1/20/2016

Last Favourites/Ostatnie ulubione - Róże, Bronzery, Rozświetlacze & MORE!

Witajcie w nowym roku 2016! Jeszcze nigdy nie było tak długiej przerwy na blogu, ale myślę o nowych rozwiązaniach i formule bloga, po 7 latach (!?) szata graficzna może się znudzić :)

Dziś chciałabym Wam przedstawić moje ostatnie zdobycze, które uważam za trafione w 10! I to nie jedna - wszystkie z nich zasługują na najwyższą ocenę, a ponieważ nie lubię wydawać dużo, są to moje okazje, które uzbierałam przez ostatnie miesiące.
  • MULE ER Treatment Oil/30 ml: zamieściłam ostatnio na stronie FB bloga, posta na temat nowej marki mojej ulubionej koreańskiej wizażystki Yung Saem Mool; jej poprzednia marka to właśnie MULE, udało mi się kupić ten cudowny, suchy olejek na aukcji za ok 30 pln. Jest to marka bardzo selektywna i droga, więc olejek jest świetnej jakości, ma też bardzo fajnie przemyślany dozownik w postaci dziubka. Yung Seam Mool poleca dodawać go do podkładu, używać jako ostatni etap pielęgnacji na policzki, czoło - efekt świetlista skóra + piękne, ciężkie, szklane opakowanie. 
  • Oriflame, Giordani Gold #Incontro Blush: nie wiem jak mogłam przegapić tą letnią  kolekcję Oriflame?! Znalazłam zdjęcie tego różu przez przypadek, kiedy go zobaczyłam, mimo ponad pół roku spóźnienia musiałam go zdobyć! Udało się - kupiłam go za połowę ceny na Allegro (ok 23,90); jest to chyba jeden z najpiękniejszych róży w mojej kolekcji, a mam ich sporo! Łączy w sobie róż, ciemny koralowy róż i pomarańcz. Gdyby nie opakowanie - mogłabym go pomylić z jakością i kolorystyką pryzm Guerlain. Opakowanie jest tanie i plastikowe, ale ma lusterko. Nakłada się bajecznie, jest napigmentowany, miękki, satynowy.. policzki wyglądają zdrowo i radośnie. Doskonały kolor do opalenizny. Jeżeli uda Wam się go zdobyć - POLECAM!
  • Oriflame Terracota Powder #Natural Bronze: zanim cokolwiek kupię zawsze czytam recenzje, ten bronzer jest odsypywany komplementami na każdym portalu, za miękkość, idealny kolor. Jest to matowy bronzer w średnim odcieniu, dobry dla większości karnacji, nawet jasnej. Również znalazłam ostatnie sztuki na Allegro w cenie 24 pln. Mam nadzieję, że nie jest to edycja limitowana i będzie można go kupić. Przepiękna fala złota ściera się, na szczęście w trakcie użytkowania. 
  • Manhattan Highlightning Powder: kolejne wielkie zaskoczenie to ten rozświetlacz... nie spodziewałam się po nim niczego, przy okazji zakupów na allegro kupiłam go za 5 zł :) Regularnie kosztuje około 30 pln. To, jakie daje światło na policzkach, jak pracuje z podkładem mogę porównać do najdroższych kosmetyków tego typu - Becca, The Balm, Smashbox - fantastyczny produkt. Sprawdzi się jako cień do powiek, jest tak napigmentowany że radzę go nakładać pędzlem typu fan brush lub duofiber. Idealny do opalenizny, ale także na chłodne dni bez światła. Jest to produkt limitowany, myślę, że wciąż do kupienia. Polujcie!
  • Pür Minerals Pur Rocks #Deep Dimension/Drama: jest to jeden z bardziej rozpoznawanych pudrów rozświetlających, różo-brązerów, ma postać nieregularnych "kamyków". Daje wyraźne, mroźne rozświetlenie, może być używany do ust i do oczu. Nie miałam tekiego odcienia rozświetlacza więc powędrował do koszyka. Pozostałe kolory w gamie Pur Rocks są przepiękne, nie potrzebnie się biłam z myślami w TKMaxx wybierając jeden z nich :( zamiast kupić wszystkie!!! Kosztował tylko 25 pln (cena regularna to ok 120 pln), warto! Mało jest postów na temat tej, świetnej niemieckiej marki - ale jeżeli gdzieś ją napotkacie ma bardzo dobre recenzje nie dotyczące tylko Pur Rocks.
  • Etude House, Dreaming Swan #02: moim najczęściej używanym na dzień różem stała się ta delikatniejsza alternatywa dla Coralisty Benefit. Można używać go na oczy i policzki; jest to naprawdę subtelny i uroczy kolor dla jasnych karnacji - a w tej kolekcji są jeszcze 3 inne. Ma też ciekawe opakowanie - metalowa puszka. Kosztuje około 43-45 pln.
  • Missha Sheer Fluid Shading: bardzo lubię markę Missha, ten malutki fluid służy do konturowania, gładko się rozprowadza, jest matowy i trzeba naprawdę odrobinki żeby nadać policzkom, czy żuchwie wymodelowany kształt. Kosztuje ok 35 pln na Ebayu.
  • Kiko Long Lasting Stick Eyeshadow #05: mam kilka kolorów z tej gamy, moim faworytem jest ten ciemny brąz z odrobiną śliwki. Miękki, trwały sztyft w niczym nie odbiega jakością od kredek Laury Mercier, czy Bobbi Brown, których też używam. Warto się zapoznać z tym kolorem. 
  • The Saem, Eco Soul, Kiss Button Lips Matte #01: kocham markę The Saem! Jakość, super ceny, składy, które są tak opracowane żeby nie wywoływały uczuleń. Linia Kiss Button Matte to kremowe, matowe, szminki w fantastycznych odcieniach - kupicie jedną, będziecie chciały mieć wszystkie. Są sto razy lepsze niż MAC, nie wysuszają ust, trzymają się pewnie przez cały dzień, kolor jest wibrujący. Formuła sztyftu ułatwia precyzyjną aplikację. Kosztują ok 35 zł za sztukę.  Mam w planie zakup kolejnych dwóch kolorów :) Wszystkie kolory oferowane przez markę znajdziecie na moim Pintereście. 
FirmaKokarda

9/23/2015

Szczoteczka do Makijażu Etude House/Etude House My Beauty Tool Brush #121 - Recenzje.


