omówił patofizjologię trądziku pospolitego (zapoznaliśmy się z przyczynami i stadiami tej choroby), Avéne przedstawiło swój kluczowy produkt Cleanance EXPERT. 

Emulsja jest nowością w gamie Cleanance i stanowi doskonałe uzupełnienia pielęgnacji dla posiadaczek cer tłustych i trądzikowych. Można stosować ją w każdym stadium trądziku i dzięki temu nie dopuścić do rozwoju bakterii na skórze. 
Skład:
Emulsja zawiera Monolaurin, który skutecznie rozwiązuje problem nadmiernego wydzielania sebum, oraz X-pressin™, wysoko tolerowaną substancję złuszczającą nowej generacji, ale najbardziej innowacyjnym składnikiem tej emulsji jest Diolényl®. To substancja aktywna o udowodnionym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym, została nazwana przez przedstawiającą nam produkt Magdalenę Postaleniec z Avéne, koniem trojańskim, ponieważ działa właśnie na takiej zasadzie. Została stworzona przez Dział Badań Naukowych Pierre Fabre, "inteligentnie" skupia się na strefach dotkniętych zmianami, nie zakłócając równowagi zdrowych partii skóry (przede wszystkim powoduje zmniejszanie namnażania się bakterii P.acnes, niweluje krostki i zaczerwienienia, oraz zaskórniki). 
Emulsja ma przyjemną, lekką i nietłustą konsystencję i świeży, piękny zapach. Zaraz po nałożeniu, skóra jest zmatowiona i nawilżona. Można ją łączyć z terapią lekami domiejscowymi, oraz innymi produktami pielęgnacyjnymi. 
gama produktów Cleanance
dr. Łukasz Matusiak podczas prezentacji
Avéne Cleanance Eau Nettoyante/Cleansing Water
Kolejnym testowanym przeze mnie produktem jest woda miceralna Cleanance. Przeznaczona jest do skóry trądzikowej, tłustej i mieszanej z problemami skórnymi. Zawiera wodę termalną Avéne oraz Laurynian Glicerolu, który pomaga pozbyć się nadmiaru sebum. Jest niezwykle przyjemna w stosowaniu, ma delikatny, świeży zapach korespondujący z innymi produktami Cleanance. Skóra po użyciu jest matowa, a pory są ściągnięte. Niestety nie zmywałam nią makijażu wodoodpornego, ale woda ma takie właściwości. Dołączam ją do pielęgnacji porannej i wieczornej strefy T, oraz przemywam nią "niespodzianki" na skórze. Bardzo lubię ten produkt.
Po każdym wieczornym demakijażu jako zakończenie oczyszczania skóry stosuję wodę termalną, stali czytelnicy wiedzą, że uwielbiam Uriage - ale woda Avene jest zaraz po niej :) Ma dobry dozownik, po wchłonięciu po ok. 2 min należy ją osuszyć. 
Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam produkty Avene i będziecie zainteresowane gamą Cleanance. Co bardzo podoba mi się w produktach Avene to ich przyjazne dla skóry działanie, właściwości lecznicze; przy trądziku bardzo częstym efektem po stosowaniu leków i terapii do-miejscowych jest nadmierna oleistość, ale i nadmierne wysuszenie i odwodnienie skóry - produkty Avéne opowiadają na wszystkie problemy.
W gamie Cleanance znajdziecie szereg wspaniałych produktów od żeli oczyszczających, poprzez maski, sztyfty korekcyjne, krem i emulsję nawilżającą. 
Emulsja Cleanance Expert zawiera 40 ml i kosztuje 65 pln; woda termalna w pojemności 400 ml/52 pln.
FirmaKokarda

10/25/2014

Shiseido Perfect Refining Foundation SPF 15/Recenzje.

