12/17/2012

Magazyn Wedding by Jola Skóra.

Photo: Jola Skóra/Makata
Make Up: Firma Kokarda/Magdalena Łach
Hair: Rafał Żurek/Metaluna
Model: Anna K./Mango Models
Postproduction: Monika Ryczkowska

W tym numerze magazynu Wedding miałam okazję przygotować nie tylko te dwie propozycje makijażu ślubnego, ale również zajęłam się całym działem beaute. 
Jeżeli jesteście ciekawi jak mi poszło,  magazyn jest juz dostępny w sieci salonów EMPIK.
FirmaKokarda

12/16/2012

ElishaCoy Premium Gold Mineral BB, Skin79 Snail Nutrition BB Cream - recenzje.

Nie będzie to recenzja porównawcza kremów BB. Zdarzyło mi się, kupić dwa kremy w dużym odstępie czasu, ale ponieważ nie miałam kiedy zrobić recenzji Skin79,  postanowiłam napisać recenzję zbiorczą, kiedy dotrze z Korei ElishaCoy.

ElishaCoy pobiła dotychczasowe wszystkie kremy BB jakie miałam. Oczywiście jest to subiektywna opinia, a krem spełania wszystkie MOJE oczekiwania. A najbardziej kocham: rozświetlenie, wysokie filtry, rozjaśnianie przebarwień i biszkoptowy kolor, który kryje zasinienia i zaczerwienienia na skórze.
Oba kremy mają bardzo podobne zadania: funkcje przeciwzmarszczkowe, z wysoką ochroną UVA, niwelują przebarwienia, rozświetlają i odżywiają skórę. Działanie podobne, a efekty zupełnie różne.
ElishaCoy Premium Gold BB Cream:
  • składniki odpowiedzialne za odżywianie i blask skóry: kawior, mleczko królewskie "royal jelly", minerały z "deep sea water", czyli wody z morskich głębin ;-)
  •  naturalne rozświetlenie skóry zapewnią: opiłki złota, kwiat japońskiej kamelii (ten sam, który znajduje się w składzie Tsubaki), kamelia utrzymuje nawilżenie
  • morski kolagen, oraz kompleks aminokwasów sprawia, że skóra jest niezwykle elastyczna, zmarszczki są wygładzone i mniej widoczne, również konsystencja kremu ma bardzo elastyczną strukturę
  • krem ten jest objęty ECOCERT, zawiera organiczny wyciąg z lawendy i rumianku, aby jak najmniej podrażniać skórę, dla właścicielek skóry wrażliwej, naczyniowej jest to doskonała informacja
  • wysoki filtr blokujący promieniowanie UVB oraz UVA , SPF 45 PP +++
Skład tego kosmetyku jest królewski, jak to w przypadku kremów BB z Korei naturalny, a efekty na skórze aspirują do "nieskazitelnej, świetlistej karnacji idealnie odbijającej światło".
Efekt i wrażenia:
Wow! Tak się stało zaledwie po jednej aplikacji, jakoś nie wierzyłam, że krem BB może mnie zaskoczyć aż do tego stopnia. Korzystałam z małej próbki, która starczyła mi na 2 tyg ;-)?!
Teraz nazywam go BB do zadań specjalnych, randka, ważne spotkanie, praca do późnych godzin, a potem spotkanie z przyjaciółmi, możesz iść nawet na siłownię - nic to dla niego nie znaczy. Będziesz wyglądać tak jakbyś świeżo zrobiła poranny make up.
Jest niebywale lekki, ale kryjący, jasny, ale nie różowy, (ma specyficzny złoty blask, który wtapia się w karnację i skóra zaczyna świecić od wewnątrz, to pewnie zasługa złota, nie zawiera opiłków, które widać gołym okiem tak jak na przykład linia Diamond Skin79.). Tworzy na skórze elastyczną, świetlistą woalkę, (pracowałam na różnych podkładach - ElishaCoy nie ma sobie równych). Nie ma to nic wspólnego z "tłustą skórą". Rozprowadza się bajecznie, nie ma mowy o smugach, krem ślzga się po skórze i od razu wtapia, staje się po chwili całkowicie niewidoczny. 
Nie zbiera się w zmarszczkach pod oczami, idealnie się utrzymuje kilkanaście godzin, nie zmienia koloru (krem ten występuje tylko w jednym odcieniu dobrym dla jasnych karnacji). Jest wg. mnie idealny na wieczorne wyjścia, lub  i do skóry dojrzałej, ze względu na bardzo wysokie filtry doskonały na cały rok.
Od teraz nie potrzebuję już żadnej bazy. Nie jest to krem dla nastolatek - jest to całkowita odwrotność Holika Holika Pettit Jelly, który z tego powodu sprzedałam.
Krem kupiłam na Ebayu w pojemności 15ml/35 pln, pełno wymiarowe opakowanie kosztuje ok 78 120pln. Na pewno je kupię! Z powodzeniem będę używała go na moich najważniejszych sesjach.

Bardzo polecam dla skór: dojrzałych z widocznymi oznakami starzenia, dla kobiet które dużo pracują przy komputerach i w pomieszczeniach klimatyzowanych, dla kobiet po 30 roku życia*, dla karnacji ziemistych, z przebarwieniami. 

