1/30/2014

Przysmak Śniadaniowy - Kasza Jaglana 5 Przemian/Piękno od Środka.

Kto nie słyszał od mamy, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia? Najlepiej zjeść śniadanie miedzy 7-9 rano, wtedy wg. medycyny chińskiej  najlepiej pracuje żołądek. Śniadanie powinno być wysokoenergetyczne, lekkie i ciepłe bo ma dawać nam energię na cały dzień. Najlepiej jeść zboża, ale nie pszenicę; może to być owies, żyto - ja wybieram kasze jaglaną, a kiedy jem śniadanie na słono: kasze quionoa. Kasze są najkorzystniejsze dla układu pokarmowego, lekkostrawne, dodają organom wewnętrznym ciepła. O kaszy jaglanej i kaszy quinoa - przeczytacie tutaj.
Dziś chciałam podać Wam przepis na moje śniadanie, które jest bardzo smaczne, sycące, a przygotowanie go zajmuje ok. 15 min.
Ostatnio go zmieniłam - w poście o kaszy jaglanej znajdziecie inny , ale ten jest dużo szybszy.
  1. Kaszę jaglaną najlepiej podprażyć w garnuszku przed gotowaniem, dodaje jej to energii Ognia - dzięki czemu jeszcze bardziej wzmocnimy jej działanie lecznicze. 
  2. Następnie zagotowujemy ok. filiżankę wody dodajemy do niej pokrojone jabłka, banany, daktyle, śliwki  lub rodzynki - to co lubimy ;-) 
  3. Dodajemy szczyptę cynamonu (udowodnione działanie antybakteryjne, antynowotworowe, przeciwgrzybiczne i antyalergiczne -jest doskonały przy chorobach skóry); kurkumy (udowodnione działanie antyrakowe, antywirusowe, łagodzi zaparcia i wzdęcia) 
  4. Pokrojony w plasterki korzeń imbiru (rozgrzewa, ułatwia trawienie, jest naturalnym antybiotykiem, przeciwdziała migrenie, polepsza krążenie krwi)
  5. Szczyptę soli
  6. Kilka kropel cytryny
  7. Odrobinę gorącej wody
  8. Kaszę należy gotować pod przykryciem około 10 min na małym ogniu, możecie w tym czasie uprażyć ulubione pestki: słonecznik, dynię, sezam (ja używam czarnego sezamu). Całość posypuję dodatkowo jagodami goji. Pycha! 
FirmaKokarda

1/28/2014

Holika Holika Luminous Silk BB/Recenzje.

Holika Holika Luminous Silk BB Cream SPF 42 PA +++
Kupienie kolejnego kremu BB jest dla mnie wielką przygodą i podróżą w nieznane:-) Jako zagorzała fanka BB, nie używam tylko jednego - wszystko zależy od nastroju, światła, stanu skóry i pory roku. A każdy krem BB zachowuje się na skórze inaczej. Byłam ciekawa tego produktu, ponieważ jest bardzo chętnie kupowany i ma bardzo dobre recenzje. (Duży post na temat kremów BB, których używałam najchętniej w 2013 tutaj.)

Holika Holika Luminous Silk porównywany jest, ze względu na swoje właściwości z podkładami, (krycie i wykończenie skóry), ma dawać także lekki "glow", jego zadaniem jest nawilżenie skóry oraz działanie przeciwzmarszczkowe, rozjaśniające połączone z wysoką ochroną przeciwsłoneczną.
Kupiłam odcień 01, jasny, zimny beż z lekko różowym podtonem (odcień 02 jest beżowy, bardzo ciepły, lekko brzoskwiniowy).
Skład: zawiera jedwab, oraz nawilżające kapsuki SK-II, zawiera również adeozynę, wyciąg z camelii, kwiatu lotosu, ma wysoki filtr 42 PA+++
Opakowanie: 50 ml w plastikowej, miękkiej tubie z pompką, opakowanie ma lśniące, satynowe wykończenie w koronkowy nadruk, co jest bardzo urocze - a tubka nie wyślizguje się z dłoni.
Cena: na polskim allegro krem kosztuje ok 76-80 pln, ale już na ebayu można go kupić do 50 pln.
Wrażenia: krem bardzo ładnie kryje (jak na BB, jest to krycie średnie), jest też półmatowy, radzi sobie z drobnymi bliznami, zaczerwienieniami, oraz nieźle, jak na mnie z cieniami pod oczami. Daje niezauważalne satynowe wykończenie, rozprowadza się gładko z dobrym poslizgiem.
Tak jak z każdym kremem BB należy uważać żeby nie przesadzić z ilością, wystarczy jedno niecałe wyciśnięcie pompki. Nanoszę go opuszkami palców na środek policzków, czoło, brodę i na nos i delikatnie wklepuję palcami. Świetnie sprawdzi się też  lekko wilgotna gąbeczka. Dobrze jest po nałożeniu kremu BB odczekać kilka minut żeby dać mu się dokładnie wchłonąć w skórę.
Luminous Silk bardzo przypadł mi do gustu - jeżeli będę potrzebowała pudru, kupię drugi produkt z tej serii: Luminous Pact. W gamie znajdziecie jeszcze Luminous Starter - czyli bazę pod krem BB.
W porównaniu do innych kremów BB, których używam jest najbardziej "neutralny" - nie jest zbyt świetlisty, nie rozjaśnia skóry - używam go kiedy chcę wyglądać naturalnie.

Mogę go polecić każdemu kto kupuje swój pierwszy krem BB - jest bardzo wysokiej jakości, utrzymuje skórę w dobrej kondycji, ma działanie matujące, lekko ale naturalnie kryje niedoskonałości, jest bardzo wydajny, nie wysusza skóry. Będzie się sprawdzał w przypadku skóry mieszanej w kierunku do tłustej - chociaż radziłabym nałożyć dodatkowo bazę matującą. Kolorystyka również jest przyjazna - 01 będzie odpowiedni dla skór jasnych, przy bardzo jasnej mlecznej karnacji trzeba użyć jeszcze produktu rozjaśniającego np. bazy; 02 kojarzy mi się z jasną, ale lekko już opaloną skórą, więc sprawdzi się latem i dla osób z ciepłym tonem skóry.
FirmaKokarda

Limited Edition for Justyna Chrabelska by Kuba Dąbrowski.

Photo: Kuba Dąbrowski
Model: Alicepoint
Make Up: Firma Kokarda Make Up Studio
for Justyna Chrabelska

Bardzo lubię miękkie i dobrze skrojone bluzy - a te od Justyny są świetne. Dzięki tej limitowanej kolekcji miałam okazję pracować z fotografem, którego zdjęcia uwielbiam - Kubą Dąbrowskim. To była chyba najszybsza sesja w jakiej brałam udział. Alice miała wieczorny lot do Londynu, a słońce zachodziło bardzo szybko ;-) ale zdążyliśmy złapać nawet ostatnie promienie zimowego słońca.
FirmaKokarda

1/27/2014

Uriage Isolift Contour des Yeux/Recenzje.

Marka Uriage jest wysoko cenioną marką francuskich dermokosmetyków opartych na wodzie termalnej z masywu górskiego Belladonna. Woda termalna jest cennym dla skóry źródłem oligoelementów i minerałów. Laboratoria Uriage specjalizuje się w kosmetykach dla skór atopowych, alergicznych, również tłustych i łojotokowych nie są testowane na zwierzętach więc można się po nich spodziewać doskonałych rezultatów.
Moim zdaniem jest to marka dużo lepsza niż Vichy, ale nie inwestuje w reklamę i w Polsce nie jest bardzo popularna, a szkoda.

Moja przygoda z Uriage zaczęła się dla mnie oczywiście od wody termalnej. Od tamtej pory nie chcę słyszeć o innej:-) Jest to najlepsza woda termalna jaką stosowałam, używałam Vichy i Avene. Jest to jedyna woda, której nie trzeba po spryskaniu twarzy osuszać. Stosuję ją po każdym demakijażu, a latem i zimą jej małe wersje towarzyszą mi w torebce. Drugim kosmetykiem, który uwielbiam jest żel do mycia twarzy na bazie łagodnych kwasów AHA. Hyseac' fenomenalnie wygładza i oczyszcza skórę bez podrażnień. Kupienie kremu pod oczy tej marki nie było dla mnie więc trudne;-) dodatkowo zamiast zapłacić 98 pln, zapłaciłam 63 pln z powodu promocji.
Moja największą bolączką pod oczami są cienie, obrzęki i zmarszczki i przebarwienia - dokładnie takiego kremu potrzebuję! I tak stałam się szczęśliwą posiadaczką kremu Isolift Contour des Yeux.
Skład: woda termalna Uriage, 0,5% retinol, zielona herbata, siarczan dekstarnu, refleksy optyczne. Najbardziej ucieszył mnie retinol, zaczęłam niedawno kurację retinolem serum marki REN i pomyślałam, że świetnie zacząć ją również w okolicach oczu. Retinol działa silnie na odbudowę włókien kolagenowych oraz na przebarwienia. Siarczan dekstarnu ma zwęzić naczynia krwionośne i dzięki temu pozbędziemy się ekspresowo opuchlizny tzw. worków pod oczami. Zielona herbata działa kojąco i likwiduje zaczerwienia.
Dla kogo? Będzie to świetny preparat dla skóry powyżej 30 roku życia, ale również dla dojrzałej + dla osób, które borykają się właśnie z opuchliznami, pierwszymi zmarszczkami.
Opakowanie: plastikowa buteleczka 15 ml z higieniczną pompką
Wrażenia: po miesiącu używania jestem bardzo zadowolona, krem jest super łagodny, nigdy byście nie powiedziały, że zawiera retinol. Jego gęsta, maślana ale nie tłusta konsystencja wchłania się od razu w skórę, krem się nie wałkuje, nie zbiera pod makijażem, po nałożeniu czuć miłe uczucie chłodu, nawilżenia, ukojenia. Po chwili skóra jest wyraźnie bardziej napięta.
FirmaKokarda

1/24/2014

Simple Story in Pink by Agnieszka Kulesza&Łukasz Pik.



