1/16/2014

Zupa Mocy/Piękno od środka.

W zeszłym roku zaczęłam nowy cykl postów "Piękno od środka" - dziś chciałam Wam przedstawić moje kolejne wielkie odkrycie - "zupę mocy". Jem ją w stanach przepracowania, osłabienia organizmu, zmian pór roku. Wasz organizm będzie się jej domagał w odpowiedni czasie.
Czym jest "zupa mocy"? Jest to długo gotowany wywar mięsno-warzywny, oparty na mądrości  medycyny chińskiej. W starożytnych Chinach wywar gotowano nawet do 28 dni aby nabrał właściwej energii. W gotowaniu wg. medycyny chińskiej ważny jest czas gotowania, kolejność dodawania poszczególnych elementów.
Zupa ma dodać organizmowi energii, chi - wzmocnić krew, narządy wewnętrzne: wątrobę, nerki, śledzionę; przywrócić prawidłowe krążenie energii w centrach energetycznych, chronić przed chorobami.

Jeżeli zaczynacie dzień od musli ze słodkim jogurtem, w pracy w biegu zjadacie drożdżówkę i popijacie kawą z mlekiem, potem gorący kubek i na kolację pizza...hm na pewno potrzebujecie "zupy mocy". Koncerny żywnościowe bardzo zachwalają taki model "jedzenia: słodkie przegryzki, jogurty, bułeczki, szybka do przygotowania przetworzona żywność, odgrzewanie z mikrofalówki - ale na poziomie energetycznym takie jedzenie nie ma żadnej wartości i powoduje choroby lub przewlekłe stany chorobowe. Miałam taki okres w życiu, że tak wyglądałam moja dieta. Byłam chora bez przerwy: angina za anginą, zapalenie oskrzeli i katar - to była moja norma 3,4 razy w roku, do tego czułam się osłabiona i zniechęcona do życia (zupa jest polecana w przypadku obniżonego nastroju i depresji). Nie pomagały mi żadne leki, lub pomagały tylko na chwilę.
Lekarz w takiej sytuacji  na pewno przepisze Wam kolejne opakowanie antybiotyków, lub innych pigułek, niestety to nie pomaga ale jeszcze bardziej osłabia organizm. Nie twierdzę, że jestem ekspertem w dziedzinie żywienia, mogę tylko napisać co jest dobre dla mnie i co się u mnie sprawdziło. Po zmianie najgorszych nawyków żywieniowych (zero nabiału, białego pieczywa, mniej cukru - tylko mniej;), więcej sezonowych, gotowanych warzyw i owoców, mniej surowych, więcej ciepłych potraw w trakcie dnia) przestałam chorować wogóle, zdarza mi się przeziębienie, katar ale nic więcej.

Możecie jeść ją cały rok, ale najlepiej wspomóc organizm w momentach przejściowych pór roku: od listopada do lutego i wczesną wiosną. Na bazie tej zupy możecie zrobić Wasze wszystkie ulubione zupy: krupnik, zupę pomidorową, warzywną, brokułową. Zaczynamy od niej dzień, nie musicie jeść jej dużo wystarczy mała miseczka podana na przykład na śniadanie z kaszą jaglaną. Po ciężkim dniu wieczorem możecie wypić pół filiżanki, lub jeść ją na obiad. Nie jemy warzyw z tej zupy, po tak długim gotowaniu - tracą one wartość - moc jest w wywarze. I jeszcze dwa ważne szczegóły: nie należy pić zupy jeżeli wystąpiła już gorączka, najlepiej w stanach "tuż przed" lub po chorobie; zupę należy przygotować z niemrożonych warzyw i mięsa. Idealnie jest kiedy możecie dodać naturalne przyprawy np: laskę cynamonu, lub przyprawy bio.

Składniki:
2-3 litry wody mineralnej
250 g wołowiny z kością lub kurzego mięsa (np piersi + szyja)
1 seler korzeniowy
1/4 pęczka natki pietruszki
1 pietruszka korzeniowa
3 marchewki
2 pędy selera naciowego
szczypta kurkumy
1 por, biała część
cynamon
1 kłącze imbiru
łyżka soli morskiej, ja używam himalajskiej różowej

Przepis:
krok 1: Zagotowujemy wodę w garnku najlepiej żeliwnym z emaliowanym dnem, do wody dodaj nać pietruszki, kurkumę.
krok 2:  zagotuj mięso, marchew, korzeń pietruszki, seler korzenny, naciowy, cynamon,
krok 3: dodaj por, cebulę, czosnek, imbir, kardamon
krok 4: dodaj sól i gotuj minimum 4 godziny
FirmaKokarda

2 komentarze:

  1. Często robie taką zupę...moj syn ją uwielbia... nie lubimy tylko cynamonu w posiłkach więc go pomijam:). Nie uważam szybkich przegryzek... Ciepłe posiłki to podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak najlepiej zajadać całą rodzinką ;) pozdrawiam!

      Usuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.