4/29/2014

Missha Signature Extreme Cover Concealer/ Missha Brushes.

Dziś krótki wpis na temat korektora, który kupiłam w promocji przy okazji innych zakupów z Korei. Znowu marka Missha, miesiąc kwiecień i maj (nowe recenzje!) należy na blogu właśnie do niej :)
Za korektor zapłaciłam ok.34 pln, regularna cena to ok. 45-49 pln.; jest on porównywany do korektora Burberry Sheer Concealer ze względu na konsystencję, krycie i wykończenie jakie daje na skórze. Z powodu zmiany szaty graficznej wersja jaką prezentuję jest często na Ebayu w bardzo niskich cenach. 

Missha Signature Extreme Cover Concealer SPF 30/PA ++ #23
Potrzebowałam kryjącego korektora, który nie wysuszałby skóry i nadawał się głownie do korekcji cery ale również pod oczy. Cały czas używam korektora Skin Food Salomon Darkcircle Concealer #01 (recenzja tutaj) i ma on odcień różowo-brzoskwiniowy Missha #01 był bardzo podobny w kolorze więc zdecydowałam się na odcień #23. Mogę mieszać te korektory ze sobą i uzyskać pośredni odcień.
skład: producent obiecuje długotrwałe krycie, elastyczną, naturalną skórę; zawiera glicerynę, kolagen, naturalne masło roślinne min. z kakaowca i polimery, które mają nadać skórze elastyczność; ciekawostka: linia Signature zawiera Fulereny nagrodzone nagrodą Nobla z dziedziny chemii :), tą samą cząstkę znajdziecie w Missha Signature Wrinkle Filler BB Cream. Działają one jak silne przeciwutleniacze przenosząc w swoim wnętrzu substancje aktywne w głąb skóry. Korektor pachnie niezwykle kobieco i jakby kwiatowo ale bardzo delikatnie.
opakowanie: eleganckie złote pudełko, które kryje korektor w plastikowym słoiczku ze złotą nakrętką + pędzelek z syntetycznego włosia
konsystencja: gęsty, kremowy, zbity, bardzo mocno napigmentowany; wystarczy odrobina dla mocno kryjącego efektu, polecany do rozświetlania okolic oczu i tuszowania przebarwień, blizn potrądzikowych
wykończenie i krycie: jest to na prawdę produkt "full cover"; przypomina mi korektor MAC lub Benefit Erase Paste; ma świetny poślizg, po roztarciu jest o wiele jaśniejszy; jest optymalnie kryjący, ale nie obciąża skóry, jest świetlista i wygładzona; doskonały pod oczy, ale także na wypryski, które z reguły kiedy zaczynają się goić są bardzo wysuszone, wystarczy go lekko przypudrować transparentnym pudrem i na prawdę nie ma po nich śladu. Druga metoda polega na aplikacji odrobiny korektora na wierzch dłoni i zmieszania go z odrobiną podkładu lub kremu BB, efekt jest bardzo naturalny; tego sposobu używam pod oczy i np: wokół nosa i na miejscowe blizny i przebarwienia. Wystarczy ociupinka - na prawdę nie należy nakładać go dużo - może to powodować odwrotny efekt.
podsumowując: produkt na wysokim poziomie nie tylko wizualnym, sprawdza się świetnie i jestem z niego bardzo zadowolona - oczywiście tak jak w przypadku innych kosmetyków koreańskich chciałabym zobaczyć większą gamę kolorystyczną :) jest zdecydowanie wart swojej ceny. Mieszam go z podkładami, kremami BB; zmieszany z kremem nawilżającym daje efekt kryjącego podkładu. Plus za filtry i darmowy pędzelek.