* krem jest drogi i nie wiem czy młoda skóra potrzebuje tych dodatkowych właściwości, które przed i tak wytwarza sama naturalnie: szybka regeneracja, blask, a jeżeli chodzi o skóry trądzikowe, tłuste nie sprawdzi się ponieważ jest średnio kryjący i daje "mokre" wykończenie.

Skin79 Snail Nutrition BB Cream
Ten rok powinien być nazwany Rokiem Filtratu ze Ślimaka ;-) od początku roku obserwowałam wielki bum, wzbudził on i moje zainteresowanie. Postanowiłam na zimę kupić krem BB o właściwościach odżywczych i ochronnych. Po przetestowaniu próbki wydawał mi się dobry ponieważ mocno rozświetlał, dość dobrze krył i długo utrzymywał wygląd nawilżonej i lekko błyszczącej skóry, co bardzo lubię. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o istnieniu ElishaCoy;-)

Jest to jeden z najpopularniejszych kremów BB z filtratem ze ślimaka,  na pewno o nim czytałyście. Mnie osobiście nie zachwycił aż tak bardzo, jeżeli wrócę do kremów BB Skin79, będzie to mój ulubiony VIP Gold Collection BB Cream (recenzja  VIP Gold BB Cream) .
Plusy:
  • zawiera 45% filtratu ze śluzu ślimaka (właściwości odżywcze, nawilżające, ochronne dla płaszcza lipidowego skóry, gojące - jeżeli macie zmiany po wypryskach, filtrat zawiera min.: alantoinę, kolagen, elastynę, kwas glikolowy, przeciwutleniacze, proteiny, witaminy)
  • krem ładnie, gładko się rozprowadza, ma dosyć gęstą konsystencję co zimą jest bardzo dobre dla skóry
  • nie zawiera parabenów
  • wysoki filtr 45 PP+++ 
  • ładnie się utrzymuje przez cały dzień, nie ciemnieje
  • piękne opakowanie  z pompką, kupiłam jak zwykle wersję podróżną 15 ml 
  • jest wydajny 
  • dobry dla każdego typu skóry oprócz tłustej lub skóry mocno zaczerwienionej, przy tym typie kolorystyki BB odradzałabym Snail Nutrition, doskonały dla naturalnych blondynek i rudzielców
Minusy:
  • ma tylko jeden kolor i jest on dosyć mocno różowy, nie będzie odpowiadało to wszystkim, wymaga wyrównania kolorytu szyi, bardzo dobry dla jasnych karnacji
  • nie nadaje się zupełnie do cery lekko oliwkowej, lub lekko opalonej - latem był porażką kolorystyczną
Już czytałam doskonałe recenzje kremu Mizon z filtratem ze ślimaka... więc... ;-) kto będzie następny?
FirmaKokarda

12/04/2012

Pat by Marysia Eriksson.

Photo & Concept: Marysia Eriksson
Model: Pat Pietrzak/Premier Model Managment London
stylist: Pat;-)
Hair & Make Up/FirmaKokarda

11/30/2012

Sulwhasoo Time Tresure Renovating Eye Cream.

Kiedy skóra zaczyna tracić jędrność, zauważamy pierwsze linie i zmarszczki pod oczami, chcemy pozbyć się cieni, potrzebny jest krem "spełniający obietnice" ;-) o długofalowym działaniu. Bardzo trudno jest połączyć wysoką jakość z przystępną ceną... Ale od kiedy odkryłam próbki koreańskich kremów pod oczy - stałam się ich wierną fanką. Jak to dobrze, że na allegro i na ebayu wciąż można kupić próbki. Każdy z tych kremów w pełnowymiarowym opakowaniu kosztuje 250$.

Dotychczas żaden preparat pod oczy nie był tak skuteczny jak kremy pod oczy koreańskich marek. Dodatkowym plusem jest to, że oparte są na naturalnych składnikach, zazwyczaj na wyciągach z ziół, ich drugą cechą jest niezwykła wydajność. Stosuję najbardziej zawaansowane kremy pod oczy - to skóry dojrzałej, (ten post jest skierowany do kobiet po 30-40-50 roku życia).

Moim hitem ostatnich tygodni jest Sulwhasoo Time Tresure Renovating Eye Cream
Jak zwykle kupiłam moje ulubione próbki kremów pod oczy: S:UM37 (więcej przeczytacie tutaj), postanowiłam dokupić próbki kremów, których jeszcze nie próbowałam. 