Ponieważ używam stale kremów BB, nowy podkład nie był mi potrzeby i gdyby nie był prezentem, nie pojawiłby się w mojej kosmetyczce. Ale bardzo dobrze się stało bo to jeden z tych produktów, które można określić mianem "niezastąpiony, idealny, złoty gral".
Oczywiście zbiera różne recenzje od bardzo przychylnych do negatywnych, ale wiele kobiet uważa go cud w najmniejszej buteleczce jaką trzymałam w ręku :)

Darzyłam zawsze markę Shiseido wielką sympatią, niezależnie czy były to produkty do makijażu czy pielęgnacji. Są luksusowe, oszczędne w wyrazie i bardzo dobrze przemyślane.
Ciągnęło mnie do wschodniej estetyki tej marki i wprost uwielbiam ich pielęgnację. Używałam doskonałych baz pod makijaż, pudrów rozświetlających, pudrów sypkich, róży, linerów - ale podkładu jeszcze nigdy.

Shiseido Perfect Refining Foundation SPF 15

Skład: Hydro-Producing Complex, który optymalizuje stopień nawilżenia w ciągu dnia i nie dopuszcza do odwodnienia; Micro-Smoothing Complex: ekskluzywny składnik opracowany przez Shiseido, który daje efekt niezwykłego wygładzenia i miękkiego wykończenia skóry (chodzi o efekt jaki daje naturalne światło), dzięki czemu niedoskonałości na skórze są mniej widoczne.
Jest to podkład typu longwear więc ma za zadanie nie zmieniać swojego wyglądu przez 15 godzin, przynajmniej tak obiecuje producent.

Opakowanie:
Byłam bardzo zaskoczona jak mała jest ta buteleczka, mniejsza niż Vitalumiere Aqua Chanel, ale zawiera dokładnie tyle samo produktu - 30 ml. Wykonana z plastiku, lekka, poręczna, doskonale zmieści się do kosmetyczki, ma maleńki dziubek, który ułatwia dozowanie. Ponieważ pokład jest dosyć wodnisty - taki aplikator zapobiega wylewaniu się produktu. Przed użyciem należy go jeszcze wstrząsnąć, aby baza woda i olejowa w jak najlepszy sposób połączyły się ze sobą.

Rozprowadza się łatwo i przyjemnie, aplikuje go palcami, beauty blenderem, albo pędzlem typu kabuki (Missha Angeled Brush, Real Techniques Buffing Brush); wystarczy nałożyć na środek twarzy kilka kropli i rozprowadzić podkład na zewnątrz. Podkład ma konsystencję lekkiego fluidu, ale mimo to jest bardzo dobrze napigmentowany, do makijażu całej twarzy wystarczy ilość odpowiadająca wielkości małego groszku. Jest bardzo wydajny. Trzeba pracować nim szybko, bo dosyć szybko "zastyga" i łączy się ze skórą.
W miejsca gdzie potrzebujecie większego krycia, można dołożyć kolejną warstwę, najlepiej beauty blenderem, lub małym syntetycznym pędzlem. Wszelkie niedoskonałości takie jak: cienie pod oczami, blizny po wypryskach, zasinienia na skórze, przebarwienia stają się niewidoczne (?!), a kosmetyk nie zbiera się w porach i załamaniach skóry.

Fantastycznie odbija światło, skóra jest rozświetlona od wewnątrz nawet bez użycia bazy. Na skórze nie czujecie, że macie makijaż, więc kosmetyk nadaje się dla osób, które nie lubią używać fluidów. Wykończenie jest półmatowe - satynowe. Skóra wygląda jak skóra, nie ma mowy o "efekcie maski".
Po około 3-4 godzinach muszę przypudrować strefę T, to dla mnie normalna kolej rzeczy przy stosowaniu każdego podkładu, zawsze noszę ze sobą bibułki matujące i puder. Być może nie polecałabym go dlatego przy skórze tłustej i oleistej.

