12/30/2013

Femine du Bois/Serge Lutens.

Le Vaporisateur Tout Noir
To jak się zmieniamy, jak z roku na rok zmieniają się nasze gusta, jak dojrzewamy, można obserwować również po tym jak chcielibyśmy pachnieć. Bo zapach to informacja dla otoczenia, ma wbudowany kod, mówi za nas: czy chcemy być tacy jak inni, czy podajemy się chwilowej modzie, czy jesteśmy zawsze na skraju w swoich decyzjach, co nas pociąga?  
Od frywolnych zapachów dla "małych dziewczynek" np. Baby Doll YSL, poprzez pudrowe Tendre Poison Diora, słodki zapach dzieciństwa Angel Thierrego Muglera, poprzez używanie męskich perfum w końcu dojrzałam do czarnego świata Serge'a Lutensa. Zawsze go podziwiałam jako twórcę (kreacje dla Shiseido, niezwykłe wizje piękna osadzone w ikonografii japońskiej), za jego ponadczasowy przekaz artystyczny, dojrzałość, konsekwencję w poszukiwaniu piękna. Kiedy zobaczyłam czarny, ośmiokątny flakon w kształcie kolumny, bez żadnego logo wyglądający jak "przedmiot z przyszłości", wiedziałam, że coś się zmieniło we mnie na zawsze i, że jest to przekaz, który do mnie trafił.

Jedna z Wypowiedzi Serga Lutensa na temat nowej koncepcji flakonu do perfum: 
"Odpowiadając na pierwsze pytanie - cóż to znaczy "tradycyjny"? Jak długo będę żyć, oddychać, wszystko jest możliwe, wszystko można zmienić, nic nie jest zastygłe w kamień; żyje własnym życiem. Jedna za drugą, dzień za dniem projektowałem litery w różnych rozmiarach na luźnych arkuszach papieru. Kiedy zdecydowałem się na ten alfabet i upewniłem się, że to co chcę powiedzieć jest czytelne, umieściłem je na jasnym tle. Zamiast ujednolicać rozmiar liter, zostawiłem je w oryginale, co stworzyło efekt jakby były one autorstwa dziecka, podobnie jak "Vaporisateur Tout Noir". Tak na prawdę nigdy nie stałem się dorosłym. Koniec końców, w niczym nie podążałem według wzorca. Po prostu "dekoduję". Musisz wybrać: albo tworzysz albo produkujesz. Ja podjąłem swoją decyzję."

Pierwszy raz poczułam Femine de Bois na kimś innym... byłam uderzona tą kompozycją: mieszanką tajemnicy, starych kościołów, kadzideł, ambry, ciepłego drzewa. Mistyczny i otulający ma w sobie: imbir, cynamon, goździk, śliwkę, brzoskwinię, kwiat pomarańczy, drzewo sandałowe, wanilię i benzoin.
Zapach ten powstał podczas współpracy Serga Lutensa z Shiseido 20 lat temu?! - to niezwykłe, że kompozycja nie straciła nic ze swojej siły i nadal pozostaje oryginalna i nowoczesna. perfumy miały wtedy charakterystyczny dla Shiseido flakon , po stworzeniu własnej linii perfumiarskiej, Femine Du Bois można kupić w obecnej szacie graficznej. Był to pierwszy z rodziny zapachów sygnowany nazwiskiem Serge Lutens i od niego zaczęło się wszystko.

Nowy rozdział dla Serga Lutensa to "poszukiwanie najczarniejszej czerni", praca przy nowym wymiennym flakonie Le Vapoisatour Tout Noir jeszcze się nie zakończyła, flakon będzie jeszcze czarniejszy, jak z zadowoleniem obwieścił twórca. A ja mogę z radością się pod tym podpisać:
"Czerń to nie wybór. Ona się narzuca. (...) W moim przypadku jest to przeznaczenie. Dla niektórych to tylko trend. Mogę powiedzieć, że kolor przebiega przeze mnie i rozbrzmiewa z głębi: De profundis".
FirmaKokarda

12/28/2013

Bio-Essence Face Lifting Cream with ATP/Recenzje.

Zaczęło się jak zwykle niewinnie od małej próbki kremu, którą odłożyłam do "próbkowej szuflady" i zapomniałam o niej... do czasu kiedy postanowiłam wszystkie próbki kremów zużyć. Po pierwszym użyciu zauważyłam, że coś dzieje się z moją skórą. I było to na prawdę duże WOW! To dziwne, bo regularnie czytam bloga Azjatycki Cukier - a post o tym kremie przegapiłam ;-) Nic o nim nie wiedziałam, więc nie zadziałała tu reklama, a próbka wyglądała bardzo niepozornie.
Moja skóra cały dzień wyglądała świetnie! Była napięta, poprawił się kolor, była niesamowicie wygładzona i czułam cały czas przyjemne nawilżenie... ach! Od razu postanowiłam kupić ten krem, kiedy tylko nadarzy się okazja. A okazje chadzają parami... Sklep Asian Store akurat w listopadzie miał promocję na ten produkt ze 140 pln na 89 pln. Krem przyjechał po ok. 4 dniach od zamówienia.

Wciąż, po prawie dwóch miesiącach używania jestem niesamowicie zadowolona i uzależniona ;-)
Podobnież jest to jeden z najlepiej sprzedających się preparatów liftingujących na rynku azjatyckim, krem pojawił się w 2004 roku i do tej pory sprzedano 6 mln opakowań. Dostałam bardzo ciekawy komentarz na moim fanpage o innych preparatach, którymi można zastąpić ten produkt: Cliv V Shapping Ampoule, Lirkos Botoxin i Marine OA, Hera Modifier ABcell, IOPE Bio, oraz ampułki OHUI z serii The First. Może próbowałyście, któryś z tych preparatów, koniecznie napiszcie!

Jak działa Face Lifting? Opis ze strony Asian Store:
"Liftingujący krem wyszczuplający twarz do kształtu litery V. Zawiera wysokoenergetyczny adenozynotrójfosforam (ATP), który stymuluje komórki do odnowy. Skóra jest pobudzona i jędrniejsza po pierwszym użyciu. W trakcie kilku minut możemy stracić 2-3 cm w obwodzie twarzy.
Ulepszona formuła kremu lifingującego zawiera opatentowane Bio Energy Fluid oraz Bio Mineral Essence, kwas hiarulonowy, cenne ziołowe składniki: żeńszeń, arcydzięgiel, kolcowój. Krem działa jednocześnie na wielu polach: pobudza cerę do produkcji kolagenu, poprawia mikrokrążenie i metabolizm komórek tłuszczowych, spłyca zmarszczki (szczególnie te biegnące od nosa do ust) i opóźnia procesy starzenia; głęboko nawilża i odżywia, redukuje podwójny podbródek i modeluje twarz (...)"

Moje odczucia:
Zmierzyłam oczywiście twarz przed i po...przed nałożeniem preparatu moja twarz mierzona od ucha do brody ma 15,5 cm; po nałożeniu kremu czuję przyjemne nawilżenie, mrowienie... i nagle mam tylko 14 cm w obwodzie twarzy. Krem " zdejmuje poranną opuchliznę jak magik, modeluje twarz - w moim przypadku to aż o 3 cm ;-) Zaznaczają się natychmiast kości policzkowe i lepiej widać strukturę kostną. Jest bardzo lekki - jest to typowa konsystencja żelowa, nie pachnie wg. mnie pięknie, trochę chemicznie jakby kwasami; ale za to jest bardzo wydajny - po dwóch miesiącach regularnego używania (tylko na dzień), zużyłam ledwie odrobinę. Idealny pod makijaż; nie powoduje rolowania się podkładów i kremów BB, pod niego używam jeszcze emulsji i serum. Brakuje w nim szpatułki i dodatkowego zabezpieczenia, podczas podróży przelewa się do nakrętki. Nie polecam podróżowania z tym kremem, opakowanie jest zbyt ciężkie, warto przełożyć odrobinę kremu do mniejszego słoiczka.