Linia Time Tresure jest luskusową linią dla skóry dojrzałej, zawiera czysty wyciąg z koreańskiej czerwonej sosny. Krem pod oczy z tej linii ma likwidować: worki, czyli "poduszeczki" pod oczami; cienie, linie i głębokie zmarszczki mimiczne, odwodnienie skóry, przebarwienia, ma nadawać zdrowy koloryt skórze wokół oka. Zawiera czysty wyciąg z czerwonego żeńszenia, tylko ten składnik jest podany jako składnik aktywny, marka milczy na temat innych składników. 
Krem mocno pachnie żeńszeniem, co dla mnie jest przy aplikacji bardzo przyjemne. Ma konsystencję doskonałą - jest gęsty, jakby żelowo-kremowy, idealnie się rozprowadza, nie roluje się, nie zbiera w załamaniach. Działa jak małe żelazko, prasuje skórę od razu po nałożeniu;-) Cały dzień od rana do wieczora, pracując przy komputerze, czuję nawilżenie i odżywienie skóry. Krem nie podrażnia, widać efekt rozświetlenia i poprawienia gęstości skóry po paru dniach stosowania.
Dla mnie jest idealny - możecie polecić go swojej mamie i babci, lub osobom ze zmęczoną skórą pod oczami. Przy aplikacji tego typu kremów warto wykonywać masaż na przepływ limfy, przyniesie to jeszcze lepsze efekty.

Próbki kremu kupiłam na allegro u mojej ulubionej Haarajuku, w cenie 3,5 pln za saszetkę 1ml.
FirmaKokarda

11/14/2012

Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask - Red Wine.

Polifenole z wina są dawno już odkrytymi przeciwutleniaczami, mają dobroczynny wpływ na cały organizm, neutralizują działanie wolnych rodników, które są przyczyną wielu poważnych chorób, np: miażdżycy, lub raka. Więc mała szklanka wina dziennie lub garść winogron, porzeczek albo filiżanka zielonej niezbyt mocnej herbaty, dobrej jakości działa zdrowotnie ;-) Z ciekawostek: niedawno odkryto polifenole w kwiecie róży.
W kosmetyce polifenole robią karierę w działaniu przeciwzmarszczkowym, antyrodnikowym. Skóra po zastosowaniu kosmetyków z polifenolami powinna być lepiej ukrwiona, bardziej napięta, dotleniona.

Maska Holika Holika Red Wine Therapy wydała mi się strzałem w dziesiątkę. Moją ulubioną sheet mask była maseczka z czerwonym winem, więc wybór był oczywisty.
Głównym składnikiem maski jest wino Cabernet Sauvignon, "król czerwonych szczepów"(wino o mocno rubinowym kolorze smaku porzeczki z nutami wanilii), adenozyna, organiczny wyciąg z ziół min: rozmarynu, lawendy, tymianku pospolitego, zimowej begonii, oraz fiołka. Same zioła wydają się być doskonałe do skóry wrażliwej, ze skłonnością do podrażnień, skóry płytko unaczynionej i naczyniowej. (Holika Holika ma również wersję z białym winem o działaniu rozjaśniającym i nawilżającym).
Maseczka ma bardzo ciekawą konstystencję żelu, który po nabraniu na łopatkę naturalnie wraca do swojego poprzedniego kształtu - tak samo ma działać na skórę, możecie zamieszać łopatką maseczkę, a po ok. 30 sekundach jej konsystencja jest nienaruszona, w końcu Holika Holika to magiczne zaklęcie;-) Nawet nie zauważycie kiedy maski zacznie używać wasz chłopak...
Maska tworzy na skórze tz. membranę Koreańczycy nazwali to "shape memory", która powoduje lepsze napięcie i poprawia elastyczność skóry, mikrostruktura skóry "wraca" do "właściwego" kształtu i przez to jest zliftowana i wygładzona. Aktywne składniki maski: Hydrotriticum PVP i czerwone wino, działają najlepiej w ciągu 8 godzin.

Moje prywatne spostrzeżenia:
  • działa! po ciężkim dniu napięta, zmęczona skóra po wielu godzinach w klimatyzacji studio, lub przed komputerem potrzebuje dodatkowego zastrzyku energii - skóra jest wypoczęta, bardziej gładka i ma poprawiony koloryt, zaczerwienienia - znikają!
  • maska doskonale nawilża, nakładałam ją również pod oczy, jest to bardzo przyjemne uczucie kiedy ją aplikujecie, wyraźnie można usłyszeć jak skóra mówi: ufff...
  • jest bardzo wydajna, wielkość małego paznokcia wystarcza na jedno zastosowanie
  • przepięknie pachnie winogronami, dosyć słodko, ale nie jest to drażniące 
  • uwaga! uzależnia, najchętniej stosowałabym ją codziennie
  • ma dużą pojemność 120 ml
Polecałabym ją skórze po 30 roku życia, chyba że borykacie się z problemami przepracowania, stresu, skóra jest zmęczona i potrzebuje doładowania. 
120 ml/od 48 - 78 pln, można kupić ją taniej na ebayu w licytacji. 
FirmaKokarda

11/06/2012

Magazyn Manufaktura by Justyna Dudek.

concept Ania Rudnicka/In Style, Justyna Dudek
photo Justyna Dudek
stylist Ania Rudnicka/In Style
producer: Paulina Motyka/Grazia
model Alex
make up Firma Kokarda
hair Aneta Kostrzewa

10/31/2012

Tsubaki Head SPA Conditioner/Recenzje.