Dobór odcienia: dla ułatwienia wyboru odcienia marka Shiseido podzieliła kategorie odcieni na 4, każda z nich ma oznaczenie literowe:

  • I - Ivory dla neutralnych karnacji
  • B - Beige dla karnacji z różowym pigmentem
  • O - Ochre dla karnacji z żółtym pigmentem
  • D - Dark dla karnacji ciemniejszych 

Mam odcień 10O, czyli najjaśniejszy z odcieni gamy Ochre. Jest to przepiękny, jasny beż wprost idealny dla mnie; myślę, że żadna z Was nie będzie miała problemu z wyborem odcienia. Najlepiej przy zakupie podkładu poprosić o małą próbkę, sprawdzić nie tylko odcień, ale to jak  fluid zachowuje się na Waszej skórze.

Perfect Refining ma za zadanie udoskonalić skórę, być tylko jej dopełnieniem. Według mnie spełnia tą funkcję znakomicie: jest wydajny, lekki, ma podstawowe filtry, wspaniale się rozprowadza, jest odpowiednio kryjący - ale sam w sobie nie jest widoczny w oczywisty sposób.
Myślę, że znalazłam swój podkład numer 1 i na pewno będę do niego wracać.
FirmaKokarda

10/19/2014

Last Best Buys/Ulubione Zakupy Ostatnich Miesięcy.

Nazbierało się w mojej szufladzie bardzo dużo nowości i nie nadążam pisać postów ponieważ mam ostatnio więcej pracy. Postanowiłam część z nich przedstawić Wam pokrótce, inne będą miały swoje oddzielne recenzje. Dziś trochę makijażu w kolejnych postach przedstawię pielęgnację.

