1/04/2014

Ulubione Kosmetyki 2013/Pielęgnacja Twarzy.

Na zdjęciach nie znajdziecie: kremu pod oczy La Roche Posay Redermic+, 
Toniku z Biochemii Urody z kwasem mlekowym, 
Beauty Elixir z Claudalie oraz próbek - wszystkie zdjęcia znajdziecie w postach 

Moi stali obserwatorzy nie będą zaskoczeni tym postem, są to wybrane przeze mnie kosmetyki 2013 roku, których używałam lub przewijają się ciągle przez moją łazienkę i mojego bloga:-)
Ale pojawiło się też parę nowości, zmieniałam tez podejście do pielęgnacji i coraz bardziej zmienia się ono w makijażu. Stawiam na naturalne kosmetyki, masaż, w połączeniu z aromatoterapią. Kosmetyki zużywam bardzo wolno, dlatego nie kupuję ich dużo, więcej zużywam masek i toników niż kremów pielęgnacyjnych.

W 2013 roku łazienkę i makijaż opanowały całkowicie kosmetyki koreańskie i japońskie, oraz jak zwykle kosmetyki z apteki.
Mam skórę normalną, mieszaną, z tendencją do odwadniania, potrzebuję silniejszej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej wokół oczu, szukam kosmetyków na przebarwienia oraz poprawiających napięcie i witalność skóry. Zależy mi też na ochronie przeciwsłonecznej i dobrym nawilżeniu.