W tej chwili na rynku pojawiła się nowa wersja kremu (dostępna na przykład na Azjatyckim Bazarze), jest on ulepszony poprzez dodanie nowego składnika: mleczka pszczelego/Royal Jelly. Wgamie znajdziecie również peeling enzymatyczny (z kłaczkami, podobny do Ginvery Marvel Gel) oraz emulsję - lotion w opakowaniu z pompką.
Możecie polecić go babci i mamie, ale też osobom młodym jeżeli borykacie się z opuchnięciami, czujecie że Wasza twarz straciła jędrność, lub jesteście przepracowane i zmęczone; krem można stosować codziennie lub np. na wielkie wyjścia.
A ja już zastanawiam się nad kupieniem na lato lżejszej wersji kremu w postaci emulsji. Dla mnie na pewno jest to odkrycie produktu, który w 100% spełnia moje oczekiwania, dlatego zapłacenie za niego nawet 140-170 pln za 40 ml kremu uważam za dobrą inwestycję.
Firma Kokarda

12/27/2013

Olej z Awokado - Właściwości.

Znacie na pewno markę Paese, szczególnie polecane są jej lakiery do paznokci. Paese rozwija się i wypuszcza na rynek nowe, ciekawe produkty np: serum z potrójnym kwasem hialuronowym, perełki rozświetlające w pudrze, szminki z olejkiem arganowym i ostatnio gamę naturalnych olejków: arganowy, jojoba, olej tamanu oraz olejek awokado.
Jako zwolenniczka naturalnych kosmetyków musiałam je natychmiast wypróbować, a tak się dobrze złożyło, że właśnie skończyłam buteleczkę olejku arganowego. Jako pierwszy kupiłam olej awokado ze względu na jego cenne właściwości odżywcze, które szczególnie dobrze wykorzystywać jest zimą.
Opis właściwości olejku z awokado ze strony Paese:
" Tłoczony na zimno olej jest bogaty w witaminy A, D, E. potas, mangan , fosfor, krzem, wapń, żelazo, skwalen, nienasycone kwasy tłuszczowe, aminokwasy i proteiny. Wykazuje właściwości regenerujące, nawilżające, łagodzące i wygładzające. Poprawia kolor skóry, pełni funkcję naturalnego filtra UVA, UVB. Chroni przed działaniem wolnych rodników (...)".
Jak go stosować?
Szczególnie polecałabym go do skóry suchej, wiotkiej, dojrzałej, skóry dekoltu i szyi; w połączeniu z balsamem do ciała lub hydrolatem do całego ciała. Bezpośrednio na łokcie i kolana, jako wieczorną maskę do rąk i stóp, przy bardzo suchych włosach można stosować ten olejek na końcówki; nadaje się również do demakijażu; jako naturalny nawilżacz do twarzy - można dodać kroplę do ulubionego serum lub kremu, doskonały pod oczy. Ponieważ daje bardzo dobry poślizg może być wykorzystywany do masażu twarzy i ciała. I przede wszystkim nie uczula - będzie mu wdzięczy każdy typ skóry alergicznej z zapaleniami, atopowej. Olejki kupicie w szklanych opakowania 15 ml z pipetą, cena za sztukę to ok.29,90 pln.
Polecam!
FirmaKokarda

12/18/2013

Nowe produkty do demakijażu/Demakijaż Kremów BB.


Bardzo często czytam jak trudno jest usunąć pozostałości kremów BB ze skóry. A ponieważ zawierają wysokie filtry, sylikon, składniki wygładzające powtarza się opinia, że "zapychają pory". Osobiście nigdy mi się to nie przydarzyło, wręcz przeciwnie! Zauważyłam polepszenie ogólnego stanu skóry: nawilżenie, wygładzenie, rozjaśnienie przebarwień. Pracuję wiele godzin przy komputerze ;-) i często w sztucznym oświetleniu hal zdjęciowych, kremy BB dodatkowo chronią i nawilżają moją skórę.
Jeżeli skóra jest wieczorem dobrze oczyszczona - zablokowane pory nie będą miały szansy się pojawić. Do demakijażu wystarczy dodać regularne złuszczanie, będzie gładka i świetlista (moja super 5-tka do złuszczania skóry tutaj).
Przy demakijażu stosuję zawsze kilka kosmetyków, (pisałam o mojej manii wieloetapowego oczyszczania skóry tutaj), skutecznie oczyścicie pozostałości kremów BB za pomocą olejków. Ostatnio w moich produktach do demakijażu pojawił się nowy rodzaj "czyścicieli ": pianki i proszki. Używam ich w połączeniu z produktami z zawartością naturalnych olejków, oczywiście tylko wieczorem, rano wystarczy woda + lekka emulsja. Produkty z zawartością sody nadają się do oczyszczania skóry twarzy, odradzałabym stosowanie ich w okolicach oczu. 
  • Missha, Green Tea Powder Wash with Backing Powder: dla mnie zupełna nowość, nigdy nie stosowałam demakijażu w proszku! W małej saszetce znajdziecie 1,5 grama jasnozielonego, pięknie pachnącego herbatą pudru. Wbrew pozorom malutka saszetka starcza na około 3-4 użycia. Wysypujecie odrobinę na dłoń, dodajecie parę kropel wody, tworzy się miła emulsja, która bardzo ekstremalnie dokładnie oczyszcza skórę bez żadnych podrażnień. Byłam zaskoczona JAK DOBRZE i delikatnie oczyszcza skórę. Mogę ją polecić dla skór: wrażliwych, z trądzikiem, tłustych, oraz dla wszystkich osób, które stosują kremy BB. Missha ma tylko jedną wadę - jest dosyć droga i trudno dostępna; w opakowaniu zbiorczym jest 25 saszetek w cenie około 15 dolarów USD za opakowanie. Na Allegro możecie kupić ten produkt u Haarajuku ;-) za 4 pln za saszetkę. 
  • Etude House, Backing Powder BB Deep Cleansing Cream: mam wersję podróżną 30 ml, dla skóry wrażliwej i suchej, w ofercie Etude House znajdziecie również wersję niebieską. Produkt przeznaczony jest do dogłębnego odczyszczania skóry, nada się nie tylko do kremów BB, ale do kryjących podkładów lub podkładów HD. Przy suchej i wrażliwej skórze radziłabym zmyć ją dodatkowo olejkiem lub emulsją. Jest to typ klasycznej, gęstej kremowej i super wydajnej pianki. Bardzo przypomina tą z Shiseido lub Estee Lauder. Wyciskacie odrobinę na dłoń i po dodaniu wody tworzy się treściwy mus. Masujecie nim twarz i szyję omijając okolice oczu - skóra jest" skrzypiąca "czystością. Nie ma mowy o zablokowanych porach.  Kosmetyk jest idealny dla młodej skóry. Nie zawiera sztucznych barwników, pachnie naturalnie, jest bardzo wydajny i dosyć tani. Polecam zakupy na ebayu, kupicie ją nawet za 30 pln. Ja kupiłam ją na Allegro w cenie 10 pln/30 ml/Haarajuku. 
  • Holika Holika Gonyak Soft Jelly Foam: delikatna pianka do demakijażu z zawartością konjaku. Ma postać żelowej emulsji z drobnymi kawałkami konyaku, po połączeniu z wodą tworzy piankę, nie tak gętą jak w przypadku Etude House. Bardzo przyjemny produkt, dogłębnie oczyszcza, jest przeznaczony do skóry suchej i wrażliwej, jest delikatniejszy od pianki Etude House, pozostawia skórę czystą i nawilżoną bez uczucia ściągnięcia. Przy demakijażu omijam okolice oczu, ale z tym produktem można zaryzykować. Nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów. Świetny produkt dla wrażliwych, suchych skór. Mam opakowanie miniaturowe 10 ml i już żałuję, że jest takie małe.
Na koniec dwa produkty dla skór wrażliwych i suchych, które stosuję po demakijażu piankami:
  • LUSH, Ultra Bland: produkt kultowy, wybawca dla suchej skóry i przy zmywaniu wodoodpornych maskar; zawiera olejki: min. migdałowy, wodę różaną, wosk pszczeli. Jest tłusty, gęsty, treściwy. Nabieramy odrobinę na dłoń i masujemy twarz opuszkami palców, olejki pod wpływem ciepła i masażu się rozpuszczają, zmywamy pozostałości ciepłą wodą lub muślinowym ręczniczkiem. Ultra Bland używam od kilku lat i głównie stosuje go do demakijażu oczu. Należy go dodatkowo zmyć, pozostawia "film" na skórze, z pomocą przychodzą pianki lub płyny miceralne.
  • Oillan, Kremowa Emulsja do Mycia Twarzy: nowość w mojej łazience, to gama hypoalergicznych kosmetyków z gamy Oillan, niezastąpione dla skór atopowych, wrażliwych, suchych dla dzieci i dorosłych. Na pewno pojawi się oddzielny wpis na temat tej linii. Emulsja jest przeznaczona do skóry wymagającej regeneracji, suchej, atopowej, alergicznej, wrażliwej. Jest komfortowa w użyciu, nie zawiera mydła. W składzie znajdziecie oleje jojoba i ogórecznika, ekstrakt z lukrecji, alantoinę i D-panthenol. Myję nią twarz rano i wieczorem po demakijażu pianką, świetnie zmywa resztki makijażu., fantastyczna dla okolic oczu. W gamie Oillan znajdziecie jeszcze żel miceralny do demakijażu, który na pewno sprawię sobie jako następny kosmetyk z tej linii. Emulsja kosztuje ok 22 pln/150 ml. Gamę można kupić w aptekach.
FirmaKokarda