Aritaum Shine Fix Eyes: z tym rodzajem metalicznych cieni - folii, spotkałam się już wcześniej przy recenzowaniu cieni L'Oreal Infallible. Shine Fix Eyes są kopią Eyes to Kill Armani i sprawdzają się świetnie! Fantastyczna kremowa formuła sprasowanych pigmentów, drobinki które optymalnie "przyklejają" się do bazy lub do innych cieni. Mam odcień 04 Holly Jolly, ale w gamie ponad 20 odcieni znalazłam niejeden kolor, który mi się podoba i muszę go mieć - np. gama czerwieni, wina, zgaszonych brązów, złota... wszystkie są przepiękne. Możecie zobaczyć real photo na moim Pintereście. Jeżeli lubicie metaliczne cienie o wykończeniu folii koniecznie wypróbujcie jeden z Shine Fix Eyes. Można je stosować na mokro z fixerem lub na sucho. Sprawdzają się jako akcent na powiece lub wykończenie kącika oka. Kupicie je na Ebayu za ok. 32 pln za sztukę. 
L'Oreal Infallible Eyeshadows: dokupuję co jakiś czas na aukcjach Allegro kolejne pojawiające się odcienie (cienie zostały wycofane z Polski). Dwa nowe odcienie to: złoto #407 Gold Imperial, jeden z najpiękniejszych złotych cieni w mojej kolekcji - nie jest zbyt żółty, ani zbyt miedziany po prostu ma ten idealny złoty odcień; #607 Bunged&Brilliant spodoba się każdemu, uniwersalny, zgaszony róż o lekkim beżowym podbiciu, bardzo świetlisty; był to mój ulubiony odcień przy makijażu ślubnym w tym sezonie. Jest to ta sama formuła jak w przypadku Shine Fix Eyes.
Revlon Matte Lipstick #10 Wine Not: jeżeli szukacie matowej szminki doskonałej na zimowe i jesienne miesiące bardzo polecam ten odcień. Jest to bardzo ciemne wino, dramatyczne i nasycone, przy jasnej karnacji wygląda obłędnie (używałam jej w jednej z ostatnich sesji tutaj). Szminki Revlon z gamy mat należą do moich ulubionych, przepiękne kolory, świetna pigmentacja i formuła. W niczym nie ustępują szminkom MAC-a. Kosztują ok. 24 pln za sztukę, niektóre odcienie kupicie już tylko na Allegro. Szkoda, że Revlon nie zdecydował się powiększyć tej gamy, a szminek w perfumeriach jest coraz mniej :(
Tosowoong Makeon ChockChock Shinning CC Cushion SPF 50/PA++: to mój pierwszy CC Cushion, kupiłam go kiedy zaczęło się lato - ponieważ ma filtr 50, ale okazało się, że za jasny na lato i dzięki temu teraz mogę odkrywać uroki jego używania.
CC Cushion to nic innego jak krem BB lub CC w wygodnym kompakcie, możecie go zabrać ze sobą, poprawić makijaż w ciągu dnia. Podkłady typu cushion mają specjalną gąbeczkę do aplikacji, ale sprawdza się też zwykła gąbeczka lateksowa. Podkład jest zamknięty pod specjalną porowatą gąbką, żeby zapobiec wylewaniu się go z opakowania. Chockchock to sposób nakładania kompaktu (angielskie pat pat), czyli wklepywanie miejsce przy miejscu dla uzyskania optymalnego efektu.
Tosowoong jest to kremem typu CC czyli o delikatnym, wyrównującym kryciu i rzeczywiście bardzo lśniącym wykończeniu dewy skin, które należy prywatnie do moich ulubionych. Będzie najlepszy dla skóry normalnej i suchej, (w strefie T używam innego podkładu lub kremu BB). Możecie kupić BB Cushion lub CC Cushion w ofercie prawie każdej koreańskiej marki. Najpopularniejsze produkuje IOPE, Hera. Cushion Tosowoong kosztuje około 36 pln.
Tony Moly Easy Touch Coloring Browcara: postanowiłam wypróbować koreańskie maskary do brwi, ponieważ należą do najlepszych na rynku. Mają olbrzymi wybór odcieni i są bardzo tanie, a naprawdę niczym się nie różnią od Gimme Brow Benefit. Wybrałam odcień którego nie kupię w żadnej europejskiej marce: ciepły, kasztanowy brąz - bardzo dobry dla blondynek, do rozjaśniania brwi brunetek, lub dla osób które zmieniły kolor włosów na cieplejszy. Wypełnia braki we włoskach, rozczesuje, utrwala i delikatnie nabłyszcza. Ma ładną, krótką, ukośnie ściętą i odpowiednio małą szczoteczkę do precyzyjnej aplikacji. Bardzo fajny produkt, zapłaciłam za niego około 14-16 pln. 
H&M Eye Pen #pink, #white: często robię zakupy na dziale kosmetycznym w HM, ponieważ można tam znaleźć nowinki w bardzo przystępnych cenach, tak samo uwielbia kupowanie kosmetyków w TOPSHOP, są naprawdę rewelacyjne. W HM znalazłam ostatnio coś czego bardzo mi brakowało do szybkiego rozświetlania kącików oka, łuku kupidyna. Są to kremowe kredki w wysuwanym sztyfcie, których nie trzeba temperować. Kupiłam śnieżną biel i różowy beż. Kosztują tylko 14,90 pln za sztukę - bardzo wygodne w stosowaniu, dają piękny efekt rozświetlenia. W ofercie są też odcienie kryjące: szarość, brąz i czerń.
Sisley Rouge a Levers #18: o szmince Sisley będę pisała oddzielny post, bo jest tego warta :) tym bardziej że mam jeszcze drugą nowość z Sisleya, którą chciałabym się podzielić. W skrócie napiszę, że jest to szminka z jesienno-zimowej kolekcji o przepięknym kolorze wina. I również przypadła mi do gustu, należy do tych odcieni, które są najlepsze dla początkujących. Wtapia się w naturalny pigment ust, świetna szminka w kolorze wina do naturalnego makijażu dziennego.
Revlon Blush Bronzilla #012: róż z którym nie rozstawałam się przez całe lato, służył mi do konturowania, makijażu oka, jeżeli uda się Wam go jeszcze kupić, bo jest to kolekcja letnia Revlon. Będzie pasował do każdej karnacji, oprócz tego jest całkowicie matowy, może zastąpić nawet Hoola Benefit, jest od niej dużo cieplejszy, ale w tak dobrej cenie warto go wypróbować.
Shiseido Perfect Refininig Fundation SPF 15: to pierwszy podkład, który pojawił się w mojej kosmetyczce od ponad dwóch lat - również będę pisała o nim oddzielnego posta. Bo jest to mały cud w małej buteleczce. Uwielbiam go! i należy mu się pełna recenzja.
Golden Rose, Brow Powder: tanie marki czasem potrafią zaskoczyć bardzo dobrą jakością i produktem, tak jak zaskoczyły mnie pudry do brwi Golden Rose. W gamie znajdziecie kilka BARDZO dobrych odcieni, każdy z nich jest na tyle miękki, że z powodzeniem może być używany jako cień do powiek. Kosztują ok.10 pln za sztukę.
Golden Rose Clasic Mascara 3D Lash Defined: przy okazji zakupu pudrów, kupiłam tusz, który rozczesuje, pogrubia, wydłuża rzęsy i ma niebrzydkie opakowanie. I nie mam mu nic do zarzucenia - po prostu dobry tusz. Kosztuje tylko 14 pln - może też go spróbujecie?