Photo & Concept: Kulesza&Pik
Make Up: FirmaKokarda/Magda Lach
Hair: Gor Duryan
Stylist: Pauli Bolko
Model: Cleo/Model Plus

Naszą sesję zamieścił Vogue!!!, link do publikacji tutaj ;-)
FirmaKokarda

1/21/2014

Ulubione Lakiery/Favourtites Nail Polish of Winter #1.

Ponieważ nie przygotowałam żadnego posta z lakierami 2013 będę je powoli nadrabiać ;-) Dziś pierwszy post z serii "lakierowej".
Uwielbiam malować paznokcie i przywiązuję do rąk dużą wagę. Przez ostatnie kilka zimowych miesięcy powróciłam do czerni, wszystkich odcieni fioletu, ciemnej zieleni, wiśni. Lubię "dziwne" kolory i efekty na paznokciach: brokaty, kolorowe zatopione drobinki, duochromy, opiłki. Samo malowanie jest na tyle dobrą zabawą, że każdy paznokieć może mieć inny kolor.
Dziś przestawiam kilka lakierów w odcieniach chłodnych, których używam ostatnio najczęściej:

Wibo Wow Sand: świetna, na razie mała kolekcja lakierów z tzw. "efektem piasku", wybrałam czerń z opiłkami - kolor jest przepiękny, utrzymuje się do tygodnia bez skazy, szybko schnie i kosztuje 7 pln. Mistrz! Dostępność Rossman.
Inglot #851: czerń ze złotymi opiłkami, wygląda trochę jak "stare złoto", lub odcień złotej stali. Lakier typu "kamienie w wodzie" daje trójwymiarowy efekt, ściera się niestety dość szybko, ale jeżeli położycie na niego dobrą bazę nawierzchniową utrzymuje się do 5 dni. Ps: ten kolor nie jest chłodny, ale łączę go z pozostałymi ;-) dlatego został umieszczony w tej gamie.
Inglot Pro Perfection : gama szybkoschnących lakierów o efekcie hologramu, mam dwa kolory złoto i czarno-srebrny. Mają mały pędzelek o połowę cieńszy niż zwykły. Nie używam ich do malowania wzorków (ładnie wychodzą kropki i paski) tylko całościowego malowania paznokci - też się sprawdza. Kosztuje ok.19 pln
Essie The Twill of It: Essie to jakość, piekna gama kolorystyczna, wspaniałe kolekcje. Więc jak się nie skusić na kolejny? The Twill of It to kameleon i przebój ostatnich miesięcy. Bardzo ciekawy efekt "benzyny", kolor pomiędzy ciemną zielenią, szarym srebrem a fioletem. Są dostępne wersje ekonomiczne tego koloru, zobaczcie jedną z nich tutaj.
Essie The Lace is On: lakier z jednej z ostatnich, zimowych kolekcji Essie. Mrożona, perłowa wiśnia z drobinkami brokatu, idealny kolor właśnie na jesień; łączę go z czernią lub srebrem. Jest bardzo elegancki i kobiecy. Pasuje do "małej czarnej" ;-)
Ados Extra Long Lasting #579: gama, polskich tanich lakierów - kolorystyka czasami zaskakuje, nie powstydziłaby się nich żadna marka selektywna, #579 to nasycony, mleczny fiolet z zatopionymi, drobniuteńkimi opiłkami seledynowego złota. Piękny, szkoda tylko, że trzeba nim malować paznokcie wiele razy dla głębokiego efektu. Jest bardzo rzadki i prawie nie kryje, a jednak z gamy Ados mogłabym wybrać jeszcze wiele kolorów. Również szybko się ściera, ten mankament wyrównuje cena ok. 7 pln. Szukajcie w lokalnych, małych drogeriach.
FirmaKokarda

1/16/2014

Zupa Mocy/Piękno od środka.

W zeszłym roku zaczęłam nowy cykl postów "Piękno od środka" - dziś chciałam Wam przedstawić moje kolejne wielkie odkrycie - "zupę mocy". Jem ją w stanach przepracowania, osłabienia organizmu, zmian pór roku. Wasz organizm będzie się jej domagał w odpowiedni czasie.
Czym jest "zupa mocy"? Jest to długo gotowany wywar mięsno-warzywny, oparty na mądrości  medycyny chińskiej. W starożytnych Chinach wywar gotowano nawet do 28 dni aby nabrał właściwej energii. W gotowaniu wg. medycyny chińskiej ważny jest czas gotowania, kolejność dodawania poszczególnych elementów.
Zupa ma dodać organizmowi energii, chi - wzmocnić krew, narządy wewnętrzne: wątrobę, nerki, śledzionę; przywrócić prawidłowe krążenie energii w centrach energetycznych, chronić przed chorobami.

Jeżeli zaczynacie dzień od musli ze słodkim jogurtem, w pracy w biegu zjadacie drożdżówkę i popijacie kawą z mlekiem, potem gorący kubek i na kolację pizza...hm na pewno potrzebujecie "zupy mocy". Koncerny żywnościowe bardzo zachwalają taki model "jedzenia: słodkie przegryzki, jogurty, bułeczki, szybka do przygotowania przetworzona żywność, odgrzewanie z mikrofalówki - ale na poziomie energetycznym takie jedzenie nie ma żadnej wartości i powoduje choroby lub przewlekłe stany chorobowe. Miałam taki okres w życiu, że tak wyglądałam moja dieta. Byłam chora bez przerwy: angina za anginą, zapalenie oskrzeli i katar - to była moja norma 3,4 razy w roku, do tego czułam się osłabiona i zniechęcona do życia (zupa jest polecana w przypadku obniżonego nastroju i depresji). Nie pomagały mi żadne leki, lub pomagały tylko na chwilę.
Lekarz w takiej sytuacji  na pewno przepisze Wam kolejne opakowanie antybiotyków, lub innych pigułek, niestety to nie pomaga ale jeszcze bardziej osłabia organizm. Nie twierdzę, że jestem ekspertem w dziedzinie żywienia, mogę tylko napisać co jest dobre dla mnie i co się u mnie sprawdziło. Po zmianie najgorszych nawyków żywieniowych (zero nabiału, białego pieczywa, mniej cukru - tylko mniej;), więcej sezonowych, gotowanych warzyw i owoców, mniej surowych, więcej ciepłych potraw w trakcie dnia) przestałam chorować wogóle, zdarza mi się przeziębienie, katar ale nic więcej.

Możecie jeść ją cały rok, ale najlepiej wspomóc organizm w momentach przejściowych pór roku: od listopada do lutego i wczesną wiosną. Na bazie tej zupy możecie zrobić Wasze wszystkie ulubione zupy: krupnik, zupę pomidorową, warzywną, brokułową. Zaczynamy od niej dzień, nie musicie jeść jej dużo wystarczy mała miseczka podana na przykład na śniadanie z kaszą jaglaną. Po ciężkim dniu wieczorem możecie wypić pół filiżanki, lub jeść ją na obiad. Nie jemy warzyw z tej zupy, po tak długim gotowaniu - tracą one wartość - moc jest w wywarze. I jeszcze dwa ważne szczegóły: nie należy pić zupy jeżeli wystąpiła już gorączka, najlepiej w stanach "tuż przed" lub po chorobie; zupę należy przygotować z niemrożonych warzyw i mięsa. Idealnie jest kiedy możecie dodać naturalne przyprawy np: laskę cynamonu, lub przyprawy bio.