Ponieważ Tigi wycofało moją ulubioną linię Catwalk Headshot, o której możecie przeczytać tutaj, chciałam znaleźć coś równie dobrego. Oczywiście wygrała miłość do kosmetyków azjatyckich, tym razem czas na japońską markę Shiseido. W Polsce niestety nie mamy zbyt wiele produktów do włosów tej marki, jedną z linii wprowadziła znowu Sephora. A wiadomo, że  włosy dla Japonek to skarb, więc do produkcji kosmetyków do włosów Japończycy przykładają szczególną wagę.

Plusy:
  • przepiękny zapach: miękki, ciepły z nutą wiśni i wanilii; przynajmiej tak dyktuje mój nieczuły nos; włosy pachną jeszcze długo po umyciu, to zasługa naturalnych olejków eterycznych z kamelii min., które zawiera cała linia SPA, przeczytałam gdzieś, że jest to "relaksujący aromat leśnego wiatru" :)
  • gęsta, kremowa konsystencja; produkt jest bardzo wydajny, na moje krótkie włosy wystarczy nałożyć ilość wielkości małego paznokcia, odżywka ma kolor dokładnie taki sam jak opakowanie - złoty
  • włosy rozczesują się bajecznie, są odżywione, błyszczące
  • nie obciąża włosów, ani skóry głowy
Minusy? 
Według mnie brak, mimo ceny ok 70 pln za opakowanie 220ml, co może być minusem (odżywkę kupiłam na allegro), ale wiem, że starczy mi na wielki :-)

Polecam osobom z bardzo uwrażliwionymi włosami po wszystkich zabiegach chemicznych (farbowanie, rozjaśnianie, trwała). Tsubaki Head SPA będzie doskonała do: włosów długich z przesuszonymi końcami, odwodnionych. Jest to typ odżywki, którą należy nakładać w małej ilości, rozetrzeć dobrze na dłoniach i wmasować we włosy. 
Będą wdzięczne!
FirmaKokarda

10/24/2012

Biochemia Urody Serum rozjaśniające EXTRA 7/4/update.


Serum rozjaśniające Extra7/4 Biochemii Urody, jest to moje ulubione serum obok serum Flavo C. Kiedy tylko na stronie pojawiła się nowa wersja serum postanowiłam kupić je i natychmiast spróbować, musiałam poczekać do jesieni, a całe lato jak zwykle stosowałam serum z wit. C. Obecnie po około 2,5 miesiąca stosowania mogę już opisać jego działanie.
Przebarwienia pigmentacyjne są niezwykle trudne do usunięcia, najłatwiej i najszybciej pójść na zabieg laserowy, lub wykonać serię zabiegów kwasami w gabinecie dermatologicznym. Osobiście męczę się z brązowymi przebarwieniami wielkości ok. 3 cm na wysokości kości policzkowych - po prostu działanie słońca, mimo używania filtrów, faktem jest, że jako bardzo młoda dziewczyna  nie stosowałam filtrów, (na pewno nie był to filtr 50 SPF, którego używam teraz).
Przebarwienia tworzą się w skórze bardzo długo, nawet do 10 lat, i to że ich nie widać nie znaczy, że ich nie mamy. Wystarczyłoby obejrzeć stan swojej skóry w świetle ultrafioletowym. Francuscy dermatolodzy przeprowadzali takie badania, związane z marką Vichy i tworzeniem nowych programów pielęgnacyjnych dla różnych fototypów skóry. Fotografowali w świetle ultrafioletowym skórę kobiet, w różnym wielu, widać było każdą zmianę pigmentacyjną, zmarszczki i linie które utworzą się w ciągu najbliższych lat. Czasem różnica była kolosalna, po prawej stronie na zdjęciu młoda uśmiechnięta dziewczyna bez żadnych widocznych oznak starzenia, a po lewej jej skóra wyglądała jakby miała dziesiątki piegów, plam. 
W moim przypadku przebarwienia stawały się coraz bardziej widoczne przez okres około 3-5 lat.
A w tym miejscu dokładnie skóra powinna być najaśniejsza. Nie pomaga nakładanie baz rozświetlających i mocnych korektorów. Malowałam też dziesiątki kobiet z tą przypadłością, i wiem jak trudno je ukryć. Dlatego po kupieniu serum Biochemii byłam zaskoczona jego szybkim działniem. O pierwszej próbie przeczytacie tutaj.

Skąd ta dziwna nowa nazwa serum? 7 składników o działaniu antypigmenatycyjnym, regulujących 4 mechanizmy rozjaśniające przebarwienia.
Skład serum jest doskonały, zawiera min: Azeloglicyna® EKO (10%), stabilna witamina C, kwas glicyryzynowy, kwas fitowy, kwas liponowy i polifenole z winogron. Więcej przeczytacie na stronie Biochemii.
Na pewno jest to kosmetyk, którego działanie jest wszechstronne: doskonale napina i nawilża skórę, po nałożeniu czuć lekkie szczypanie, które po chwili mija. Stosuję je z powodzeniem pod oczy, więc jest bardzo delikatne i nie podrażnia. Nie roluje się, można śmiało nakładać krem i robić makijaż. Przede wszystkim szybko i skutecznie rozjaśnia plamy! Moje zniknęły w 1/3, rozjaśniły się o połowę. Skóra jest jędrna i świetlista. Stosowałam je 2 razy dziennie.
Może nie uniknę lasera, ale bardzo polecam serum wszystkim osobom, z tendencjami do przebarwień w każdym wieku. Koszt serum 45ml/35 pln.
FirmaKokarda 

10/22/2012

L'Oreal HIP Cream Shadow Paint/Recenzje.