12/13/2013

Chambres Lingerie - Backstage z sesji.

Zdjęcia backstagowe są zawsze dla mnie miłą pamiątką ;-) szczególnie jak robię "drugi podbródek'' ;-)
Już wkrótce pokażę Wam całość sesji jaką przygotowaliśmy z Marią Eriksson i Damianem Drzyzgą, dla nowej marki na polskim rynku Chambres Lingerie.
FirmaKokarda

12/12/2013

Essie - Encrusted Treasures Collection 2013.

Nowa kolekcja Essie na sezon karnawałowy jest zainspirowana połyskiem lodu, śnieżnymi barwami zimy, kamieniami szlachetnymi. Essie Weingarten bawi się teksturami, połyskiem, oraz wykończeniem jaki daje lakier na paznokciu. W kolekcji pojawiają się lakiery tzw. "kawiorowe" nazywane czasem "piaskowymi", tworzą matową powierzchnię o teksturze przypominającej kawior; oprócz tego znajdziecie  lakiery holograficzne i brokatowe.  
Z tej kolekcji wybieram Belugarię - czerń z zatopionymi kawałkami brokatu, wygląda trochę jak zastygła wulkaniczna lawa. Niepokojąca i piękna,całkowicie matowa. Widzę siebie trzymającą lampkę szampana w Sylwestra właśnie lakierem na paznokciach :-) Inne lakiery z tej kolekcji są równie intrygujące:
  • Hors D'Oeuveres: platynowe złoto z holograficznym brokatem
  • Lots of Lux: odcień lapis lazuli z matowym wykończeniem
  • On a Siver Palatter: perłowe złoto z holograficznym brokatem
  • Peak of Chic: biel z holograficznymi "kłaczkami"
  • Ignite the Night: lśniący hematyt z matowym wykończeniem - mój kolejny wielki faworyt, wiem, że już jest wyprzedany(?!)
I jak tu nie ulec manii Essie?
Czekam jedynie aż którakolwiek z zimowych kolekcji Essie pojawi się w Polsce, do tej pory nie dotarła do nas ani jedna.
FirmaKokarda

12/04/2013

Loreal Infallible Eyeshadows/Recenzje.

Cosmic Black
Magnetic Coral
Sassy Marshmallow
Jeżeli lubicie dobrą pigmentację, piękne kolory i łatwość aplikacji - polecam cienie L'Oreal Infallible Colour. Gama kolorów jest bardzo duża od skrzących pereł do ciemnych nasyconych brązów, poprzez intensywne, czyste kolory, niestety w Polsce nie mieliśmy całej kolekcji.
Kupuję bardzo mało cieni, ponieważ mój zbiór to kilkaset kolorów i na prawdę potrzebuję silnej argumentacji, żeby kupić kolejne:-) W makijażu fotograficznym lepiej sprawdzają się też cienie matowe i satynowe. Jeszcze kiedy pracowałam jako wizażystą dla L'Oreal pamiętam, że cienie w kamieniu tej marki zawsze były bardzo dobrej jakości i miały szeroką gamę kolorystyczną i mam wciąż w kufrze kilka ulubionych. Przy Infallible "pękłam" i przez ostatnie trzy miesiące uzbierałam już pięć kolorów. Cienie weszły nawet do moich ulubionych do 30 pln ;-).
Infallible ułatwiają szybki makijaż, po prostu nakładacie je palcem na ruchomą część powieki, a potem blendujecie miękkim pędzlem granice, zajmuje to ok. 3 sekundy, oczywiście najlepiej nałożyć jest mniej cienia dal uzyskania naturalnego efektu.
Cienie Infallible to sprasowane pigmenty, są niezwykle miękkie, dosyć "tłuste:" więc dobrze osiadają na powiece. Przypominają mi trochę konsystencję cieni Dior lub Streach Eyeshadow Bourjois, które bardzo lubiłam. Opakowania są bardzo poręczne, zabezpieczone wieczkiem, (konsystencja jest bardzo zwarta, nie jest to cień w pyłku).
Z gamy mamy do wyboru: mat: jest on jednak niezwykle satynowy; mat z zatopionymi drobinkami, lub cienie iskrzące się jak diamenty np: Forever Pink. Najbardziej polubiłam te, które wykorzystują mieszanki kilku kolorów jednocześnie tak jak na przykład: Sassy Marshmallow, czy Magnetic Coral i Cosmic Black. Bardzo dobrze sprawdzają się jako końcowy efekt nabłyszczenia powieki, (działają tak jak sypkie pigmenty MAC); czy w kąciku oka. Wykorzystuję je szczególnie w makijażu typu glam lub makijażu ślubnym. Natomiast Coconut Shake będzie doskonały jako cień bazowy.
Trzeba się spieszyć z  ich zakupem, w szafach L'Oreal nie pozostało ich już wiele - ale w świetnej cenie dostaniecie je na Allegro od 9-13 pln za sztukę.
FirmaKokarda

11/29/2013

Moja lista bestsellerrów do 30 złotych/Part 1.


