10/17/2012

Embryolisse - kultowy krem.


To ulubiony krem modelek i wizażystów na całym świecie. Pojawia się na pokazach na backstage-u, na sesjach zdjęciowych do Vogue, polecają go szefowe działów beaute' najlepszych modowo-urodowych tytułów: Elle, Vogue, Harpers Bazzar. Ma tytuł doskonałego kremu nawilżająco-odżywczego do każdego rodzaju skóry.
Marka istnieje od 1950 roku i została założona przez paryskiego dermatologa. Krem w Paryżu jest popularny jak przysłowiowy krem"nivea". Można sobie łatwo wyobrazić jak mama paryżanka mówi swojej młodej córce: "Chcesz mieć zdrową i piękną skórę? Od najmłodszych lat - nawilżaj"!
Embryolisse ma miano dermokosmetyku, skład kremu owiany jest tajemnicą - na pewno jest naturalny i roślinny, a receptura nie została zmieniona od jego powstania. Od 60 lat cieszy się niezmienną sławą i jest darzony tym samym zaufaniem.

Bardzo się ucieszyłam kiedy znalazłam w "Urodzie" wzmiankę, że krem można już kupić w Polsce na stronie internetowej: www.embryolisse.pl.
Mała tubka kremu z linii nawilżającej kosztuje 42 pln. Macie do wyboru linie: nawilżającą, odżywczą, przeciwzmarszczkową, przeciwsłoneczną, oraz nowy zdobywający już pierwsze nagrody krem BB.
FirmaKokarda

4 komentarze:

  1. Miałam próbki ich kremów, niestety na pierwszym lub drugim miejscu w składzie króluje parafina.
    Nieźle mnie zapchały te ich kremy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też niestety odstrasza parafina, bo zawsze mam po kremach z parafiną wysyp :(

      Usuń
    2. O kurczę, dobrze wiedzieć, bo się do nich ostro przymierzałam.Też nie przepadam za parafiną

      Usuń
  2. Nie zgadza się z Wami że wszytsko co ma parafinę - uczula, czy "wysypuje". Znam mnóstwo specjalistów, którzy stosują te kremy w pracy od lat, również dla siebie, nic takiego się nie dzieje. Wydaje mi się, że żeby oceniać jakiś kosmetyk, trzeba go spróbować. Jest to na pewno sprawa idywidualna. U mnie nic się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi że czytasz moje posty, ale proszę nie zostawiaj komentarz służących autopromocji blogów czy stron personalnych. Nie publikuję komentarzy zawierających adresy e-mail albo linki do stron zewnętrznych.