807 Secretive, 811 Commanding, 813 Witty, 817 Nervy
Bardzo lubię stosować kremowe cienie do powiek szybko schną, nie przemieszczają się więc używam ich często. Do moich ulubionych, niezawodnych należą: Benefit, (super naturalne odcienie), Shiseido, (jeżeli szukacie doskonałych turkusów i pięknego beżu), Helena Rubinstein, (stara edycja chłodzących cieni w tubce), Maybelline, (nowość Color Tatoo), Bell, (pięknie skrzą), Catrice, (warto sprawdzić! mają bardzo dużo pięknych odcieni), bardzo polecam Bobbi Brown.

Ostatnio została wycofana przez L'Oreal linia HIP, oparta na intensywnych, naturalnych pigmentach. Jest to najlepszy moment, żeby poszukać tych kosmetyków na allegro, ebayu w bardzo atrakcyjnych cenach.
Kupiłam 4 naturalne odcienie kremowych "farbek" do powiek, są to cienie metaliczne. Bardzo przypominają cienie Lancome z przed kilku lat, miały bardzo podobne opakowanie i konsystencję.

Moim ulubionym kolorem na początku był Witty - cynamonowy odcień idealny do nowoczesnych make-upów; potem przerzuciłam się na Nervy: kolor przytłumionego brązu, tzw. typ minky brown. Obecnie testuję Commanding: zimny różo-beż; ładnie łączy się z innymi  kolorami, jest to dobry odcień do makijażu ślubnego. Kompletnym zawodem dla mnie był kolor Secretive, który na powiece rozkłada się nierówno, miał być pięknym beżem - niestety gasi tęczówkę, jest tępy, nie łapie dobrze światła. Wygląda najgorzej z całej czwórki.

Plusy:
  • piękne, nowoczesne odcienie, (poza Secretive).
  • dają dobrą bazę pod inne kolory
  • do każdej sztuki dołączony jest pędzelek
  • ładne, ciekawe opakowanie (radzę trzymać je w tych plastkowych pojemniczkach, wtedy inne kosmetyki nie będą na nie naciskać i może zmniejszy to wypływanie cienia z tubki)
Minusy:
  • po kilku godzinach tracą ładny połysk, wykończenie jest"nie eleganckie", robi się "tępe", (w przypadku cieni marek Shiseido, MAC, Bobbi Brown, Chanel - cienie nie zmieniają swojego wyglądu przez wiele godzin), Cream Shadow Paint po 6-7 godzinach zbierają się w załamaniach powiek :-(
  • pierwsze wyciśnięcie cienia z tubki kończy sie utratą produktu, cień wypływa z tubki, zdecydowanie wolę cienie tego typu w słoiczkach
  • pędzelek jest twardy, źle rozprowadza produkt :-( warto nakładać je palcem bądź pędzelkiem nylonowym 
Na pewno nie zdecydowałabym się na ten produkt gdyby nie cena. Udało mi się znaleźć te cienie w promocji po 9,90 za sztukę na allegro. Kupiłam je do testowania, sprawdzają się kiedy łączę je z innymi cieniami w kremie lub pudrowymi. Podsumowując - nie jest to bardzo udany produkt. Jeżeli jesteście bardziej zawaansowane w make upie - może się Wam przydać.
FirmaKokarda

10/17/2012

Embryolisse - kultowy krem.


To ulubiony krem modelek i wizażystów na całym świecie. Pojawia się na pokazach na backstage-u, na sesjach zdjęciowych do Vogue, polecają go szefowe działów beaute' najlepszych modowo-urodowych tytułów: Elle, Vogue, Harpers Bazzar. Ma tytuł doskonałego kremu nawilżająco-odżywczego do każdego rodzaju skóry.
Marka istnieje od 1950 roku i została założona przez paryskiego dermatologa. Krem w Paryżu jest popularny jak przysłowiowy krem"nivea". Można sobie łatwo wyobrazić jak mama paryżanka mówi swojej młodej córce: "Chcesz mieć zdrową i piękną skórę? Od najmłodszych lat - nawilżaj"!
Embryolisse ma miano dermokosmetyku, skład kremu owiany jest tajemnicą - na pewno jest naturalny i roślinny, a receptura nie została zmieniona od jego powstania. Od 60 lat cieszy się niezmienną sławą i jest darzony tym samym zaufaniem.

Bardzo się ucieszyłam kiedy znalazłam w "Urodzie" wzmiankę, że krem można już kupić w Polsce na stronie internetowej: www.embryolisse.pl.
Mała tubka kremu z linii nawilżającej kosztuje 42 pln. Macie do wyboru linie: nawilżającą, odżywczą, przeciwzmarszczkową, przeciwsłoneczną, oraz nowy zdobywający już pierwsze nagrody krem BB.
FirmaKokarda

10/16/2012

Skin79 Lemon Brightening Mask & Etude House Heating Deep Clean Gel - recenzje.