Na pewno mogłabym tą listę wydłużać ;-) ta pierwsza powstała z "głowy". Nie napisałam nic o pędzlach, ale dla nich przygotuję wkrótce następny post. Postanowiłam nie pisać o próbkach, ale zaznaczyłam w poście kilka produktów, które istnieją w pomniejszonej wersji, korzystam również ze zniżek na Allegro.
  • Avon Gel SuperShock Eye Pencil: ta mięciutka kredka do oczu, jest moją  faworytką od kiedy się pojawiła na rynku. Kupiłam ją za sprawą sióstr Pixewoo. Jest to gel liner zamknięty w formie kayala. Polecam serie świąteczne: kolory z opiłkami, bardzo lubię też srebro, świetne są też głębokie kolory: granat, śliwkę, szarość. Kredka jest doskonała do inner line, czyli do wypełniania linii wodnej. Kosztuje ok 17-19 pln, na Allegro od 9 pln za sztukę.
  • Avon Foot Works, Intensywnie Pielęgnujący Krem do Stóp z Lawendą: pisałam już o tym kremie w poście o pielęgnacji w sypialni, na razie żaden krem do stóp go nie pobił. Brawo za cenę, można go kupić nawet za 6 pln na Allegro, w cenie regularnej kosztuje 11 pln.
  • L'Oreal Infinable Eye Shadow: moje ulubione, doskonale nasycone kolorem i bajecznie łatwe w użyciu cienie, w formie sprasowanego pigmentu. Kosztują ok. 34 pln w perfumeriach, ale ja zawsze kupuję je na Allegro w cenie ok. 9-13 pln za sztukę.
  • Carmex: jedyny i niezastąpiony, pewniak w pielęgnacji ust i szybkiego doprowadzania ich do porządku. Używam wersji klasycznej w metalowym pudełeczku - wg. mnie jest najlepsza, latem kupuję wersję z filtrem SPF 15. Kosztuje ok 9 pln.
  • Inglot Lakiery do paznokci: najbardziej lubię klasyczne w kwadratowych szerokich buteleczkach, brawa dla marki za fantastyczne, nowoczesne kolekcje. Cena ok 21 pln.
  • Homeoplasmine Boiron: ta maść nie jest u nas bardzo popularna, ja wykorzystuję ją jako doskonały zamiennik Eight Hour Cream Elisabeth Arden, ma podobny poślizg i daje niezwykłe lśniące wykończenie. Nadaje się do nabłyszczania powiek, policzków, a także do ciała. Możecie ją stosować na spierzchnięte powieki, starte łokcie i kolana oraz do wygajanie ranek, np. po katarze, wypryskach. Do tego ładnie pachnie i również rewelacyjnie wygładza spierzchnięte usta - jeżeli ktoś nie lubi Carmexu będzie miał wspaniałe zastępstwo. Kosztuje ok. 18 pln.
  • Inglot, AMC Cream Liquid Blush: kupiłam go przypadkiem , potrzebowałam produktu do konturowania w kremie, akurat była mała przecena w Inglocie ;-) Doskonale się rozciera, jest niewidoczny, może nawet zastąpić produkty MAC do konturowania w kremie. W moim prywatnym, codziennym makijażu jest niezastąpiony, wyszczuplam nim twarz, używam jako cienia do powiek. Wybrałam kolor brudnego, zimnego brązu nr.84. Blush kosztuje ok. 39 pln, ale zapłaciłam za niego w promocji 10 pln.
  • Catrice Make To Stay Long Lasting Eye Shadow:  zarzuca się im "tępy" efekt, a ja używam ich delikatnie i dokładnie blenduję. Oczywiście nie jest to cień Chanel, ani Shiseido - ale za cenę 15 pln/ w promocji 9-7 pln sprawdzają się doskonale. Jeżeli stają się zbyt gęste i trudno je nałożyć, polecam użycie kropli fixera (również przeczytacie o nim w tym poście), zblendowanie pędzlem i cienie są jak nowe.
  • Eveline Korektor do Brwi: używałam Onyxa Delii, ale nigdzie ostatnio nie mogłam go dostać i zaryzykowałam kupno Eveline. Sprawdza sie na piątkę: utrwala, nabłyszcza, dodaje koloru - przestałam już dawno temu robić hennę, dzięki takim kosmetykom. Niestety brąz jest nieładny ;-( , może ktoś w końcu wpadnie na pomysł stworzenia koloru, którego Polki na prawdę potrzebują? Tzw. ashy brown, pomiędzy brązem a czernią z odrobiną chłodnego pigmentu. Korektor kosztuje ok 11 pln.
  • Eveline Art Scenic Korektor w płynie 2 w 1: jeżeli staniecie przy szafie Eveline, koniecznie sięgnijcie po ten korektor, jest ot kremowy, rozświetlacz - tak dobry, że aż się zdziwiłam, jak na tą cenę. Nie wysusza, nałożony rozsądną warstewką pod oczy nie zbiera się w załamaniach. Dostępny w trzech kolorach, kosztuje ok 14 pln. Chociaż nic nie zastąpi Heleny Rubinstein :-)
  • Tony Moly Party Lover Cake Eyebrow: i znowu produkt do brwi. Pudry do brwi koreańskiej marki tony Moly, bardzo przypadły mi do gustu, są dobrze napigmentowane, utrzymują się cały dzień i mają ten odcień brązu- czerni, który miksuję ze wszystkim innymi kolorami , dla uzyskania naturalnego efektu. Mam odcień Khaki Grey, jest zielonkawy ;-) dokładnie taki jak cienie do brwi Suquu, których używa Lisa Eldridge, a te kolory najlepiej naśladują naturalny kolor włosków. Za zestaw do brwi zapłaciłam ok 24 pln na Ebayu.
  •  Bioderma Sensibio: płyn miceralny, najlepszy ze wszystkich, trzeba go wpisać na listę must have;-) jak dobrze, że można go kupić w małej pojemności za 9,90 pln.
  • Olejek Arganowy Biochemia Urody: pisałam o nim już wiele ;) niezastąpiony jako super produkt do zadań specjalnych kiedy skóra jest już zmęczona kremami. Kosztuje 5,80 pln za małe kieszonkowe opakowanie/15 ml.
  • NYX Cream Blush: róż w kremie, jeden z tych, które kupuję wciąż i wciąż - dla mnie idealne zastępstwo dla róży w kremie MAC, sprawdźcie koniecznie pozostałe kolory z tej serii - można mieć na prawdę każdy ;-)  Mój ulubiony kolor to Boho Chick - zimny róż, dający świetliste, lśniące wykończenie, kiedy sam róż jest prawie niewidoczny. Zdjęcia i recenzję znajdziecie tutaj. Kosztuje ok 21 pln.
  • Vipera Utrwalacz do cieni Fixer: to tak naprawdę płynny silikon. Fixer Vipery kosztuje 10 pln. (w sklepach PRO jest ekstremalnie drogi), ma za zadanie podkreślać kolor, daje mokry efekt, można używać go do cieni - wtedy każdy cień zamienia się w eyeliner, lub mieszać go z cieniami w kremie by zmienić ich konsystencję kiedy zaschną. Dodaję go także do tuszy do rzęs gdy są suche lub gel linerów, które straciły swoją miękką konsystencję. Jest bardzo wydajny, dodajemy go bardzo mało - kropeleczkę ;-)  Nie rozumiem dlaczego Vipera nazwała go utrwalaczem ;-) bo dość mocno się ślizga jego zastępstwo znajdziecie w Inglocie pod nazwą Duraline, jako dodatek do sypkich cieni pyłkowych. Vipera kosztuje ok. 11 pln, Inglot ok. 21 pln.
  • Konjak, gąbka do demakijażu:  dla mnie najlepsza, niezbędna, ale żeby się nie powtarzać ;-) bo jest w każdym poście ;-) np: tutaj.
FirmaKokarda

11/25/2013

Skóra jak Lustro czyli sposoby złuszczania twarzy i ciała/Pięć ulubionych produktów.

nowy produkt na mojej toaletce - muslinowa ściereczka Liz Earle,
niestety oceniam ten sposób oczyszczania jako zbyt drażniący dla skóry

Regularne złuszczanie to pierwszy krok do pięknej skóry. Jej gładka powierzchnia łatwiej odbija światło, łatwiej przyjmuje dobroczynne składniki ze stosowanych kosmetyków, mniej się przetłuszcza, nie produkuje zaskórników, łatwiej pozbędziecie się blizn po wypryskach. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby peeling był delikatny, nie podrażniał skóry, nie zajmował dużo czasu i przynosił efekty.
Na prawdę nie sądziłam, że złuszczam się codziennie ;-). ale to prawda, stosuję produkty złuszczające przez cały tydzień, jestem regularna do przesady - ale też bardzo zadowolona z efektów. Nie mam żadnych większych  problemów ze skórą.
Myślę, że każdy powinien znaleźć idealne produkty dla swojej skóry i je stosować  z taką częstotliwością jakiej skóra potrzebuje.
Przedstawiam Wam moje kosmetyki, które śmiało mogę nazwać moimi całkowitymi must have w pielęgnacji - może, któryś z nich i Wam przypadnie do gustu.