Dostałam kilka próśb o recenzję Etude House Brush Tool 121,  mam nadzieję, że ten krótki post pomoże Wam przy ewentualnym zakupie.
Kiedy MAC wypuścił swoje szczoteczki miały one zrewolucjonizować makijaż, z prób użytkowników (również makijażystów), okazało się, że warta jest kupienia tylko jedna szczoteczka do makijażu twarzy - czyli aplikacji podkładu. Obiecałam sobie, jeżeli znajdę koreański odpowiednik kupię go i sprawdzę. Koreański przemysł kosmetyczny jest najszybszy na świecie i od razu w popularnych markach: Missha i Etude House pojawiły się odpowiedniki MAC.
Z recenzji koreańskich blogerek wynika, że najlepsza zdecydowanie jest szczotka Etude i to o niej dziś chciałam Wam napisać. Dla porównania kupiłam jej chiński odpowiednik za ok 6 pln; mimo tak niskiej ceny uważam, że lepiej od razu dołożyć te 6 pln do szczoteczki Etude :) Za szczoteczkę Etude zapłaciłam tylko 48 pln, ponieważ teraz jest w promocji u wielu sprzedających na Ebayu. Missha kosztuje ok 73-78 pln.
Szczoteczka wykonana jest z twardego plastiku w kolorze złotym i jak wszystkie produkty Etude House ma nawiązywać do buduaru księżniczki - ma urocze opakowanie, dodatkowo dostaniecie zapasową główkę z gąbeczką. Ponieważ w świecie EH wszytko jest trochę bajkowe szczoteczka określana jest mianem "secret brush".
Szczoteczka jest niewielka, ale idealnie leży w dłoni, ma też odpowiednio mała główkę, żeby łatwo było malować zakamarki wokół nosa, gorzej z kącikami oczu :) trudno tam dotrzeć zaokrągloną główką, Missha tu wykonała lepszą "robotę" bo jej szczoteczka ma szpiczastą końcówkę.
I najważniejsze - włosie: jest sztuczne ale BARDZO dobrej jakości, jest niebywale miękkie i w ogóle nie "pije" podkładu. Główka jest tak sprytnie wymodelowana, że nie jest płaska, ma wypukły kształt, a włoski są dosyć długie.
Jak się sprawdza? To ciekawe, ale na prawdę nie musisz umieć się malować, ja również trzymałam taką szczotkę pierwszy raz w ręku, a gesty były naturalne i niewymuszone - nie musiałam się zastanawiać co robię. Więc to narzędzie świetne dla początkujących. Drugą pozytywną cechą szczoteczki jest bardzo dobrze wyprofilowana rączka, nie jest zbyt giętka - nie złamie się, ma odpowiednie wygięcie alby się łatwo nią posługiwać. Makijaż jest bardzo szybki i dokładny, nie zostają żadne smugi - jest to produkt do aplikacji podkładów i kremów BB, ale również nadaje się do różu czy pudru. Ważne jest żeby jej nie dociskać do skóry tylko lekko po niej przesuwać od środka na zewnątrz.
Na pewno nie jest to narzędzie niezniszczalne, więc trzeba uważać przy transporcie żeby nie zgnieść rączki. Myje się nią bardzo łatwo, ostatnio używam BrushEgg (post wkrótce!) resztki podkładu można wymyć zwykłym płynem do naczyń. Dla ułatwienia aplikacji warto ją zmoczyć, odcisnąć w papierowy ręcznik i dopiero użyć. Można jej również używać po zakończeniu aplikacji podkładu i "wmasować" całość w skórę dla uzyskania nieskazitelnego efektu.
Porównanie - tania szczoteczka VS Etude House

Niestety nie wypada ono dobrze - włosie jest zbite i przypomina w dotyku tani dywan, drapie podkład, rączka jest tak cienka, że przy większym nacisku ma się wrażenie, że zaraz pęknie. Więc zdecydowanie odradzam, lepiej kupić droższą - starczy na dłużej, a efekt jaki daje jest przepiękny. Jeżeli ktoś nie lubi designu EH polecam zakup szczoteczki Missha jest bardziej elegancka. Zdjęcia obu szczoteczek znajdziecie na moim Pintereście. 
FirmaKokarda

9/18/2015

Kubeczki Menstruacyjne MeLuna/Recenzje. Menstrual Cup MeLuna.

Dziś postanowiłam podjąć delikatny temat jakim jest menstruacja. Dla mnie nie jest to temat tabu, ani nic wstydliwego - tak funkcjonuje ciało każdej kobiety.
Zawsze nie dawała mi spokoju myśl, przy każdych zakupach kiedy chodziłam pomiędzy półkami produktów higieny dla kobiet - ile ton śmieci rocznie, miesięcznie produkujemy! A one rozkładają się dziesiątki lat. Ile energii pochłania ich produkcja, ile na nie wydajemy? Przeszkadzało mi też, że ich użycie jest to do końca higieniczne, ani przyjemne. A to nie prawda, że kobiecy okres ma być przeszkodą, chcemy uprawiać sport, podróżować, czuć się komfortowo podczas pracy i snu i randki :)
A mimo siły internetu, nigdy nie słyszałam o kubeczku menstruacyjnym? :)
Tampony i podpaski mogę obejrzeć w TV w trakcie obiadu, a o ich zamiennikach nadal ciężko się dowiedzieć. Dlatego postanowiłam o nich napisać, bo żadna z moich przyjaciółek nigdy nie zdradziła mi, że ich używa, może moje przyjaciółki też o nich nie wiedzą?
Menstrual cup są produkowane już od kilku lat i cieszą się rosnącym powodzeniem. Najbardziej popularne są w USA,Włoszech, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Wpadł mi w oko filmik na YouTube i natychmiast rozpoczęłam poszukiwania. Gdzie kupić, jak ich używać, jakie marki są dostępne w Polsce. Akurat mieliśmy wyjechać na wakacje, termin wylotu pokrywał się z "tymi dniami". Idealna sytuacja żeby to sprawdzić :)

Największy wybór ze względu na wielkość, kształt, rodzaje twardości ma niemiecka marka MeLuna, jej kubeczki są produkowane ze TPE i mają atest Ministerstwa Zdrowia, dlatego się na zdecydowałam. Oczywiście musiałam wybrać kubeczek brokatowy :) ale możecie zdecydować się na kolorowe lub przejrzyste. Kubeczek starcza na ok 10-12 lat stosowania więc dobrze jest sprawdzić co kupujecie; jego stosowanie zwraca się po paru miesiącach. Jest to jednak kwestia indywidualna i każdy powinien sprawdzić czy ta opcja jest dla niego odpowiednia. Zapłaciłam za niego 65 pln.
MeLuna S z tzw. zakończeniem "kulka" 
Co to jest kubeczek menstruacyjny?
Jest to pojemniczek kształtem przypominający zaokrąglony kieliszek, który zbiera krew już w środku naszego ciała. Oryginalne i atestowane są wykonane z TPE lub sylikonu medycznego.
Mają różne rozmiary i twardości (typ twardości zależy od elastyczności waszych mięśni Kegla), dopasowane do typu budowy, sylwetki i sposobu życia. Są marki które produkują je tylko w dwóch lub jednym rozmiarze, MeLuna ma ich już 6 (S, M, L, XL, S Shorty, M Shorty) i aż 3 rodzaje giętkości TPE (SOFT, CLASSIC, SPORT) i masę kolorów i zakończeń (typu kulka, pętelka, łodyżka). Dzięki kształtowi kubeczek naturalnie dopasowuje do kształtów naszego ciała i "zasysa" powietrze dzięki czemu pozostaje na miejscu (jeśli tak nie jest znaczy, że jest źle dobrany pod względem wielkości lub giętkości materiału lub jest źle założony).