Pędzle Missha
Missha Kabuki Angeled Brush: pędzel o którym marzyłam to pędzel Shiseido, ale postanowiłam zacząć od tańszej wersji bardzo modnego pędzla kabuki ze ściętym czubkiem. Missha kosztuje ok 45 pln Shiseido ok 120 pln. Osobiście w swoim makijażu nie używam pędzli, wolę nakładać makijaż palcami, ale pędzle bardzo przydają mi się w pracy.
Kabuki wykonany jest z syntetycznej wełny; jest dużo mniejszy niż można się po nim spodziewać, ale dzięki temu z łatwością można dotrzeć do wszystkich zakamarków na skórze, wokół nosa, pod oczami. Zaczynamy od środka twarzy na zewnątrz, lekko wciskając podkład w skórę; można również wklepywać nim podkład lub krem BB. Mój trik to zwilżenie pędzla przed aplikacją wodą termalną - nie pije wtedy takiej ilości produktu. Pracuje się nim bardzo wygodnie z powodu krótszej rączki - a pędzel określiłabym jako bardzo dobry w tej katergorii. Nie są to pędzle dla zawodowców więc nie porównuje ich z pędzlami z najwyższej półki. Jedyne co mi przeszkadza to plastikowe rączki, które wypadają nieco "tanio".
Missha Double Eyeliner Brush: bardzo przyjemny pędzelek do aplikacji kremowego linera, jest dwustronny i można schować obie części do środka, doskonały w podróży; bardzo dobrze uformowany; wykonany z nylonu, jedną częścią można nakładać gel liner, drugą na przykład cień. Koreanki często używają drugiego linera np z brokatem (duo-linery MIssha) lub w innym kolorze stąd podejrzewam podwójna końcówka. Pędzelek kosztował ok 19 pln.
Missha Concelaer Brush: dołączony do korektora, włosie wygląda na nylon, bardzo poręczny i maleńki - zmiesci się w każdej kosmetyczce:)
FirmaKokarda

4/25/2014

Missha - Time Revolution First Time Treatment Essence/Pre-recenzja.

To jeden z kosmetyków, które należały do mojej listy "najbardziej pożądanych koreańskich nowości". Pisałam już wcześniej o wieloetapowej pielęgnacji skóry, gdzie w gamie kosmetyków znajdziecie aż do 7 preparatów, których Azjatki używają dwa razy dziennie w określonej kolejności. Esencja jest pierwszym krokiem pielęgnacyjnym w uzyskaniu idealnej skóry: lśniącej wewnętrznym blaskiem, nieskazitelnej, rozjaśnionej od środka, oczywiście z niewidocznymi oznakami upływającego czasu  takimi jak zmarszczki, linie, brak jędrności. Istnieje kilka konsystencji esencji, może być w formie toniku, lekkiej emulsji lub emulsji żelowej.

