2/01/2014

Helena Rubinstein Surrealist Everfresh Mascara /Recenzje.

Helenie Rubinstein zawdzięczamy wiele... Zrewolucjonizowała rynek kosmetyczny w latach 30, wyobrażacie sobie, że nie było kremów, tuszy do rzęs, szminek? Jako pierwsza zaczęła zajmować się urodą na skalę światową. Walczyła o tytuł "królowej kosmetyków" z druga potentatką kosmetyczną Elisabeth Arden (nazywała imperium Rubinstein "polską mafią" ;-) Ale to Helena wprowadziła na rynek maskarę wodoodporną, zawdzięczamy jej też maskarę w tubce ze szczoteczką; jako pierwsza zaczęła stosować witaminę C w kosmetykach, stworzyła pierwszy krem przeciwsłoneczny (uważała że słońce jest największym wrogiem urody), wynalazła zalotkę! ;-) Jej pierwszy  Cream Valaze, był w ogóle jednym z pierwszych kremów na świecie. 
Madame w kwestiach urody była nieprzejednana, jej słynne powiedzenie "Nie ma brzydkich kobiet są tyko leniwe" przeszło do historii. Organizowała  jako pierwsza warsztaty urody, gdzie kobiety uczyły się jak się czesać, robić makijaż i wykonywać masaż twarzy. We wszytskim była prekursorką.
oryginalne zdjęcie z warsztatów Heleny Rubinstein

Ja zawdzięczam Helenie Rubinstein swój profesjonalny dyplom wizażysty :-) więc mam do marki HR wielką słabość. Uwielbiam jej podkład Color Clone, doskonały korektor pod oczy Magic Concealer, wciąż używam cieni HR, pudrów w kompakcie i mam też kilka pędzli, szminki, kredki i róże.

Ostatnio dostałam wspaniały prezent: HR Surrealist Everfresh Mascara. Kiedy pracowałam dla marki HR używałam wszystkich tuszy jakie były dostępne więc spodziewałam się określonych efektów. Zawsze też słyszałam że "Helenka" ma najlepsze tusze. Ale jednak maskara Surrealist bardzo mnie zaskoczyła. Jej działanie skojarzyło mi się z jednym z najsłynniejszych zdjęć Man Raya.

Co nowego?
Ponieważ to marka Helena Rubinstein, więc nawet tusz o którym powiedziano już w kosmetyce chyba wszytko musi się czymś wyróżniać. Surrealist Everfresh jest mascarą, która nie zasycha! Ma to zniechęcić kobiety do dodawania płynu do demakijażu, toniku, silikonu, żeby nie zmienić jego unikatowej formuły. Poprostu codziennie malujecie się tuszem, który jest jak nowy. Drugą wyróżniającą go cechą jest szczoteczka - niezwykle pękata, krótka z wrzecionowatą z cienką końcówką. Wygląda jak łza lub kropla wody, można pomalować nią nawet najkrótsze rzęsy.
Makijaż za pomocą tego tuszu też jest nieco odmienny - należy zacząć od środka rzęs - nie wykonując zygzakowatego ruchu, po prostu ciągniecie szczoteczką po rzęsach jak grzebieniem. Można ją zatrzymać ją u nasady rzęs nieco dłużej. Następnie malujemy wewnętrzny i zewnętrzny koniec oka. To najprostszy możliwy sposób, mascara ma zrobić za Was resztę.
Wrażenia:
Pierwsze to wydłużone i rozczesane rzęsy - po 3-krotnym nałożeniu wyglądają jak sztuczne, a jednocześnie jak rzęsy bez efektu "nałożyłam za dużo tuszu". Jest bardzo naturalne, eleganckie. Używam zalotki, ale tusz wyraźnie je też podkręca. Makijaż tym tuszem jest bardzo przyjemny i szybki, nie potrzeba dodatkowego czasu spędzonego na nakładaniu kolejnej warstwy. Nie zauważyłam mimo śniegu, mrozu, deszczu żeby tusz się rozmazywał, nie odbija się, nie kruszy. Cały dzień pozostaje na rzęsach w niezmienionym stanie. Ale zmywa się bardzo dobrze olejkiem, płynem micelarnym.
Opakowanie jest ciężkie dobrze leży w dłoni, jest na tyle odmienne, że miałam wrażenie że trzymam w ręku flakonik perfum, wygląda jak szklane. Na prawdę nie chce się go odkładać...
Poniżej filmik, w którym zobaczycie jak postawało opakowanie tuszu Surrealist Everfresh.
Według mnie Surrealist Everfresh jest przełomowa.  Ma jeden minus jest droga - kosztuje ok.160 pln. Może warto o niej pomyśleć w przypadku zbliżających się Walentynek?
FirmaKokarda

1 komentarz:

  1. musze ja miec ;) ..dawno zaden tusz mnie tak nie kusil.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.