Składniki:
2-3 litry wody mineralnej
250 g wołowiny z kością lub kurzego mięsa (np piersi + szyja)
1 seler korzeniowy
1/4 pęczka natki pietruszki
1 pietruszka korzeniowa
3 marchewki
2 pędy selera naciowego
szczypta kurkumy
1 por, biała część
cynamon
1 kłącze imbiru
łyżka soli morskiej, ja używam himalajskiej różowej

Przepis:
krok 1: Zagotowujemy wodę w garnku najlepiej żeliwnym z emaliowanym dnem, do wody dodaj nać pietruszki, kurkumę.
krok 2:  zagotuj mięso, marchew, korzeń pietruszki, seler korzenny, naciowy, cynamon,
krok 3: dodaj por, cebulę, czosnek, imbir, kardamon
krok 4: dodaj sól i gotuj minimum 4 godziny
FirmaKokarda

1/15/2014

NYX Cream Blush Tickled/Róże w kremie.

Dla odświeżenia bloga, krótki post na temat tylko jednego produktu.Wiecie już, że uwielbiam róże w kremie NYX. Do moich zbiorów dodałam ostatnio nowy kolor Tickled. Warto go mieć, jest to wersja pół transparentnego różu mieniącego się trzema odcieniami: pomarańczem, różem i złotem. Inspiracją dla tego koloru musiał być róż "Orgasm" NARS ;-) Rozciera się do prawie niewidocznego koloru i daje "mokre" wykończenie ze złotym połyskiem. Świetny na lato, ale też na wieczór. Nie jest przesadny, można go dodać odrobinę do codziennego makijażu na szczyty kości policzkowych, kiedy chcecie zaznaczyć je "extra". Lubię go nakładać pędzlem typu duo-fiber.
Moje ulubione róże NYX znajdziecie w tym poście.
FirmaKokarda

1/14/2014

Ulubione kosmetyki 2013/Tusze do Rzęs, Cienie, Kredki do Oczu, Eyelinery, Produkty do Brwi.

od góry: Korektor do Brwi Eveline,
 Tony Moly #2 Party Lover Cake Eyebrow,
 Maybelline Colour Tatoo Tough a Toupe#35,
 Artdeco Brow Powder #5
Tusz do Rzęs:
  • MAC Zoom Lash Mascara: zdania na temat tego tuszu są podzielone, ja uważam że jest genialny, daje długie, jakby wilgotne grube rzęsy, opakowanie starczyło mi na cały rok, tusz nie wysechł i wciąż go używam. Szczoteczka ma wyprofilowany zwężający się kształt i można pomalować każdą małą rzęskę;-) nie rozmazuje się, jest odporny na wilgoć, w ogóle się nie kuszy. Oj będzie następny w moim kufrze.
  • Bobby Brown Extreme Party Maskara: fajnie pogrubia rzęsy, można go nakładać wielokrotnie aż do pożądanego efektu, u mnie dodatkowo pięknie je podkręca.
  • Bobby Brown Lash Glamour Mascara: tu z kolei jestem zachwycona perfekcyjną szczoteczką, łapie nawet najkrótsze rzęsy i idealnie je wyczesuje. Doskonała maskara dla dolnych rzęs lub dla osób, które lubię mieć naturalne, wydłużone rzęsy.
  • Max Factor Falsh Lashes Effect Woterproof Mascara: najlepszy tusz wodoodporny, jest extremalnie czarny, dodaje objętości i wydłużenia. Ma bardzo grubą szczoteczkę kto tego nie lubi - nie będzie zadowolony.
Produkty do brwi: mam gęste naturalne brwi, ale ich linia z biegiem lat się zmienia. Pojawiają się ubytki, które muszę uzupełniać, lubię je podkreślać, przedłużać ich końce. Szukam produktów do wypełnienia, ale też takich, którymi można naśladować naturalnie rosnące włoski.
Uczesane, podkreślone brwi i odejmują lat i sprawiają że twarz wygląda na bardziej wypoczęta, a my wyglądamy bardziej profesjonalnie.
  • Make Up For Ever Aqua Brow:  klasyk z gatunku wodoodpornych farbek do brwi, mam kolor 35 Taupe, który jest pośrednim kolorem pomiędzy bardzo ciemnym brązem, a spłukanym brązem. Jest bardzo naturalny, sprawdza się w domalowywaniu nieistniejących włosków, lub przedłużania linii brwi. Żeby był całkowicie wodoodporny należy go nakładać na suchą skórę, jeżeli już nałożyłyście podkład - przypudrujcie brwi i skórę wokół nich delikatnie małym pędzelkiem i dopiero wtedy użyjcie Aqua Brow. To jedyny produkt, który pozostaje niewidoczny i jest bardzo precyzyjny. Nawet jeżeli niechcący przetrzecie brwi - pozostanie na miejscu. Na pewno chcę dokupić #25 Ash, który jest cieplejszą wersją brązu.
  • Artdeco Brow Powder#5: mój ulubiony cień w kolorze jasnobrązowym do korekcji brwi, mam go w kosmetyczce najdłużej. Bardzo wydajny, delikatny i w super cenie.
  • Tony Moly Lover Party Cake Eyebrow: oba poniższe kosmetyki znalazły się w poście na temat bestsellerów do 30 pln tutaj. Tony Moly używam codziennie jeżeli chcę mieć naturalną ,wyrównaną linię brwi.
  • Eveline Korektor do Brwi: żel z pigmentem do układania brwi, nadania im koloru i struktury. Najszybszy sposób na ułożone i podkreślone brwi.
od góry: Maybelline Color Tatoo, Avon Gel Shock Liner, Shiseido Cake Liner, 
MAC Soba, MAC Groundwork, Bourjois Duochrome, L'Oreal Gel Intenza, 
L'Oreal Infallible Eyeshadow, 
Body Shop Boho Palette, L'Oreal Luminizer
Kredki do oczu:
  • Avon Superhock Gel Liner: najlepsza, najczarniejsza, najbardziej miękka kredka w żelu, uwielbiam używać jej do "waterline" i do makijażu typu "smoky eyes". Nie rozmazuje się, nie spływa.
  • Bourjois Regard Effect Duochrome Eyeliner: mam szary fiolet i granatowo-czarny, kredki mają miękką konsystencję, idealnie się rozprowadzają, dobrze się utrzymują i do samego koniuszka można je z powodzeniem temperować. W zależności od kąta padania światła ich kolor się zmienia.
Eyeliner/Cake Eyeliner: mój makijaż opiera się albo na mocnej szmince, albo na eyelinerze, więc jest to dla mnie ważny kosmetyk.
  • Shiseido Gel Eyeliner/Black: używam go od kilku lat, może to wstyd ale mam jeden słoiczek już prawie 5 lat, i wciąż jest pełen. Liner nie waży się, nie zbiera na powiece, nie przesuwa się, jest wodoodporny, bardzo kremowy. Ma dość zbitą konsystencję więc przed makijażem dodaję kroplę fixera. Do pięknego szklanego opakowania dołączony jest fantastyczny pędzelek. Fixer, którego używam znajdziecie tutaj.
  • L'Oreal Gel Intenza/Black: chciałam sprawdzić czy ten eyeliner będzie tak doskonały jak Shiseido i bardzo go polubiłam, może to być jego tańsza alternatywa. Również świetny pędzelek w zestawie. Kupiłam go na allegro za grosze, kosztował około 23 pln. Teraz jego cena już wzrosła, ale nadal warto go kupić.
  • L'Oreal Luminizer Blue: kolejny eyeliner L'Oreal, tym razem w perfekcyjnym pisaku zakończonym gąbeczka. Maluje bardzo cieniutkie linie, końcówka jest taka sama jak w eyelinerach Lancome, więc warto zaoszczędzić ;-) Lumizer jest linerem z efektem opalizującym. Możecie dobrać kolor, aby podkreślić kolor swoich oczu. Niezmiennie kupuję wersję niebiesko-czarną. 
Cienie do powiek w kamieniu/cienie w kremie:
  • Chanel Illusion D'Ombre Mirfique/Epatant:  to jedne z tych cieni, które trzeba mieć, są miękkie, jakby puszyste, nakładają się bajecznie opuszkiem palca, możecie użyć ich też jako linera. Mam dwa kolory: Myryfique i Epatant. Mają w sobie trójwymiarową głębię, są idealne do makijażu wieczorowego. Można nałożyć je cieniutką warstwą na skończony już makijaż oka.
  • L'Oreal Infaliblle Eyeshadow: cienie w postaci sprasowanych pigmentów były dostępne w wielu wariantach kolorystycznych. Niestety wycofane z Polski :( na allegro  w perfumeriach pozostały niedobitki. Przeczytacie o nich tutaj.
  • MAC Soba, Paint Pot Groundwork: ciekawe, że cień, który udaje "brak cienia", może być tak niezbędny i fantastyczny na powiekach. Paint Poty z MAC-a są naprawdę wspaniałe. Groundwork może być bazą do każdego makijażu. Must Have! Soba jest tym kolorem, który idealnie uzupełnia każdy makijaż, jest to cień satynowy, ciepły brąz z zatopionymi złotymi drobinkami. 
  • Body Shop Boho Eye Palette: znowu neutralna paleta do makijażu. Używam jej od dwóch lat bez przerwy, łączy 4 ciepłe kolory, trzy są matowe, beż służy do rozświetlania. Można jeszcze kupić ją na Ebayu. Warto!
  • Maybelline Colour Tatoo Creme Eyeshadow: cienie w kremie, mam trzy odcienie, Tough a Toupe#35, Too Cool - arktyczną biel, oraz turkus. Są tanie, miękkie i wygodne w stosowaniu, wielka szkoda, ze jak zwykle do Polski dociera tylko mała część kolekcji. Tough a Toupe#35 pojawił się w zakładce do brwi, a to dlatego, że może służyć Wam jako zamiennik farbek Aqua Brow, wykorzystuję go przy jaśniejszych brwiach.
FirmaKokarda

1/13/2014

Ulubione kosmetyki 2013/Szminki, Róże, Kredki do Ust.