FirmaKokarda

10/06/2014

Majolica Majorca Lash Expander Edge Meister - Recenzje.

Tusz jest jednym z najczęściej kupowanych kosmetyków na świecie. Jeżeli miałabym wybierać mój kosmetyk numer 1 na pewno będzie to maskara. 
To mój pierwszy japoński tusz do rzęs; Majolika Majorca, jest bardzo znaną i niedrogą (jak na Japonię) marką drogeryjną i zawsze miałam ochotę kupić coś ze względu na piękne opakowania, należy do dużej grupy marek Shiseido.

Lash Expander Edge Meister cieszy się dużą sławą ze względu na swój głęboki czarny kolor (bardzo lśniący i wibrujący), niesamowite rozczesywanie i wydłużanie rzęs. Kupiłam wersję wodoodporną całkowicie odporną na wilgoć, wodę, nawet płyny miceralne. Można zmyć ją tylko płynem dwufazowym (polecam Innisfree, Bodyshop serię z rumiankiem). 
To doskonały wybór na nadchodzące miesiące, kiedy będzie padał deszcz i śnieg. Z powodzeniem można pójść z tym tuszem na najbardziej ekstremalne zajęcia sportowe, na basen, romantyczny film, albo ważną randkę bez obawy, że znajdzie się pod oczami.
Na sesjach zdjęciowych sprawdza się przy dużych zbliżeniach, lub jako podkładowy tusz pod intensywniejszy look.
Szczoteczka:
Zaskakująca, oprócz formuły jest w nim szczoteczka - a raczej jej brak. Kiedy odpakowałam maskarę byłam nawet niezadowolona, że brakuje mu klasycznej szczoteczki, ale ma to swoje uzasadnienie. Ten płaski dwustronny grzebyk jest DOKONAŁY do mocnego rozczesania i rozdzielenia nawet najkrótszych rzęs oraz rzęs sztucznych. Jak widać na zbliżeniach maskara zawiera również włókienka (każde ma długość ok. 4 mm), które dodatkowo przedłużają rzęsy. Tusz nie kruszy się, nie osypuje i jest bardzo elastyczny. Dodatkowym plusem jest to, że dzięki elastycznej formule podkręca rzęsy i świetnie utrzymuje podkręcanie rzęs zalotką. Odżywia i wygładza rzęsy, zawiera olejek makadamia i wit. E - rzęsy nie wypadają i wyraźnie czuć, że są wzmocnione. 
Aplikacja jest niezwykle prosta: nakłada się go tak jakbyście czesały rzęsy małym grzebykiem, powoli i dokładnie warstwa po warstwie czeszecie rzęsy, bez słynnego "zygzakowatego" ruchu. 
Większa powierzchnia szczoteczki służy do dłuższych rzęs na górnej powiece, dolny grzebyk wyczesuje krótsze rzęsy. Na pewno trzeba się do niego przyzwyczaić, ale później nie można się już bez niego obejść.
Efekt:
Tusz daje ekstremalny efekt długich i naturalnych rzęs. Nie pogrubia - więc jeżeli potrzebujecie efektu pogrubienia Majolica Majorca ma w swojej ofercie inne tusze np: Lash King. Na pewno to nie jest mój ostatni tusz tej marki, mam ochotę wypróbować inne. Lash Expander jest w tej chwili najbardziej optymalną maskarą z rodziny Majolica Majorca. 