A tak wygląda mój plan złuszczania (na tyle jestem do niego przyzwyczajona, że jest to rutyna, której nawet nie zauważam) :
Raz w tygodniu:
  • 1. Dermalogica Gentle Cream Exfoliant: ten peeling kupiłam dzięki Lisie Eldridge. Po jej recenzji po prostu musiałam go mieć. jest to mój całkowity must have i złoty gral złuszczania. Nadaje się do każdego rodzaju skóry również bardzo wrażliwej. Jest to kombinacja kwasów AHA i mlekowego w postaci gęstej, białej pasty, przypominającej konsystencją maski z glinką. Wystarczy nałożyć ją na skórę na 10 min, a potem zmyć ciepłą wodą. Żadnego podrażnienia, pieczenia, a efekt? Super gładka, zmatowiona skóra, i to bez drapania, pocierania i rozciągania. Peeling można stosować co 3 dni jeżeli jest taka potrzeba, przy skórze suchej raz w tygodniu..Udało mi się kupić na Allegro małe opakowania po 25 ml i mam duże opakowanie 75 ml. Był to spory wydatek, peeling kosztuje ok. 140 pln,/75 ml ale starczy Wam na wieki i będziecie zaskoczone efektami jak po zabiegach w gabinecie.
  • 2. Biochemia Urody, Tonik Mleczny z Kwasem AHA 8%:  pisałam o nim tutaj, kiedy zaczynałam przygodę z kwasami z Biochemii Urody, i tak jak w przypadku Dermalogica ten tonik musi stać na mojej toaletce ;-) wcześniej była to wersja toniku mleczno-różanego, ale zmieniła się baza na hydrolat z kwiatu pomarańczy. Przy codziennym stosowaniu salicylatów jest to wg. mnie silnie działający preparat, moja skóra jest po nim czerwona jak u Indianina ;-) stosuję go tylko raz w tygodniu,tylko wieczorem, co polecałabym przy skórze delikatnej, wiotkiej. Na początku powodował widoczne łuszczenie się skóry, ale przy regularnym stosowaniu ten efekt zniknął. Po około pół godziny od nałożenia, wmasowuję w skórę olejek arganowy. Rano budzę się z gładką, czystą skórą. Przy stosowaniu tego toniku trzeba pamiętać o stosowaniu filtrów przez cały rok.
Dwa, trzy razy w tygodniu: 
  • 3. Missha Firming Peptide Self Control Peeling Massage: pisałam już o tym produkcie wcześniej klik*, ale wydał mi się takim objawieniem, którym natychmiast chciałam się podzielić ;-) jest to maseczka do stosowania wieczorem, która działa na zasadzie peelingu enzymatycznego. Ma charakterystyczne dla koreańskich masek złuszczających działanie: produkuje w trakcie masażu małe kłaczki, do których przyczepiają się martwe komórkizanieczyszczania ze skóry, resztki makijażu. Pozostawia lśniącą, jakby naolejkowaną powierzchnię skóry, po chwili ten"film" się wchłania. Doskonale ujędrnia, wygładza, rozjaśnia i pobudza skórę do pracy. Jest fantastyczna do skór dojrzałych, lub dla kobiet po 30, ponieważ zawiera bogaty kompleks 12 peptydów opowiedzianych za wzmocnienie, elastyczność i stymulowanie skóry do pracy; fermentowane bio-calcium oraz lipidy. Cały czas kupuję próbki (4 pln sztuka od Haraajuku), ale poważnie myślę o zakupie pełnowymiarowego opakowania. Będzie to też świetny prezent dla mamy, starszej siostry na gwiazdkę. Maska w pełnowymiarowym opakowaniu 200 ml kosztuje ok 76-80 pln.
Codziennie:
  • 4. Etude House, Black Head Heating Deep Clean Gel: pisałam o tej maseczce zaraz po zakupie klik*, jest to świetny produkt dla osób z tzw."truskawkowym nosem", czyli widocznymi, czarnymi zaskórnikami na nosie, ale nie tylko. Maska jest bardzo delikatna, w jakiś niezwykły sposób oczyszcza i perfekcyjnie wygładza strefę T. Bardzo ją polecam jeżeli Wasza strefa T nadmiernie się przetłuszcza. Stosuję ją przed porannym makijażem, zajmuje mi to około 3 min. Kosztuje ok. 35-40 pln, do kupienia na ebayu.
  • 5. LUSH, Angel on Bare Skin: pisałam o tej migdałowej paście z dodatkiem lawendy, już wiele razy, mój zachwyt nad tym naturalnym codziennym, bardzo delikatnym peelingiem myjącym nie mija. Przy zmieszaniu z odrobiną wody zamienia się w mleczną pastę. Doskonale zmywa resztki makijażu. Latem zamieniam Angels On A Bare Skin na Lush Magnaminthy, ta maska również może być stosowana jako bardzo delikatny peeling do mycia twarzy do skóry mieszanej, tłustej, normalnej.
Używam też:
  • Matis, Vitality by M:  żel myjący z witaminą C  dodatkowo zawiera masujące mikrogranulki, bardzo przyjemnie i dogłębnie oczyszcza. Stosuję go kiedy miałam długi dzień pracy i na przykład więcej makijażu lub dodatkowe filtry. Jest drogi ok 75 zł/150 ml, był to mój zakup przy promocji w Hebe gdzie był przeceniony prawie o 60%. Jeżeli natraficie na ten produkt w przecenie - polecam. Jako zamiennik tego żelu możecie kupić również żel Body Shop z serii z witaminą C - Body Shop Vit.C Cleansing Gel Polish, którego używałam przez lata i bardzo go lubiłam. Teraz kosztuje już ok 49 pln.
Tanie, naturalne metody złuszczania: 
  • zmielona fasola adzuki + oliwa z oliwek: pisała o tym Azjatycki Cukier (link tutaj) jest to metoda stosowana przez Japonki od setek lat. Przeczytałam o niej pierwszy raz w "Sztuce Prostoty". Fasolę należy zmielić w czystym młynku do kawy i zmieszać z olejkiem arganowym, oliwą z oliwek, tym co przyniesie lepszy poślizg. Fasola doskonale oczyszcza, wygładza - można ją kupić w lokalnych wietnamskich, koreańskich sklepach lub w sieci "Kuchnie Świata". I jak dziś sprawdziłam w sklepach z bio-żywnością np. w Zielarni.
  • szczotka z naturalnego włosia: do tej metody potrzebna jest tylko szczotka i odrobina samozaparcia. Pisałam o tym sposobie złuszczania tutaj. Jest tani, bardzo skuteczny, przynosi energię całemu ciału. Stosujemy złuszczanie rano lub wieczorem, od stóp przesuwając się w górę, skupiając się na problematycznych miejscach takich jak na przykład: pośladki, uda, łokcie, kolana - wszystkie te miejsca gdzie czujecie że ciało potrzebuje wyeliminować toksyny. Potem wystarczy prysznic i wmasowanie w ciało naturalnej oliwki lub balsamu. Możecie kupić w Muji małą szczoteczkę Hinoki do mycia i masażu twarzy, o wiele bardziej miękką niż szczotka do całego ciała link tutaj. Ta mała szczoteczka poprawi mikro-cyrkulację i złuszczy martwy naskórek. 
  • konjak: gąbeczka do mycia twarzy z drzewa konjak, to dokładny i extra delikatny sposób na demakijaż i złuszczanie. Używam gąbki Nature Republic i jest teraz moją ulubioną gąbeczką, link do recenzji i gdzie ją kupić znajdziecie tutaj. Gąbeczka kosztuje 20 pln.
  • Liz Earle muślinowa ściereczka do mycia twarzy: musiałam wypróbować tą metodę oczyszczania i złuszczania twarzy i muszę przyznać, że nie jestem do końca jej fanką. Jest dla mnie zbyt "ostra", przy skórze trądzikowej trzeba bardzo uważać, żeby nie uszkodzić naskórka - zwyczajnie się nie pokaleczyć, drugim dużym minusem jest wg. mnie  - higiena, czyli utrzymywanie szmatki w czystości; nie wyobrażam sobie też oczyszczania nią  delikatnych okolic oczu. Wiem, że szmatki muśliowe mają wielu zwolenników i jako peeling mogą się sprawdzić. Teraz szmatki muślinowej używam do peelingu ciała: ud, pośladków, przedramion, łokci i kolan. Zdecydowanie do demakijażu z peelingiem przy skórze podrażnionej, trądzikowej, naczyniowej z zapaleniami - polecałabym gąbkę konjak. Szmatka muślinowa dostępna jest na Allegro w cenach od 15 - 21 pln.
FirmaKokarda