Szminki: to był rok szminki.Nasyconego koloru i matowego wykończenia. Używałam ostrych czerwieni, fiołkowych fioletów, magenty, pomarańczu, na sam koniec roku ciemnej wiśni.
Najlepiej sprawdzały się tinty, kryjące pomadki z matowym wykończeniem, oraz popularne w zeszłym roku balsamy w kredce. Chociaż mam również dwie klasyczne szminki nawilżające z połyskiem:-)
Moja kosmetyczka pęka od szminek, policzyłam że noszę przy sobie 5 konturówek do ust i 9 szminek ;-) + sypki pigment, tak tak jestem "lipstick maniac" ;-) Posta na temat moich, ulubionych tylko czerwonych szminek przeczytacie tutaj.
  • MAC Retro Matte: Flat Out Fabulous (fiolet) Russian Red (ceglasta czerwień), Ruby Woo (klasyczna czerwień), Lady Danger (pomarańczowa czerwień) wszystkie szminki MAC z gamy Retro Matte mogłabym "łyżkami jeść", oczywiście mam w planach na najbliższy rok kupienie chociaż dwóch kolejnych. Dla mnie szminka MAC o matowym wykończeniu będzie najlepszym prezentem ;-)
  • Revlon: Just Bitten Kissable: trwały balsam do ust w kredce mam kolory: 010 Darling (chłodny fiołek), 020 Lovestick (magentowy róż). Jest to balsam z pigmentem typu "sheer" więc nie można zrobić sobie nim krzywdy. Doskonale pielęgnuje usta. Nakładam go rano, a poprawki około 14 po południu po jedzeniu ze zdziwieniem, że kolor wciąż trzyma :-)
  • Revlon Ultimate Suede 085 Trendsetter: kolejna szminka, którą Revlon wypuścił jako nowość w zeszłym roku. Napigmentowana, nawilżająca szminka, która po chwili utrwala się na ustach, pozostawiając satynowe wykończenie. Można jeść, pić - nieważne szminka pozostaje na ustach. Piękna gama kolorystyczna. Ja pozostałam wierna wiśniowej czerwieni, nosiłam ją całą jesień.
  • NYX: Soft Matte Lip Cream #10 Amsterdam: moja ulubiona szminka o konsystencji kremowej, również utrwala się do miękko wyglądającego matu. Więcej przeczytacie tutaj.
  • Chanell Allure, 84 Rouge Allure: nawilżająca komfortowa. Kolor cieplejszej czerwieni z gamy satynowych, pięknie komponuje się z każda karnacją. Używałam jej kiedy chciałam wyglądać delikatniej, lub mocniej pomalować oczy.
  • Topshop All About Me/Brighton Rock: moje duo na lato, kolory które fantastycznie wyglądają przy ciepłym tonie skóry. Uwielbiam kolorówkę Topshop za nadążanie za trendami, zawsze znajduję tam coś dla siebie.
  • Fred Farugia The Semi Matte Lipstick/Matte Lip Powder Duo: 06 Matte Hot Pink: kupiłam kilka szminek, na wyprzedaży w Sephorze, uwielbiałam nosić chłodny odcień magenty, a potem go przypudrować dołączonym pigmentem. Co za zabawa ;-)
  • Bell Permanent Make Up Lip Tint/Maybelline 10H Stain Gloss: tinty, które mają wykończenie z lekkim połyskiem, bardzo lubię obie marki choć Maybelline ma lepiej wyprofilowany aplikator i nie wylewa się z opakowania. Nosiłam ciemną oberżynę, fiolet, pomarańcz, magentę, róż. 
  • MAC, Loose Powder Magenta Madness: nie ma to jak obudzić się za późno, ten pigment w fluorescencyjnej magencie był wersją limitowaną i jest już niedostępny. Ale udało się mam go i szukam obecnie pigmentu Red Electric z tej samej kolekcji. Pudruję nim szminki, wyglądają welwetowo, fluo, niesamowicie ;-)
  • Maybelline 14HR Lipstick 510 Non-Stop Red: o tej szmince mówiła Lisa Eldridge i natychmiast ją kupiłam. Jak na tą cenę jest to jeden z najpiękniejszych odcieni truskawkowej, nasyconej czerwieni z jakim się spotkałam. I rzeczywiście jest perfekcyjnie matowa i trwała.
  • Dior Addict Extreme 987 Black Tie: ultralekka i super nawilżająca, po wykręceniu sztyftu wydaje się czarna z głębokim wiśniowym odcieniem, ale to szminka-gloss i ma mniej pigmentu. Na ustach daje piękny ciemnowiśniowy odcień. Dobra szminka dla początkujących, można ją też wklepać w usta opuszkiem palca, pięknie wygląda na policzkach. Daje niesamowity komfort noszenia.
Kredki do ust:
  • MAC: Lip Pencil Cherry: klasyk, najlepsza konturówka w czerwonym nasyconym kolorze jaką stosowałam, może jeszcze może mnie zaskoczyć Illamasqua :-)
  • NYX lip Pencil Fushia 838 Purple Rain/Fiolet 845 Hot Pink/róż: bardzo przystępne cenowo konturówki do ust, nie są może tak nasycone jak te profesjonale, ale radzą sobie świetnie. 
  • Topshop Pink Fearless: matowy jasny róż, idealny na lato, jest tak nasycony kolorem, że może zastąpić szminkę. 
  • Isa Dora 32 Mandarine: czerwień  podbita pomarańczem, pasuje do szminek w odcieniu ciepłej czerwieni. Kredki IsaDora, również są niedrogie, świetne dla alergików.
Róże: to kolejny kosmetyk, który mogę kupować w hurtowych ilościach, od kiedy pojawiły się róże w kremie mogę mieć ich jeszcze więcej. Czasem bardzo tani róż może dawać świetny efekt, więc warto rozejrzeć się wśród marek takich jak: NYX, Topshop, Maybelline. Wybieram róże pomarańczowe, brzoskwiniowe, różowe, staram się żeby jak najlepiej dopasowały się do karnacji.
  • Stilla Convertible Color Blush/Lipstick Petunia: róż w kremie, niestety nie można kupić go w Polce, świetna pigmentacja, piękna gama kolorystyczna. Petunia wygląda na zwariowany kolor jest bardzo nasycona, ale po nałożeniu na policzki zamienia się w poświatę koloru. Najlepiej sprawdza się aplikowanie tegp różu gąbką. Recenzja tutaj
  • Topshop Head Over Heels: półmatowy róż w kremie, róże Topshop mają bardzo dobrą pigmentację i super kolory. Więcej o Topshop Cosmetics tutaj.
  • Benefit Sugarbomb: klasyk wśród pudrów rozświetlających Benefit, w tym roku używałam najczęściej tej ciepłej kombinacji kolorów przełamanych śliwkowym brązem. Sprawdza się przy każdej karnacji, nadaje jej blask i poprawia wygląd skóry, która od razu wygląda na bardziej ożywioną i wypoczętą.
  • Benefit, Thrrrob: skóra po użyciu tego różu wygląda jak po długim biegu, spacerze, albo kiedy jesteś zakochana. Nie wiem czemu nie można go już kupić w Polsce. Dla mnie to "must have" i na prawdę słyszę: "jak świetne wyglądasz" kiedy go używam. Idealny dla typu urody "królewna śnieżka".
  • NYX Cream Blush Boho Chic, Hot Pink: moje ulubione, tanie róże w kremie, świetnie się rozprowadzają mają szeroką gamę kolorystyczną. Ostatnio przybył mi jeszcze jeden, ale o tym wkrótce ;-) Pisałam o nich tutaj.
  • Bobby Brown Blush Peony: nasycony i całkowicie matowy, daje efekt tak naturalny, że trudno powiedzieć czy to róż, czy w ogóle nie masz makijażu. W intensywnie nasycone kolorem róże Bobby Brown zawsze warto zainwestować. 
  • Fred Farugia Powder Blush No 02:  pomarańczowo/różowy odcień na policzkach daje subtelny "glow" z różowym połyskiem i brzoskwiniowym podbiciem, jest po prostu piękny. Niestety marka została wycofana z Sephor, można okazyjnie kupić ją na Ebayu.
  • Chanel Tweed Rose Blush: dla lubiących błyskotki, Chanel Tweed, składa się z kilku wypiekanych kolorów nałożonych na siebie jak w przeplatanej tkaninie: złoto, jasny róż, oraz ciemniejszy róż łączą się na policzku w poświatę koloru z opiłkami. 
FirmaKokarda

1/09/2014

Ulubione Kosmetyki 2013/Kremy BB, Podkłady, Bazy, Pudry, Korektory, Rozświetlacze, Bronzery.

bazę Etude House można kupić już w tubie
Kolejny wpis dotyczy makijażu - zacznę od ulubionych kosmetyków, które tworzą bazę dla dalszego make upu. Nie ma nic piękniejszego niż połączenie dobrego podkładu, kosmetyku do konturowania +  rozświetlacza.
Celowo nie fotografowałam swoich kosmetyków,  po przewożeniu w kufrze są w niezbyt apetycznym stanie ;-) postaram się żeby każdy kosmetyk miał link, gdzie będzie można dokładnie go obejrzeć i przeczytać o nim coś więcej.