Dziś chciałam wam przedstwić recenzje dwóch nowych masek marek Skin79 oraz Etude House.

LEMON BRIHTENING MASK, SKIN79: jak tylko znalazłam na ebayu tą maskę, wiedziałam, że muszę ją kupić. Ma za zadanie nadać skórze jasny, przejrzysty koloryt, często maski wybielające są źle odbierane przez kobiety, szczególnie w krajach gdzie tak modna jest opaleznizna. Jej działanie nie ma nic wpólnego z wybielaniem skóry, więc osoby o śniadej karnacji nie muszą się bać, że będą nienaturlanie "wybielone".
Maska ma gęstą, kremową, bardzo przyjemną konsystencję i pachnie przepięknie świeżymi cytrynami. Jej mleczno-żółty kolor ma za zadanie neutralizować zaczerwienienia, od razu po nałożeniu czuć wyraźne ukojenie. Bardzo dobrze nawilża, lekko natłuszcza. Mimo, że kwas cytrynowy może kojarzyć się ze szczypaniem i podrażnieniem, śmiało mogę polecić ten produkt osobom z wrażliwą i naczyniową skórą. Nakłada się ją na 15-20 min i zmywa pozostałości wodą, ja wolę używać hydrolatu i wody. Można stosować ją kilka razy w tygodniu. A można się uzależnić od jej zapachu... Jej działanie na skórę przypomina działanie maski Tomatox (o której pisałam tutaj).
Co do rozświetlania - skóra jest rzeczywiście rozjaśniona od razu po użyciu!, stosuję ją nawet w okolicach oczu, żeby rozjaśnić cienie. Jest doskonała tuż przed wyjściem kiedy chcesz wyglądać młodziej, na bardziej wypoczętą. Sprawdzi się w trakcie zimowych temperatur; można ją polecić do każdego typu skóry w każdym wieku.
Lemon Brithening Mask była bardzo tania, akurat trafiłam na promocję, zapłaciłam: 75ml/39 pln.

BLACK HEAD HEATING DEEP CLEAN GEL: kto się nie zmaga z małymi ciemnymi punktami na skórze, które niezwykle szybko produkują sebum? Zawsze chciałam się ich pozbyć, albo sprawić żeby przynajmniej były mniej widoczne. I żeby moja skóra na nosie i na brodzie nie przetłuszczała się tak bardzo. Bardzo pomaga mi wciąż stosowanie raz w tygodniu maski z wyciągiem z glinki (moja ulubiona Blue Corn Mask Body Shop, recenzja tutaj, lub Mask of Meganinthy Lush), a teraz postanowiłam spróbwać koreańskiej metody na pozbycie się zaskórników.
Maska zawiera marokańską glinkę Ghassoul, jest to typ maski rozgrzewającej. Ma żelową konsystencję, mleczno-szary kolor z drobinkami, dosyć ciężko ją wycisnąć z opakowania.
Od razu po nałożeniu na lekko wilgotna skórę czuć ciepło, należy wtedy zacząć masować skórę, delkiatnie okrężnymi ruchami, do wewnątrz!, a następnie pozostawić maskę jeszcze na kilka minut na twarzy i znowu zacząć masować skórę na sucho. Wraz z drobinkami maski złuszczamy wtedy martwe komórki, resztki zanieczyszczeń, oraz sebum. Pozostałości maski zmywamy ciepłą wodą.
Po zastosowaniu skóra jest gładziutka jak lustro, pory są mniejsze, zaskórniki są mniej widoczne i jaśniejsze. To naprawdę dobry produkt. Jestem bardzo zadowolona z jego działania. I zaczęłam się od razu zastanawiać nad kremem z linii Egg Pore;-).

Ponieważ rozgrzewa się na skórze, nie polecam go osobom z zawaansowanym trądzikiem, zmianami skórnymi, podrażnieniem, naczynkami.

Etude House ma jeszcze inne produkty z tej linii np: Sleeping Paste, krem który nakłada się na noc, oraz maskę z tą samą glinką bez właściwości rozgrzewających. Najbardziej rozśmieszyły mnie nakładki na palce do masowania nosa, aby lepiej pozbyć się zanieczysczeń.
Maska kosztowała ok 36 pln/50 gr. Kupiłam ją w sklepie RubyRuby79 Shop.
FirmaKokarda

10/12/2012

MODO Magazine AW12/13 - Cinematic by Greg Adamski.

MODO MAGAZINE 
photography: Greg Adamski MAKATA
stylist: Zuza Sowińska-Bania
models: Gosia Gołąb/D’VISION 
makeup artist: Magda Łach/FIRMA KOKARDA
hair stylist: Grzegorz Smoderek
photographer’s assistant: Jędrzej Łopacki MAKATA 
stylist’s assistant: Jarek Oględziński

10/06/2012

Holika Holika Aqua Petit Jelly BB Cream - recenzje.