The First Time Treatment Essence Missha jest wciąż jednym z najlepiej sprzedających się kosmetyków w Korei, a teraz jest nim zachwyconych coraz więcej kobiet na całym świecie. Można ją też nazwać "wodą życia",  nazywana jest też przez konsumentki "miracle water".  Missha bije rekordy sprzedaży ze względu na podobieństwo do słynnej japońskiej esencji SK II (skład, działanie, luksusowe opakowanie). Kosztuje 1/4 jej ceny, więc szybko stała się bardzo popularna i osiągnęła rekordy sprzedaży. Oczywiście zdania są podzielone; ma swoich miłośników i przeciwników - warto więc ją sprawdzić na własnej skórze :)  Azjatyckie "toniki" to nie są te same, które możemy kupić w drogerii w Polsce za kilkanaście złotych :) ich skład i działanie jest bardziej zbliżone do serum. Na pewno dla nas Polek będzie to kosmetyk kontrowersyjny - "po co mam stosować wodę, która przypomina tonik, to strata pieniędzy", można spotkać się z takim podejściem. Oczywiście wieloetapowa pielęgnacja czy demakijaż nie jest dla wszystkich, zachęcam do niej tylko te osoby, które lubią zajmować się swoją skórą, wolą poświęcić więcej czasu i pieniędzy pielęgnacji niż makijażowi. Ja na pewno do nich należę, możecie potraktować ten wpis jako ciekawostkę :)
Działanie:
The First Time Essence ma przywrócić zdrową i nieskazitelną skórę. Efekt jakiego możemy oczekiwać (wg.producenta) przy jej stosowaniu obejmuje: dogłębne nawilżanie, poprawienie konturów twarzy, ujędrnienie, odmładzanie, działanie przeciwzmarszczkowe, tonizowanie, blask. Na pewno nie zadziała od razu - trzeba czekać na pierwsze efekty ok. 2 tygodni, a najlepsze efekty zauważycie po ok. 28 dniach.
Skład:
  • 80% skoncentrowany wyciąg z filtratu fermentowanych drożdży "Fissione"; drożdże zawierają przede wszystkim witaminy z grupy B, które wspomagają procesy metaboliczne w skórze, oraz przyspieszają jej regenerację, chronią przed szkodliwym wpływem promieniowania, a nawet naprawiają uszkodzenia DNA spowodowane przez promienie UV.
  • wyciąg z korzenia lukrecji: działanie rozjaśniające, antyoksydacyjne
  • niacyna, (witamina z grupy PP, wit. B3): pomaga w szybkiej regeneracji skóry, podnosi poziom ceramidów w skórze właściwej, rozjaśnia przebarwienia
  • wyciąg z rumianku: działa przeciwzapalnie, łagodząco i antyseptycznie
  • lecytyna: jako składnik błony komórkowej, nawilża i ułatwia wchłanianie substancji właściwych do skóry właściwej, normalizuje procesy metaboliczne komórek
  • kwas mlekowy: działa jak naturalny codzienny "odkurzacz" pochłania martwe komórki naskórka, rozjaśnia i odświeża karnację
Jak używać: 
Jest to pierwszy krok, po oczyszczeniu i osuszeniu skóry; Missha poleca stosować wacik lub ligninę do nałożenia preparatu; esencja jest płynna i przejrzysta jak woda. Ja nalewam odrobinę w zagłębienie dłoni i delikatnie przykładam dłonie do twarzy aż do całkowitego wchłonięcia. Czasami polecane jest spryskanie najpierw twarzy wodą termalną i nakładanie esencji na lekko wilgotną skórę.
Bardzo polecam przy skórze: atopowej, ekstremalnie suchej, z naczyniami, stanami zapalnymi stosować esencję jako okład - działa fantastycznie. Wystarczy wyciąć 3-4 małe kawałki ligniny i nasączyć je esencją - przykleić do twarzy i pozostawić na około 15-20 min, pozostałość kosmetyku wmasowujecie w skórę - również pod oczy.

Dla kogo: dla osób od 30 roku życia. Można używać jej  w młodszym wieku - ale ze względu na działanie jest to kosmetyk polecany dla skór potrzebujących wzmocnienia ze względu na brak jędrności, nawilżenia, szybszą regenerację, rozjaśnianie przebarwień. Myślę, że może być to dobry kosmetyk przy wymagającej skórze: naczyniowej, atopowej, dojrzałej, bardzo suchej, oraz szczególnie trądzikowej i wrażliwej. Na YouTube jest mnóstwo bardzo młodych osób: 21-28 stosujących ten kosmetyk.

Wrażenia:
Kiedy dostałam przesyłkę byłam bardzo zadowolona :))) luksusowe opakowanie z ciężkiego, matowego szkła, srebrny kartonik z logiem Missha i bardzo dobrze przygotowana ulotka w kilku językach.
Aplikacja sprawiała mi przez pierwszy tydzień trudność. Spróbujcie nalać tonik w zagłębienie dłoni żeby nie rozlać i nałożyć na twarz. Skóra natychmiast dostaje zastrzyk nawilżenia, ale nie jest to "wow" raczej należy do bardzo przyjemnego dogłębnego nawilżenia i uczucia komfortu.. Stosuję ją dopiero dwa tygodnie, ale juz zauważam pozytywne zmiany: skóra jest w lepszej kondycji, szybciej się goją zmiany skórne, jest jędrniejsza, lepiej utrzymuje się makijaż, jest wyraźnie jaśniejsza. Nie zauważyłam przykrego zapachu. Jak na początek jestem z niej bardzo zadowolona... i myślę, że dla mnie to pewnie pierwsze opakowanie.

Za 150 ml zapłaciłam 110 pln na Ebayu, przesyłka przyszła po ok 8 dniach roboczych. Regularna cena to ok 49 USD.
Ciekawa jestem czy ktoś z Was miał do czynienia z takim kosmetykiem i jakie były wasze odczucia.
FirmaKokarda

4/08/2014

Spring Wish List Korean Cosmetics/Kosmetyki Koreańskie na Wiosnę.