Oczyszczanie/Demakijaż:
W tym roku postawiłam całkowicie na naturalne preparaty do demakijażu czyli olejki, używałam też pianek i masek. Demakijaż odgrywa w mojej pielęgnacji olbrzymią rolę, maluję się ok 15 min, demakijaż robię dwa razy dłużej. Dbam również o regularne złuszczanie skóry, stąd w demakijażu znajdziecie również preparaty złuszczające.
  • olejek do demakijażu Kumano Make Up Remover Camelia Hipro Cleansing Oil: znajdziecie go pod tym postem
  • olejek z awokado (recenzja tutaj) i olejek arganowy (recenzja tutaj
  • LUSH, Angels On Bare Skin: pasta składająca się z olejków, pisałam o niej kilka razy bo od 3 lat się z nią nie rozstaję, recenzja tutaj, może również służyć do delikatnego peelingu
  • Uriage Hyseac Gel Nettoyant Deoux: mój ulubiony żel do stosowania latem, kiedy skóra zaczyna się przetłuszczać, świetnie reguluje pracę sebum i pozostawia niezwykle gładką skórę dzieki zawartości kwasów AHA. Recenzja tutaj.
  • Missha,Green Tea Face Wash Powder: nowość w mojej łazience, dokładny demakijaż kremów BB, pozostałości trwałego makijażu, przy tym niezwykle delikatny puder do demakijażu, więcej przeczytacie tutaj.
Tonik + woda pielęgnacyjna: bardzo lubię po dokładnym demakijażu zastosować pierwszy "nawilżacz", może to być woda termalna, hydrolat, tonik lub beauty elixir jeżeli mam gorszy dzień.
  • Caudalie, Beauty Elixir: nie jest to do końca tonik ani esencja - jest to coś pomiędzy, przynosi równowagę skórze, odświeża makijaż, poprawia błyskawicznie wygląd skóry. Przepięknie pachnie, jest to również kosmetyk aromatoterapeutyczny. Uzależnił mnie ;-) Recenzja tutaj.
  • Biotherma Sensibio: płyn miceralny do demakijażu dla skóry wrażliwej, chyba nic więcej nie trzeba dodawać, używam go od dwóch lat i tak pozostanie.
  • Uriage, Eau Thermale: woda termalna w sprayu, bardzo lubię markę Uriage, ta woda przypadłą mi w szczególności do gustu. Ma bardzo dobry spryskiwacz, doskonale nawilża, chroni i odświeża. Więcej tutaj.
Peeling/ Złuszczanie: 
  • Missha Firming Peptide Self Masage : kolejny kosmetyk Missha, bez którego już sobie nie wyobrażam codziennej pielęgnacji, wspaniała maska-peeling z "kłaczkami", który dodatkowo daje skórze drugie życie, jest rozjaśniona, napięta, wygładzona. Recenzja tutaj
  • Biochemia Urody Tonik z Kwasami AHA 8%: silnie złuszczający preparat na bazie kwasów AHA i mlekowego, używam go raz w tygodniu, to mój pielęgnacyjny "must have". Recenzja tutaj 
  • Dermalogica, Gentle Cream Exfoliant: delikatna maska złuszczająca na bazie kwasów AHA, uzywam jej już 3 rok, więc jest bardzo wydajna i skuteczna. Recenzja maski tutaj.
Maski: w ubiegłym roku odkryciem dla mnie były koreańskie maski całonocne używałam kilku: 
  • Sulwhasoo Overnight Vitalizing Treatment: wspaniały, kosmetyk, można się od tej całonocnej maski uzależnić, jeżeli potrzebujecie dodatkowego zastrzyku energii, chcecie rano wyglądać na wypoczęte - warto spróbować! Recenzja tutaj.
  • Holika Holika Wine Theraphy Red Wine: przyjemnie nawilżająca i napinająca maska na bazie czerwonego wina, używam jej również na dzień jako maski nawilżającej. Pięknie pachnie i jak się można spodziewać po kosmetykach Holika Holika jest w niej trochę magicznych właściwości, jakich? Więcej tutaj.
  • Hera Aquabolic Sleeping Mask: doskonała maska do skóry odwodnionej, można stosować ją również na dzień zamiast maski nawilżającej, nadaje się do każdego typu skóry, koi, nawilża. Recenzja tutaj
Maski do masażu: pokochałam je za szybkie przywrócenie witalności i blasku, i w połączeniu z masażem, który zaczęłam stosować wieczorem przy aplikacji kremów i olejków (w zestawieniu jedna maska detoksykująca).
  • Hera Age Away Massage Mask: maska do masażu w postaci kremu, możecie wybierać pomiędzy maskami O HUI "olejkowy" żel z drobinkami, The History of Whoo (kolejna maska ze złotymi drobinkami o konsystencji żelowego, gęstego olejku), działają na tej samej zasadzie, recenzję na temat tej maski znajdziecie tutaj.
  • O HUI Age Recovery Massage Mask: recenzja tutaj.
  • The History of Whoo: ulubiona maska do masażu, efekt jaki daje jest wspaniały - polecam każdemu ze skórą zmęczoną, dojrzałą, czasem robię ją przed ważnym wyjściem, czasem, kiedy wiem że już nic nie pomoże ;-)  - również rano, recenzja tutaj.
Maski oczyszczające: bez nich nie mogłabym się obyć przy mojej mieszanej skórze i naprawdę tłustej strefie T. Używam masek z glinkami są skuteczne, naturalne i niezbyt drogie. 
  • Cattier Masque Arguille: maska z żółtą glinką, odświeżająca, napinająca i delikatnie eksfoliująca skórę, łączy zalety maseczki upiększającej z peelingiem, recenzja do maski tutaj.
  • LUSH, Mask of Magnaminthy: ziołowa maska oczyszczająca, zawiera zieloną glinkę, miętę, miód, fasolkę adzuki(!), olejek z mięty pieprzowej, wanilię, olejek z wiesiołka. Przyjemnie oczyszcza skórę, można stosować ją codziennie jako pastę do mycia twarzy. Jest zdecydowanie silniejsza niż żółta glinka, zimą używam jej 1-2 razy tygodniowo. warto na zakończenie wykonać delikatny masaż całej twarzy - wdychając zapach mięty ;-)
  • Etude House Black Head Deep Clean Gel: jeżeli macie zaskórniki, wągry i chcecie gładziutkiej buzi w 10 min, ta maska jest po prostu świetna. Działa na zasadzie maski rozgrzewającej, oczyszczające i peelingu. I jest bardzo tania ;-) recenzja tutaj.
Maska rozjaśniająca/detoksykująca: to kolejna nowość w mojej łazience. Maski "pomidorka" Tony Moly używam od 2 lat, S:UM 37 stała się moim niezbędnikiem i towarzyszyła mi w kilka razy w tygodniu przez cały rok. Lemon Brightning Mask można stosować nawet codziennie: nawilża, rozjaśnia karnację, przywraca blask i pięknie cytrynowo pachnie .
  • S:UM 37 White Award Detox Mask: maska dotleniająca - detoksykująca, przywraca błyskawicznie piękny koloryt, napięcie, nawilżenie, odświeża skórę jak krótki spacer - i to wszytko w 10 min, recenzja tutaj.
  • Tony Moly Tomatox : recenzja tutaj
  • Skin79 Lemon Brighting Mask: recenzja tutaj
Krem pod oczy: mój kolejny "konik". Kupuję koreańskie kremy pod oczy w próbkach, zazwyczaj pełnowymiarowe opakowania są bardzo drogie (ponad 200 USD). Mam też jeden krem, który stosuję stale od ponad pięciu lat: La Roche Posay Redermic+ Eye Cream. Stawiam na kosmetyki poprawiające jędrność skóry i przeciwzmarszczkowe, redukujące opuchliznę. Najbardziej spodobały mi się: The History of Whoo Hwa Hyun Eye Cream, The History of Whoo Jinyul Eye Cream, O HUI The First Cell Revolution Cream, SU:M37 Losec Skin Reviving Eye Cream znajdziecie w tym poście. Dodatkowo uwielbiam: Sulwhasoo Esential Rejuvating Eye Cream, S:UM37 Flawless Regameration Eye Cream, post na temat tych kremów: tutaj. Możecie wybrać jeden z nich - polecam próbki z Ebaya ;-)