Ostatnio z moimi przyjaciółkami postanowiłyśmy zrobić zbiorcze zakupy z Korei. Udały się świetnie, mamy mnóstwo nowych kosmetyków do wypróbowania. I zachęcam przyjaciółki do podzielenia się to wiedzą z czytelnikami mojego bloga, ponieważ są tam produkty, których sama nie kupię. 
Dla siebie wybrałam głównie maski i jeden krem BB, który występuje jako bohater dzisiejszego posta.

Holika Holika Aqua Petit Jelly to pierwszy krem bb  o formule żelowej jaki miałam okazję wypróbować (drugim bardzo popularnym kremem BB tego typu jest Skin Food Orange Jelly BB Cream).

Aqua Petit ma filtr 20 SPF PP++, urocze, szklane, ciężkie opakowanie w kształcie piaskowej babeczki, ma kojarzyć się z bajkowym podwodnym światem - krem zawiera bowiem wyciąg z roślin morskich, który ma dogłębnie nawilżać skórę,  ma również niwelować niedoskonałości. Do kremu dołączona jest ukośnie ścięta, silikonowa gąbka bardzo dobrej jakości. Trochę spóźniłam się z zakupem, bo krem byłby doskonały na gorące lato, daje przy nakładadaniu uczucie chłodzenia i nawlżenia skóry od zewnątrz. "Mint Aqua jelly" jest składnikiem, który uealastycznia warstę rogową skóry - nie czuje się wogóle ściągnięcia. Producent zapewnia, że krem tworzy na skórze wodoodporny film - zgadzam się z tym, krem nie spływa i nie przemieszcza się w ciągu dnia, a skóra mniej się przetłuszcza.

O kremie:
  • lekka, żelowa konsystencja na bazie wody (brak silikonu, na początku sprawiał, że miałam trudności z rozprowadzaniem kremu na skórze), w trakcie nakładania woda odparowuje ze skóry i krem zespala się z nią, po około minucie staje się niewidoczny
  • galaretka miętowa;-) jako składnik kremu widnieje na opakowaniu "mint aqua jelly" (stąd miętowe opakowanie kremu) ma za zadanie nawilżyć i wygładzić powierzchnię naskórka - zawiera witaminy i minerały + kompleks z wyciągu z roślin morskich - ma dawać nawilżenie i komfort
  • kolor kremu, (kupiłam 01) to bardzo jasny, chłodny! odcień beżu, który jeszcze jaśnieje podczas rozcierania, ale idealnie dopasowuje się do kolorytu skóry. Aqua Petit ma drugi odcień dla ciemniejszych karnacji 02. Odcień 01 jest najbardziej "normalnym" kolorem kremu BB jakiego używałam do tej pory, przypomina kolorystyką normalny europejski podkład
  • daje półmatowe wykończenie (bez mojego ulubionego efektu "mokrej" skóry)
  • nie waży się, nie roluje, doskonale utrzymuje się przez cały dzień
  • bardzo ładnie kryje
  • jest bardzo wydajny 
  • łatwo zmyć ze skóry, na pewno łatwiej niż kremy z silikonami

Komu mogłabym polecić ten krem BB:

  • osobom młodym, z tendencją do trądziku, skórą tłustą i problematyczną, skórą naczyniową, skórą z roszerzonymi porami
  • dla każdego: do używania latem bądź w trakcie uprawiania sportu (krem nie spływa, nie daje uczucia napięcia, nie tworzy tz. "maski"), dla moich potrzeb na zimę będzie zbyt "cienki"
  • osobom lubiącym lekkie wykończenie i bark uczucia "noszenia" podkładu
  • osobom lubiącym półmatowy finish
Wady 
  • szpatułka - nie zrozumiem dlaczego niektóre marki przystają na tak niehigieniczne dozowanie, gdyby miał pompkę byłby idealny
  • przy zbyt wolnym rozprowadzaniu na skórze może zostawiać smugi, może dlatego dołączona jest gąbeczka, można nią nakładać produkt, lub wygładzić skórę już po nałożeniu kremu BB na skórę
  • nie podoba mi się efekt jaki daje pod oczami - skóra jest matowa, zgaszona, przez co wygląda starzej. Moim rozwiązaniem jest nakładanie jako bazy Skin79 VIP Gold na całą twarz i dopiero Aqua Jelly ( chyba nie lubię takiego typu wykończenia na skórze;-)
  • kolor 01 może być za jasny dla niektórych karnacji 
Aqua Petit Jelly kupiłam na ebayu u sprzedającego RubyRuby Shop za 40gr/58 pln.


FirmaKokarda

9/26/2012

Beauty by Jola Skóra.

KONCEPT / CONCEPT: Jola Skóra
MAKIJAŻ / MAKE-UP ARTIST: Magda Łach
FRYZURA / HAIR STYLIST: Rafał Żurek / MAKATA ART
MODELKA / MODEL: Honorata / D'vision
OBRÓBKA GRAFICZNA / RETOUCH: Mariusz Babik / Tomograf

9/05/2012

The History Of Whoo Essencial Massage Mask - Recenzje.