Wiosną jest mi o wiele łatwiej niż w nowy rok zmieniać i ustanawiać nowe cele pielęgnacyjne. Tej wiosny postanowiłam zmienić swoje "rutyny". Zauważyłam, że moja skóra domaga się wzmocnienia pielęgnacji w postaci intensywnej działających produktów. Postanowiłam kupić te, o których zawsze marzyłam żeby je wypróbować - okazało się, że przebojem do mojej łazienki weszła jedna z najbardziej popularnych koreańskich marek kosmetycznych - Missha. Ale oczywiście nie tylko! :) Przygotowałam listę najbardziej pożądanych przeze mnie kosmetyków. Może niektóre zainteresują i Was, w większości są to koreańskie hity. Część z nich już niedługo będę recenzować dokładnie na blogu. Zapowiada się ciekawie!
  1. Skin & Lab, RED Dr. Color Effect Red Serum : to serum to bomba anty-oxydantów, w składzie przeważają witaminy z owoców w czerwonym kolorze - stąd nazwa serum. Znajdziecie min: granat, jagody acai, maliny, czarne jagody oraz skandynawskie borówki. Wszystkie składniki mają przynosić witalność, poprawę elastyczności, jędrności, likwidację przebarwień. Natychmiast zauważalne jest wygładzenie i nawilżenie skóry. Serum nadaje się dla skóry w każdym wieku, ale jest polecana jako produkt anty-starzeniowy. Myślę , że każda młoda kobieta, która boryka się z  przepracowaniem, niedotleniem skóry, może je kupić jako kurację np. raz w roku. Na Ebayu kupicie je w cenie ok 130 pln.
  2. O. S .T. Oryginal Pure Wit. C Serum: i znowu hit :) uwielbiam witaminę C i uważam, że jest to jeden z najbardziej genialnych składników; jeżeli występuje w postaci 20% możecie spodziewać się szybkich efektów rozjaśnienia blizn i przebarwień, poprawy jędrności i spoistości skóry, przywrócenia blasku, wyrównania karnacji. Serum jest bardzo tanie kosztuje ok. 59 pln; ponieważ najlepsze wspomaganie dla filtrów przeciw słonecznych to wit. C, serum jest więc doskonałe na wiosnę i lato. Można stosować je zamiennie z serum RED. 
  3. Missha First Time Programming Essence: jeżeli znacie japońską markę SK II, ta esencja nie będzie dla Was tajemnicą - jest tak doskonała, niektóre recenzentki twierdzą, że lepszą wersją oryginału. SK II jest bardzo drogie, cena butelki 150 ml wynosi ok. 200 USD. Missha kosztuje tylko około 40 USD. A ja swoją kupiłam za 110 pln, więc najbardziej opłaca się kupować bezpośrednio do dostawców z Korei. Czym jest esencja? Jest to pierwszy krok pielęgnacyjny, przygotowujący skórę do dalszych, cięższych w konsystencji kosmetyków. Esencja ma wodnistą czasem lekko żelową konsystencję - Missha przypomina tonik. Po zaaplikowaniu jej na skórę następuje poprawa napięcia, skóra nabiera blasku, doskonale wchłaniają się pozostałe kosmetyki, bardzo dobrze utrzymuje makijaż. Esencja