Jak go używać?
Przy pierwszej aplikacji zachęcam do wejścia na stronę internetową, aby sprawdzić jakie rodzaje składnia kubeczka ułatwiają jego aplikację, są aż 3 sprawdzone metody. Znajdziecie tam wszystkie niezbędne porady dla początkujących. Nie jest to trudniejsze niż aplikacja tamponów, chociaż wymaga ćwiczeń i przede wszystkim umiejętnego rozluźnienia mięśni.
Jak dezynfekować?
Musicie go wysterylizować przed pierwszym użyciem, na początku po zakończeniu okresu (trzeba wyparzyć go we wrzątku, lub w mikrofalówce). Należy przechowywać kubeczek w dołączonym woreczku, ponieważ TPE musi "oddychać". Po każdorazowym użyciu wystarczy go wypłukać, a zakładając należy umyć ręce, ale są to podstawowe kroki tak jak w przypadku tamponów :)
Jakie marki wybrać?
Na pewno warto kupować kubeczki z atestami z przebadanych surowców i pewnych źródeł. W Polsce Kubeczki można kupić na Allegro, również przez strony, które są przedstawicielem danej marki - taką stronę właśnie wybrałam: Kubeczek-Menstruacyjny.pl . Mają wspaniałą obsługę klienta i stronę która jest wypełniona informacjami -  znajdziecie na niej odpowiedź na każde pytanie. Kubeczek został wysłany natychmiast i otrzymałam go po jednym dniu oczekiwania. Warto kupić go przez tą stronę, ponieważ sklepy na Allegro często nie mają wszystkich rodzajów.
Najbardziej znane na świecie są marki: Diva Cup, Lunette, Lady Cup, nie polecam marek bez atestów, tanich z nieznanych źródeł  (jest wiele kubeczków chińskiej produkcji "no name").
Moje odczucia
Na początku oczywiście byłam niepewna, wybrałam najbardziej popularny rodzaj z MeLuny czyli standardowy rozmiar S z normalną twardością Classic, pomógł mi w tym test, który jest do wypełnienia na stronie przy zakupach. Pierwsza aplikacja była dosyć nerwowa bo nie byłam pewna czy kubeczek się "otworzył" - można to sprawdzić poruszając palcem wokół okręgu kubeczka i naciskając lekko na jego powierzchnię. Kubeczek można zakładać w dogodnej pozycji, pierwszy raz najwygodniej jest to zrobić na leżąco ;) Moje zaskoczenie to, że kubeczek jest całkowicie niewyczuwalny :), nie przeszkadza w żadnej dziennej aktywności. Nie ma ŻADNYCH plamień, można całkowicie zrezygnować z papierowych wkładek. Chociaż ja się dodatkowo zabezpieczyłam, o czym napisałam poniżej. Nocą można się wyspać  :) nie wstawałam do łazienki, aż do momentu kiedy okazało się, że moje krwawienie przez pierwsze dni jest bardzo obfite. Już wiem, że dokupię drugą wersję w rozmiarze L. Wyjmowanie kubeczka okazało się dużo łatwiejsze niż zakładanie. Wystarczy mocno rozluźnić mięśnie Kegla, nacisnąć na kubeczek dwoma palcami aby dostało się do niego powietrze i delikatnie wyciągnąć, NIE za końcówkę, ale za podstawę kubeczka. Owszem trudno jest wykonać te manewry w pełnej higienie kiedy nie macie dostępu do zlewu. Podczas stosowania kubeczka ból podbrzusza jest mniejszy.
Kubeczek w podróży. Co zabrać? Proponuję mieć zawsze w torebce małą butelkę z wodą, lub mokre chusteczki higieniczne do jego oczyszczania (jeżeli nie będziecie miały dostępu do zlewu), płyn do dezynfekcji rąk, dla początkujących użytkowniczek polecam również naturalną wkładkę higieniczną i ew.lubrykant. Czyli standard tak jak przy używaniu tamponów.
Źle dobrany kubeczek
Jeżeli jest źle dobrany, będzie przeciekał, może się wysuwać - to znaczy, że jest zbyt miękki lub za mały i wtedy również przecieka, dlatego warto poszukać testów na znalezienie odpowiedniego dla siebie.
Dlaczego jestem w 100% ZA?
  • wygoda, komfort 
  • wysoka higiena, bez przykrego zapachu, plam, budzenia się w nocy
  • większa dyskrecja 
  • możliwość uprawiania sportu, pływania i bycia aktywną
  • ekologiczna alternatywa dla podpasek i tamponów 
  • obniżone ryzyko grzybicy
  • trwałość i jakość - starczy na 10 lat :)
Sanitary Pad/Wkładka Menstruacyjna Wielokrotnego Użytku
Ponieważ nie byłam pewna jakie będą moje odczucia na temat kubeczka postanowiłam dodatkowo dokupić wkładkę menstruacyjną wykonaną z naturalnego włókna z paskiem z bambusowej bawełny. Postanowiłam jej używać dodatkowo gdyby kubeczek przeciekał itd. Jest to dodatkowa opcja dla dziewczyn, które boją się używać kubeczków. Takich wkładek kupujecie ile chcecie 1-30, pierze się je niezwykle łatwo w wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej i płynu do prania. Używanie wkładek jest również ekologiczne i bardzo przyjemne, ale trzeba mieć ich kilka i zawsze przy sobie woreczek na brudną wkładkę. 
Olbrzymim plusem takich wkładek jest to, że nie wywołują podrażnień i stanów zapalnych jak wkładki higieniczne i są bardzo chłonne, możecie wybrać zwariowane wzory. Polecam zakupy na Ebayu, szczególnie u sprzedawców z UK i Korei.

Mam nadzieję, że ten post Was zainteresował, a może podzielicie się ze mną swoimi opiniami na temat kubeczków menstruacyjnych?
FirmaKokarda

8/28/2015

IOSSI - Naturalne polskie kosmetyki/Recenzje.


Ta recenzja czekała w moim "schowku" 4 miesiące, bardzo mi wstyd, że tak długo czekałyście żeby dowiedzieć się, że mamy świetne, polskie kosmetyki eco na wyciągnięcie ręki.
Co wyróżnia IOSSI? Kosmetyki są w 100% pochodzenia naturalnego, zawierają 1% olejków naturalnych; nie zawierają konserwantów, sztucznych barwników, żadnej chemii, nie są testowane na zwierzętach; nie zwierają wody - więc płacicie za 100% czysty, naturalny kosmetyk.
Opakowania są proste, wykonane z ciemnego szkła, można je później wykorzystać ponownie. Z ciekawostek Iossi ma również kącik dla Panów, znajdziecie tam masła do ciała, kremy i olejek do pielęgnacji brody :)
Dlaczego to takie ważne, żeby zwracać uwagę na naturalne składy w kosmetykach? Po około 6 min. wszytko co wsmarowujecie w skórę trafia bezpośrednio do krwiobiegu. Każda toksyna jaką wchłania wasze ciało powoduje tragiczne skutki w postaci chorób, zmian skórnych, alergii. Jeżeli jest to dla Was ważne - Iossi będzie świetną odpowiedzią na Wasze potrzeby. I na prawdę nie wierzcie w reklamy, czytajcie składy kosmetyków.