Pisałam już o tej masce na fanpage FirmaKokarda, ale jest tak doskonała, że mała wzmianka o niej nie wystarczy.
Jest to najlpeszy kosmetyk jaki udało mi się do tej pory testować. Niestety koszt tej maski ok 250 pln niweczy moje możliwości zakupu.
Uwielbiam maski, (uważam że przez Polki są całkowicie niedocenione), a kolejną rzeczą, którą uwielbiam jest masaż. Jej podstawowym zadaniem jest wygładzenie, odświeżenie, poprawa cyrkulacji krwi i limfy oraz napinanie skóry od wewnątrz (poprawa owalu). 

Maska ma złoty kolor z drobinkami, przepięknie pachnie i ma konsystencję miodu. Jest treściwa i spójna, ale nie tłusta. Jej skład owiany jest legendą rodu Whoo, na stronach internetowych można przeczytać, że jest to rodzaj żywicy, możecie być pewne, że są to wyciągi z najdroższych i trudno dostępnych roślin i minerałów. Ten dziwny przyrząd, który widzicie na zdjęciu to narzędzie do masażu twarzy z najdroższego gatunku drzewa Rosewood Jinyul Oriental Massage. Technika masażu jest dokładnie opisana w ulotce. Poprzez nacisk pobudzane są punkty energetyczne, zabieg odtruwa skórę, powoduje ukrwienie i witalność. Jest to starożytna technika masażu twarzy stosowana w Azji. Całkowicie mnie to przekonuje, zgadza się to z 2-tysięczną wiedzą na temat kanałów energetycznych w ciele, co jest nadal stosowane w leczeniu za pomocą medycyny chińskiej, lub akupunktury.
Masaż zaczynamy od linii czoła, wzdłuż linii żuchwy aż po szyję. Z pomocą przyszedł mi Azjatycki Cukier, który zamieścił na swoim blogu zdjęcia masażu twarzy wykonywanego japońską techniką masażu twarzy, jest ona bardzo skuteczna. Działa! (Link do artykułu tutaj. Preferuję najbardziej masaż Tanaka). 

Nie posiadam tego cudownego masażera, masaż wykonuję palcami i dłońmi. Efekty - moja skóra po użyciu tej maski jest świetlista, zaróżowiona, znikają zmarszczki wokół oczu i linie na policzkach. Masuję skórę przez ok 10 min. Nie stosuję maski codziennie, robiłam to w czasie kiedy dużo pracowałam i nie spodziewałam się większych efektów. A efekt był wow!!! Efekt wypoczętej skóry jak po 8 godzinach snu.

Przy odpowiednim masażu znika obrzmienie na twarzy poprawia się owal i napięcie.
Kupuję ją u mojej ulubionej sprzedającej Haraajuku (link do aukcji). Można już kupić u niej pełnowymiarowe opakowanie, ja pozostaję przy próbkach. 

Dla kogo jest ten produkt?
  • kobiety ze skórą dojrzałą, z wyraźnymi oznakami starzenia zmarszczki,bruzdy, wiotczenie skóry 
  • na pewno po 30 - 35 roku życia, inaczej nie ma sensu jej stosować (nie jest to produkt dla kobiet młodych)
  • dla skóry suchej, napiętej w wyniku stresu wywołanego pracą, pośpiechem, złym odżywianiem, mieszkaniem w zanieczyszczonym środowisku

FirmaKokarda

8/20/2012

Sheet Mask - ulubione.

 Acerola Sheet Mask: regeneracja, odżywianie
 Red Gineseng Sheet Mask: ujędrnianie, przywracanie koloryty skóry
 Wine Sheet Mask: ujędrnianie, wygładzanie
Arbutin Sheet Mask: rozjaśnianie

Zakochałam się w kosmetykach koreańskich ponad rok temu, bardzo spodobał mi się pomysł masek w formie nasączanej płachty miękkiej bawełny. W Korei są to najpopularniejsze maski pielęgnacyjne, Koreanki potrafią stosować je codziennie, są bardzo tanie, a rodzajów jest zatrzęsienie. 

Podstawowym  składnikiem masek jest kolagen do niego dodawane są inne składniki pielęgnacyjne, czasami dla nas bardzo orientalne np: wyciąg ze śluzu ślimaka, wyciąg z perły, lub bardziej nam znane: brzoskwinia, truskawka, pomidor, granat, ziemniak, Q10, wyciąg z olejku różanego, wyciąg z perły, kompleksy witaminowe. 
Wybrałam swoje ulubione, przede wszystkim szukam działania ujędrniającego, rozjaśniania, wygładzania skóry. Nie przepadam za maskami z wyciągiem z owoców - wg. mnie zbyt mocno pachną. Stosowanie jest bardzo proste: wyciągamy delikatnie złożoną maskę z opakowania i nakładamy na oczyszczoną twarz, również pod oczy. Po stresującym dniu, kiedy skóra jest napięta i sucha jest to cudowne uczucie. W trakcie można przez pół godziny się relaksować lub wykonywać codzienne czynności. Resztę maski zawsze wcieram w całe ciało, w opakowaniu zostaje sporo koncentratu. Stosuję je 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb skóry. 
Maski marki Dermal kupuję na allegro w cenie 6 pln za sztukę u sprzedającej Harajaku. Są dostępne na jej aukcjach maski marki LUS.
Zachęcam do spróbowania.
FirmaKokarda