11/21/2013

Holika Holika Oil Queen Cotton/Pact & Powder. Doskonały duet przy skórze mieszanej i tłustej.


Dziś chciałam Wam przedstawić mój biały duet pudrów z serii Holika Holika Oil Queen Cotton.
Cała seria jest przeznaczona dla skór mieszanych i tłustych, jeżeli chcecie pozbawić się połysku w strefie T, lub macie problem z tłusta i np wrażliwą skórą - oba produkty będą dla Was doskonałe. Pudry nie zawierają parabenów, talku i wazeliny.
Kupiłam najpierw puder sypki przez pomyłkę ;-), mam jeszcze odrobinę Skin Food Sake&Peach Powder (link do recenzji tutaj), który ma dokładnie takie same właściwości. Ale opakowania Queen Cotton na aukcjach są niezwykle do siebie podobne ;-) Na szczęście oba produkty są bardzo tanie ok. 36 zł za puder sypki, oraz około 40 pln za puder w kamieniu.
Nie należy się bać tego, że oba produkty są białe, są całkowicie transparentne i należy je nakładać cieniutką warstwą, dzięki brakowi koloru dopasowują się do każdej karnacji. Warstwa pudru po chwili się wchłania i staje się niewidoczna. Każda osoba o bardzo jasnej tonacji skóry na pewno się ucieszy z takiego produktu ;-), a jeżeli chcecie mieć pewność, że kolor będzie idealny skorzystajcie z mojego Tip nr.3.
  • Holika Holika Oil Cotton Pact, SPF 30++urocze, malutkie pudełeczko prasowanego pudru zawiera 8,5 gr produktu. Wewnątrz znajdziecie słodką, uśmiechniętą chmurkę bawełny w koronie (to takie słodkie i azjatyckie). Puder ma plastikowy separator, który oddziela miękką gąbeczkę od powierzchni kosmetyku (co jest bardzo ważne, ponieważ żadne bakterie z resztek sebum, zanieczyszczeń, nie zostaną przeniesione bezpośrednio na powierzchnię pudru). Skład: 0,5 % ekstraktu z bawełny, Island Glacial Milk - czyli wodę lodowcową z Islandii, która uchodzi za najczystszą na świecie, wyciąg zielonej herbaty. Dodam jeszcze, że oba pudry słodko, przyjemnie pachną - mocniej puder sypki. Wg. mnie puder jest doskonałym zastępstwem Blotting Powder MAC, którego używałam, chciałam go zastąpić produktem w niższej cenie (MAC kosztuje ok.90 pln). Jestem bardzo zadowolona z jego działania: matuje, jest bardzo delikatny, nie wysusza skóry, nie podkreśla suchych skórek. Tip nr.2 w zastosowaniu: jeżeli chcecie by Wasz mat trwał dłużej użyjcie przed aplikacją pudru bibułki matującej i dopiero wtedy nałóżcie odrobię pudru tzw. "stemplowaniem" czyli wciskaniem gąbeczki w skórę, żeby skóra wyglądała ultra-naturalnie - zmatów tylko strefę T.
  • Holika Holika Oil Cotton Queen Powder: puder sypki, transparentny w pojemności 5 gr.wydaje się, że nie jest to wiele - ale starczy na bardzo długo. Skład: taki sam jak w przypadku pudru w kompakcie: woda lodowcowa z Islandii, wyciąg z bawełny i zielonej herbaty. Mój Tip nr.3: używam go prywatnie i na sesjach zdjęciowych po nałożeniu podkładu lub kremu; na niego nakładam jeszcze cienką warstwę pudru sypkiego z kolorem. Nadaje się też świetnie do utrwalania szminek i zamieniania zwykłych szminek w matowe, oraz jako baza pod cienie przy tłustej powiece. Bardzo dobrze aplikuje się go niewielkim pędzlem np. 4SS Inglot. Dotrzecie wtedy do zagłębień wokół skrzydełek nosa, lub  tuż przy brwiach.
Podaję też link do recenzji moich ulubionych purów w kamieniu klik*.
FirmaKokarda

11/18/2013

4 Long Lashes - Serum Wzrostu Rzęs AA Cosmetics/Pełna recenzja po miesiącu stosowania.

Minął już miesiąc od kiedy stosuję serum przyspieszające wzrost rzęs 4 Long Lashes, chciałam Wam przedstawić pełną recenzję tego produktu. Link do zapowiedzi recenzji tutaj).
Już na pewno każda z Was widziała ten produkt w sieci Rossman. Jest bardzo konkurencyjny cenowo, (cena serum to 79 pln), w stosunku do innych preparatów o tym działaniu. Cieszę się też, że polska marka weszła na rynek z takim preparatem ;-)

Serum AA ma plastikowe opakowanie z końcówką jak do eyelinera. Jest na tyle proste i minimalistyczne, że kiedy otrzymałam serum pocztą, myślałam, że jest to opakowanie prototypowe ;-) W porównaniu do innych opakować serii kosmetyków AA - chciałabym żeby było bardziej eleganckie, tak jak na przykład buteleczka serum rozświetlającego, cięższe, może szklane? z bardziej przykuwającą uwagę szatą graficzną.

Miałam zamiar poczekać z oceną serum jeszcze dłużej - na pewno nie jest to produkt, który już po miesiącu da spektakularne efekty: firanę nowych, długich rzęs jak po zabiegu 1do1, jeżeli oczekujecie takich efektów lepiej rzeczywiście wybrać się do kosmetyczki ;-)
Serum działa bardzo powoli, ale według mnie - skutecznie. Stosowanie jest proste - po dokładnym, wieczornym demakijażu, nakładacie wzdłuż rzęs porcję serum specjalnym aplikatorem (ważne -przy linii rzęs nie stosowałam kremu pod oczy, trzeba też uważać żeby serum nie przedostało się na gałkę oczną).