Kremy BB: stali czytelnicy wiedzą, że to całkowicie nowy rozdział w moim makijażu. Wybieram te, które łączą wysoką ochronę przeciwsłoneczną, działanie przeciwzmarszczkowe, rozjaśnianie przebarwień i nawilżenie skóry. 
  • Elishacoy Premium Gold Mineral BB Cream: przepięknie rozświetlający krem BB ze złotem o mleczno-biszkoptowym tonie,  jest to jeden z moich głównych faworytów w 2013. Jest niezwykle wydajny, długotrwały i ma super wysoki filtr , więcej przeczytacie tutaj
  • Elishacoy Time Capsule BB Cream: kolejny krem BB marki Elishacoy również mnie nie zawiódł, fantastycznie rozświetla i wygładza skórę, można napisać, że skóra po użyciu kremów BB Elishacoy wygląda luksusowo :-) Recenzję znajdziecie tutaj.
  • Skin79 Super+ Gold VIP BB Cream: jednen z moich pierwszych kremów BB, mimo szarawego koloru pokochałam go od razu. Teraz kupuję głównie wersję podróżną 30 ml, która zawsze mieści się w mojej kosmetyczce. Więcej przeczytacie o nim tutaj.
  • Missha Signature Real Complete BB Cream: tego używam gdy chcę dobrze wypaść na wieczornym wyjściu, ma ten jeden niepowtarzalny, jasny odcień (nr.13), który rozświetla skórę od środka. Łączy mistrzowsko w sobie działanie przeciwzmarszczkowe z pielęgnacyjnym. Więcej o nim tutaj.
Podkłady: stosuję je miejscowo do uzupełnienia kremów BB, wybieram najlżejsze, rozświetlające lub naśladujące strukturę skóry.
  • MAC Face & Body Foundation: lekki, beztłuszczowy podkład na bazie wody, dlatego wymaga mocnego wstrząśnięcia przed użyciem. Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawdza, możecie obejrzeć moje portfolio, pracuję na nim najczęściej. Dla prywatnego użytku wybieram odcienie z żółtym pigmentem C1, C2. Doskonale łączą się z różowawą bazą kremów BB. Wspaniale, że można już kupić mała pojemność 30 ml.
  • Bourjois Healthy Mix Foundation/10 Hours Sleep Foundation: te dwa podkłady towarzyszą mi od lat: 10 Hours Slepp jest podkładem o lżejszej konsystencji, witaminy, które zawiera przywracają skórze promienny wygląd, możecie sprawdzić to tutaj. Jest niestety wycofywany przez Bourjois Polska;-((( więcej jeżeli możecie go jeszcze kupić nie wahajcie się. Healthy Mix daje półmatowe, ale świetliste wykończenie. Dla mnie wygrał nawet z Chanel. Recenzja tutaj.
  • Laneige Water Foundation: miałam napisać o nim recenzję w 2013, ale nie zdążyłam ;-) Zachwycił mnie doskonałą pigmentacją przy bardzo lekkiej znowu wodnistej konsystencji. Przypomina mi wykończenie jakie daje Bobby Brown Luminous Moisturizing Foundation. Ma przepiękną gamę odcieni, niestety nie jest to tani kosmetyk. Kosztuje około 40-50 USD. 
Bazy: uwielbiam bazy i za każdym razem powstrzymuję się żeby nie kupić kolejnej. Przez cały rok towarzyszyły mi te dwie bazy:
  • Etude House Sweet Recepie Baby Choux Base: w tym roku bezaapelacyjnie wygrywa w tej kategorii. Sprawia, że skóra świeci się od środka, zmęczenie ukrywa jak czarodziejska różdżka. Rozpływam się nad nią tutaj.
  • Missha BB Boomer: baza pod kremy BB, ma ten jedyny w swoim rodzaju różowo-błękitnawy poblask. Treściwa konsystencja, doskonale utrzymuje kremy BB. Jak działa? Znajdziecie tutaj.
klik/enlarge
Pudry: dobry puder sypki da Wam wygląd"expensive looking skin", omiecie twarz woalką i sprawi, że skóra będzie wyglądała nienagannie. Stopi  i utrwali ze sobą wszystkie warstwy kosmetyków, nie rozstaje się z pudrem w kamieniu, latem i zimą używam rożnych wersji.
  • Make Up For Ever HD Powder: klasyka wśród pudrów HD, jego nowa wersja posiada membranę, dzięki temu puder nie wysypuje się i można nosić go w torebce. Zostawia na twarzy "glow", który rozświetla skórę w luksusowy sposób. Doskonały przy fotografii i przed kamerą. 
  • Make Up For Ever Pro Finish Compact Powder: mój ulubiony puder w kompakcie, zdetronizował nawet MAC-a. Nałożony na mokro jest średnio kryjący, aplikowany sucha gąbką daje pełne krycie. Przy tym jest niezwykle miękki, pięknie dopasowuje się do karnacji. Jest to puder wyprodukowany przy użyciu najwyższych współczesnych technologii. Na prawdę warto go mieć. 
  • SkinFood Peach&Sake Powder/Holika Holika Oil Queen Cotton  Powder: te dwa pudry służą do długotrwałego matowienia strefy T lub bardzo tłustej skóry. Mimo białego koloru nie są to pudry HD, z którymi są często mylone. Jeżeli chcecie mieć matujący i lekki kosmetyk, który nie obciąża skóry - musicie mieć któryś z nich. Kolejnym plusem jest niska cena. Link do recenzji Skin Food tutaj, link do recenzji Holika Holika tutaj.
  • Chanel Poudre Universelle 020 Clair: jeden z najbardziej popularnych pudrów sypkich, ma pośredni odcień, który pasuje do większości karnacji. Pięknie wyrównuje i stapia ze sobą podkład i róż, bronzer. Często używa go w swoich tutorialach Lisa Eldridge. Dla mnie jest to odcień dość opalony, stosuję go często wiosną, lub wczesnym latem, albo gdy chcę wyglądać "zdrowo". Mam też wrażenie, że nigdy się nie kończy:-)
  • Skin79 Diamond Collection UV Screen Beblesh Pact SPF22 PA++: puder, który kupiłam specjalnie na lato, jest dwa tony ciemniejszy od mojej karnacji, ma przyjemny biszkoptowy kolor. Bardzo pięknie zachowuje się w pełnym słońcu, odbija światło, skóra wygląda promiennie - chociaż puder nie zawiera drobinek. Świetnie kryjący, jest to odpowiednik kremu BB w kamieniu więc jest też pielęgnujący. Recenzja tutaj.
Rozświetlacze: bez nich mój makijaż nie byłby pełen, uwielbiam nałożyć kroplę na szczyty kości policzkowych, łuki brwi, powieki. Kiedy mam kiepski dzień mieszam je z podkładem... dają trochę słońca w każdy nawet pochmurny dzień. I sprawiają, że kości policzkowe stają się zabójcze ;-)
  • Benefit Moon Beam: księżycowy blask w małym słoiczku, używam Moon Beam już parę lat i zawsze z przyjemnością do niego wracam. Sprawdza się doskonale wieczornym makijażu. 
  • Face Shop High Lighter : koreańska marka Face Shop pożyczyła wygląd, działanie i prawie nazwę kultowego High Beam Benefita. Ale jest to dobry odpowiednik - pięknie się rozprowadza, jest bardzo wydajny, nadaje się do dziennego makijażu. Używałam go niemal codziennie.
  • Meteorites Guerlain Pastel White: limitowana wersja słynnych kulek, przeznaczona na rynek azjatycki. Chociaż mam 5 wersji Meteorytów te kocham najbardziej - pastelowe kuleczki rozjaśniają skórę i dodają skrzącego się, mroźnego blasku. Więcej przeczytacie tutaj.
klik/enlarge
Bronzery: używam ich do konturowania częściej niż do stwarzania wrażenia opalenizny ;-) wybieram jasne odcienie, lub kolory uniwersalne.
  • Benefit Hoola: kultowy, matowy bronzer, który może służyć do konturowania. Jest wart każdej wydanej na niego złotówki. Trzeba uważać przy zakupach na Allegro pojawiły się podróbki, wszystkie oryginalne pudry Benefit mają wieczko połączone z denkiem oraz lusterko. 
  • Givenchy Prisme Visage Sun Mat Soft Compact: luksusowy puder brązująco-rozświetlający, łączy w sobie 4 odcienie ułożone w kolorystyczne pryzmy. Nie jest przesadnie świetlisty, nie ma w sobie brokatu i dlatego wygląda naturalnie, jak piękna, zdrowa opalenizna. Mam dwa odcienie 01 i 02. To niewiarygodne, ale stłukłam oba  ;-))) i teraz używam ich jako pudrów sypkich. 
  • Bourjois Poudre Delice Bronzing Powder: każdy na pewno zna czekoladowy puder brązujący Bourjois, pachnie słodko czekoladą i wygląd jak mała czekoladka. W tej kategorii cenowej jest jednym z lepszych w ciemniejszym wydaniu. Używam go kiedy jestem mocniej opalona.
  • Inglot AMC Liquid Blush nr. 84: pisałam już o nim w "super buys", może całkowicie zastąpić kosmetyk do konturowania w płynie. Można połączyć go z różem, można zastąpić nim cień do powiek, dodany do podkładu naśladuje opaleniznę. Brawo Inglot! Więcej tutaj.
Korektory: można je podzielić na korektory pod oczy oraz te do kamuflowania wszelkich niedoskonałości. Po dodaniu do podkładu mogą zwiększyć jego krycie i tuszować całe partie skóry.
  • Skin Food Salomon Dark Circele Concelaer #1: korektor z wyciągiem oleju z łososia w postaci gęstej pasty. Radzi sobie z największymi zasinieniami. Przypomina bardzo Benefit Erase Paste 01. Więcej przeczytacie tutaj.
  • Make Up For Ever Lifting Concelaer/Make Up For Ever Full Cover: te dwa korektory MUFE towarzyszą mi niezmiennie od paru lat. Lift Concelaer jest najlepszy korektorem rozświetlającym pod oczy z jakim miałam do czynienia i zawsze do niego wracam. Mam dwa kolory 01 i 03, używam ich również jako rozświetlacza punktowego np. wokół granicy oka. Nie zbiera się w zmarszczkach ani w załamaniach skóry. Dodatkowo przekonuje mnie pojemności 15 ml. Starcza na wieki. A jeżeli macie problemy ze niedoskonałościami warto zainwestować w Full Cover - jest wodoodporny, a gama odcieni jest olbrzymia. Recenzja tutaj.
  • NYX HD Concelaer Wand: korektor w płynie typu HD, mam kilka kolorów w tym fiolet i jasnobeżowy, bardzo miękko się rozprowadza, świetnie kryje i jest super tani. Czego chcieć więcej? ;-) Pisałam o nim tutaj.
FirmaKokarda