Ponieważ Iossi jest wciąż małą manufakturą kosmetyczną możecie być pewni, że są osobiście nadzorowane przez właścicielkę marki. Każdy krem, serum, każde masło do ciała jest dla Was osobiście przygotowywane pod jej czujnym okiem. Kiedy dostałam od niej moją paczuszkę byłam naprawdę szczęśliwa, ponieważ gorąco kibicuję takim projektom. Dziś przedstawię Wam co zawierała moja przesyłka i jak się poszczególne kosmetyki sprawdzają. Szczęśliwe mieszkanki Krakowa mają siedzibę Iossi u siebie, ale Iossi podróżuje - pojawia się na targach kosmetycznych, organizuje warsztaty. Jeżeli interesujecie się kosmetykami naturalnymi polubcie IOSSI na Facebooku, a będziecie miały pod ręką każde ważne wydarzenie dotyczące marki.
  • Serum Intensywna Nocna Regeneracja/Serum z olejkiem z wiesiołka: uwielbiam kosmetyki typu serum, to serum działa również na zasadzie aromatoterapii, więc stosowanie go jest wielką przyjemnością. Ojej wiesiołkowy stymuluje skórę, oczyszcza ją z toksyn, poprawia jej ogólny wygląd, koloryt i napięcie; drugim ważnym składnikiem tego serum jest olejek mirrowy - to dzięki niemu serum przepięknie pachnie. Jest to zapach dość intensywny, ale jeżeli już przypadnie Wam do gustu, wyraźnie czuć jego odprężające działanie. Serum zawiera również olejek z baobabu, olejek rokitnikowy (bogactwo wit. C), wit E., olejek z kadzidłowca. Ma gęstą, ojekową konsystencję i mocny, żółty kolor. Jak je stosowałam? Wystarczy na oczyszczoną i co ważne lekko wilgotną skórę twarzy wmasować 2-3 krople olejku, warto w tym czasie poddać się auto-masażowi i aromatoterapii :) jest to niesamowicie przyjemne doznanie. Sposób 2 to dodawanie kropli olejku do np. esencji, toniku i stosowanie serum na dzień, sprawdzi się ono w przypadku skóry suchej, dojrzałej, normalnej - lub zimą kiedy każda skóra potrzebuje odżywienia. Sposób 3: wmasowywanie porcji serum i następnie nałożenie na twarz maski oczyszczającej z naturalnej glinki; ten zabieg będzie lepiej stymulował skórę, a cenne składniki serum wspomogą działanie maski. Sposób 4: serum świetnie dba również o newralgiczne dla kobiet partie twarzy takie jak szyja o dekolt, wieczorem możecie zastosować je jako maskę na dłonie z bawełnianymi rękawiczkami. Iossi ma dwie pojemności każdego serum (10ml, 30ml) - wspaniale, bo można wypróbować więcej, lub jeżeli wolno zużywacie kosmetyki - będziecie pewne, że wykorzystacie je w pełni (po otwarciu serum można używać w jego najlepszej kondycji przez 4 miesiące).
  • Serum z Olejkiem Tamanu i Krwawnikiem: jest polecane na problemy skórne; zwiera ojej tamanu słynny z właściwości antybakteryjnych, olejek: krwawnikowy (wygładza oczyszcza pory, stymuluje skórę), wiesiołkowy, z dzikiej róży (dzięki wysokiej zawartości kwasów Omega3 stymuluje skórę do regeneracji, likwiduje i spłyca blizny), rokitnikowy; konopny (regeneruje, odżywia i ujędrnia), neem (działa łagodząco i antybakteryjnie), z drzewa herbacianego (silne działanie bakteriobójcze i antybakteryjne). To serum uwielbiam za zapach - pachnie orzeźwiająco, ziołowo jak świeża garść tymianku. Wg. mnie będzie doskonałym uzupełnieniem kuracji trądzikowych, kiedy skóra jest zmęczona lekami, przesuszona, straciła cały blask. Mimo tego że nie mam dużych problemów ze skórą stosuję to serum z kremami na dzień lub na noc. Mam pojemność 10 ml i ta buteleczka podróżuje ze mną wszędzie. Świetnie likwiduje miejscowe zaczerwienienia i przesuszenia, przywraca skórę do normy. Tak jak serum z wiesiołkiem doskonale uelastycznia i odżywia skórę. Nakładamy 2-3 krople serum na wilgotną skórę, lekko wklepując lub wykonując masaż. Pod tym linkiem znajdziecie wszystkie kosmetyki do twarzy Iossi. 
I na koniec masła do ciała Iossi. Cechuje je doskonała piankowa konsystencja musu, obłędny zapach i sposób w jaki rozpływają się na skórze. Masła występują w dwóch pojemnościach 60 ml/120 ml.
  • Flower Power Masło Shea & Coconut/Nawilżające Masło do Ciała: kiedy otwieracie masło najpierw czujecie zapach, a potem uwagę zwraca żółty, radosny kolor i od razu chcecie zanurzyć się zapachu geranium i bergamotki. Jest to niezwykle kobieca i szlachetna kompozycja. Masło zawiera aż 75% składników organicznych i zero wody - więc smarujecie się tylko naturalnymi olejami. Masło zawiera olej szafranowy: luksusowy, regenerujący i działający przeciwzmarszczkowo; masło shea (regenerujące i natłuszczające), olejek marchwiowy i olejek z róży geranium. Ponieważ jest bardzo odżywcze uwielbiam stosować je na łydki, przedramiona, dekolt, łokcie - po aplikacji na lekko wilgotną skórę, należy odczekać chwilę, aby produkt się wchłonął. Skóra natychmiast odzyskuje blask i elastyczność. Ech... aż szkoda, że się kończy :) Będzie świetne na prezent dla przyjaciółki i mamy.
  • Spice of India Regenerujące Masło z Olejkiem Arganowym: tak jak w przypadku serum, jeżeli kupicie jakieś masło Iossi - zawsze będziecie zadowoleni z jego działania i dopiero wtedy możecie spojrzeć na wiele kosmetyków z drogerii z politowaniem. Zawsze mam je przy sobie w małym pojemniczku, kiedy mamy długi dzień zdjęciowy moje bohaterki, modelki dostają odrobinę tego masła na nadgarstki i na dłonie - efekt aromatoterapii, odprężenia i zadowolenia jest zawsze murowany - dziewczyny siedzą i wdychają zapach i mówią tylko "ojej - gdzie to można kupić"? Oprócz arganu zawiera mój ukochany olejek paczuli, olejek z zarodków pszennych, ojej marchwiowy. Jest piankowe, świetnie się je aplikuje (na wilgotną skórę). Znajduje się w zakładce dla Panów - bo może z powodzeniem zastąpić perfumowany balsam do ciała. Ja już zacieram rączki na zakup cudownego nowego, masła May Chang z olejem konopnym.  
Szczerze kocham te kosmetyki, polecam je każdemu kto dopiero zaczyna przygodę z naturalnymi i organicznymi kosmetykami jak i znawcom tematu, więc zachęcam polubcie IOSSI.
FirmaKokarda

8/22/2015

Recent Wishlist/Korean & Japan Cosmetics - Summer 2015/Letnia Lista Życzeń.