ekstremalnie nawilża, zmniejsza widocznie pory i zmarszczki... Jest to dla mnie najbardziej wyczekiwany kosmetyk z listy, więc zamówiłam go jako pierwszy wraz z Night Ampule i również można używać jej w każdym wieku. U kobiet z trądzikiem następuje efekt leczenia skóry w okresie ok 2 tygodni; skóra dojrzała regeneruje się szybciej. Konsumentki zachwalają ten produkt jako doskonały, magiczny w działaniu i kompletnie uzależniający. Missha sprzedała 1 ml sztuk po wprowadzeniu tego kosmetyku - więc można sobie tylko wyobrazić jak działa.
  4. Missha Night Repaire Science Activator Ampule: serum do stosowania na noc, produkt typowo przeciwzmarszczkowy i się o nim"koreańska wersja Estee Lauder Night Time Repair Serum" i nawet Missha używa tego chwytu w swoich reklamach. Koreańska wersja dla marki koreańskiej zawsze oznacza "lepsza". Miałam tylko próbki Estee Lauder i jestem na prawdę bardzo ciekawa tego serum. Na ebayu można je kupić za około od 110 pln za 30 ml.
  5. Skin79 the Oriental Shinning BB Cream Plus Gold: pod tą długą i skomplikowaną nazwą kryje się krem BB do rozświetlania wybranych partii lub całej twarzy. Ma formę grubego, złotego długopisu zakończonego wygodnym pędzlem do aplikacji. Co mnie w nim zachwyciło? Ma doskonałą konsystencję, lekką, przejrzystą - nawet moje najdroższe highlightery nie wyglądają tak świetnie na kościach policzkowych. Kosztuje niewiele ok. 36 pln. 
  6. Etude House, Wonder Pore Toner: przebój Etude House, działa podobnie jak tonik Clinique: oczyszcza dogłębnie pory, zmniejsza je, skóra jest elastyczna i nawilżona. I tak jak Clinique zawiera alkohol. Ukochany produkt każdego kto boryka się z tłustą skórą, lub oleistą strefą T. Tonik można kupić już od 39 pln/200 ml; dostaniecie go też w pojemności 500 ml/od 69 pln. Jestem też bardzo zainteresowana maską kaolinową z tej linii.
  7. Missha Kabuki Angeled Brush: kiedy zobaczyłam pędzel Shiseido, postanowiłam znaleźć coś podobnego - dobrze wyprofilowany, ukośnie ścięty nie za duży; do kremów BB i podkładów. Już nie mogę się doczekać kiedy przyjedzie. Pędzel kosztuje około 45 pln, jest to pędzel ze sztucznego włosia.
  8. Missha Super Aqua Oxygen Micro Visible Cleanser & Peeling: genialny duet z serii Aqua Oxygen oparty na czystym tlenie w formie bąblującej na skórze pianki. Czyści jak złoto:) dodatkowy plus - skóra po użyciu tych produktów jest rozświetlona jak po spacerze. Peeling jest peelingiem z kłaczkami - jeżeli lubicie tą formę złuszczania, ten produkt na pewno się Wam spodoba. Cleanser doskonale oczyszcza makijaż oczu i ust bez podrażniania. Oba produkty już testuję - recenzja już wkrótce. Oba produkty są w cenie ok. 50 pln za 150 ml.
FirmaKokarda