1/06/2014

Ulubione Kosmetyki 2013/Pielęgnacja Ciała.


Ulubione kosmetyki w pielęgnacji ciała w 2013 naturalnie przeszły w większości z 2012, z całkowitych nowości pojawiły się w mojej łazience organiczne pasty do zębów i szczoteczki Curaprox (po wyprawie do Pragi), oraz przebojem weszły do niej zestawy pudełek PP z Muji, oraz mini buteleczki do kosmetyków.

Oczyszczanie skóry: Prysznic/Kąpiel 
Jak pewnie już zauważyliście, że moją ulubiona marką pielęgnacji ciała jest Tołpa. Bardzo sobie cenię naturalna kosmetykę, komponenty, wspaniałe zapachy. Od kiedy linia SPA pojawiła się na rynku używam jej stale, próbowałam coś zmienić kilka razy... ale powracałam do Tołpy, a kosmetyki, których używałam wracały do koleżanek. I raczej nie jestem zwolenniczką kąpieli, wolę szybki prysznic, lub długi gorący prysznic ;-))) 
  • Tołpa SPA Eco Vitality Aksamitny Krem-Mus pod Prysznic: można to nazwać uzależnieniem, od zapachu i efektu jaki daje ten żel. Naturalne olejki z cytryny, werbeny, paczuli i limonki wprawiają mnie w radosny nastrój od rana do wieczora.
  • Mineral Care SPA, Body Peeling Salt/Grapefruit: właściwie nigdy nie pisałam o tym kosmetyku, mam tą sól bardzo długo i jest świetna. Peeling skład się właściwie  z olejkowej bazy i gruboziarnistej soli + 26 pierwiastków i minerałów. Używamy go na sucho, nacieramy nim ciało i spłukujemy, ja zawsze myję je dodatkowo - skóra jest wręcz tłusta od olejków po jego użyciu. Trzeba go dobrze zmyć ;-) 
Nawilżanie/odżywanie skóry: 
Przez moją łazienkę przewijają się niezmiennie 3 produkty. dyby zostały wycofane nie wiem co bym zrobiła, brrr...Recenzję na ich temat przeczytacie tutaj i tutaj.
  • Tołpa SPA Eco Vitality Rewitalizujące Mleczko-Olejek: w tym samym składzie jak mus pod prysznic ;-) uwielbiam, jest lekkie, aksamitne... i ten zapach ;-)))
  • Tołpa Spa Eco Relax, Odprężający Krem-Serum do Ciała: jest to masło o lekkiej konsystencji polecane do masażu, używam go jak zwykłego produktu do ciała. Świetnie natłuszcza, wygładza i otula pięknym zapachem.
  • Tołpa SPA Otulające Masło Krem: produkt o gęściejszej konsystencji, można stosować je  np. zimą, linia zapachowa jest taka sama jak serum.
  • Orientana, Olejek do Ciała Imbir i Trawa Cytrynowa: nowa marka w mojej łazience, ściągnęły mnie oczywiście naturalne olejki. Kiedy zależy mi na ładnym połysku skóry, głównie ramiona dekolt - używam właśnie tego ojejku. Recenzja + zdjęcie produktu tutaj.
  • Avon, Foot Works, krem do stóp z lawendą: mój stopowy wybawiciel, pisałam o nic już kilka razy tutaj.
  • Body Shop Heamp Hand Protector : chociaż nie ma o nim wpisu na blogu, do tego kremu wracałam w zeszłym, roku najczęściej. Doskonale nawilża i odżywia, podoba mi się jego dziwny zapach ;-) cieszę się że można wciąż kupić jego małe tubki, które zawsze mogę nosić przy sobie. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj.
  • Vichy, Deodorant Anti-Perspiran 48H: używam go od lat, i próbowałam różnych marek, ale żaden nie był tak skuteczny. Ładnie pachnie i nie podrażnia nawet bezpośrednio po depilacji. Kupuję go zawsze w cenie promocyjnej w Superpharmie.
  • Sally Hansen Airbrush Legs: mój ukochany spray do nóg, który przywraca moim zawsze nieopalonym nogom ładną barwę, jest wodoodporny, delikatnie się mieni i rzeczywiście wygląda jak cienka rajstopa. Używam odcienia light. 
Ujędrnianie:
Znowu Tołpa ;-))) Tołpa Dermo Body Cellulite- Drenujący Koncentrat Antycellulitowy na noc oraz Tołpa Dermo Body Firm - Ujędrniające Serum Liftingujące. Używam tych dwóch produktów, działają fantastycznie na moją skórę. Przeczytacie o nich tutaj. Jestem poważnie uzależniona szczególnie od Serum Liftingującego, podoba mi się jak drenuje ciało po użyciu, czuć bardzo przyjemne mrowienie i skóra momentalnie staje się bardziej zwarta. 

Masaż/Relaks/Aromatoterapia: 
Tak jak pisałam w poprzednim poście ten rok otworzył przede mną zupełnie nowy rozdział, bardzo polubiłam aromatoterapię oraz olejki do masażu, można ich używać zamiennie jako olejków do ciała. Stosowałam głównie olejki: Body Shop Massage Oil Harmonizing/Sensual, recenzja do produktów tutaj.