Dziś przedstawiam Wam moją listę, która robiłam przez ostanie pół roku - wbrew pozorom :) staram się nie kupować wiele produktów kosmetycznych i zakupy robię partiami, raz na parę miesięcy lub kiedy widzę, że będę potrzebowała jakiegoś kosmetyku, który właśnie mi się kończy. Na tej liście znajduje się kilka typowych produktów i zachcianki jak szczoteczka Etude czy masażer Missha :)
Wybieram latem lżejsze konsystencje podkładów, zwracam dużą uwagę na nawilżanie i regenerację skóry, szczególnie w nocy. Poza tym wszystkich kosmetyków możecie używać cały rok.
Może znajdziecie coś dla siebie?
  • Etude House My Beauty Tool Secret Brush #121: nie byłabym sobą gdybym nie chciała wypróbowywać nowych narzędzi do makijażu. Od kiedy MAC wypromował szczoteczki do makijażu, wyglądające jak duże szczotki do zębów zastawiałam się nad ich zakupem. Kto nie lubi idealnie nałożonego podkładu? Ale wystarczyło parę recenzji koreańskich blogerek, żebym zdecydowała się szybko na zakup szczoteczki Etude House (mimo tego, że miałam większą ochotę na zakup szczoteczki Missha, bo jest dużo bardziej elegancka). Jednak Etude uchodzi za dużo lepszą, ze względu na kształt i włosie (główka szczoteczki jest lepiej dopasowana i wygodniejsza). Już nie mogę się doczekać żeby ją wypróbować! Kosztuje ok 70 pln, mi udało się znaleźć promocję za ok 50 pln, w komplecie jest nakładka z gąbeczki.
  • Brush Scrubber Egg Board: nowość do mycia pędzli, które myję bezustannie :) jest to "jajko" z sylikonu, które nakładacie na dwa palce, w trakcie mycia pędzli. Jest małe, poręczne, można stosować je również z płynem do dezynfekcji. Myślę też o zakupie rękawicy do mycia z sylikonu lub wkładki do zlewu Sigma, ale zaczynam od jajka. Kupiłam jego chińską wersję, jeżeli się sprawdzi może wydam 20 pln na oryginał?
  • Daiso, Detergent Cleansing Lotion for Sponge, Puff and Brush: najlepiej pędzle wymywają naturalne mydła z odrobiną oliwy, ale znowu recenzje na YouTubie przekonały mnie do zakupu i wypróbowania bardzo taniego płynu z japońskiego marketu. Zapłaciłam tylko 14 pln za 150 ml płynu, jeżeli okaże się strzałem w 10 kupię kilka opakowań :)
  • Missha Skin Tightening Auto Massager: kolejne narzędzie, które od dawna "chodziło mi po głowie" to elektryczny masażer do twarzy Missha. Wytwarza 17 tys wibracji na minutę + ma końcówkę ze światłem LED, które stymulują skórę do regeneracji, polepszenia witalności i napięcia. Ma ergonomiczny kształt, jest lekki i co najważniejsze stosujemy go już po zastosowaniu pielęgnacji (przez ok 2-3 min). Jest bardzo polecany szczególnie przy problemach ze skórą wokół oczu. Tego typu narzędzia możecie kupić w bardzo różnych cenach i o różnej jakości. Missha należy do najtańszych, trwają promocje więc jeżeli macie ochotę na takie urządzenie warto je kupić. Kosztuje ok 50-80 pln.
  • Missha The Style Sheer Fluid Shading; Missha M Soft Blending Blush #Pecan Brown #Mud Brown: bardzo lubię lekkie i naturalne produkty do konturowania twarzy. Kremowe dają bardzo naturalne konturowanie. Używam ich nagminnie i jest to jeden z moich kosmetycznych must have. Przez lata radziłam sobie kupując chłodne, ciemniejsze o 3-4 tony podkłady lub mój ukochany róż Inglot (niestety już wycofany). Missha ma dwa produkty, które mnie bardzo zainteresowały, jeden jest w formie fluidu, drugi - sztyftu z pędzlem. Na razie kupiłam sztyft, ale wiem, że również dokupię fluid. Produkty do makijażu Missha jeszcze mnie nie zawiodły są świetnej jakości i mają piękną kolorystykę. Na pewno możecie spodziewać się wpisu o konturowaniu twarzy. Fluid i sztyft kosztują ok 43 pln.
  • Missha Signature Super Light Foundation SPF20 PA++: nowość z gamy Missha, nie wiem czy wchodzi na stałe do kolekcji makijażu. Jest to bardzo lekki, wodny podkład dający naturalne wykończenie. Pisałyście do mnie, że nigdzie nie możecie kupić podkładu L'Oreal Eau de Tient - jest to jego doskonały zamiennik. Do wyboru macie 2 chłodne i 2 ciepłe odcienie, opakowanie ma pipetkę do dozowania. Podkład kosztuje ok 68 pln.
  • Meishoku, DETClear Bright & Peel Peeling Jelly/Mix Fruit: jeżeli słyszałyście o japońskim peelingu CURE to ten odpowiednik na pewno Was zainteresuje. W Japonii jest to chyba najczęściej kupowany produkt do pielęgnacji skóry. Jest to peeling na bazie kwasów owocowych AHA i BHA. Nakładacie go na twarz na ok 10-15 min. i masujecie, a cały martwy naskórek, zanieczyszczenia, zaskórniki schodzą razem z resztami peelingu w postaci "kłaczków". Można używać go codziennie. Istnieje wersja dla bardzo wrażliwej skóry, która jest bezzapachowa, bez zawartości alkoholu, niekoloryzowana. Ja wybriorę wersję z owocami jagód, pożeczki lub jabłkowo, cytrynową. Cure kosztuje ok 120 - 160 pln, DET Clear połowę mniej ok. 70 pln. Możecie tego typu peelingi kupić jeszcze taniej, odpowiedniki produkują: TonyMoly, Skinfood, Mizon, Laneige, Missha.
  • Scinic Aqua EX Black Jelly Cream Essence & Cream: nowe na mojej półce produkty do pielęgnacji twarzy należą do marki Scinic, której nigdy jeszcze nie próbowałam - oba mają wyjątkowe składy i konsystencje. Zdecydowałam się na tą gamę głównie ze względu na właściwości: rozjaśniające, nawilżające i przeciwzmarszczkowe; 20% tej lekkiej galaretki stanowi wyciąg z wody morskiej bogatej w minerały, wyciąg z perły, kolagenu i czarnych wodorostów. Krem zalecany jest do stosowania na noc jako dopełnienie pielęgnacji, ponieważ łatwo i głęboko wnika w skórę. Esencję można stosować na dzień i na noc, jest to wygodne opakowanie z atomizerem. Każdy z kosmetyków kosztuje ok 90-120 pln. Recenzja już wkrótce!
  • PetitFee' Hydrogel Gold and Black Pearl Eye Patch: plasterki i maski pod oczy stanowią moje wyposażenie w pracy, ale ja również uwielbiam ich używać. Zdecydowałam się na wersję Peteefee z wyciągiem z czarnej perły i złota, oczywiście nie traktuję tego składu serio :) ale maska bardzo dobrze nawilża i rozjaśnia skórę, po włożeniu opakowania do lodówki staje się doskonałą maseczką na opuchnięcia. Warto wypróbować którąś z tych masek, w opakowaniu macie 60 plasterków, więc przy codziennym używaniu starczy Wam na miesiąc. Kosztują ok 43 pln.
  • Shiseido Tsubaki Hair Treatment Water/Damage Hair: uzupełniam całą gamę Tsubaki, brakowało mi już tylko lekkiej nawilżającej mgiełki. Używam różnych kosmetyków tego typu, farbuję włosy i są przesuszone, mgiełka chroni je także przed promieniowaniem, suszarką. Pachnie przepięknie jak cała gama - używanie jej to wielka przyjemność. Na dalsze plany schodzi nawet mój ulubiony olejek z L'Oreal.
  • Chica Y Chco, Astazet 4.0%: złoty gral wśród kremów na trądzik, okresowe wypryski, ślady po nich, grudki i zaskórniki. Nie wierzę w cuda, ale ten krem zmienia życie osób z tymi problemami. Działa jak gumka myszka, wystarczy jedna noc i niechciany wyprysk maleje, jaśnieje, nie jest zaczerwieniony - w tydzień pozbywacie się całkowicie blizny po nim. Nigdy nie spotkałam się w tak dobrym i łagodnym kremem, wspaniale nawilża i w ogóle nie podrażnia. Zawiera 4% stężenie astaxanthiny i jest to krem dopuszczony do sprzedaży przez KFDA. Nie jest najtańszy, kosztuje ok 90-120 pln, ale używa się go tylko miejscowo i starczy na pewno na bardzo długo.
  • The Saem Eco Soul Kiss Button Lips Matte: długa nazwa, ale pod nią kryje się niesamowita szminka, która jest balsamem do ust, szminką i tintem w jednym. Uwielbiam koreańskie produkty do ust, a ponieważ rynek przeżywa całkowity boom na szminki, tinty, masełka - nigdy nie zdążę kupić wszystkiego. Ale mat i piękne kolory kocham ponad wszytko :)  Gama Eco Soul ma kilka wariacji, wykończeń, linii - jest w czym wybierać. Zdecydowałam się na chłodną, czereśniową, klasyczną #1Kissday. Szminka kosztuje ok 30 pln.
FirmaKokarda

8/05/2015

Ulubione Kosmetyki Lipca 2015/Last Favs of Summer - July 2015.