4/01/2014

Spring Update of My Make Up - Part 1/Nowości Wiosenne - Makijaż Baza/Część 1.

BB Powder L'Oreal, Revoln DNA Powder, Laura Mercier Loose Powder
Body Shop Honey Bronze
Przyszła wiosna i jak zwykle to bywa zauważyłam, że jak mój kufer świeci pustkami - szczególnie brakowało mi podkładów i jasnych pudrów. Pojawiło się też w nim wiele nowych szminek, cieni, lakierów do paznokci. Posty podzieliłam na kilka części, dziś pierwszy z nich - kosmetyki do stworzenia bazy dla makijażu kolorowego.
Chciałam Wam pokazać kosmetyki, których używam również prywatnie i niektóre z nich już zostały moimi ulubieńcami, ale są też takie do których już raczej nie wrócę.
  • Laura Mercier, Protect Primer 30 PA+++: mogę napisać jedno: na reszcie! jedna z moich ukochanych, kultowych marek już w Polsce. Miałam niewiarygodne szczęście być jedną z kilkunastu osób na pierwszym spotkaniu głównej makijażystki marki z polskimi wizażystami. Do przetestowania dostałam kilka kosmetyków, które są jednymi z najlepszych i najbardziej popularnych w branży. Laura Mercier jest ikoną dla makijażystów - jako fachowiec z 20 letnim doświadczeniem wprowadziła na rynek produkty, których wcześniej nie było. Jej mottem jest naturalne piękno. Na pewno słyszałyście o bazach Laura Mercier - to właśnie ona jako pierwsza na świecie wprowadziła bazy pod makijaż. Obecnie do wyboru jest już kilka rodzajów baz: rozświetlająca, matująca, klasyczna do każdego rodzaju skóry, mineralna, nawilżająca. Warto w nie zainwestować - jest to doskonałą jakość i piękne wykończenie dla makijażu. Baza, której używam jest idealna na wiosnę, lato, ale też całoroczne dla osób pracujących przy komputerach. Jest to jedna z najlepiej sprzedających się baz Laury Mercier. Ma kremową konsystencję, ale nie jest ciężka, nie pozostawia białego wykończenia, tak jak niektóre produkty z wysokim filtrem. Nadaje się do każdego typu skóry poza tłustą i łojotokową (wg. mnie, na stronie marki znajdziecie informacje, że nadaje się do każdego typu skóry). Bardzo dobrze nawilża i wygładza skórę - aplikacja podkładu po zastosowaniu bazy to już czysta przyjemność. Bazy kupicie w plastikowej tubie w pojemności 50 ml/159 pln. Laura Mercier jest dostępna w perfumerii Douglas. 
  • Laura Mercier Invisible Loose Setting Powder: jest to mój nb.1, mogę go porównać do pudru Kanebo, którego używałam z wielką przyjemnością lub hitu Make Up For Ever HD Powder - skład tych kosmetyków również jest podobny ponieważ zawierają krzemionkę, nie zawierają talku. Puder jest całkowicie bezbarwny, doskonale odbija światło, utrwala perfekcyjnie makijaż i pozostawia na skórze niewidoczną satynową woalkę. Nie zbiera się w zmarszczkach, porach - utrwala cienie i szminki, w taki sposób, że makijaż trzyma się wiele godzin bez zmian. Używam go przed aplikacją cieni na powiekę, lub po nałożeniu szminki małym pędzlem oprószam usta. Kolejna genialna rzeczą jest opakowanie: puder ma obracany środek membrany, dzięki czemu można go zamknąć. Jest wygodny w przewożeniu, nic się nie wysypuje. Sztuczką jaką mogę się podzielić jest używanie pudru sypkiego za pomocą puszka i "wbijanie" go w skórę. Makijaż trzyma się wtedy o wiele dłużej. Puder sypki kosztuje 175 pln/11,5 gr.
  • Becca, Fine Loose Powder, 05 Cardamon: kolejna marka i kolejna doskonała makijażystka Rebecca Morrice Williams, która stworzyła swoją markę. Becca jest dla mnie całkowitą nowością; puder kupiłam do stosowania jako naturalny kontur, dlatego wybrałam ten odcień. Jest ciepły, matowy, bardziej jak cynamon - ale przepięknie odbija światło, na skórze wygląda jak lekka, naturalna opalenizna. Uwielbiam go używać! Ma doskonałą, miękką formułę, jest bardzo drobno zmielony - nałożony dużym pędzlem jest niewidoczny. Znalazłam go na Allegro w cenie 39,90 pln - cena w perfumerii Galilu to 190 pln. Ma tylko jedną wadę - wysypuje się z opakowania - nie ma żadnego zabezpieczenia. 
  • Becca, Illuminate Wash Highlighter: rozświetlacz w formie wygodnego pędzelka; skusiła mnie cena - zapłaciłam za niego tylko 35 pln, ma janozłotoperłowy kolor, wygląda naturalnie i nadaje się dla każdego rodzaju karnacji. Łatwo go zaaplikować na wybrane miejsca - powieki, szczyty kości policzkowych. Jakościowo jest na równi z Benefitem. Jeżeli miałabym go kupić w regularnej cenie wybrałabym większą pojemność. Tubka zawiera 8,5 ml/33 USD.
