10/16/2012

Skin79 Lemon Brightening Mask & Etude House Heating Deep Clean Gel - recenzje.


Dziś chciałam wam przedstwić recenzje dwóch nowych masek marek Skin79 oraz Etude House.

LEMON BRIHTENING MASK, SKIN79: jak tylko znalazłam na ebayu tą maskę, wiedziałam, że muszę ją kupić. Ma za zadanie nadać skórze jasny, przejrzysty koloryt, często maski wybielające są źle odbierane przez kobiety, szczególnie w krajach gdzie tak modna jest opaleznizna. Jej działanie nie ma nic wpólnego z wybielaniem skóry, więc osoby o śniadej karnacji nie muszą się bać, że będą nienaturlanie "wybielone".
Maska ma gęstą, kremową, bardzo przyjemną konsystencję i pachnie przepięknie świeżymi cytrynami. Jej mleczno-żółty kolor ma za zadanie neutralizować zaczerwienienia, od razu po nałożeniu czuć wyraźne ukojenie. Bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza. Mimo, że kwas cytrynowy może kojarzyć się ze szczypaniem i podrażnieniem, śmiało mogę polecić ten produkt osobom z wrażliwą i naczyniową skórą. Nakłada się ją na 15-20 min i zmywa pozostałości wodą, ja wolę używać hydrolatu i wody. Można stosować ją kilka razy w tygodniu. A można się uzależnić od jej zapachu... Jej działanie na skórę przypomina działanie maski Tomatox (o której pisałam tutaj).
Co do rozświetlania - skóra jest rzeczywiście rozjaśniona od razu po użyciu!, stosuję ją nawet w okolicach oczu, żeby rozjaśnić cienie. Jest doskonała tuż przed wyjściem kiedy chcesz wyglądać młodziej, na bardziej wypoczętą. Sprawdzi się w trakcie zimowych temperatur; można ją polecić do każdego typu skóry w każdym wieku.
Lemon Brithening Mask była bardzo tania, akurat trafiłam na promocję, zapłaciłam: 75ml/39 pln.

BLACK HEAD HEATING DEEP CLEAN GEL: kto się nie zmaga z małymi ciemnymi punktami na skórze, które niezwykle szybko produkują sebum? Zawsze chciałam się ich pozbyć, albo sprawić żeby przynajmniej były mniej widoczne. I żeby moja skóra na nosie i na brodzie nie przetłuszczała się tak bardzo. Bardzo pomaga mi wciąż stosowanie raz w tygodniu maski z wyciągiem z glinki (moja ulubiona Blue Corn Mask Body Shop, recenzja tutaj, lub Mask of Meganinthy Lush), a teraz postanowiłam spróbwać koreańskiej metody na pozbycie się zaskórników.
Maska zawiera marokańską glinkę Ghassoul, jest to typ maski rozgrzewającej. Ma żelową konsystencję, mleczno-szary kolor z drobinkami, dosyć ciężko ją wycisnąć z opakowania.
Od razu po nałożeniu na lekko wilgotna skórę czuć ciepło, należy wtedy zacząć masować skórę, delkiatnie okrężnymi ruchami, do wewnątrz!, a następnie pozostawić maskę jeszcze na kilka minut na twarzy i znowu zacząć masować skórę na sucho. Wraz z drobinkami maski złuszczamy wtedy martwe komórki, resztki zanieczyszczeń, oraz sebum. Pozostałości maski zmywamy ciepłą wodą.
Po zastosowaniu skóra jest gładziutka jak lustro, pory są mniejsze, zaskórniki są mniej widoczne i jaśniejsze. To naprawdę dobry produkt. Jestem bardzo zadowolona z jego działania. I zaczęłam się od razu zastanawiać nad kremem z linii Egg Pore;-).

Ponieważ rozgrzewa się na skórze, nie polecam go osobom z zawaansowanym trądzikiem, zmianami skórnymi, podrażnieniem, naczynkami.

Etude House ma jeszcze inne produkty z tej linii np: Sleeping Paste, krem który nakłada się na noc, oraz maskę z tą samą glinką bez właściwości rozgrzewających. Najbardziej rozśmieszyły mnie nakładki na palce do masowania nosa, aby lepiej pozbyć się zanieczysczeń.
Maska kosztowała ok 36 pln/50 gr. Kupiłam ją w sklepie RubyRuby79 Shop.
FirmaKokarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.