Lipiec minął tak niepostrzeżenie szybko, że nie zdążyłam napisać ani jednego posta, co nie zdarzyło mi się od 5 lat :) upały rozleniwiają skutecznie, ale też duża ilość wyjazdów, spotkań z przyjaciółmi i dużo pracy :) Postanowiłam uzupełnić bloga o kolejną porcję nowości i ulubieńców ostatniego miesiąca i nie tylko! 
Taka forma wpisów podoba Wam się bardziej, a dla mnie jest łatwiejsza do publikacji, bo mam 20 lub 30 recenzji w jednym poście. Weźcie coś zimnego do picia i zapraszam Was do czytania!
Kosmetyki Polskie
  • Oceanic, Long4Lashes, odżywka na porost rzęs: na pewno ją już znacie, bo pisałam o niej recenzję jako jedna z pierwszych osób w Polsce i zachwyciła mnie swoim działaniem. Mocne, długie, gęste rzęsy w dwa tygodnie? Proszę bardzo :) Skutecznie do kupna nowego opakowania zmusiła mnie promocja w Superpharm, kupiłam ją za 44 pln/cena regularna 79 pln. Recenzję przeczytacie tutaj. A już w Rossmanie natknęłam się na nową linię do zagęszczania włosów! Na pewno kupię i wypróbuję chociaż jeden kosmetyk z tej serii.
  • Dax Cosmetics, Perfecta 45+, Płatki Żelowe pod Oczy/Soja, Kolagen: nie widać ich za dokładnie na zdjęciu, ale jest to wersja pomarańczowa, używam i lubię też wersję zieloną. Płatki wystarczy nakleić pod oczami i pozostawić na około 20-30 min. Są rewelacyjne: nie przesuwają się, wspaniale nawilżają, rozjaśniają i regenerują skórę. Niestety nie są tanie :( ok 4 pln za opakowanie. A ja najchętniej używałabym ich kilka razy w tygodniu, kupiłam więc już wersję azjatycką. O niej wkrótce!
  • Pulanna, Belamcanda Day Cream: trafiłam na ten krem przypadkiem, dostałam w perfumerii próbki i krem okazała się świetny. Szczególnie dzięki jego lekkiej, żelowej konsystencji, która natychmiast wchłania się w skórę, od razu czuć przyjemne, głebokie nawilżenie i napięcie. Jest to krem z naturalnymi fitoestragonami z wyciągu z belamcanda chinesis, zawiera również kolagen, kwas hiarulonowy, wit.E i wit PP. Jest to krem przeznaczony do pielęgnacji skóry po 40 +, ale myślę, że z jego działania mogą skorzystać również 30-latki. Kosztuje tylko 36 pln i jak ładnie wygląda na toaletce!
  • Herba Studio, 2x5 Balsam do Regeneracji Paznokci i Skórek: jeżeli znacie i lubicie Tisane, to również będzie Wasz hit; co za niezwykłe małe pudełeczko?! Balsam zawiera: wyciąg z kopru, wosku pszczelego, olejek rycynowy, oliwę z oliwek, pantenol, wit.C, wit. E oraz betakaroten; pięknie pachnie, nie jest zbyt tłusty, wożę go w kosmetyczce wszędzie. Kosztuje ok 12 pln.
  • Tołpa, SPA Vitality Rewitalizujące Mleczko-Olejek: ta linia jest w mojej łazience na stałe, kiedy przychodzi lato zmieniam konsystencje na lżejsze. Plus za: skład, zapach, kolor, nawilżanie, brak agresywnych składników... znacie je, bo piszę o tej linii od przeszło dwóch lat :) i nie zamierzam jej zmieniać. Brawo Tołpa!
  • Inglot, Colour Play Mascara, wersja niebieska: kiedy chcecie subtelnie zmienić makijaż na letni najprostszym sposobem jest kupienie kolorowej maskary, w słońcu będzie wyglądała oszałamiająco. Uwielbiam kolor tuszu Inglot, jest to wibrujący, ultramarynowy błękit. Polecam do oczu w kolorze: piwnym, zielonym, szarym. Kosztuje ok 38 pln.
Kosmetyki Koreańskie
  • VDL, Lumilayer Primer: ten primer jest szeroko rekomendowany przez wiele azjatyckich blogerek, nie mogłam go nie wypróbować! Jest to bardzo ciekawy produkt, który dzięki zawartości czerwonego i błękitnego pigmentu (po wyciśnięciu otrzymacie perłowo-przejrzysty x-ray fiolet) neutralizuje wszystkie żółte i sine tony. Skóra jest od razu bardziej "trójwymiarowa", rozświetlona i jakby bardziej przejrzysta. Doskonale utrzymuje makijaż przez wiele godzin i długotrwale nawilża. Marka stworzyła produkt z najsilniejszą w spektrum kolorystycznym fali koloru jaką jest fiolet, dzięki temu rozświetlenie nie traci na sile, niezależnie od typu światła. Nie jest to typ sylikonowej bazy, co bardzo mi się w niej podoba. Bardzo polecam wszystkim typom skór z żółtym pigmentem. Baza kosztuje ok 80 pln. Przypomina doskonały primer Hera Magic Starter w odcieniu 02.
  • The Saem, Saemmul Aura Base, #3Luxury Radiance: kolejna baza jaką kupiłam jest dla porównania bardzo tania ok. 23 pln, produkuje ją moja ulubiona marka The Saem. W ostatnim wpisie mogliście przeczytać o fantastycznym korektorze The Saem. Kupiłam ten primer dlatego, że może być on wykorzystywany jako baza, rozświetlacz i blender. Ma złoto-miedziany odcień, który po roztarciu staje się subtelną, lekką opalenizną. Jest wprost idealny na lato.
  • Missha, All Around Safe Block, Sun Pressed Cream 50 PA+++: oprócz filtrów jakie noszę na co dzień dobrze jest w ciągu dnia uzupełnić ich działanie, dlatego kupuję na lato pudry i kremy BB z filtrem 50PA+++. W tym pudrze macie pełną najwyższą ochronę przeciwko promieniowaniu UVA i UVB. Jest to postać mozaiki, gdzie biała część to krem przeciwsłoneczny, a beżowa to kosmetyk koloryzujący. Puder jest niezwykle miękki, dobrze kryje i starczy mi na jeszcze niejedno lato. Używam go już 2 sezon i widzę, jak niewiele ubyło z opakowania. Bardzo polecam taki rodzaj filtrów jeżeli macie na twarzy latem makijaż. Kosztuje ok 68-80 pln.
  • A'Pieu, Air Fit Cushion BB Cream 50 PA ++: kolejny cushion w mojej kosmetyczce, kupiłam go w promocji za 24 pln więc była to czysta przyjemność :) ma same zalety: piękne opakowanie, świetnie kryje, ma najwyższy filtr, półmatowe wykończenie. Jest to najszybszy typ makijażu i ochrony w jednym. Ponieważ ma wygodne opakowanie można nosić go do poprawek. Kupiłam najjaśniejszy #21 kolor, więc jeżeli szukacie czegoś na lato polecam ciemniejsze odcienie.
  • Innisfree, No Sebum Mineral Powder: najsłynniejszy, mineralny, koreański puder na bazie czystej krzemionki. Pachnie uroczo miętą i niesamowicie wygładza skórę. Ma biały kolor, ale jest całkowicie niewidoczny, może być używany na przykład jako primer pod cienie do powiek :) Nie gromadzi się w porach czy zmarszczkach. Utrzymuje mat jak żaden inny przez wiele godzin, nawet w największy upał; jego wykończenie jest podobne do Make Up For Ever HD Powder. Na stałe wchodzi do mojej kosmetyczki jako ulubieniec i must have. Kosztuje tylko ok 30 pln.
  • Peripera, Peri's Tint #Starwberry Juice, #Mandarin Juice: nowe odcienie tintów Peripera całkowicie podbiły moje serce. Wibrujące i intensywne, noszę je jako mix lub podkład pod szminki i balsamy do ust. Sprawdzają się także w formie różu. Mandarin Juice ma tak bardzo oranżowy odcień, że z każdej nawet winno-czerwonej szminki zrobi piękny odcień oranżu; Stawberry Juice to typowa truskawkowa, nasycona czerwień - urocza i do schrupania. Tinty kosztują ok. 24 pln za sztukę.
  • TonyMoly, Pink Make Up Sponge: dla tej gąbki kupiłam specjalnie opakowanie kremu CC, bo nie można jej było kupić inaczej. Polecała ją jedna z moich ulubionych koreańskich blogerek, która jest bardzo wybredna. A gąbka jest doskonałym zastępstwem beauty blendera. Ma mikroporowatą strukturę, podkłady wyglądają jak nałożone airbrushem. Po namoczeniu powiększa się dwukrotnie. Łatwo nałożyć nią korektor pod oczy i kremowy róż. 
  • Jessup, Pro Kit Make Up Brushes: moje ostatnio ulubione pędzle, które są odpowiednikiem niebotycznie drogich pędzli Toma Forda, nie oszukujmy się, to nie jest "ta" jakość - ale kształt i funkcja zostały zachowane. Są doskonałe do płynnych i kremowych konsystencji, świetne do konturowania, wykonane są z wełny oraz włókien syntetycznych. Bardzo je polecam. Cały zestaw 5 szt. kosztuje tylko ok. 50 pln.
  • The History of Whoo, Gongjinhyang Nok Yong Pack: używam tej maski kilka miesięcy i jak ro bywa z najbardziej luksusowymi kosmetykami z Korei jest DOSKONAŁA. Kocham markę The Whoo, ale jej ceny często są horrendalne (maska kosztuje od 170 -350 pln); można kupić na Ebayu zestawy próbek, co robię bardzo reguralnie; kupuję kremy pod oczy, kremy do twarzy, maski oraz olejki i mydła. Są to kosmetyki na bazie koreańskich ziół i wyciągu z poroża jelenia. Jest to główny składnik tej maski obok mleczka pszczelego i żeń-szenia. Ma bardzo gęstą, kleistą konsystencję i bursztynowo-błotnisty kolor, jest to rodzaj rozgrzewającej maski do masażu - stosuje się ją wieczorem, wykonując specjalny masaż twarzy pobudzający krążenie. Skóra jest dotleniona, napięta, odżywiona, lśniąca i oczyszczona z toksyn - jak nowa! Jest to maska przeznaczona dla skóry dojrzałej (lub po 30-35 roku życia), suchej, odwodnionej, zmęczonej. Stosuję ją kiedy nie widzę już dla siebie ratunku:) 
  • Elishacoy, 3D Spin Heart Ball Massager: małe, złote cudo, które widzicie na zdjęciach to końcówka masażera do szczotki Elishacoy o której pisałam w 2014 roku tutaj. Można wykonać z pomocą olejków przyjemny wieczorny masaż twarzy w parę minut. Niestety trzeba mieć szczotkę i trzeba upolować tą plastikową końcówkę za normalną cenę ok 4 USD, a jest sprzedawana nawet za 24 USD :) kupiłam ją na Wishtrend przy pierwszych większych zakupach.
  • Innisfree, Super Volcanic Jeju Clay Mask: czekałam aż skończą się wszystkie moje maski z glinką żeby kupić najnowszą wersję bardzo popularnej maseczki Innisfree z wyciągiem z pyłu wulkanicznego. To bardzo łagodny i skuteczny produkt, pięknie oczyszcza i nie wysusza skóry. W porównaniu do poprzedniej wersji jest silniejsza i ma delikatne granulki, które przy zmywaniu działają jak peeling.
  • Nature Republic,  92%Aloe Vera Soothing Face&Body Mist: kolejnym najbardziej słynnym koreańskim kosmetykiem jest żel aloesowy Nature Republic, może być stosowany do twarzy, ciała a nawet włosów. Teraz marka dodała do serii mgiełkę. Mgiełki latem są niezastąpione, można nimi odświeżyć makijaż, schłodzić ciało. Mgiełka Nature Republic zawiera 92% soku aloesowego więc bardzo dobrze łagodzi i koi. Zabieram ją za sobą na wyjazdy i a "odlewkę" noszę przy sobie. 