Skład 4 Long Lashes:
  • bimatoprost: substancja aktywna uważaną za najefekywniejszą substancję stymulującą porost rzęs, zwiększa ich żywotność, poprawia ogólną kondycję
  • kwas hiarulonowy: nawilża i wygładza powierzchnię rzęs
  • prowitamina B5: wzmocni, wygładzi i sprawi, że rzęsy staną się bardziej elastyczne, ciemniejsze i mocniejsze
  • alantonina: zabiega podrażnieniom i zaczerwienieniom
Mam rzęsy, które wyglądają na bardzo mocne i grube, to jest plus, ale tak na prawdę - są osłabione ciągłym stosowaniem tuszu, szczególnie wodoodpornego. Czasem w ciągu dnia wypadała mi kępka 5-6 rzęs i miałam "dziurawą", nierówną linę rzęs ;-) musiłam zamalowywać te miejsca. Bardzo mi zależało na ich wzmocnieniu, zwiększeniu połysku, elastyczności - po prostu chciałam żeby powróciły do zdrowia. Więc ten produkt, dzięki marce AA pojawił się w mojej kosmetyczce naprawdę na czas!

Pierwszy tydzień: 
Po około tygodniu stosowania byłam raczej niezadowolona - moje i tak słabe rzęsy zaczęły wypadać pojedynczo i to w miejscach gdzie były najbardziej osłabione. Po śledzeniu dużej ilości forów internetowych okazało się, że jest to naturalny proces przy początkowym etapie stosowania serum wzrostu rzęs. Nie mogłam się też przyzwyczaić do długiego wchłaniania się preparatu - bardzo chciałam się podrapać ;-)! Przez cały czas stosowania serum nie miałam żadnego uczulenia, opuchnięć, zaczerwnienień.

Drugi tydzień:
Zauważyłam, że rzęsy stały się mocniejsze, odrastały powoli z ciemniejszymi końcówkami, są na pewno bardziej lśniące. Przy demakijażu żadna nie zostaje na płatku do demakijażu ;-) również rano przy użyciu zalotki ;-)

Trzeci tydzień:
Rzęsy, które odrosły są dłuższe, przestały zupełnie wypadać, tak jak działo się to wcześniej. Dla mnie jest to wielki sukces, bo właśnie o taki efekt mi chodziło. Malowanie rzęs stało się znowu bardzo przyjemne, ponieważ widać efekt wydłużenia.
 Na tych zdjęciach widać wyrównanie i wypełnienie linii rzęs, moje ubytki zniknęły. 
Rzęsy są też dłuższe o kilka milimetrów.
Zdjęcia wykonane bez makijażu bez użycia obróbki graficznej. 
Możecie zobaczyć wszystkie, moje zmarszczki ;-)
i zdjęcie z makijażem - 
tylko pomalowane rzęsy, moim ulubionym tuszem Zoom Lash MAC, niezbyt precyzyjnie - tak jak lubię ;-) 
bez użycia cieni i podkładu
wokół oka krem BB Dr.G

Po miesiącu:
Rzęsy mocniejsze o ok. 40%, jest ich więcej ok. 20%,  ponieważ nie wypadają tak jak przed stosowaniem serum ;-) są dłuższe ok.15%,  co zauważyłam przy makijażu nawet kiedy używam tuszu, który nie pogrubia ani nie wydłuża, ponieważ jaśniejsze końcówki są o wiele dłuższe. Nad rzęsami utworzyła się naturalna, ciemniejsza linia - jak dzieje się w przypadku gęstych rzęs. Nawet usłyszałam "jakiego linera teraz używam, bo świetnie wygląda ;-)".

Ogólnie moja recenzja jest na plus. Pełen okres stosowania tego kosmetyku wynosi 6 miesięcy, na tak długo starczy mi jedno opakowanie i wtedy dopiero będę mogła ocenić jego pełne, długofalowe działanie. Wszystkie preparaty zawierające bimatoprost najlepsze rezultaty daje po ok. 4 miesiącach. Zdarzało mi się kilka razy zapomnieć... o wieczornej aplikacji. Nadal wytrwale stosuję 4 Long Lashes - jeżeli nie zapomnę, sfotografuję swoje rzęsy po pół roku i dodam do tego posta.
Mam nadzieję, że ta recenzja się Wam przyda, ponieważ zainteresowanie zapowiedzią recenzji było olbrzymie. Napiszcie czy już miałyście serum do rzęs i jakie są Wasze spostrzeżenia.
FirmaKokarda

11/16/2013

Instagram FirmaKokarda/Join Me!

Jak już pewnie zauważyliście FirmaKokarda pojawiła się na Instagramie ;-) Nie sądziłam, że będzie to aż tak fajna zabawa. Możecie zajrzeć mi do talerza i do łazienki ;-) i poznać mnie lepiej. Czasem nawet udaje mi się zrobić zdjęcia na planie ;-) Dowiecie się też jakie kupiłam nowe kosmetyki i jakie posty są w przygotowaniu. Jest to też mój wizualny pamiętnik ;-) Co tydzień umieszczę na blogu, krótkie podsumowanie mojego zwariowanego życia #cosmeticlover.
Więc zapraszam! ^**^
Link znajdziecie w okienkach po prawej stronie na blogu.
FirmaKokarda

11/14/2013

Bedtime Story - Beside Bed Skin Care/pielęgnacja i zabiegi przed snem.

Avon, Foot Works, 
Beautiful Lavender Comforting Overnight Massage Cream
Odpoczynek, relaks to piękne słowa we współczesnej zabieganej rzeczywistości. Jesienią i zimą potrzebujemy go więcej, musimy naładować baterie, bo nie ma słońca, jest ponuro, zimno i mokro. Skóra szybciej traci wilgoć pod ciepłymi ubraniami, staje się szorstka. Wieczorem kiedy cały organizm zwalnia metabolizm warto wykorzystać ten czas na domową relaksację. Przed snem można zastosować wzmacniające zabiegi takie jak kąpiel z dodatkiem olejków, masaż, herbatę Bio na sen, balsam do ciała lub ulubioną, pachnącą oliwkę. Tylko zimą kiedy wiatr i śnieg hula za oknem ma to szczególny urok i moc. 

Obok mojego łóżka stoi "bateria" kosmetyków SOS. Niektórych używam cały rok, inne wymieniam w zależności od pory roku. Zawsze towarzyszy mi aromaterapia, olejki, kosmetyki organiczne. Dzisiaj chciałabym zaprezentować listę kosmetyków (i nie tylko), które ostatnio stanęły przy moim łóżku. Okazało się, że w większości robiłam zakupy w TK Maxx :-) i ten post wygląda jak reklama, ale naprawdę niezamierzona ;-) 