Włosy/Odżywka/Szampon/Farba
Od lat właściwie nie zmieniam szamponu do włosów, moim złotym gralem jest szampon, o którym także tylko kiedyś wspomniałam jest to Kerastase Bain Satin 2. Mam bardzo suche i cienkie włosy, muszę je myć codziennie. Potrzebuję produktów, które ich nie obciążą włosów i nawilżą je dogłębnie. Stosuję minimalne ilości szamponu i odżywki. Szampon Kerastase wzmacnia i odżywia włosy bez obciążenia, świetnie nawilża skórę głowy, do tego zapach mleka, ciasteczek - to zasługa protein owsianych.. chyba już nigdy się z z nim nie rozstanę ;-))) 
Nie rozstaję się z dwoma odżywkami do włosów: Tigi Caltwalk Headshot Conditioner, recenzja tutaj (niestety wycofana... ;-((( kupiłam więc 3 opakowania w TK Maxx na zapas), polecam ją jako błyskawiczną maskę przynoszącą natychmiastowy efekt. Warto kupić, odżywka pojawiają się czasem na Allegro, lub w TK Maxx. Kiedy moje włosy staja się ekstremalnie suche używam Shiseido Tsubaki Head SPA, recenzja tutaj. I tu znów wielki plus za zapach: japońska kamelia oraz błyskawiczne działanie. Mniam! 
Nowością dla mnie były również olejki do włosów, używam Olejku Arganowego Kinetics (dostaniecie go w super cenie ok 9 pln w perfumerii Hebe), na zmianę z Mythic Oil L'Oreal (recenzja tutaj) oba mogę polecić z czystym sumieniem. 
Nie stosuję klasycznych  farb do włosów, tylko produkty bez amoniaku do 20 myć i od lat jestem wierna Casting L'Oreal, cały rok 2013 używałam koloru Licorice. Świetna, delikatna koloryzacja + naturalna gama kolorystyczna.
Produkty do stylizacji: namiętnie i już od lat stosuję nabłyszczacz do włosów Goldwell Diamond Gloss i lakier z tej samej serii.

Pasta do Zębów/Higiena jamy Ustnej:
Zależy mi przed wszystkim na naturalnym składzie, całkowicie odeszłam w 2013 od popularnych, rynkowych marek. Zastąpiły je Himalaya Herbs Dental Cream na zmianę wersja zielona z naturalnym fluorem oraz niebieska Sparkly White-wybielająca z ananasem. Kolejnym świetnym nabytkiem z tej półki jest organiczna pasta Receptury Babuszki Agafii Wzmacniająca Szkilwo z Borówką możecie kupić ją tutaj. Znowu nie zdążyłam napisać recenzji na jej temat. Praktycznie każda pasta z tej serii jest bardzo ciekawa i na pewno w ciągu przyszłego roku będę je sprawdzać po kolei. Szczoteczka do zębów, poza elektryczną, to Curaprox super miękka, przyjazna i kolorowa - idealna dla delikatnych dziąseł więcej przeczytacie tutaj.

Narzędzia/Niezbędnik łazienkowy:
  • Szczotka z naturalnego włosia : masaż na sucho, przed kąpielą szczotką wpływa na poprawę krążenia, złuszczenie martwego naskórka oraz usunięcie toksyn. Wspaniałe doświadczenie - polecam!  Właściwie przestałam używać peelingu do ciała. Wpis na ten temat znajdziecie tutaj
  • Siateczka spieniająca Muji: gdybym nie oglądała tylu japońskich blogerek na YouTubie nigdy bym się o niej nie dowiedziała;-) nie jest to siateczka do mycia twarzy jak opisuje Muji na swojej stronie, tylko siateczka która pozwoli wam spienić każdy kosmetyk do formy gęsto ubitej pianki. Używam go często z żelami do mycia twarzy lub do kąpieli.  link tutaj
  • Rzepy do włosów: niezastąpiony gadżet przy makijażu kiedy grzywka klei się wam do czoła a niechciane kosmetyki opadają na policzki, a nie chcecie mieć zagnieceń na włosach od spinek.  Najbardziej lubię te w kształcie kokardek, są takie słodkie :) oprócz tego tanie, na Allegro kupicie je oczywiście u Haarajuku
  • Gąbka Konjak: od kiedy zaczęłam kupować te gąbeczki do mycia twarzy już się z nimi nie rozstaję, fantastycznie oczyszczają skórę, są naturalne i delikatne. Polecam Nature Republic, recenzja gąbki tutaj.
  • Buteleczki podróżne Muji z PET: uwielbiam te ze sprayem, oraz zwykłe do toniku czy żelu, kupuję do stosowania na co dzień i w trakcie podróży. 
  • Muji, Pudełka PP: system pudełek do organizacji, są wykonane z matowego plastiku, mieszczą w sobie wszystko, możecie je przewozić jako wypełnienie kosmetyczki: link tutaj 
  • Muji Pudełko wieżowe z pokrywką: link tutaj. System pudełek akrylowych, trzymam w nich swoje podstawowe kosmetyki do makijażu, trend kupowania tych pudełek, stał się chyba już światowy ;-) 
FirmaKokarda

1/04/2014

Ulubione Kosmetyki 2013/Pielęgnacja Twarzy.

Na zdjęciach nie znajdziecie: kremu pod oczy La Roche Posay Redermic+, 
Toniku z Biochemii Urody z kwasem mlekowym, 
Beauty Elixir z Claudalie oraz próbek - wszystkie zdjęcia znajdziecie w postach 

Moi stali obserwatorzy nie będą zaskoczeni tym postem, są to wybrane przeze mnie kosmetyki 2013 roku, których używałam lub przewijają się ciągle przez moją łazienkę i mojego bloga:-)
Ale pojawiło się też parę nowości, zmieniałam tez podejście do pielęgnacji i coraz bardziej zmienia się ono w makijażu. Stawiam na naturalne kosmetyki, masaż, w połączeniu z aromatoterapią. Kosmetyki zużywam bardzo wolno, dlatego nie kupuję ich dużo, więcej zużywam masek i toników niż kremów pielęgnacyjnych.

W 2013 roku łazienkę i makijaż opanowały całkowicie kosmetyki koreańskie i japońskie, oraz jak zwykle kosmetyki z apteki.
Mam skórę normalną, mieszaną, z tendencją do odwadniania, potrzebuję silniejszej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej wokół oczu, szukam kosmetyków na przebarwienia oraz poprawiających napięcie i witalność skóry. Zależy mi też na ochronie przeciwsłonecznej i dobrym nawilżeniu.