Kosmetyki Popularne
  • L'Oreal, Infallible 24H Matte Foundation #Natural Beige: słyszałam o tym podkładzie, że jest to jeden z niewielu, które nie wysuszają skóry i dają naturalny matowy efekt. Kolejna promocja w Superpharm pozwoliła mi go wypróbować. Nie lubię matowego wykończenia, stosuję ten podkład tylko na strefę T. Największą próbę przeszedł w upały +40C i zdał ją na piątkę, skóra była gładziutka, matowa i to bez użycia pudru. Co jest plusem podkład pięknie się dopasowuje i nie obciąża skóry, nie zbiera się w porach na nosie. Jak dla mnie bomba! Sprawdzi się również przy suchej skórze. Daje ultra naturalny efekt. Co gorsza, weszła już wersja Pro-Matte, może to tylko inna nazwa w USA... na prawdę ciężko za tym nadążyć :)
  • Bourjois, Bronzing Cream Solei BB Cream: wielka szkoda, że nie można kupić każdej nowości Bourjois w Polsce - ten brązujący, lekki krem wtapia się w skórę bez skazy, rozświetla, nadaje ciepły ton i obłędnie pachnie czekoladą. Można go stosować jak bazę pod makijaż, można dodać go do ulubionego podkładu, nadaje się do konturowania. Rewelacyjny kosmetyk za niewielkie pieniądze. Kupiłam go na Amazonie. Bardzo polecam!
  • Bourjois, So Laque Gloss #Ciel mon Vernise': ulubiony kolor na lato, kolor lazurowego lekkiego nieba, ale w gamie pastelowej. Nie jest kryjący, jako jedyny z tej serii lakierów :( ??? dlatego jako bazę stosuję pod niego Le Blanc lub Candy Mint Aplle Essie. Wtedy sprawdza się rewelacyjnie.
  • Ben Nye, Loose Powder #Translucet, #Banana: jak widzicie uwielbiam pudry, chociaż lubię lśniące wykończenie na skórze. Pudry z gamy Ben Nye są znane na całym świecie, kupiłam opakowania po 30gr i są świetne do podróżowania. Banana stosuję też często na zdjęciach, szczególnie dla osób o zaczerwienionej skórze lub pod oczy. Nie zapomnijcie jednak włożyć do środka wacika żeby zabezpieczyć puder przed wysypywaniem. 
  • Pupa, Ultraflex Mascara: nie wiem jak to możliwe, że jeszcze o niej nie pisałam?! To moja ukochana mascara co widać po opakowaniu :) mam ją od stycznia i wciąż jest świeża i daje TEN efekt. Długie, elastyczne, gęste rzęsy jak u lalki. Jestem jej wierną fanką, na pewno kupię drugie opakowanie. Koniecznie jej spróbujcie!
  • Rimmel, Scandal Eyes #007, #004, 006: niezawodne, wodoodporne cienie do powiek w kremie, niestety te kolory nie trafiły do Polski, kupiłam je na Allegro za grosze. Są lśniące, metaliczne i bardzo łatwe w użyciu. 
  • Kiko Milano, Tri-Bal Soul Backed Blush, #Deluxe Coral: wyprzedaż Kiko w tym roku była na prawdę doskonała; miałam ochotę kupić pół sklepu i z trudem się powstrzymałam, ale nad zakupem tego różu nie myślałam nawet sekundy. Przepiękny, potrójny wypiekany róż, łączy nie tylko 3 kolory ale też 3 formuły. Daje na policzku piękny opalizujący i naturalny efekt. Miękki, cudownie pachnie wanilią i czekoladą i do tego ma nieporęczne drewniane opakowanie :)
  • Kiko Milano, Loose Pigment Eyeshadow #19 #20: kupiłam dwa neonowe pigmenty: róż i czerwień. Oczywiście można je stosować jako cienie do powiek, ale ja kupiłam je jako pigmenty do ust. Nadkładam je na szminki żeby uzyskać intensywny welwetowy kolor, przydają się też w przy bardziej kreatywnych projektach. Kosztowały tylko ok 7 pln za sztukę.
  • Kiko Milano, Long Lasting Sick Eyeshadow #28, #25: cienie Kiko w sztyfcie polecają wszyscy, dla mnie są odpowiednikiem Paint Pot MAC-a. Są to dwa neutralne kolory bez perły (beż i ciemny beż) używam ich jako bazy pod cienie do powiek. Fantastyczne, kremowe, łatwe w użyciu, a z przeceną jeszcze tańsze :) polecam sprawdźcie - do wyboru macie gamę  około 40 odcieni. Zapłaciłam ok. 14 pln za sztukę.
  • L'Oreal, Glam Matte Lipstick Cherry Crop #510: moja ulubiona, ultra matowa szminka w kolorze techno czereśni. Daje wspaniałe welwetowe wykończenie i nie wysusza ust, ma też fajnie zaprojektowany aplikator, dzięki czemu może być stosowana bez konturówki. Niestety L'Oreal właśnie wycofuje tę gamę :(
  • Chanel, Rouge Allure #136/Melodieuse: znowu produkt nieobecny od zeszłego roku, ale może uda się Wam znaleźć tak jak mi, chociaż tester :))) co za kolor! Naturalna, piękna czerwień z kroplą koralu z półmatowym wykończeniem. Pasuje każdemu. Na lato - najlepsza!
  • Lierac Prescription, Intense Anti-Dark Spot Depigmenting Serum: kosmetyk do zadań specjalnych z Hydroksykwasami 8%, mikroalgami i D.A.B; jeżeli tak jak ja co lato macie silne zmiany pigmentacyjne oprócz wysokich filtrów, unikania opalania twarzy dobrze jest kupić silny kosmetyk wspomagający. Żel jest mimo maleńkiej tubki bardzo wydajny, stosuje się go domiejscowo na dzień i na noc po kropli. Koniecznie z użyciem najwyższych filtrów! Widzę jak powoli rozjaśnia moje przebarwienia. Super! Kosztuje ok 80 pln/15ml.
  • Sans Soucis, Sensitive Cream Mask: łagodząca, nawilżająca maska w postaci gęstego kremu; kosmetyki Sans Soucis są przebadane dermatologicznie i działają bardzo łagodnie na skórę. Nakładam ją również grubszą warstwą pod oczy. Taki rodzaj maski jest niezbędny przy dużej ekspozycji na promieniowanie słoneczne, świetnie regeneruje i łagodzi skórę, można nałożyć ją na noc. Trafiłam na nią w TKMaxx.
  • Nuxe Body, Long Lasting Deodorant: postanowiłam zmienić Vichy na nowy roll-on. Jeżeli pomyślicie jakie substancje są wchłaniane od razu do krwiobiegu po użyciu "kulki", natychmiast będziecie chciały mieć dobry dezodorant! Bez sztucznych barwników, z naturalnymi składnikami mineralnymi. Na prawdę warto o tym pomyśleć przy zakupie każdego kosmetyku. Kolejne plusy Nuxe to delikatny, kwiatowy zapach, bardzo dobrze nawilżanie skóry i brak podrażnień Warto go kupić w promocji w Superpharmie.
  • Kringle, Woski/Gentelmens Line, Garden Line: zakochałam się w wycofanych przez markę liniach, niestety - nie lubię oczywistych zapachów. A cała linia Gentelmens to oryginalne połączenia ziół, ambry, bursztynu, paczuli, tytoniu... kupiłam prawie wszystkie wersje. Kolejną miłością darzę zapachy czysto ziołowe więc wosk o zapachu tymianku czy bazylii kusi mnie bardziej niż lody toffi :)
FirmaKokarda