Moim hitem jest też maska pod oczy, którą stosuję od lat: Clarins Masque Contour des Yeux, rano lub przed wyjściami - jest super wydajna. Post znajdziecie tutaj.
Na pierwszą poranną opuchliznę lubię proste kremy, trzymam je w lodówce i kiedy muszę naklejam jeszcze płatki kolagenowe: w tym roku wygrał Oillan Żel Hydroaktywny pod Oczy - mimo tego, że zaczęłam używać go dopiero w listopadzie, wiem że jest na tyle delikatny i hypoalergiczny że mogę stosować go w stanie kiedy moja skóra jest bardzo podrażniona. Więcej o kosmetykach Oillan wkrótce.

Płyn do soczewek:
Płyn Bauch& Lomb Bio-True jest naprawdę godny polecania. Doskonale nawilża i oczyszcza soczewki, czasem przepłukuję nim także oczy, działa bakteriobójczo. Przeczytacie o nim tutaj.

Serum:
Stale używam naprzemiennie lub razem tych dwóch preparatów z Biochemii Urody. Sprawdzają się świetnie w mojej walce z przebarwieniami na skórze: Biochemia Urody Serum Rozjaśniające Extra 7/4 - recenzja tutajBiochemia Urody Serum Antyoksydacyjne Flavo. C - recenzja tutaj.
Nowością w tym roku było serum Oceanic Long4 Lashes, preparat na porost rzęs, który przyniósł niespodziewane efekty ;-). Więcej przeczytacie tutaj.

Krem do twarzy na dzień i na noc: 
Całkowitym przebojem roku 2013 były olejki lub kremy zawierające naturalne olejki. Cały rok stosowałam kosmetyki aromaterapeutyczne dla poprawienia energii, samopoczucia i stanu skóry. Działa, a ja jestem zachwycona ;-) Oprócz tego odkryłam dermokosmetyki Louise Widmer
  • Decleor Aromaessence Neroli, oraz Rose D'Orient Snoothing Night Balm: uwielbiam ten duet, więcej przeczytacie tutaj.
  • olejek awokado oraz olejek arganowy: pisałam o nich powyżej przy demakijażu, polecam je również do pielęgnacji twarzy, szczególnie szyi. 
  • Yves Rocher, Riche Creme Wrincle Reducing Day Cream: bestseller z Yves Rocher, to również połączenie 30 naturalnych olejków - wspaniale wygładza zmarszczki, skóra jest jedwabista, ponieważ świetnie chroni i odżywia , stosuję go głównie zimą. Recenzja tutaj.
  • Louis Widmer: ta gama dermokosmetyków zadowoli najwybredniejszych, świetne długotrwałe nawilżenie (kwas hialuronowy) i zero podrażnień, jest to moje odkrycie z gamy kosmetyków z apteki. Świetna wygładzająca maska pod oczy. Bardzo polecam! - więcej tutaj
  • Bio-Essence Lifting Cream: nie mogło go tu zabraknąć, na pewno pozostanie ze mną na bardzo długo. To mój niezbędny kosmetyk napinająco-ujędrniający, jest po prostu magiczny - recenzja tutaj.
  • Biore' UV Perfect Milk PA 50+++: sunblock jeden z najważniejszych kosmetyków na mojej półce - i znowu nie ma o nim posta ;-)  Najlepsze są te z Japonii, jeżeli szukacie dobrego filtra, który nie przetłuszcza skóry, nie jest ciężki i nie zostawia białej twarzy polecam Biore (przywiozła i poleciła mi go Japonka).  Biore' ma postać lekkiego matującego fluidu, który idealnie wchłania się w skórę - nadaje się do skóry tłustej, mieszanej. Ma też rodzaj filtrów, których nie ma na polskim rynku. I nie jest drogi, dostaniecie też jego wersje nawilżające do skóry odwodnionej lub suchej.
FirmaKokarda

2 komentarze:

  1. Przyznam, że do tej pory firma Yves Rocher budziła we mnie niczym nieuzasadnioną niechęć i omijałam ich produkty szerokim łukiem ;) Chyba zainwestuję w ten polecany przez ciebie - zdecydowanie potrzeba mi nawilżenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że Ci posłuży. To "stara" seria Yves Rocher, skład nie jest zmieniany od lat, nowe rzeczywiście nie są aż tak spektakularne. Poproś o próbkę, ale najlepiej weź ze sobą mały pojemniczek.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.