Oczyszczanie/Demakijaż:
W tym roku postawiłam całkowicie na naturalne preparaty do demakijażu czyli olejki, używałam też pianek i masek. Demakijaż odgrywa w mojej pielęgnacji olbrzymią rolę, maluję się ok 15 min, demakijaż robię dwa razy dłużej. Dbam również o regularne złuszczanie skóry, stąd w demakijażu znajdziecie również preparaty złuszczające.
  • olejek do demakijażu Kumano Make Up Remover Camelia Hipro Cleansing Oil: znajdziecie go pod tym postem
  • olejek z awokado (recenzja tutaj) i olejek arganowy (recenzja tutaj
  • LUSH, Angels On Bare Skin: pasta składająca się z olejków, pisałam o niej kilka razy bo od 3 lat się z nią nie rozstaję, recenzja tutaj, może również służyć do delikatnego peelingu
  • Uriage Hyseac Gel Nettoyant Deoux: mój ulubiony żel do stosowania latem, kiedy skóra zaczyna się przetłuszczać, świetnie reguluje pracę sebum i pozostawia niezwykle gładką skórę dzieki zawartości kwasów AHA. Recenzja tutaj.
  • Missha,Green Tea Face Wash Powder: nowość w mojej łazience, dokładny demakijaż kremów BB, pozostałości trwałego makijażu, przy tym niezwykle delikatny puder do demakijażu, więcej przeczytacie tutaj.
Tonik + woda pielęgnacyjna: bardzo lubię po dokładnym demakijażu zastosować pierwszy "nawilżacz", może to być woda termalna, hydrolat, tonik lub beauty elixir jeżeli mam gorszy dzień.
  • Caudalie, Beauty Elixir: nie jest to do końca tonik ani esencja - jest to coś pomiędzy, przynosi równowagę skórze, odświeża makijaż, poprawia błyskawicznie wygląd skóry. Przepięknie pachnie, jest to również kosmetyk aromatoterapeutyczny. Uzależnił mnie ;-) Recenzja tutaj.
  • Biotherma Sensibio: płyn miceralny do demakijażu dla skóry wrażliwej, chyba nic więcej nie trzeba dodawać, używam go od dwóch lat i tak pozostanie.
  • Uriage, Eau Thermale: woda termalna w sprayu, bardzo lubię markę Uriage, ta woda przypadłą mi w szczególności do gustu. Ma bardzo dobry spryskiwacz, doskonale nawilża, chroni i odświeża. Więcej tutaj.
Peeling/ Złuszczanie: 
  • Missha Firming Peptide Self Masage : kolejny kosmetyk Missha, bez którego już sobie nie wyobrażam codziennej pielęgnacji, wspaniała maska-peeling z "kłaczkami", który dodatkowo daje skórze drugie życie, jest rozjaśniona, napięta, wygładzona. Recenzja tutaj
  • Biochemia Urody Tonik z Kwasami AHA 8%: silnie złuszczający preparat na bazie kwasów AHA i mlekowego, używam go raz w tygodniu, to mój pielęgnacyjny "must have". Recenzja tutaj 
  • Dermalogica, Gentle Cream Exfoliant: delikatna maska złuszczająca na bazie kwasów AHA, uzywam jej już 3 rok, więc jest bardzo wydajna i skuteczna. Recenzja maski tutaj.
Maski: w ubiegłym roku odkryciem dla mnie były koreańskie maski całonocne używałam kilku: 
  • Sulwhasoo Overnight Vitalizing Treatment: wspaniały, kosmetyk, można się od tej całonocnej maski uzależnić, jeżeli potrzebujecie dodatkowego zastrzyku energii, chcecie rano wyglądać na wypoczęte - warto spróbować! Recenzja tutaj.
  • Holika Holika Wine Theraphy Red Wine: przyjemnie nawilżająca i napinająca maska na bazie czerwonego wina, używam jej również na dzień jako maski nawilżającej. Pięknie pachnie i jak się można spodziewać po kosmetykach Holika Holika jest w niej trochę magicznych właściwości, jakich? Więcej tutaj.
  • Hera Aquabolic Sleeping Mask: doskonała maska do skóry odwodnionej, można stosować ją również na dzień zamiast maski nawilżającej, nadaje się do każdego typu skóry, koi, nawilża. Recenzja tutaj
Maski do masażu: pokochałam je za szybkie przywrócenie witalności i blasku, i w połączeniu z masażem, który zaczęłam stosować wieczorem przy aplikacji kremów i olejków (w zestawieniu jedna maska detoksykująca).
  • Hera Age Away Massage Mask: maska do masażu w postaci kremu, możecie wybierać pomiędzy maskami O HUI "olejkowy" żel z drobinkami, The History of Whoo (kolejna maska ze złotymi drobinkami o konsystencji żelowego, gęstego olejku), działają na tej samej zasadzie, recenzję na temat tej maski znajdziecie tutaj.
  • O HUI Age Recovery Massage Mask: recenzja tutaj.
  • The History of Whoo: ulubiona maska do masażu, efekt jaki daje jest wspaniały - polecam każdemu ze skórą zmęczoną, dojrzałą, czasem robię ją przed ważnym wyjściem, czasem, kiedy wiem że już nic nie pomoże ;-)  - również rano, recenzja tutaj.
Maski oczyszczające: bez nich nie mogłabym się obyć przy mojej mieszanej skórze i naprawdę tłustej strefie T. Używam masek z glinkami są skuteczne, naturalne i niezbyt drogie. 
  • Cattier Masque Arguille: maska z żółtą glinką, odświeżająca, napinająca i delikatnie eksfoliująca skórę, łączy zalety maseczki upiększającej z peelingiem, recenzja do maski tutaj.
  • LUSH, Mask of Magnaminthy: ziołowa maska oczyszczająca, zawiera zieloną glinkę, miętę, miód, fasolkę adzuki(!), olejek z mięty pieprzowej, wanilię, olejek z wiesiołka. Przyjemnie oczyszcza skórę, można stosować ją codziennie jako pastę do mycia twarzy. Jest zdecydowanie silniejsza niż żółta glinka, zimą używam jej 1-2 razy tygodniowo. warto na zakończenie wykonać delikatny masaż całej twarzy - wdychając zapach mięty ;-)
  • Etude House Black Head Deep Clean Gel: jeżeli macie zaskórniki, wągry i chcecie gładziutkiej buzi w 10 min, ta maska jest po prostu świetna. Działa na zasadzie maski rozgrzewającej, oczyszczające i peelingu. I jest bardzo tania ;-) recenzja tutaj.
Maska rozjaśniająca/detoksykująca: to kolejna nowość w mojej łazience. Maski "pomidorka" Tony Moly używam od 2 lat, S:UM 37 stała się moim niezbędnikiem i towarzyszyła mi w kilka razy w tygodniu przez cały rok. Lemon Brightning Mask można stosować nawet codziennie: nawilża, rozjaśnia karnację, przywraca blask i pięknie cytrynowo pachnie .
  • S:UM 37 White Award Detox Mask: maska dotleniająca - detoksykująca, przywraca błyskawicznie piękny koloryt, napięcie, nawilżenie, odświeża skórę jak krótki spacer - i to wszytko w 10 min, recenzja tutaj.
  • Tony Moly Tomatox : recenzja tutaj
  • Skin79 Lemon Brighting Mask: recenzja tutaj
Krem pod oczy: mój kolejny "konik". Kupuję koreańskie kremy pod oczy w próbkach, zazwyczaj pełnowymiarowe opakowania są bardzo drogie (ponad 200 USD). Mam też jeden krem, który stosuję stale od ponad pięciu lat: La Roche Posay Redermic+ Eye Cream. Stawiam na kosmetyki poprawiające jędrność skóry i przeciwzmarszczkowe, redukujące opuchliznę. Najbardziej spodobały mi się: The History of Whoo Hwa Hyun Eye Cream, The History of Whoo Jinyul Eye Cream, O HUI The First Cell Revolution Cream, SU:M37 Losec Skin Reviving Eye Cream znajdziecie w tym poście. Dodatkowo uwielbiam: Sulwhasoo Esential Rejuvating Eye Cream, S:UM37 Flawless Regameration Eye Cream, post na temat tych kremów: tutaj. Możecie wybrać jeden z nich - polecam próbki z Ebaya ;-)

Moim hitem jest też maska pod oczy, którą stosuję od lat: Clarins Masque Contour des Yeux, rano lub przed wyjściami - jest super wydajna. Post znajdziecie tutaj.
Na pierwszą poranną opuchliznę lubię proste kremy, trzymam je w lodówce i kiedy muszę naklejam jeszcze płatki kolagenowe: w tym roku wygrał Oillan Żel Hydroaktywny pod Oczy - mimo tego, że zaczęłam używać go dopiero w listopadzie, wiem że jest na tyle delikatny i hypoalergiczny że mogę stosować go w stanie kiedy moja skóra jest bardzo podrażniona. Więcej o kosmetykach Oillan wkrótce.

Płyn do soczewek:
Płyn Bauch& Lomb Bio-True jest naprawdę godny polecania. Doskonale nawilża i oczyszcza soczewki, czasem przepłukuję nim także oczy, działa bakteriobójczo. Przeczytacie o nim tutaj.

Serum:
Stale używam naprzemiennie lub razem tych dwóch preparatów z Biochemii Urody. Sprawdzają się świetnie w mojej walce z przebarwieniami na skórze: Biochemia Urody Serum Rozjaśniające Extra 7/4 - recenzja tutajBiochemia Urody Serum Antyoksydacyjne Flavo. C - recenzja tutaj.
Nowością w tym roku było serum Oceanic Long4 Lashes, preparat na porost rzęs, który przyniósł niespodziewane efekty ;-). Więcej przeczytacie tutaj.

Krem do twarzy na dzień i na noc: 
Całkowitym przebojem roku 2013 były olejki lub kremy zawierające naturalne olejki. Cały rok stosowałam kosmetyki aromaterapeutyczne dla poprawienia energii, samopoczucia i stanu skóry. Działa, a ja jestem zachwycona ;-) Oprócz tego odkryłam dermokosmetyki Louise Widmer
  • Decleor Aromaessence Neroli, oraz Rose D'Orient Snoothing Night Balm: uwielbiam ten duet, więcej przeczytacie tutaj.
  • olejek awokado oraz olejek arganowy: pisałam o nich powyżej przy demakijażu, polecam je również do pielęgnacji twarzy, szczególnie szyi. 
  • Yves Rocher, Riche Creme Wrincle Reducing Day Cream: bestseller z Yves Rocher, to również połączenie 30 naturalnych olejków - wspaniale wygładza zmarszczki, skóra jest jedwabista, ponieważ świetnie chroni i odżywia , stosuję go głównie zimą. Recenzja tutaj.
  • Louis Widmer: ta gama dermokosmetyków zadowoli najwybredniejszych, świetne długotrwałe nawilżenie (kwas hialuronowy) i zero podrażnień, jest to moje odkrycie z gamy kosmetyków z apteki. Świetna wygładzająca maska pod oczy. Bardzo polecam! - więcej tutaj
  • Bio-Essence Lifting Cream: nie mogło go tu zabraknąć, na pewno pozostanie ze mną na bardzo długo. To mój niezbędny kosmetyk napinająco-ujędrniający, jest po prostu magiczny - recenzja tutaj.
  • Biore' UV Perfect Milk PA 50+++: sunblock jeden z najważniejszych kosmetyków na mojej półce - i znowu nie ma o nim posta ;-)  Najlepsze są te z Japonii, jeżeli szukacie dobrego filtra, który nie przetłuszcza skóry, nie jest ciężki i nie zostawia białej twarzy polecam Biore (przywiozła i poleciła mi go Japonka).  Biore' ma postać lekkiego matującego fluidu, który idealnie wchłania się w skórę - nadaje się do skóry tłustej, mieszanej. Ma też rodzaj filtrów, których nie ma na polskim rynku. I nie jest drogi, dostaniecie też jego wersje nawilżające do skóry odwodnionej lub suchej.
FirmaKokarda