  • L'Oreal Nude Magique BB Powder: kupiłam ten puder ponieważ zebrał wiele pochlebnych recenzji - ale niestety dla mnie jest on "średniakiem", w porównaniu do genialnego podkładu Nude Maquie, czy pudrów które opisuję - można się bez niego obejść. Jest dość twardy i "płaski" w wykończeniu. Nadaje się do matowienia strefy T w ciągu dnia. Ratuje go bardzo ładny biszkoptowy odcień. Mam wersję dla jasnej karnacji Clair. Na Allegro dostępny od 24 pln - 39,90 pln.
  • Revoln Age Defing with DNA Advantage Powder: kupiłam go dla koloru, rzadko się zdarza żeby puder miała tak jasny odcień, idealny do rzeźbienia twarzy światłem i cieniem. Marka obiecuje rozświetlenie, idealną adaptację dla skóry dojrzałej, niezwykłą lekkość - w porównaniu do pudru L"Oreal - ten jest świetny! Miękki, niezwykle lekki, gładki - bardzo wysoka jakość za niewielkie pieniądze; na Allegro znalazłam go w cenie 24,99 pln. Seria DNA nie jest dostępna w Polsce. Więc jeżeli szukacie pudru wysokiej jakości, w dobrych kolorach  - polecam Revlon. Kupiłam puder transparentny Light - ale na pewno dokupię bardziej kryjący odcień. Niestety nie podoba mi się opakowanie, jest za duże, pędzel nie nadaje się do używania. Trzeba go szybko zamienić na inny :)
  • Revlon ColorStay Concealer: linia Colorstay jest bardzo znana i lubiana i bardzo dobrze;) nie przepadam za podkładem - ale ten korektor jest lekki, dobrze kryje, jest trwały, nadaje się pod oczy oraz do tuszowania wyprysków, ładnie łączy się z podkładami - mój trik: kiedy chcę mocnego krycia łączę go z kamuflażem, kiedy lżejszego z podkładem albo bazą i dopiero wtedy nakładam go pędzelkiem. 
  • Revlon Naked Foundation: bardzo dobry lekki podkład o średnim kryciu, daje matowo-satynowe wykończenie, ładnie się wtapia w karnację. Polubiłam go chociaż ma dwie wady: dla niewprawnej ręki, trudny dla precyzyjnego nałożenia - bardzo pomaga dobra gąbka lub pędzel; opakowanie szklane bez pompki - trzeba być mistrzem żeby go wydobyć - ja używam plastikowej szpatułki. Jest wg mnie przyzwoity - ale nie dla fanek Colorstay. Na Allegro 24,99 pln/30 ml. 
  • L'Oreal Nude Maguique Foundation: mój hit i geniusz pięknej skóry na wiosnę - przeczytacie szczegółową recenzję tutaj.
  • Bourjois 10 Hours Sleep Foundation: zawsze wracam do koloru #71 - jest to piękny, jasny odcień beżu bez odrobiny różu - idealny dla jasnej skóry. I rzeczywiście po nałożeniu tego podkładu skóra wygląda na wypoczętą. Niestety podkład powoli znika z perfumerii wypierany przez nowości :(  można go kupić jeszcze na Allegro w cenie od 25-35 pln. Jeżeli nie potrzebujecie krycia i macie skórę z tendencją do wysuszania - warto! 
  • Body Shop Honey Bronze Bronzing Powder: to najlepszy z tańszych bronzerów na rynku, jest matowy, ale daje trójwymiarowy efekt, niesamowicie naturalny, gama kolorystyczna jest dostosowana do skór bardzo jasnych i o naturalnym kolorycie. Kupiłam w promocji dwa kolory 01 (różowy podton jasna skóra) i 02 (żółty podton jasna skóra), kosztowały tylko 19,90 za sztukę. Ale jeżeli szukacie pierwszego bronzera czy pudru do konturowania warto je kupić w cenie regularnej. Świetny kosmetyk na pierwsze wiosenne słońce. Odcień 02 będzie pasował każdemu o jasnej i średniej karnacji.
  • Tony Moly Luminous Pure Aura CC Cream: wróciłam do niego - bo to taki przyjemny kosmetyk na wiosnę. Ma za zadanie nawilżać i chronić przed słońcem, ale także ma moje ulubione właściwości wybielające. Aplikacja różni się od aplikacji podkładów: wyciskacie pompkę produktu i nakładacie punktowo na całą twarz, następnie ruchem "gry na pianinie" wklepujecie go w całą twarz i czekacie chwilę żeby połączył się z karnacją. Skóra jest rozświetlona chociaż jest to produkt, który prawie w ogóle nie kryje, używam go jako bazy pod podkład lub krem BB. Można używać go na trzy sposoby: kremm CC + korektor; krem CC + krem BB; krem CC + krem rozświetlający. Więcej o kermach CC tutaj.
FirmaKokarda