Bardzo polecam tą maskarę, na pewno minusem jest jej dostępność, swoją kupiłam za pośrednictwem Ebaya za bardzo dobrą cenę 35 pln.
FirmaKokarda

10/01/2014

Innisfree Apple Juicy LIp&Eye Remover/Demakijaż Kosmetyków Wodoodpornych.

Ostatnio całkowicie przerzuciłam się na maskary wodoodporne, bardzo lubię też używać linera. Są tak odporne, że nie schodzą nawet pod wpływem oliwki, ani olejku do demakijażu. Nawet Biodherma nie daje im rady:)  Chciałam Wam dziś polecić fantastyczny płyn do demakijażu bardzo trwałych tuszy i szminek, który jest odkryciem dla mojego demakijażu.

Innisfree jest koreańską marką eco, bazującą na naturalnych składach kosmetyków, przyjazną środowisku, wspierającą  handel fair trade. Składniki do produkcji są pozyskiwane z wulkanicznej wyspy Jeju np. bestseller marki to np: oczyszczająca maska z glinką wulkaniczną lub linie z wyciągiem z zielonej herbaty, kamelii, która są na tej wyspie jest hodowane. Więcej możecie przeczytać na stronie Innisfree tutaj.

Innisfree Apple Jiucy Lip&Eye Remover: to dwufazowy płyn do demakijażu; jest polecany ze względu na naturalny skład (wyciąg z soku z jabłek - wit C., wyciąg z lawendy - nawilżenie , wyciąg z liści orzecha), przyjazny dla delikatnej skóry wokół oka; cała linia demakijażu Apple Juicy cieszy się wielkim powodzeniem (np: olejek lub emulsja).
Apple Juicy Lip & Eye Remover ma przydomek "złotego grala" wśród płynów demakijażu oka. Po oczyszczeniu skóra jest czysta, nawilżona, ukojona i rozświetlona. Nie ma zaczerwienień, podrażnień, a maskary czy linery są w mgnieniu oka :))) dokładnie usunięte. Kupuję go przez Ebay, za 100 ml płacę ok 26 -28 pln.

Jak prawidłowo wykonać demakijaż oka? 
Są dwie szkoły jedna mówi, żeby zacząć od demakijażu oka - druga, że możecie zacząć od demakijażu twarzy omijając okolice oczu. Wszytko zależy od tego jak jest Wam wygodniej. Podstawowa zasada - nie trzyj, nie rozciągaj delikatnej skóry; bądź cierpliwa i delikatna.
  • przed użyciem wstrząśnij opakowaniem, żeby obie formuły się połączyły
  • nasącz wacik odpowiednią ilością płynu do demakijażu (najlepsze waciki, to takie które nie mają włókien - bardzo polecam waciki azjatyckie: Innisfree, The Face Shop, Aritaum)
  • przyłóż do zamkniętego oka na ok 10-15 sekund
  • delikatnie przesuń wacik w dół i do góry pod rzęsami, starając się w ogóle nie naciągać skóry
  • jeżeli maskara nie zeszła całkowicie powtórz tą czynność
  • następnie użyj patyczków nasączonych płynem do usunięcia makijażu wzdłuż linii rzęs
  • przemyj oko dodatkowo płynem micelarnym lub tonikiem, jeżeli nie ma śladu po kosmetykach kolorowych operacja powiodła się w 100% :) 
FirmaKokarda