6/29/2015

Nowości Peripera/Letnie Szminki i Róże - Recenzje.

Peripera widniała na liście wishlist 2015 i należała do tych kosmetyków, które musiałam wypróbować. Jest zbyt urocza, byłam też ciekawa nowych kolorów i formuł, bo nawet wśród koreańskich blogerek marka uchodzi za bardzo dobrą mimo tego, że jest bardzo tania. Szczególnym powodzeniem cieszą się urocze Peri's Tint. 
Postanowiłam więc kupić kilka różnych kosmetyków, co po filmie Lisy Eldridge z zakupów z Seulu nie było takie trudne :) 
Peripera oznacza wróżkę, z wizerunkiem marki łączona jest rysunkowa postać dziewczynki, która jest zbyt urocza żeby się jej oprzeć.

Peripera Cushion Blusher
Płynny róż w tubce z gąbeczką do aplikacji. Tubeczka zawiera 20ml różu i to jest naprawdę bardzo dużo ... :) mam wrażenie, że przez 3 miesiące używania nic nie ubyło. Stosowanie tego kosmetyku jest niezwykle łatwe, po prostu dociskacie gąbeczkę do policzka, a potem delikatnie rozprowadzacie róż palcem lub pędzlem czy gąbką. Jest to róż o ciekawym pudrowym wykończeniu, który ma dać efekt makijażu tzw. niewinnej i uroczej dziewczyny, co z tym aplikatorem jest bardzo łatwe. Kolory są delikatne i pudrowe, nie spodziewajcie się policzków w kolorach nakrętek :) 
Ten róż będzie szczególnie dobrze się komponował z bladą cerą, więc można go stosować cały rok. Sprawdza się również na ustach jako baza do makijażu. Do wyboru macie 5 odcieni (tutaj możecie obejrzeć całą gamę) - ciężko je się zdecydować tylko na dwa, wybrałam jeden w odcieniu lawendy #05 Lively Lavender (ponieważ nie spotykam się w ogóle z tym kolorem w markach zachodnich) i "pewniak" odcień koralowo-brzoskwiniowy #04 Shy Pink. Kolor lawendowy zdecydowanie zostawiam na zimę. Co jest ciekawe można zdjąć i uprać gąbeczkową nakładkę :) Czy to nie świetny pomysł?
Blusher kosztuje ok 35-40 pln za szt.
Peripera Peri's Tint Water #Candy Juice
Najpopularniejszy produkt marki Peripera to właśnie ten klasyczny tint. Tinty można stosować na usta i na policzki, może być bazą dla intensywnych kolorów szminek. Wodne tinty wchłaniają się szybko w naskórek ust i barwią go na wiele godzin. Na pewno znacie tinty Benefit. Tinty Peripera mają typową formułę wodną, ale co ważne, jako jedne z niewielu nie przesuszają skóry warg. Tint daje delikatny wodny kolor na ustach. Wybrałam nowość kolor proponowany przez markę na wiosnę i lato 2014 i jest to uroczy odcień gumy balonowej z lekkim połyskiem, a nie neonowy róż wpadający w pomarańcz:) Na ustach wygląda pięknie, polubiłam go też na policzkach. To nie ostatni tint Peripera w mojej kosmetyczce! Teraz marzę o pomarańczu i już do mnie jedzie kolor Mandarin Juice :) Peripera właśnie zmieniła kolor zakrętek na opowiadający kolorowi tintu. Pełną gamę kolorystyczną możecie zobaczyć na moim Pintereście.
Peri's Tint/25-35 pln za sztukę. Właśnie wszędzie jest w bardzo niskich cenach promocyjnych :)
 
Peri's Ink #Get the Eye: ostatnim wybranym przeze mnie kosmetykiem jest tzw. Ink czyli rodzaj tintu o żelowo-wodnej formule (podobnie jak tusz). Przypomina w konsystencji trochę nowe szminki Bourjois - ponieważ wygląda na ustach jak szminka z satynowym połyskiem, ale ma trwałość tintu. Jest to bardzo napigmentowana i kryjąca. Kolorystyka całej linii jest nasycona, wibrująca latem - ma się ochotę kupić od razu wszystkie kolory, bo żaden nie przypomina tego, który już masz :) Ma bardzo ciekawy długi i wygięty aplikator, dzięki niemu bardzo łatwo jest nakładać tak intensywny kolor jednym pociągnięciem. Pędzelkiem nie da się prawidłowo nałożyć tej formuły. Również nie wysusza ust i jest bardzo trwały. Pachnie słodko cukierkami.
Peri's INK/29-35 pln za sztukę.
Jestem wielka fanką kosmetyków Peripera, szczególnie do ust; nie sprawdziłam jeszcze kredek i szminek w formie cushion... Mam nadzieję, że Wam się spodobała i może wybierzecie coś z tej oferty na lato. Możecie się jej oprzeć?
FirmaKokarda