Balsamy do ciała i masła, olejki do masażu: 
  • Korres Citrus Body Milk with Nurishing Almond Oil from Organic Farming: pod tą długą nazwą kryje się balsam do ciała o konsystencji gęstego masła o wspaniałym mleczno-cytrusowym zapachu. Doskonale nawilża i odżywia skórę, przede wszystkim jest doskonałe do nóg i rąk.Na pewno słyszałyście o greckiej, organicznej  marce Korres, słynie w Polsce przede wszystkim z masełek do ust, mniej jest znana z pielęgnacji. Każdy kosmetyk Korres jest całkowicie naturalny, marka wykorzystuje w produkcji  bogatą florę Grecji, pozyskuje olejki i cenne składniki z takich roślin jak: cydr, sosna, tymianek, oliwa z oliwek, szałwia, wawrzyn, miód oraz jogurt; ekstrakty z ziół: rumianek, echinacea, wiesiołek. Produkty są wolne od parabenów, sztucznych barwników, nie są oczywiście testowane na zwierzętach. W Polsce możecie kupić je w Sephorze lub w TK Maxx, tak właśnie kupiłam swoje mleczko. Kosztowało tylko 24 pln, cena regularna to ok. 70 pln.
  • Kings&Queens, Miel Body Butter: kolejny grecki kosmetyk na mojej toaletce, marka w ofercie ma tylko pielęgnację ciała: balsamy, mleczka, żele pod prysznic lub peelingi. Wszystkie kosmetyki doskonale pachną, jeżeli lubicie naturalne zapachy wanilii, jaśminu, kandyzowanego cukru - Kings&Queens będzie dla Was odkryciem. Zaczęłam ją kupować na samym początku kiedy została wprowadzona do Polski, miał ją w ofercie Douglas. Teraz niestety znika, więc kupuję ją okazyjnie - tu znowu pomógł mi TK Maxx. Kupiłam masło w cenie 19 pln, w Douglasie kosztuje ok 49 pln.
  • Tołpa, Eco SPA, odprężający krem-serum intensywnie modelujący z funkcją masażu:  jak to się stało, że nie ma go na zdjęciu?! ;-) ale używam go naprzemiennie z moimi masłami. I to na pewno jest uzależnienie! Pachnie drzewem sandałowym, paczulą, lekko cedrem; oprócz tego ma w składzie olejki z paczuli i bergamotki, ekstrakt z tygrysiej trawy i kavy. Lekka, śliska konsystencja, naturalny beżowy kolor - cała linia ECO SPA Tołpy to miłość od pierwszego użycia. Nie zauważyłam szczególnego napięcia skóry, ale to może dlatego, że z Tołpy mam jeszcze inne dwa, genialne, ujędrniające preparaty: link do posta tutaj. Krem kosztuje około 39,90 - 42 pln, ale starcza na bardzo długo. Pisałam o nim recenzję wcześniej, znajdziecie ją pod linkiem.
  • Bodyshop, Divine Calm Relaxing Massage Oil: moja ukochana linia z Bodyshop Divine Calm, została wycofana jakiś czas temu...udało mi się upolować na Allegro tylko olejek z tej serii. Odprężenie jakie daje, szczególnie przy masażu jest bezcenne;-) zawiera olejek z francuskiej lawendy, olejek z rumianku z upraw Fair Trade, oraz olejek sezamowy Fair Trade. Zapach możecie sobie wyobrazić... Jeżeli traficie na produkty z tej linii, a macie problemy z zasypianiem, bardzo je polecam.
  • olejek arganowy: o jego wykorzystaniu pisałam tutaj, obecnie kupuję go na stronie Biochemii Urody. Fantastyczny sposób na szybką regenerację skóry, włosów i paznokci. wystarczy parę kropel na problematyczne miejsca.
Produkty do dłoni i stóp: krem do rąk, krem - balsam do stóp, olejek do skórek. 
  • MOR, Emporium Collection, Candied Vanila Hand Cream: przede wszystkim przy zakupie kremu do rąk kieruję się zapachem i bardzo gęstą konsystencją. Zapach tego kremu jest esencjonalnym zapachem lekko palonej wanilii...za każdym razem jak smaruję nim ręce czuję obłędny aromat...mmm (Kosmetyki z wanilią nie zawsze mają właściwą nutę ;-) krąży po moim domu, czasem znajduję go w kuchni, czasem w sypialni, albo w łazience. Skusił mnie też eleganckim designem inspirowanym artdeco. Opakowania MOR są przepiękne, więcej możecie obejrzeć na stronie tutaj. W składzie kremu znajdziecie: masło shea i masła kakaowca, olejek z pestek sezamu, witaminy A i E. Produkty MOR nie są testowane na zwierzętach i nie zawierają szkodliwych substancji i olei mineralnych. Niestety dostępność w Polsce tylko w TK Maxx. Za krem zapłaciłam 19 pln, w USA kosztuje ok 20 USD.
  • Kinetics, Grapeseed Nail Serum: jakiś czas temu dostałam od marki Kinetics kilka produktów do przetestowania, min.ten olejek. Zawiera wyciąg z olejku z pestek winogron, oraz witaminę E, olejek migdałowy, ma bardzo wygodny kroplomierz do aplikacji. Smaruję nim skórki wokół paznokci i rano budzę się z gładziutkimi skórkami. Jeżeli pracujecie rękami lub macie po prostu tendencję do bardzo suchych skórek, warto mieć ten produkt na nocnej toaletce. Można też dodać kroplę serum do kremu do rąk i całość wmasować w dłonie lub stopy. Serum kosztuje ok. 23 pln. 
  • Avon, Foot Works, Beautiful Lavender Comforting Overnight Massage Cream: pod ta długą nazwą kryje się balsam do suchych stóp do stosowania na noc. Jest to jeden z moich kosmetyków NB.1 poniżej 10 pln. Z marki Avon używam jeszcze namiętnie świetnych żelowych kredek do oczu. Mam naprawdę suche stopy z tendencją do pękania naskórka;-( od kiedy stosuję linię Foot Works z lawendą problemy się skończyły. Krem pięknie pachnie, odżywia skórę, ma bardzo przyjemną konsystencję... mam nadzieję , że nigdy nie zostanie wycofany, jest to jego nowa wersja, niczym się nie różni od starej ;-) Na allegro zamawiam go w cenie od 6 pln.
Olejki, świece zapachowe:
  • Dr.Beta: olejki zapachowe, mieszanki eteryczne: polecam, polecam, polecam!!! Aromatoterapia towarzyszy mi przez cały rok, zasypiam przy kominku zapachowym; zaczynam od niej dzień. W ciągu dnia ... również stosuję olejki poprawiające koncentrację, nastrój lub relaksujące. Dr. Beta jest marką polską, ma szeroką gamę olejków eterycznych i mieszanek. Min. na bóle głowy, katar, komary, poprawiające pamięć, odprężające, na stres i wiele innych. Koniecznie odwiedźcie stronę: http://www.drbeta.pl/ i wybierzcie coś dla siebie. Obok mieszanek wybieram zapachy cytrusowe lub bergamotkę. Wszystkie olejki DrBeta są bardzo wysokiej jakości. W Warszawie kupuję je w Zielarni przy ul.Hożej 5/7. Co jeszcze możecie tam kupić? przeczytacie tutaj.
  • Bahoma London, świece zapachowe: mój domowy must have, mieszanki zapachowe są doskonałe, na zdjęciach użyłam atrapy - właśnie zużyłam ostatnią sztukę: jaśminową z ylang-ylang i kwiatem pomarańczy. Świece palą się do 75 godzin, każda świeca tej marki ma bardzo wyważoną kompozycję zapachową. Kupuję je oczywiście w TK Maxx. Nie są tanie kosztują ok. 25 funtów, ale TK Maxx ma je w cenie od 29 pln za sztukę. 
Herbaty:
  • Yogi Tea, Organic Tea, Herbata na Sen Bedtime: moja ostatnio ulubiona, zawiera: koper, rumianek, miętę pieprzową, kardamon, melisę cytrynową, korzeń kozłka lekarskiego, szałwię, kwiaty lawendy, gałkę muszkatołowąZnajdziecie ją w sklepach Bio lub w sklepach internetowych np: tutaj.
  • a jeżeli nie mam herbaty robię napar z długo gotowanego, świeżego korzenia imbiru z cytryną, często zaczynam też od niego dzień - doskonale rozgrzewa.
FirmaKokarda